Epistochronologia  •  EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Wczesniej : 2004

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Sun, 10 Apr 2005 15:25:11 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Co czytac (do diabla) co czytac

Henryku,

pod koniec kwietnia przyjezdza ktos [...] z Polski z zamowionymi ksiazkami; Agaty; oraz "Uchodzcami" Grynberga. Czy wpada Ci na mysl jeszcze cos innego NA PRAWDE wartego przeczytania? Ostatnio miewam "opory" co do polskiej prozy...

Apropos tematu dnia-du-jour, wczoraj-przedwczoraj trafilem na ciekawa recenzje piora Joyce Carol Oates:

http://www.newyorker.com/archive/2005/04/04/050404crbo_books
[of suspense/thriller "Oblivion" by Peter Abrahams: TNY 4 Apr 2005, pp. 94-95].

o ktorej Cie niniejszym informuje, bo zakladam, ze nawet przy maksymalnej ilosci checi, i energii, nie nadazasz czytac nawet ulamka tego co chcialbys, nawet majac to w zasiegu reki.

A tu bonus, natrafion @ (i zalaczon) ponizej pod nazwa "tny_masthead.pdf"

__L

http://greg.org/archive/2005/04/06/
the_new_yorker_masthead_database.html
            [...]

To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Sun, 10 Apr 2005 10:52:10 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Co czytac (do diabla) co czytac

Rodzinna Historia LekuMoj drogi, ksiazka Agaty na pewno jest warta przeczytania, ma znaczne walory i dobry odbior. Sa, jak zawsze, pewne nierownosci, ale w swoich najlepszych czesciach (nie fragmentach, ale partiach) jest znakomita. To jest tez ciekwe formalnie, bo to biografia kolektywna, rozmaite style, dobra dokumentacja. Calkiem inny zasieg literacki niz dotad.

Uchodzcy [Henryka Grynberga]. To jest sprawnie napisane, z pewnym pazurkiem, a nawet lekkoscia anegdoty, jakiej przedtem nie mial okazji czy ochoty pokazac. Wylazi z niego ta sama paskudna duszyczka, jaka mial zawsze, to nieuniknione. Natomiast w jego przypadku interesujacym wydaje mi sie kontekst, a nie ksiazka, mialem nawet o tym cos napisac, ale tzw. w miedzyczasie zajalem sie pisaniem innej opowiesci, o ktorej Ci dzis szczegolowo - zbyt szczegolowo - opowiedzialem.

Inne? Jest "Oblawa", kolejny donos Joanny Siedleckiej. Jeszcze nie czytalem, przyjdzie w przyszlym tygodniu. Jesli Cie interesuje pornografia polityczna, trzeba przeczytac. Fragment o Iredynskim byl w Plusie-Minusie. Czytales, czy poslac? Odrazajace i glupie, ale duzo mowi o polskiej literaturze faktu i jej gwiazdach.

Dzieki, ze jestes. Pozdrawiam Cie, h

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Mon, 11 Apr 2005 14:16:33 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Co czytac (do diabla) co czytac

> donos Joanny Siedleckiej [...] duzo mowi
> o polskiej literaturze faktu i jej gwiazdach.

Rozumiem, ze rozchodzi sie o "Zbaletyzowanego," ale po tzw. "rewelacjach" o Terleckim, a ostatnio Moczulskim, przestalo mnie to interesowac. Podobnie jak zanegowalem ("zbagatelizowalem" wydaje sie slowem zbyt poblazliwym) rewelacje Wildsteina.

NB. w pare dni po owych byl tu G.; zapytalem go prywatnie czy tamten oszalal. Odpowiedzial, ze dylematem W. bylo to, ze stan wojenny zastal go poza krajem. Bo tak wlasciwie (parafrazuje) "to on powinien byc Michnikiem okresu przelomu, a nie Adam. Porzadny facet, walczyl o prawa czlowieka itd, ale niebywaly frustrat. Teraz sie calkiem spalil..."

Tak wiec, jesli masz, przyslij wycinek z Rzepy, posle dalej Richterowi do dystrybucji, a reszte tej paszkwilantki moge sobie darowac....

__L

# http://arch.rzeczpospolita.pl/serwisy/login.php?
return=/a/rz/2005/03/20050319/200503190013.html

# gazeta/Plus Minus [1000] Nr 66 - sobota, 19.03.2005

# Zbaletowany

# IRENEUSZ IREDYNSKI W RAPORTACH SB

# TAK BYLO

# W aktach sprawy o kryptonimie Kuba pierwszy raport
# pochodzi z 1958 roku, ostatni - z 1975. Przez
# kilkanascie lat pisarz i dramaturg Ireneusz Iredynski ...

# Autor: Joanna Siedlecka

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Mon, 11 Apr 2005 14:41:49 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Co czytac (do diabla) co czytac

Wiesz co Henry D.? Z mojego hohoryzontu Agata nie wymaga zach(ach)walania ;-))

On Apr 10, 2005 4:52 PM, you wrote:

>    Uchodzcy. [...] w miedzyczasie zajalem sie pisaniem
>    innej opowiesci, o ktorej Ci dzis szczegolowo - zbyt
>    szczegolowo - opowiedzialem.

