Mini-recenzje 
 
 pióra historyka Józefa Lewandowskiego.
 
Lucjan Feldman (ed) 
  4 X 2002

Inne teksty
 i recenzje
 Józefa
 Lewandowskiego


Ostatnio moje regały wzbogaciły sie o szereg pozycji, bądź bezpośrednio związanych z problemami żydowskimi, bądź o nie zahaczające.
Spróbuję tu omówić przynajmniej te, które proszą się o komentarz:

Józef Lewandowski

 Mariusz Bechta 
 Jan Tomasz Gross 
 Natan Gross 
 Henryk Grynberg 
 Piotr Kuncewicz 
 
 Henryk Pająk 
 Andrzej Potocki 
 Dariusz Stola 
 Tomasz Szarota 
 Feliks Tych  

"Rewolucja, Mit, Bandytyzm" 
"Upiorna Dekada" i "Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka" 
"Żydowski bard - gawęda o życiu i twórczości Mordechaja Gebirtiga" 
"Memorbuch" 
"Goj patrzy na Żyda: Dzieje braterstwa i nienawiści od Abrahama
 po współczesność
" 
"Piąty rozbiór Polski 1990-2000" 
"Żydzi rymanowscy" 
"Kampania antysyjonistyczna w Polsce 1967-1968" 
"U progu Zagłady" 
"Długi cień Zagłady. Szkice historyczne" 
 
 16 XI 2000 

#bechta

  Rewolucja, Mit, Bandytyzm 
Komunisci na Podlasiu w latach 1939-1944 

Mariusz Bechta 
Rachocki i Spółka 
Warszawa-Biała Podlaska 2000 

Jako edytor figuruje Rachocki i Spółka. W książce znajdujemy reklamę innych publikacji owej oficyny, w szczególności czterech (!) książek Davida Irvinga, głośnego brytyjskiego apologety nazizmu. Co już w sobie jest wizytówką i książki Bechty. Mieści się ona w raczej niewielkim ale hałaśliwym nurcie dążącym do przywrócenia ONRNSZ w polskim życiu politycznym. Naukowym opiekunem Bechty jest prof. dr. Tomasz Wituch z Instytutu Historii UW, a rekomendowali książkę red. Jerzy Ślaski i dr Tadeusz Krawczak, dyrektor Archiwum Akt Nowych w Warszawie. O Żydach raczej sporadycznie, bo to dla autora temat uboczny, ale ciekawie. Żydzi więc współpracowali z Niemcami i donosili na ludzi im pomagających, Żydzi uchodzący przez Zagładą rabowali i byli zmorą miejscowych chłopów. Coś w tym jest, bo wszelka partyzantka utrzymywała się kosztem miejscowej ludności, ale o tym autor nie pisze. Bechta sumuje swe wywody, że "właściwie były trzy sposoby likwidowania zagrożenia ze strony Żydów: fizyczne ich likwidowanie we własnym zakresie, sporadyczne donoszenie do Niemców oraz najczęściej praktykowano odwoływanie się do aparatu sądowniczego podziemia niepodległościowego. Tam ferowano i egzekwowano wyroki" (s. 100). Cenne wyznanie, autor chyba nie zdawał sobie sprawy co pisze. Bo polszczyzna włada nienadzwyczajnie.

 16 XI 2000 



 Cała książka 
w pliku PDF.

 #upiorna

 #sasiedzi

  Upiorna Dekada. Trzy eseje o stereotypach 
na temat Żydów, Polaków i komunistów 

Jan Tomasz Gross 
Universitas, Kraków 1998. 