Opowiedziales jednym zdaniem: "Moja kobieta spalila swe zycie w ciagu jednej minuty", bez szczegolow, wiec z checia przeczytalbym —bardziej nawet niz uslyszalbym— "engross detalicznie." Zakladam, ze stalo sie to podczas promocji ksiazki 11 marca (? - nie pamietam gdzie o niej czytalem), no bo to ponizsze chyba juz sie nie odbylo?

http://www.proarte.net.pl/?
action=dynamic&dzial=10&id=564

# 7 KWIETNIA (czwartek) godz. 18.00

# Spotkanie z AGATA TUSZYNSKA, znakomita biografistka.
# Tym razem autorka zaprezentuje tom wlasnych wspomnien
# Rodzinna historia leku, ktory ukazal sie nakladem WL.

Rozumiem, ze ow rozdzial waszego zycia jest bardzo bolesny, ale powinien byc nakreslony jeszcze jak wszystko dobrze pamietasz. Dla porownania, z tego, co mialem zamiar wyrzucic swiatu na pismie (tudziez nazwanym osobom, present company excepted) przed trzema+ laty, obecnie pamietam juz tylko jako grube zarysy; malo juz, i niewaznych detali. Tyle, ze moje ew. wyrzuty nie mialy tak, jak ew. powyzsze, uniwersalnego wymiaru.

> Dzieki, ze jestes. Pozdrawiam Cie, h

Przestan mi dziekowac za istnienie.

__L    (bynajmniej zaden "Jezus z Kungsholmenu")

To: "Lucjan Feldman" <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Mon, 11 Apr 2005 11:59:49 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Fw: Rzepa Iredynski

----- Original Message -----
To: "Self" <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Sent: Sunday, March 20, 2005 10:05 AM
Subject: Rzepa Iredynski
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/
plus_minus_050319/plus_minus_a_4.html

TAK BYLO 

IRENEUSZ IREDYNSKI W RAPORTACH SB 

Zbaletowany

W aktach sprawy o kryptonimie Kuba pierwszy raport pochodzi z 1958 roku, ostatni - z 1975. Przez kilkanascie lat pisarz i dramaturg Ireneusz Iredynski zyl pod okiem "organow" i donosicieli.

18 grudnia 1965 roku "Zycie Warszawy" zawiadomilo o "wszczeciu dochodzenia przeciwko pisarzowi Ireneuszowi I. (lat 27) i Edwardowi B. (lat 30) rezyserowi, ktorzy usilowali przy uzyciu sily fizycznej dokonac gwaltu na 19-letniej dziewczynie. Pokrzywdzonej udalo sie zbiec i zawiadomic MO". [...]

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 12 Apr 2005 14:42:16 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Peter Englund (bylo: Rzepa Iredynski)

Henryku,

Ty teraz nie masz na to czasu, ale zanim zapomne... musze Ci napomknac o niebywale obrazoburczej biografii Karola X Gustawa pt. "Niezwyciezony", piora dosci (sobie tak) mlodocianego szwedzkiego historyka Petera Englunda, bedaca niezle asentymentalnym, acz bynajmniej szowinistycznym, szwedzkim spojrzeniem na "Potop". On nie idealizuje roli Szwedow, ale ma tez niebywale krytyczne spojrzenie na cala ta Rzeczpospolita Partaczy i Warcholow jaka wtenczas byla Polska.

Nieczesto zdarza mi sie czytac szwedzki tekst literacki zawierajacy polskie-slowianskie zwroty typu "czekanik" jakby nigdy nic (w nawiasie kursywa "siekierka ceremonialna") itp. Ta ksiazka ukazala sie w kraju juz pare miesiecy temu, ale dotychczas nie natrafilem na ani jedna wieksza jej recenzje w prasie - przypuszczalnie dlatego, ze z polsko-szowinistycznego punktu widzenia ("Polacy endecje wysysaja z mlekiem matki, kazdej innej ideologii dopiero trzeba ich uczyc" - Tadeusz Konwicki, 1990) ta ksiazka jest po prostu niestrawna. Dla przykladu: Englund na samym poczatku opisuje jak pulki huzarskie, jedyna i unikatowa owczas w Europie ciezka kawaleria, byla uzywana raczej na pokaz (no bo w koncu kosztowala magnata niemalo do wystawienia), niz jako element taktyczno-strategiczny. A to co skukurczybyk wypisuje o micie Sarmacji prewencyjnie zapomnialem, zeby nie musiec powtarzac zaksztuszajac sie na akord!

__L

# http://google.se/?q=Peter.Englund+site%3A.pl

# http://www.merlin.com.pl/frontend/search/1?q=Peter
+Englund&gdzieSzuk=fraza&oferta=O&dzial=1

To: Danka Keren <d.keren@xxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 14 Apr 2005 01:35:07 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Obietnica

Mila, obiecalem, ze napisze, wiec pisze pare slow.

1. Dobroc i cieplo ludzkie, ktore mnie ostatnio otoczyly, sa wypisz-wymaluj z pogodnych ksiazeczek mojego radosnego, stalinowskiego dziecinstwa. Moj przyjaciel, ironista jak Leon, choc zajmujacy sie tym zawodowo (Leon wie), mowi mi, ze tyle przyjemnosci od ludzi na raz niepredko sie zdarzy, i ze powinienem sie cieszyc, bo zdecydowanie bylo warto. Tylko nie calkiem rozumie, dlaczego tak dlugo z tym czekalem.

2. Mam przy tym poczucie pewnego - znacznego - dyskomfortu psychicznego. Nie musze tlumaczyc, ze najbardziej na swiecie lubie ludziom mowic, co maja myslec - ale zawsze w kwestiach, ktore moga wzbudzic jakas namietnosc, a przynajmniej zainteresowanie. Tu jest inaczej i powiem szczerze, ze cala sprawa wydaje mi sie prostacka, mechanistyczna, pozbawiona elementu narracji literackiej i nieskonczenie powtarzalna, jesli wylaczyc nazwe i nieciekawe w gruncie rzeczy szczegoly. Wiec skoro nie ma w tym literatury czy opowiesci, to to jest z definicji trywialne, a poza tym lezy w sferze fizycznej prywatnosci - jak, wybaczcie, szczegoly dotyczace wyproznienia, ktore niektorzy pacjenci z luboscia relacjonuja lekarzom. Pani mi te pigulki zapisala i potem przez trzy dni do ubikacji nie moglem. Czy naprawde tego, ktos ode mnie oczekuje? Mam wrazenie, ze w jakims sensie tak.

3. Skonfrontowalem sie z nieznana mi dotad potrzeba wiedzy natychmiastowej. Jak bedziemy wiedziec, czy sie obudziles. Jak sie nie obudze, to na pewno bedziecie wiedziec, bo to przynajmniej bedzie ciekawe. Niestety, szanse sa mniej niz nikle. Jak bedziemy wiedziec, jak sie czujesz? Otoz odkrylem w sobie zdolnosci przewidywania przyszlosci, i wszystkich zainteresowanych moge juz dzis poinformowac z b. wysoka doza dokladnosci, ze czuc sie bede chujowo - tak jak kazdy, ktoremu wykonano skrobanke w alternatywnym miejscu, a konkretnie we lbie. Ale potem bede sie czul lepiej, i pewnie znowu przez Danusie cos napisze.

4. Jedynym w miare interesujacym elementem narracyjnym wydaje mi sie to, ze to tak bardzo pasuje do mojej wlasnej wizji siebie - czy za moj nikczemny charakter i jednoznacznie paskudna osobowosc odpowiada swinstwo, ktore sobie tam z pojedynczej, zmutowanej komorki wyhodowalem? Nauka odpowiada inaczej, ale sci-fi zawsze sie takimi pytaniami bawilo.

Osoby zainteresowane prewencja paskudztwa chcialbym zapewnic, ze nie stress, Chiny, tluszczyk od szynki, nie telefony komorkowe, cale lata Gauleoise'ow bez filtra, nie mikrofaly, nawet nie zle prowadzenie sie - nic, zadnej przyjemnosci. Przeczytalem o 17-letnim Nepalczyku, ktory nigdy nie widzial zarowki elektrycznej, i mojej rodaczce, 80-letniej Eskimosce z igloo, ktora spedzila zycie na zuciu kawalkow morsa. Nie bylem w Nepalu i nie jadlem morsa.

Na dzis,

Wasz-h

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 14 Apr 2005 13:50:36 +0200
From: "Lit. Serendipity Dept." <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Title Sez It All ;-))

http://news.independent.co.uk/europe/story.jsp?story=626508

It Was Like An Antechamber To The Afterlife,
As If Directed By Fellini
 

By Peter Popham in Rome

05 April 2005

The staircase of the Vatican's Apostolic Palace was beautiful and broad; the plaster of the walls was painted to resemble marble of a delicate amber hue, the ceiling was coffered, vaulted and illuminated. And the ghostly wisps of hymns, chants and prayers came drifting up or down the stairs - it was impossible to tell which [...]

Article Length: 850 words (approx.)

Bonus from Lit. Serendipity Dept.

Kate Atkinson "Case Histories: A Novel"
e.g. http://www.amazon.co.uk/exec/obidos/ASIN/0385607997 

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 14 Apr 2005 13:56:41 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Title Sez It All ;-))

Henryku,

jezeli bedziesz lezal bezsennie i nie chcial budzic nikogo lokalnie — zadzwon, i obojetnie od pory Twego dnia czy nocy, podyktuj numer do szpitala; natychmiast oddzwonie. Wiedz tylko, ze zwykle jestem nieuchwytny po poludniu, ale ok. 18 spowrotem w domu. Mam zreszta sekretarke, ostrzegam Cie jednak ze ma very sexy wloski glos....

__L

To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Thu, 14 Apr 2005 09:02:49 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Title Sez It All ;-))

Dzieki, Luc. Nie, tego nie bedziemy robic... Najpierw musze miec cos do powiedzenia, a tgo troche potrwa... Thanks for it all -

best, h

To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Thu, 14 Apr 2005 13:31:04 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Title Sez It All ;-))

Luc, dzieki. No attachments please until further notice - I will on be the Blackberry, so it would detonate its mini mailbox. anyway, I won't be reading about lit in the next week or so. I know you understand.

pzdr, h

----- Original Message -----
# Sent: Thursday, April 14, 2005 9:45 AM

     Przetlumaczylem jakis czas temu, wiem ze nie
     calkiem doskonale....

     The New Yorker • 31 Marca 2003

     BEFORE THE WAR / PRZED WOJNA
         [...]