 Sąsiedzi. Historia Zagłady 
żydowskiego miasteczka 

Jan Tomasz Gross 
Pogranicze, Sejny 2000 

Gdzieś na przełomie lat 50-ych i 60-ych do skupiającego opozycyjnych intelektualistów Klubu Krzywego Koła na rynku Starego Miasta, zaczęli uczęszczać dwaj nastoletni uczniowie liceum. Stanowili taki kontrast z pozostałymi uczestnikami tamtejszych dyskusji, że zdawało się, iż są jeszcze w krótkich spodenkach, choć było to tylko złudzeniem. Dyskutowali dojrzale i wnosili świeży powiew do audytorium składającego się z ludzi, którzy już wszystko przeżyli i widzieli. Ci dwaj młodzi ludzie to Adam Michnik i właśnie Jan Tomasz Gross. W wyniku "marca" 1968 Gross emigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończył studia i doktoryzował się. Opublikował szereg rozpraw. Po angielsku wystartował książką "Polish Society under German Occupation" (1979). Dowiódł, dość paradoksalnie, że polska myśl nigdy nie była tak wolna od nacisków, jak podczas okupacji. Jego pierwsza książka po polsku (wraz z Ireną Grudzińską- Gross) "W czterdziestym nas matko na Sybir zesłali" opublikowana w Londynie w 1983 przyniosła mu niepodzielne polskie uznanie. Była to edycja relacji o sowieckim terrorze na ziemiach wcielonych w 1939 r. do ZSSR. Autorami relacji byli Polacy, zarówno dzieci jak i dorośli, deportowani do łagrów i posiołków, a uwolnionych po układzie Stalina z Sikorskim. Relacje zebrano, gdy polskie oddziały opuściły w  1943r. ZSSR. Książka Grossów była wielce wartościowa, ale podpisanego uderzyło, że autorzy nie zastanowili się, dlaczego w liczącym tysiące pozycji zbiorze nie ma relacji Żydów, mimo że ci stanowili trzecią część represjonowanych. Pamiętam, na gorąco zgłaszałem uwagi wydawcom książki, czyli "Aneksowi" czyli Smolarom. Recenzować w ówczesnych warunkach nie chciałem. Po latach Gross sam zdystansuje się od wcześniejszych swych prac. Wypreparowanie wątku żydowskiego z tej i z innych pozycji - stwierdza - "...przyszło mi łatwo, bez większych wątpliwości i zastanowienia, dlatego, że takie panowały reguły warsztatu historycznego w odniesieniu do tej epoki, nie tylko zresztą w polskiej historiografii. Dzisiaj uważam, że był to błąd [...] Dodam tylko na moje usprawiedliwienie, że po opublikowaniu każdej z książek musiałem mieć poczucie, iż coś należało uzupełnić w tematach przeze mnie poruszanych, skoro niedługo później pisałem eseje o stosunkach polsko-żydowskich pod jedną i drugą okupacją" (Upiorna dekada... s. 21) Szczerość autora budzi szacunek.

Najnowsze publikacje Grossa pisane są bez enigmatów, prześlizgnięć, opuszczeń, tak częstych w polskiej historiografii, gdy w grę wchodzą sprawy żydowskie. Autor dowodzi ("Upiorna dekada..."), że skrajne okrucieństwo Niemców wobec Polaków pomagających Żydom było możliwe głównie wskutek dominującego w społeczeństwie antysemityzmu, że polska nagonka w Zagładzie, tak ją opisał dr Klukowski w Szczebrzeszynie, wcale nie była wyjątkiem, Gross wylicza wiele miast, gdzie było podobnie, dowodzi, że zarażenie nazizmem w Polsce trwało i po klęsce Niemców, że mit "żydokomuny" jest racjonalizacją antysemickich postaw. W konluzji stwierdza, że "tak jak biali Amerykanie muszą sobie sami opowiedzieć o niewolnictwie i dyskryminacji rasowej, Rosjanie o staliniźmie, a Niemcy o fascynacji Hitlerem, tak samo Polacy - ze względu na Holokaust - muszą sobie opowiedzieć historię prześladowania Żydów w Polsce. Inaczej nigdy nie będą żyć w zgodzie z własną tożsamoscią" ("Upiorna dekada...", s. 118). Trudno mi się powstrzymać od gorzkiej refleksji, że zdanie nie nowe, że sam pisałem to 10 lat temu przy okazji badania pogromu w Pińsku w 1919 roku. Wtedy spotkałem się z nieżyczliwym, ponurym milczeniem. Może jednak krople skruszą skałę?

Druga pozycja "Sąsiedzi" nosi jeszcze bardziej upiorny charakter, dotyczy morderstwa żydowskich mieszkańcach miasta Jedwabne na Podlasiu, dokonanego z przyzwolenia Niemców, ale przez nieprzymuszonych polskich sąsiadów. Żydów, 1.600 osób zapędzono siłą do stodoły i spalono. Fakt znany wielu historykom i niehistorykom, pamiętany przez miejscową ludność, ale tabu, na temat którego nie wolno było napisać. Jeśli pisano to kłamstwa. Ciekawe są reakcje na demaskację. Słyszałem sąd, wcale nie z kręgów antysemickich, że Gross jest antypolski. Gentlemani nie dyskutują o faktach, więc zarzucają Grossowi braki warsztatowe, np. że nie wykorzystał niemieckich materiałów. W kręgach mniej gentlemańskich wre. W "Naszym Dzienniku" pewien profesor historii pisał, że po pierwsze Żydów nie zamordowano, po drugie byli enkawudzistami, po trzecie uczynili to Niemcy, po czwarte...