     Philip Levin

    (swoja droga ciekawy komentarz TNY na "wybuch"
    wojny w Iraku; dla porownania z ich smutnym
    komentarzem po SeptemberElevents wierszem
    Zagajewskiego "Let Us Praise The Mutilated
    World" na ostatniej stronie....)

__L

(wiecej zalacznikow na razie przesylac nie bede...)

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Wed, 11 May 2005 12:39:22 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: The Constant Gardener —TheMovie

Ksiazki nie udalo mi sie dokonczyc, wiesz dlaczego, ale jestem pewien (pewny?), ze zdolam wysiedziec do konca seansu filmu ;-))

The Constant Gardener

Release Date: August 26, 2005

http://www.boxofficeprophets.com/tickermaster/listing.cfm?TMID=1280 

To: Henryk Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 31 May 2005 14:39:50 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: TNY: Two's Company by Jonathan Franzen

Drogi Henryku,

jakis czas temu nie podolalem "The Corrections" JF z bardzo przyziemnego powodu — nie moglem balansowac opaslego tego tomu na piersiech podczas czytania w lozku (=default). Lepiej mi idzie z jego opowiadaniami w New Yorker'ze....... ostatnie, z 23 maja br., zawiera mnostwo fascynujacych zwrotow typu "more cutesy than ha-ha funny"; prawdziwa perelke "Paul's answers to these questions were syntactically complex"; a konczy sie wrecz jakimstakim musi auto-satyrycznym mini-portretem:

"[...] The whole country was against him, and so he moved to New York City, where, well-insulated financially, he worked on recasting his comic literary vignettes as little formalist short stories that he mailed out to journals. You could see him at a certain kind of party, standing near open windows, wearing black, smoking cigarettes, and hoping to talk about his favorite subject, which was the badness of his ex-wife's films."    "[...] Caly kraj zwrocil sie przeciw niemu, wiec przeniosl sie do Nowego Jorku, gdzie, bedac dobrze sytuowanym, zajal sie transformowaniem swych komiczno-literackich winjetek na drobne formalistyczne opowiadanka, ktore wysylal do czasopism. Mozna go bylo spotkac na pewnego rodzaju przyjeciach, stojacego blisko otwartych okien, ubranego na czarno, palacego papierosy, i zyjacego nadzieja rozmowy na ulubiony temat, czyli partactwa filmow swej eks-zony."

Jak bym go widzial wlasnymi oczami! ;-))

Polecam Ci owe "Two's Company" goraco; zakladam, ze czytales wczesniejsze jego "BREAKUP STORIES" tamze, rowniez swietne; oba sa na www, adresy ponizej, aczkolwiek ja bym nie czytal na ekranie, jesli bym mial stare numery pod reka....

__L

Fiction: TWO'S COMPANY 
by Jonathan Franzen
Issue of 2005-05-23

Fiction: BREAKUP STORIES 
by Jonathan Franzen
Issue of 2004-11-08

NB.niekompletnie kumulatywnej bazie danych zawartosci TNY
Grega Allena mozna znalezc rowniez dwa inne teksty JF:

http://www.newyorker.com/fact/content/?041129fa_fact
http://www.newyorker.com/printables/fact/041129fa_fact

Personal History: THE COMFORT ZONE 
by Jonathan Franzen
Growing up with Charlie Brown.
Issue of 2004-11-29

http://www.newyorker.com/fact/content/articles/050418fa_fact1
http://www.newyorker.com/printables/fact/050418fa_fact1

Fact: COUNTDOWN 
by Jonathan Franzen
Issue of 2005-04-18

To: "Lucjan Feldman" <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Fri, 8 Jul 2005 16:40:31 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Dzwonilem

Ale jakos Cie nie zlapalem. Luc, u mnie duze zmiany na lepsze. Wracam z najdalszej i trudnej podrozy - ale wracam. Zadzwonie znowu. Wiem, ze o mnie myslisz i dzie kuje Ci.

-h

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Mon, 11 Jul 2005 12:46:23 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Dzwonilem

Nastepnym razem odczekaj jeszcze ze dwa dzwonki, uslyszysz moja superduper wloska sekretarke (wlacze ja po poludniu), bedziesz mogl sie nagrac — oddzwonie, tylko powiedz w ktorych godzinach najlepiej... Wiedz jednak, ze teraz sa tu takie upaly, ze rzadko bywam w domu w ciagu dnia (mam mieszkanie na trzecim pietrze z oknami na poludnie; srednia temperatura w ciagu dnia przy otwartych oknach 30C; w nocy powyzej 25C; ledwo spie...)

Wiem, ze jestes na dobrej drodze i gratuluje; nie odzywa(le)m sie jednak, bo i tak za duzy ten Twoj dwor. Przeczytalem ksiazke Agaty, przetrawiam.

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 28 Jul 2005 14:30:18 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Nowy Dziennik/PP: "Splatane korzenie" Agaty Tuszynskiej

Henryku,

zakladam, ze Ci juz to znane, ale na wszelki wypadek... nie ma na www.

# http://dziennik.com/www/dziennik/kult/archiwum/01-06-05/arch01-06-05.html

Przeglad Polski 1 kwietnia 2005

Splatane korzenie

Jerzy Gizella
    [...]

Agata Tuszynska, Rodzinna historia leku
Wydawnictwo Literackie, Krakow 2005

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 28 Jul 2005 14:57:16 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Akurat skonczylem

Dzieki, Henryku, jeszcze nie przeczytalem dokladnie, ale spiesze sie zapewnic Cie, ze oczywiscie, ja nigdzie dalej tego nie posle...

NB, znowu byles "szybszym Gonzalezem" ode mnie... mialem bowiem zamiar poprosic Cie bys zaczal pisac wspomnienia.

On Thu, 28 Jul 2005 08:42:19 -0400 you wrote

> Bardzo prosze - tylko do wlasnej wiadomosci
> - Zadnego przesylania dalej > usciski, h > Attachment converted :Attach:Swiadectwo.doc (WDBN/MSWD)

To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Mon, 1 Aug 2005 09:45:54 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Zbigniew Klepacki

Sadze, ze ten sam.

rgds h

----- Original Message -----
# Sent: Monday, August 01, 2005 7:55 AM

    Henk, czy to nie aby ten sam? Zdjecie znalezione
    w wwwitrynie Wyzszej Szkoly Biznesu i Przedsiebior-
    czosci (czyli, poniekad, potomka SGPiS?)

szturmdocent marcowy

    http://www.wsbip.edu.pl/zdjecia/kadra/11.jpg

    W serwisie PAN nazwisko Zbigniew Klepacki nie
    wystepuje:

http://www.google.se/search?q=Klepacki+site%3Apan.pl

__L

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Sat, 13 Aug 2005 14:54:28 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Erotyczne Przygody Krola Stasia

Gordon, Lord George (1742-94), aristocrat, orator and anti-Catholic agitator. [...] his sectarian rabble-rousing triggered a spasm of violence that gripped London for six days during the summer of 1780 and represented 18th-century England's worst break- down of law and order.

Early signs of family instability may be evident in the behaviour of Gordon's mother, who twice rode down an Edinburgh street on a pig. On the death of her husband she conceived a passion for King Stanislav of Poland. She invited him to tea, although they had never met, and arranged that Lord George Gordon, aged 8, should be present dressed as Cupid. When the king arrived, Lord George shot him in the eye with a silver arrow.

[...] A surprising development in the mid-1780s was Gordon's conversion to Judaism. He took the name Israel Abraham George Gordon and was seen in the Jewish quarter of Birmingham wearing a false beard and broad-brimmed black hat. He had been circumcised and according to the chronicler, Wraxall, 'preserved the sanguinary proofs of his having undergone the amputation'.

Extract from "Brewer's Rogues, Villains and Eccentrics" by William Donaldson; ISBN 0753817918 ; pp. 296-7

   Gordon, Lord George (1742-94), arystokrata, orator, i agitator antykatolicki. [...] jego sekciarskie podzegiwanie motlochu wywolalo fale zamieszek w Londynie przez szesc dni latem 1780 r., i stanowilo najgorsze pogwalcenie prawa i porzadku spolecznego Anglii XVIII wieku.

Uprzednio, symptomy choroby psychicznej w rodzinie daly sie zauwazyc u matki Gordona, ktora dwukrotnie objezdzala ulice Edynburga siedzac na swini. Po smierci swego meza zapalala pasja do polskiego krola Stanislawa. Aczkolwiek nigdy dotychczas sie nie spotkali, zaprosila go na podwieczorek, podczas ktorego osmioletni lord Gordon mial byl przebrany za Kupida. Kiedy krol przybyl, lord Gordon trafil go w oko srebrna strzala.

[...] Nieoczekiwanym zdarzeniem w polowie lat 1780-tych byla konwersja Gordona na religie zydowska. Przybral imie Izrael Abraham George Gordon, i byl widywany w dzielnicy zydowskiej Birminghamu z falszywa broda i typowym czarnym kapeluszem. Wedle kronikarza Wraxalla byl tez obrzezany i 'zachowal krwawe dowody, ze poddal sie amputacji'.

Wziete z "Encyklopedii Brytyjskich Zbojow, Zloczyncow i Ekscentrykow" Williama Donaldsona; ISBN 0753817918 ; str. 296-7

http://www.amazon.co.uk/exec/obidos/ASIN/0753817918/

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Sat, 13 Aug 2005 15:10:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Jak Ci idzie ze wspomnieniami?

HD>    Luc, Komarowie przyjechali mnie pielegnowac..
HD>    wiec na razie zyje w terazniejszosci...

Milo Ci, ale co JA z tego mam???? ;-))

Apropos, ktos mi bardzo zachwala te ksiazke, Baranczaka "Ocalone w tlumaczeniu".

http://alpha.bn.org.pl/search*pol/i?SEARCH=8385568646

Przeszla mi jakos kolo oka, i dziwi mnie, ze nie ma jej ani w www.merlin.com.pl, ani w Azymut.pl. Jedyna ksiegarnia online ktora sie tym szczyci, to ta:

http://wysylkowa.com/ks409576.html

Czy cos o tej ksiazce slyszales?

__L

LF>> Henryku,

LF>> wiem, ze nikomu/nic nie obiecywales, ale
LF>> czuje, ze jednak takowe pomalu piszesz.

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 16 Aug 2005 14:56:40 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Jak Ci idzie ze wspomnieniami?

LF>> ktos mi bardzo zachwala Baranczaka "Ocalone w tlumaczeniu".