 16 XI 2000 

#gebirtig

  Żydowski bard - gawęda o życiu 
i twórczości Mordechaja Gebirtiga 

Natan Gross 
Znak, Kraków 2000 

Nazwisko Gebirtig poznałem wiele lat po wojnie, chyba wtedy, gdy po raz pierwszy usłyszałem pieśń S'brent (Gore!), napisaną po pogromie w Przytyku (1936), obecnie odbieraną jako zapowiedź nadchodzącej Zagłady. Jednak teksty i melodie krakowskiego stolarza towarzyszyły mi od wczesnego dzieciństwa, śpiewali je moja matka i mój ojciec, chyba też nie wiedząc o ich autorze. Miara wielkości Gebirtiga i miara anonimowości żydowskiej literatury! Pod skromnym, nawet nieśmiałym tytułem, jaki Gross nadał książce, kryje się duże dzieło. Autor, rodem z Krakowa, poeta, filmowiec, publicysta, filar polskiej literatury w Izraelu, od wielu lat gromadzi szczątki spuścizny zamordowanego przez Niemców, a za życia też rzadko publikowanego Gebirtiga, szuka okruchów pamięci, stara się przywrócić do życia to, co zostało zgładzone i zdeptane. Odnalazł po drodze pokaźną ilość nieznanych, czy zapomnianych, nigdy nie publikowanych rękopisów Gebirtiga. Czasem szedł wiodącym na manowce tropem, ciekawie o tym pisze, ale mozolną drogą prób, błędów i weryfikacji udało mu się wyprostować ścieżki. Dokładał jedną informację do drugiej, by w rezultacie stworzyć monografię wielkiego twórcy, który jak nikt wyraził żydowski byt, jego cienie i niewielkie blaski. Dzięki Grossowi odnalazłem w zakamarkach pamięci jakieś elementy własnego dzieciństwa i młodości.

 16 XI 2000 
 
 
 
 
 
Zobacz też:
wywiad
z autorem:
"Żydowska
historia
"
oraz recenzje
książki piór
Cieślika,
CichegoKrzy-
żanowskiego 
Masłonia.
 
Także wyrywki
"MEMORBUCH"
ma www:
"Komuna",
"Oskarżenie",
i "Wygnanie".

memorbuch-cover  Memorbuch 
Henryk Grynberg 
W.A.B., Archipelagi 
Warszawa 2000 

#grynberg
Grynberg dokonał świadomego wyboru - jest poetą zamordowanego narodu. Kanwą jego najnowszej książki są nagrane na magnetofon wspomnienia Adama Bromberga, wielkiego wydawcy, twórcy PWN i polskich powojennych encyklopedii, obiektu jednej z najbardziej zawziętych nagonek antysemickich w 1968 roku. O ile się orientuję, nagrania te to w dużej przynajmniej mierze rozmowy Bromberga w latach 80-ych z Michałem Haykowskim, o czym jednak w książce nie ma słowa. Nie wiem, co Grynberg wziął z taśm a co opuścił. Znając Bromberga, rozmawiając z nim dużo w latach 70-ych, on i ja, mieszkaliśmy w Uppsali, obawiam się, że Grynberg trochę zagęścił obraz przeżyć Bromberga i usunął to wszysko lub niemal wszystko, co przeszkodziłoby dynamiczności narracji. Wolałbym bardziej wyważony, mniej agitacyjny obraz. W jakimś wywiadzie zresztą autor stwierdza, że oryginalny tekst na taśmach był tylko wątkiem, dzieło jest jego, Grynberga. O ile Bromberg relacjonował, mnie przynajmniej, swe doświadczenia w miarę bezemocjonalnie, starając się wyważyć racje, motywacje i działania, o tyle Grynberg jest pisarzem emocjonalnym. Czy to dobrze, czy to źle? Nie podejmuję się osądu. Książka sprawiła na mnie duże wrażenia, przez kilka wieczorów nie mogłem się uwolnić od ponurego nastroju. Może dlatego, że znam czy znałem wiele przewijających się w tekście osób, wielu co prawda nie znam osobiście, ale wiem kto to jest i jakie są jej przygody i losy. Sugestywny obraz doznań i przeżyć Żydów, uważających Polskę za swą ojczyznę, ale nie aprobowanych w swej polskości. W sugestywności wszelako tkwi i zasadzka. Bo jednak stylistyka stosowana przy opisie Zagłady nie zawsze jest na miejscu w traktowaniu moczaryzmu, jak by nie był on wstrętny. Po prostu każde zjawisko przy badaniu wymaga narzędzi sobie właściwych.