HD> To jest jedna z dwoch najlepszych polskich ksiazek
HD> przekladowo-lingwistycznych jakie znam: to i Pegaz
HD> Deba. Baranczak - wspamialy... Ale dostac ciezko.
HD> Niestety mam tylko jeden egzemplarz...

Dzieki za "cynk"; oczywiscie zakupie natychmiast. Podzielam Twoje zdanie co do W I E L K O S C I  "Pegaz (a, co) Zdebial"; ktory poniekad kiedys zdopingowal mnie do wybrzydzania na wuwuwuwu nt. "onanomatofonii" tam napotykanej i innych gagatunkow....

__L

http://alpha.bn.org.pl/search*pol/aBara{834}nczak%2C
+Stanis{888}aw+%281946-+%29/abaran~aczak+sta
nisl~aaw+1946/1%2C8%2C226%2CB/frameset&FF
=abaran~aczak+stanisl~aaw+1946&31%2C%2C72

Autor: Baranczak, Stanislaw (1946- ) 
Tytul: Pegaz zdebial : poezja nonsensu a zycie 
codzienne: wprowadzenie w prywatna teorie gatunkow 
Londyn: Puls, 1995; ISBN 1859170455 

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 23 Aug 2005 14:56:47 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: One Sick Puppy of a Great American-Jewish Novel

Henryku,

zakladam, ze czytales "Operation Shylock" Philipa Roth'a. Ja dopiero teraz, jestem po czesci zachwycony, po czesci znudzony. Trzeba przyznac, ze Roth to jednak mistrzowski zongler emocjami, a i sam koncept tej ksiazki wielce mi sie podobal (zreszta wszyscy my w diasporze poniekad jestesmy zyjacymi dowodami wlasciwosci jego rozumowania ;-))

Ksiazka ukazala sie w 1993 roku, ale do mnie dotarla dopier teraz. Zakladam, ze Ty czytales ja wczesniej. Czy pamietasz co wypisywano o niej na lamach prasy (wkolo)literackiej?

__L

To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Wed, 24 Aug 2005 15:09:53 +0200
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: One Sick Puppy of a Great American-Jewish Novel

http://www.nybooks.com/articles/
article-preview?article_id=2588

NEW YORK REVIEW OF BOOKS 
Volume 40, Number 8 • April 22, 1993

Review

Operation Roth 
By Harold Bloom

http://www.nybooks.com/gallery/1131

Operation Shylock: A Confession

by Philip Roth

Simon and Schuster, 398 pp., $23.00
        [...]

To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Wed, 31 Aug 2005 10:25:05 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: [lecarre] A JLC Bond novel?

Nothing wrong with Bond in the 60s, IMHO Zeitgeist was different

h

----- Original Message -----
# Sent: Wednesday, August 31, 2005 9:26 AM
# Subject: Re: [lecarre] A JLC Bond novel?

Jim Turner wrote: [...] Fleming's Bond
> created a genre as well as the stereotype against
> which JLC, Deighton etc. reacted in the 60s. In
> other words, without Bond, no Smiley, etc.

Right you are, Jim. Both about the stereotypick 007-spy
figure, and JLC's novels being the very opposite of Bond.
In fact, I remember when I first learned of JFK's (John
Fitzgerald Kennedy's) well-known fascination with
Fleming's spy novels[+], all my residual sympathy
for the slain US president evaporated...

Ian

[+] must've been in David Halberstam's "The Best and
    The Brightest", a mid-70's non-fiction treatment
    of USA's road to the quagmire that was Vietnam....

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Wed, 31 Aug 2005 17:17:49 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: [lecarre] A JLC Bond novel?

Henryku, ksiazek Fleminga nie pamietam czyczy talem, wiec oceniam go glownie na podstawie plytkosensacyjnych (acz nie powiem ze chwilami nie-rozrywkowych) filmow wedle jego "pomyslow". Tak, zdaje sobie sprawe, ze Literatura i Hollywood to jak pies i hiena (gatunek Felicidae), czyli zupelnie dwa rozne rodzaje tfurczosci. Niemniej, po namysle doszedlem do wniosku, ze *NIC* nie usprawiedliwia istoty Bond'a poza nawiasem eskapizmu niskich oczekiwan (i.e. "lowbrow e." ;-))

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Sun, 18 Sep 2005 14:04:20 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: "Swiadectwo HD" w GW i Nowym Dzienniku

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/2029020,34591,2909278.html

Drogi H.,

dzieki za podanie tego do druku... szpryca zimnej wody dla naszych rodakow. Podobala mi sie tez fotografia YYYY ;-))

Prosze o wiecej. Czy widziales juz co polactwo powypisywalo o tym na forum wolnej bezmyslnosci  GW

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=28847197&v=2&s=0

oraz komentarz prasowy Marka Kusiby u Karkowskiej?

http://www.dziennik.com/www/dziennik/kult/archiwum/07-12-05/pp-09-16-03.html

Przeglad Polski 16 wrzesnia 2005

Marek Kusiba

Zabka przez Atlantyk

Swiadectwo Henryka Daski
        [...]

To: "Lucjan Feldman" <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Mon, 19 Sep 2005 23:38:18 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Zadnego wlasnego nie moge otworzyc, ale Glowa najwazniiejszy

Zadzwonie do Ciebie, mam Ci cos do opowiedzenia

h

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 20 Sep 2005 13:49:53 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Prosba

>    Luc, pisalem kiedys w XL o Glowackim. Czy Ty
>    przypadkiem nie masz tego gdzies w swoim Sezamie?

Henryku,

dzieki za telefon z rana. Twego Glowackiego w Ex Librisie (Beaty) nie pamietam, wiec pewnie nie czytalem. Ale nawet gdybym gdzies to posiadal, na zasadzie ogolnego chomikowania, nie mam w tej chwili (jeszcze) dostepu do wlasnego elektroniczneo archiwum.

Gogiel-moglowanie daje taki wynik, be your own guest ;-((

http://www.google.com/search? q=Exlibris+G%C5%82owacki+site%3A.pl

(A probowales zapytac o to Glowy? Kiedys archiwum posiadal rownie Alek Radomski, ale potem cos mu padlo, i pamietam, ze nie mial nawet backup'u).

Sorry. O innych sprawach osobno.

__L

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 20 Sep 2005 14:32:23 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: "Swiadectwo HD" w GW i Nowym Dzienniku

Henryku, apropos telefonu ws. Klepackiego, mam nadzieje, ze skrobniesz jakies o tym postscriptum, i puscisz w eter (jesli nie na papierze, bo to przeciez temat na maly esej... szmalcownik-z-tytulem, ktorego dlugie zycie nie nauczylo, ze nie istnieje cos takiego jak "darmowy lunch"). Albo przynajmniej w obieg internetowy via Wlodek Richter, ktory juz rozprowadzil arytkul + komentarz Kusiby po swiecie....

__L

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 20 Sep 2005 15:25:39 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: pbl.ibl.poznan.pl

On 9/20/05, Henry Dasko wrote:

> http://pbl.ibl.poznan.pl/dostep/index.php?
> s=d_biezacy&f=zapisy&p_autorid=20762

Dzieki Henryku, bardzo cenne zrodlo bibliograficzne.

http://pbl.ibl.poznan.pl/dostep/index.php?
s=d_biezacy&f=zapisy_szczeg&p=_zapis=154341

To tego "nie potrafiles otworzyc"? Tam jest tylko szczegolowy zapis bibliograficzny. Zreszta oni nie wpisali wiecej numerow jak 1-3:go (1990), oraz 4-14:go (1991). Ja sam poindeksowalem kiedys jakies 30?...

# Ex Libris, 1991 nr 9 s. 8

Tak jak sadzilem, numeru 9:go ExLibrisa nigdy nie mialem w reku, tylko 1; 5; i pozniej od 60:go-iks zdaje mi sie.

Przykro mi, ale Exlibrisa nie ma w zadnej bibliotece naukowej w Szwecji, wiec nie jestem Ci w stanie pomoc....

http://websok.libris.kb.se/websearch/
hitlist?searchId=39166&page=1

N.B. czy Fundacja Kosciuszkowska nie ma przypadkiem jakiegos wlasnego archiwwwum w NYC? Ex Libris kiedys zwal sie "The Polish and East European Review of Books" ;-))

__L

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 20 Sep 2005 15:35:12 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: pbl.ibl.poznan.pl

N.B. jesli chcesz zobaczyc, co jest dostepne Glowackiego w Bibliotece Noblowskiej, tu masz szanse ;--))

http://www.nobelbiblioteket.se/search/YGlowacki&SORT=D/
YGlowacki&SORT=D&extended=0/1%2C7%2C7%2CE/2browse

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 27 Sep 2005 14:41:03 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Poczatek ksiazki

# HENRY DASKO 

# TALES FROM STALIN'S KINGDOM 

Chapter One - Generation Zero
Chapter Two - Russia
Chapter Three - The end of horrors
Chapter Four - Back in Poland
Chapter Five - The Son
Chapter Six - The School
Chapter Seven - The Stroke - Where is my Dad
Chapter Eight - Mom
Chapter Nine - To College
Chapter Ten - March 68 - The Scar
Chapter Eleven - Departure
Chapter Twelve - From Copenhagen to Toronto
Chapter Thirteen - New Life Begins
Chapter Fourteen - My own kids
Chapter Fifteen - Agata arrives
Chapter Sixteen - The Octopus

Henryku,

jeszcze nie przeczytalem/ przemyslalem DOKLADNIE; zakladam, ze to poczatek rozdzialu pierwszego; podoba mi sie.

NB. zakladam tez, ze rozdzial XVI "The Octopus" nawiazuje do Twego raka... przypadkiem natrafilem na innego pisarza okreslajacego te faze zycia jako "intelektualnie nieciekawa", gorzej nawet ("nude" ! ;-)) [zeby nie wspomniec dramaturga Dennisa Pottera, ktory ochrzcil swego raka "Rupert" ku watpliwej czci magnata prasowego R. Murdocha (red.)] 

__L

http://www.channel4.com/film/newsfeatures/new_news_story.jsp?xid=A12323541127516992A00

CHANNEL4NEWS STORY

‘Cancer's a bore - but I survived’

Playwright Alan Bennett has survived cancer, he has revealed for the first time.

In extracts from a new autobiography published in the Daily Telegraph he disclosed he contracted cancer of the colon in 1997 - undergoing surgery and chemotherapy for a malignant growth described by his surgeon as "the size of an average rock bun".

But the Talking Heads writer said he kept the illness, which he described as a "bore", a secret until now because he did not "want to die in the pages of a newspaper".
        [.....]
  