 16 XI 2000 

#kuncewicz

  Goj patrzy na Żyda 
Dzieje braterstwa i nienawiści 
od Abrahama po współczesność 

Piotr Kuncewicz 
Kopia, Warszawa 2000 

Pod skromnym tytułem kryje się próba popularnego, ale ambitnego przedstawienia czterech tysięcy lat dziejów żydowskich .Autor jest sensownym krytykiem, cenionym historykiem literatury. Po co, dlaczego wziął się za nieswoje, żydowskie sprawy? Za to przecież można oberwać, i to z wielu stron. Autor odpowiada na to pytanie wyraźnie, nie kryje, był pod naciskiem antysemickich pojęć, czyli - jak pisze - był głupcem. Jego dążenie to przeciwdziałanie głupocie. Można wyczuć, że skumulował się w nim dość częsty w Polsce wewnętrzny konflikt między przyswojonymi ("polska zastana rzeczywistość") pojęciami a przyjaźnią i koleżeństwem z Żydami.

Warsztat historyka literatury ma dobre i złe strony. Dobre, bo autor ma jednak szersze spojrzenie niż tradycyjni historycy, nie grzeszący na ogół nadmiarem inteligencji i raczej ograniczeni w ilości i doborze stosowanych kategorii. Złe, bo autor zmuszony jest do nadmiernego zapożyczania się u innych autorów. W internecie napotkałem na opinię, że Kuncewicz nadmiernie uzależniony jest od Paula Johnsona. Mnie rzuciła się w oczy zbytnia uległość wobec Majera Bałabana, historyka co prawda dużej klasy i w swoim czasie odkrywczego, ale dziś już przestarzałego i, co by to nie mówić, tworzącego w dość odmiennych od dzisiejszych warunkach. Bałaban musiał bronić judaizmu i Żydów, teraz czas na racjonalną i sprawiedliwą refleksję. Rozumiem, że autorzy dzieł przeglądowych nie mogą wszystkiego sami badać, że zmuszeni są opierać się o to, co inni już napisali. To nieuchronne w opisie wydarzeń politycznych, wojen, chronologii. Gorzej, gdy Kuncewicz wystawia laurki autorom dzieł talmudycznych, o których wie tyle, co inni napisali. Autorzy o których się opiera, akcentują zjawiska religijne, znacznie mniej mają do powiedzenia o sprawach społecznych. Mnie przynajmniej razi, pominięcie zarówno przepisów żydowskiego prawa, jak i wnikliwszego potraktowania zasad współżycia społecznego. Żydzi byli społeczeńswem burżuazyjnym avant de lettre, zdanie Maxa Webera, i to właśnie powodowało trwałość żydowstwa, nie rozpuszczającego się w społeczeństwach niewolniczych i feudalnych. Tu leży również jedna z ważnych przyczyn antysemityzmu.

Nota bene Kuncewicz nie zdaje sobie sprawy, że dawny hebrajski nie rozróżniał pojęcia pracy od niewoli. Prawo żydowskie zakazywało niewolnictwa, przyzwalało na siedmioletni najem. Co nie przeszkadza, by w polskich tłumaczeniach pięcioksiągu hebrajskie avoda oporczywie tłumaczono jako niewola. Chyba dlatego, że Kościół usankcjonował niewolnictwo. Więc i Kuncewicz ilekroć mowa o sługach w społeczeństwie żydowskim, tylekroć pisze o niewolnikach. Kuncewicz eksponuje rolę Żydów w średniowieczu jako handlarzy niewolnikami, warto by jednak przy okazji dodać, że Ibrahimowi ibn Jakubowi niewolników do Pragi dostarczali słowiańscy książęta. Omyłek i błędów w transkrypcji, onomastyce, toponimice zauważyłem mało, co wystawia dobre świadectwo autorowi i wydawnictwu. Gdyby jednak zestawić wszystkie zastrzeżenia i odmienne stanowisko w sprawach merytorycznych, powstałaby równoległa książka. Nie będę jej pisał, pominę więc i przykłady, chyba wystarczy kilka. Autor pisze, że w wojnie 1973 t.zw. Yom Kippur "...w pierwszych dniach doszło do sromotnej klęski potem przyszedł błyskawicznie najnowszy sprzęt amerykański i szanse sie wyrównały" (s. 326).

Klęski nie było, tym bardziej sromotnej, ani na chwilę bowiem nie odnotowano rozsypki wojska ani osłabienia kontroli lotnictwa nad obszarem powietrznym państwa. Nie było też paniki, jaka zawsze towarzyszy klęsce. Izrael odniósł zwycięstwo, gdy tylko minął element zaskoczenia i nim zdołały nadejść jakiekolwiek amerykańskie transporty.
W innym miejscu Kuncewicz czyni Josifa Trumpeldora ideowym i politycznym współpracownikiem, ba, nawet zastępcą Zebulona Żabotyńskiego. Co prawda obaj działacze ze sobą współpracowali podczas I wojny światowej, ale byli politycznymi antagonistami.

Kuncewicz poważnie traktuje również rzekomą elekcję Abrahama Prochownika na króla Polski (przed Piastem!), mimo że już przed kilku laty Arthur Sehn dowiódł, że całe to opowiadanie jest XIX- wiecznym, niezgrabnym artefaktem. Nigdy nie miałem odwagi powiedzieć Jerzemu Giedroyciowi, że jego ZESZYTY HISTORYCZNE adresowane są w próżnię, ale faktem jest, że mądry artykuł Sehna przeszedł w Polsce niezauważony.... i jeszcze jedna kąśliwa uwaga. Autor godzi swój katolicyzm z podziwem czy uwielbieniem New Age, co jest stanowiskiem nieortodoksyjnym, przez Kościół źle widzianym, ale mimo to dość częstym. Jednym z najważniejszych - dla niego - zalet judaizmu (i Żydów w ogóle) jest prekursorstwo w tym ruchu, wielokrotnie to podkreśla. To stanowisko łączące żydowskość z New Age nie jest przekonująco ani dla tych co nie lubią Żydów, ani tych, co choć mają sympatię dla żydowskości, ale conajmniej obojętnie odnoszą się do New Age.

 16 XI 2000 

  Piąty rozbiór Polski 1990-2000 
Henryk Pająk 
Retro, Lublin 1998 

#pajak
Motto książki: "Powiedz wnukom że tu była Polska". Autor czołowy, jeśli to tak można nazwać, producent obecnej antysemickiej literatury. Ciekawy tylko jako przedstawiciel genre'u. Dzikie skojarzenia. Nawiasem mówiąc stylistycznym wzorem Pająka wydaje się być Adolf Nowaczyński, sztandarowy przedwojenny antysemita, redaktor Gazety Warszawskiej, ale nie pozbawiony talentu, co jednak trudno powiedzieć o Pająku. Nowaczyńskiego zmasakrował Antoni Słonimski w jednym ze swych felietonów w Wiadomościach Literackich. Pająkiem zajmować się nie warto, ale pamiętać o nim należy. Zresztą, sam też będzie o sobie przypominał.

 16 XI 2000 

#potocki

  Żydzi rymanowscy 
Andrzej Potocki 
Apla, Krosno 2000 

Rymanów to miasteczko na Podkarpaciu, niedaleko Krosna, a autor jest miejscowym pisarzem, historykiem i publicystą. Jego publikacja jest solidnym referatem materiałowym, opartym o miejscowe źródła archiwalne, o relacje, a również o The Rymanow Book, wydaną w Izraelu w 1985 roku. Niestety, w życiu jak w pieśni: "czas zatarł ślad" - nawet w archiwach, cóż dopiero w pamięci ludzkiej. źródeł nie ma, wyschły. Wyschła również ludzka pamięć. Od Zagłady minęło zaledwie nieco ponad pół wieku, ale jej ofiary zatarły się jak nie przymierzając Jadźwingowie, którymi, za moich czasów, dręczono dzieci w szkole. Autor we wstępie stwierdza, że obecnie, "wielu nawet nie podejrzewa jak bardzo dawny Rymanów był żydowskim miasteczniem". Innymi słowy, dowodzi, że bez historii Żydów historia Polski jest okaleczonym kikutem. Ma rację, ale ta racja nie bardzo dociera do piszących podręczniki i formujących syntezy, jak dowiódł inny omawiany tu autor, Feliks Tych. To z jednej strony, bo z drugiej książka Potockiego jest przejawem dość szerokiej fali przypominania polskim czytelnikom o zaginionych, zapomnianych już mieszkańcach tej ziemi, podobne książki i drobne publikacje powstają w wielu miejscowościach w Polsce.. Nota bene najwybitniejszą osobą zrodzoną w ogóle w Rymanowie jest laureat Nobla, Izydor Izaak Rabi, amerykański chemik i fizyk. (W moich źródłach nosi imiona Isidor Isaac ale w rymamowskiej metryce z 1898 chyba nie miał zamerykanizowanych imion). Nota bene: autor z racji ich antysemityzmu nie szczędzi Potockich, właścicieli Rymanowa w XIX w., chyba własnych protoplastów.

 16 XI 2000 

  Kampania antysyjonistyczna 
 w Polsce 1967-1968 
 Dariusz Stola  
 ISP PAN, Warszawa, 2000 

#stola
Poprzednia książka tego samego autora, "Nadzieja i Zagłada" (Warszawa 1995), oparta o materiały żydowskiego członka emigracyjnej Rady Narodowej w Londynie podczas II wojny światowej, Ignacego Schwarzbarta, była sporą naukową rewelacją, przynajmniej na miarę krajową. Tu zaznaczona monografia zajmuje się jednym tylko aspektem "marca" - kampanią antysemicką. Kiedyś omawiałem w "Acta Sueco- Polonica" ciekawą, wydaną w 1990 rozprawę Jerzego Eislera "Marzec 1968", opartą o opublikowane materiały i relacje. Stola włączył do obiegu naukowego również i archiwalia, do których Eisler jeszcze nie miał dostępu. Jak w poprzedniej rozprawie na zaznaczenie zasługuje inteligencja Stoli, potrafiącego w przejawach i szczegółach dostrzec ich nomotetyczne uwarunkowania. Autor jest powściągliwy w ocenach i rzadko daje się ponieść sympatiom i chyba częstszym u niego antypatiom. Warto zapamiętać niektóre sformułownia. A więc "pozostawiając nierozstrzygniętą kwestię rozkładu postaw w społeczeństwie, możemy stwierdzić, że atmosferę w r. 1968 tworzyły wypowiedzi i zachowania agresywnie antysemickie". Były one produktem "halucynogennej mieszaniny" (s. 192 pass.). Szkoda, że autor ograniczył się do jednej płaszczyzny "marca" i że nader mało znajdujemy u niego na temat kampanii antyrewizjonistycznej i antyinteligenckiej w ogóle, na temat wyczerpania się ideologii komunistycznej i szukania innych wsporników systemu, ale miejmy nadzieję, że nie powiedział ostatniego słowa.

 16 XI 2000 
 
 #szarota 
 
 
 
 

ZOBACZ TEŻ 
recenzje "Od 
pogromu do
 
Zagłady
" Stanis- 
ława Podemskie-
 
go; "Ochotniczy 
słudzy katów
"; 
Andrzeja 
Kaczyńskiego; 
rozmowę autora 
z Krzysztofem 
Masłoniem: 
"Wstyd domo- 
wy
"; oraz 
"Szarą strefę 
zbrodni
Jana 
Zielińskiego
.

   U progu Zagłady 
Zajścia antyżydowskie i pogromy 
w okupowanej Europie
Warszawa
ParyżAmsterdamAntwerpiaKowno 
Tomasz Szarota 
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2000 

Autor, profesor w Instytucie Historii PAN, zajmuje się II wojną światową. Problematyką Zagłady się nie zajmował, można nawet powiedzieć, że ją świadomie, celowo i niezgrabnie wymijał. Tak więc postąpił w swoim czasie w monografii gen Roweckiego- "Grota" (Warszawa 1983), gdzie prożno szukać słowa Żyd czy Zagłada, czy antysemickich tekstów Roweckiego, choć wątpię, by o nich nie wiedział. W kilkakrotnie wznawianej książce Szaroty o życiu codziennym okupacyjnej Warszawy jest kilka stron o getcie, słusznych, ale zdawkowych, zupełnie bez proporcji do miary zjawiska. Nie wiele rozumiem z jego najnowszej publikacji. Zdaje się przyświecać mu myśl, że akcje pogromowe w Warszawie były łącznym dziełem niemieckiej inspiracji i polskiej skrajnej prawicy mobilizującej warszawski motłoch. Warszawskie akcje pogromowe, słusznie dowodzi, znalazły odpowiednik gdzieindziej w okupowanej Europie. Były to w Polsce więc zjawiska marginalne, nie porównywalne, dla przykładu, z postępowaniem Litwinów. Wniosek wynikający z pracy Szaroty, że właśnie należy je traktować jako marginalia. Mnie autor nie przekonał, choć materiał przezeń opublikowany, owszem, jest pożyteczny. Konkluzje Szaroty zostały dość gruntownie zdezawuowane przez tu omawiane książki Jana Tomasza Grossa.

 16 XI 2000 

#tych

   Długi cień Zagłady 
 Szkice historyczne 

 Feliks Tych 
 ŻIH, Warszawa 1999 

Autor jest doświadczonym historykiem, można nawet powiedzić, tani kalambur, że jest ciężko doświadczonym historykiem. W 1968 z racji niedobrych powiązań rodzinnych został pozbawiony pracy i całkowicie odsunięty od dydaktyki i badań, podobnie potraktowano jego żonę. Z Polski nie emigrował, ale znalazł jakąś przystań w niemieckim instytucie im. Eberta, placówce badawczej socjaldemokracji. Od niedawna jest dyrektorem Żydowskiego Instytutu Historycznego, który to instytut, po latach naukowej wegetacji pod kierunkiem w najlepszym razie komicznych postaci, nareszcie otrzymał fachowe kierownictwo. Książka jest zbiorem referatów wygłoszonych ostatnimi laty na różnych konferencjach, a więc nie ma spójnego charakteru. Zawiera też nieuchronne powtórzenia, na szczęście nieliczne. Referaty podejmują tematy, o których intuicyjnie i tak się wiedziało, ale które bądź były tabu, bądź były "ze szlachetnych pobudek zakłamane", a to w tym celu, by stworzyć taki a nie inny obraz polskiego społeczeństwa i jego stosunku do mordowanych Żydów. Tych pisze więc o Zagładzie w pamiętnikach i wspomnieniach, o Zagładzie w potocznej świadomości Polaków, o Zagładzie w podręcznikach szkolnych. Jeden tekst zajmuje się zakresem odpowiedzialności społeczeństwa niemieckiego za Zagładę i jest opisem niemieckiej reakcji na znaną książkę Daniela J. Goldhagena. Też wnikliwy tekst, choć o Niemcach, Niemczech i stosunku obecnych Niemców do wojennej i przedwojennej przeszłości możnaby ostrzej.
 



Wzbogaciłem się również o inne książki, których tu nie omawiam, niekiedy dlatego, że wymagają staranniejszego potraktowania, niekiedy ze względu na ich iteratywny charakter. Wymienię je tylko: 


  • Icchak Cukierman "Antek. Nadmiar pamięci (Siedem owych lat) Wspomnienia 1939-1946." Redakcja naukowa i przedmowa Marian Turski. Posłowie Władysław Bartoszewski. Warszawa 2000.

  • Rudi Assuntino, Włodek Goldkorn. "Strażnik. Marek Edelman opowiada." Znak, Kraków 1999.

  • Anka Grupinska "Ciągle po kole. Rozmowy z żołnierzami getta warszawskiego." Twój Styl, Warszawa 2000.

  • Michael C. Steinlauf "Bondage to the Dead. Poland and the Memory of Holocaust." Syracuse University Press, 1997 (ma się ukazać w polskim tłumaczeniu, może już się ukazała).

  • Henryk Zwi Zimmermann "Przeżyłem, pamiętam, świadczę" Kraków 1997 [Wspomnienia okupacyjne pochodzącego ze Skały nad Zbruczem prawnika i czołowego polityka izraelskiego].
     


xtrakt.art.pl/lewandowski/recenzje.html