"Rak jest nudny - ale ja go przezylem"

Dramaturg Alan Bennett pokonal raka, co ujawnia po raz pierwszy.

W swej autobiografii zamieszczonej we fragmentach w Daily Telegraph podal do wiadomosci, ze w 1997 roku stwierdzono u niego raka odbytnicy - prowadzacego do zabiegu chirurgicznego i chemoterapii nowotworu opisanego przez chirurga jako "wielkosci sporego kamienia."

Autor ‘Talking Heads’ dotychczas utrzymywal fakt swej choroby, okreslanej przezen jako "nudna", w tajemnicy, poniewaz "nie chcial umierac na lamach prasy."
        [.....]

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 4 Oct 2005 14:27:11 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: PLOTKIES #25: "Czy nasralismy w Polsce?"

Drogi H.,

nie wiem na iles w stanie, czy chetny, do zawracania sobie (nadal) glowy nocnymi rodakow rozmowy, ale tu cos cwiercinteresujacego z organu (czy aby nie "organow") Edelmana i Sobela PLOTKIES....

__L

http://webnews.textalk.com/pl/article_print.phtml?id=66130
(lub) http://webnews.textalk.com/pl/article.phtml?id=66130

"Czy nasralismy w Polsce?"

2005-07-14

Mam nadzieje, iz purysci z naszego srodowiska wybacza
tytul ale czasownik "nasrac" ukazal sie w polskich
mediach w kontekscie emigracji marcowej. Wybitny polski
(okazuje sie ze tez troche Zyd) krytyk literacki Michal
Glowinski w wywiadzie pt. "Polskie gadanie" prowadzonym
przez Teresa Toranska (znana z glosnej ksiazki pt. "Oni"
— wywiadow z prominetami PRLu, oczywiscie glownie Zydami)
na tematy tak popularne w prasie p.t. "okazuje sie, ze
jestem Zydem (wczesniej tego bron Boze nie wspominalem)"
wyrazil sie w ten sposob o emigracji marcowej — najpraw-
dopodobniej nie o nas (choc kto wie) ale o pokoleniu
naszych rodzicow. Oto [...] jeden glos w tej sprawie:

24.5.05

WK> Drodzy! [...]
WK> Michal Glowinski, literaturoznawca, czy tez historyk
WK> literatury, znany w Polsce, pracuje w Instytucie Badan
WK> Literackich. Wojne przezyl jako dziecko najpierw
WK> w getcie warszawskim, pozniej na aryjskiej stronie
WK> a nastepnie w klasztorze u zakonnic. Swoje dzieje
WK> wojenne opisal w ksiazce "Czarne sezony", czasami
WK> uwazanej za jeden z lepszych opisow wojny i zaglady
WK> z pozycji dziecka. W wywiadzie jest duzo mowy wlasnie
WK> o jego wojennych przezyciach i jak jeszcze dzisiaj
WK> te sprawy u niego wracaja. Bardzo to ciekawe, ale
WK> nie o tym chcialem.

WR> Glowinski schodzi na temat Zydow komunistow, wydarzen
WR> marcowych i jak owczesna propaganda, cale wydarzenia
WR> marcowe, zaczely mu przypominac w jakis sposob koszmary
WR> wojny. To mozna zrozumiec. W temacie Zydow komunistow
WR> zaczyna gadac bzdury jak dla przykladu: "Komunista nie
WR> mial narodowosci. Komunisci byli internacjonalistami.
WR> Nie czuli sie Zydami, Polakami, Niemcami, itp.". Dalej
WR> jest temat zydowskich dzialaczy, ktorzy budowali PRL
WR> a w marcu 68 wyjechali z Polski. Wedlug Glowinskiego
WR> powinni siedziec na miejscu i cierpiec za swoje, za
WR> to co zrobili. "..jak patrzylem na starszych ludzi,
WR> ktorzy ustroj komunistyczny w Polsce budowali, a potem
WR> w charakterze biednych ofiar stad wyjezdzali, ich pos-
WR> tawa wydawala mi sie moralnie dwuznaczna. Emigracja
WR> marcowa od poczatku budzila we mnie watpliwosci".
WR> I zeby juz jasno podkreslic co mysli o emigracji
WR> marcowej, to cytuje powiedzonko Romana Zimanda
WR> "...czlowiek nie ma prawa uciekac z miejsca gdzie
WR> nasral". Dalej jest tez o postawie niektorych emi-
WR> grantow, ktorych spotykal za granica "Oni do Polski
WR> czuli nienawisc i milosc. Ale to byly tez czesto
WR> wspomnienia bylych wlascicieli Polski Ludowej,
WR> ktorzy nagle przypomnieli sobie, ze sa Zydami,
WR> i zauwazyli, ze w Polsce mowi sie antysemickim
WR> jezykiem".

WK> Ironia losu jest to, ze mnie sie to kojarzy z jezykiem
WK> moczarowskiej propagandy. Sprawa ma moze tez inny
WK> wymiar, bardziej ogolny. To juz nie pierwszy raz ktos
WK> z obecnych Zydow mieszkajacych w Polsce w skandaliczny
WK> sposob przejezdza sie po temacie Zydzi, komunizm,
WK> udzial Zydow we wladzach PRL. Ale to chyba pierwszy
WK> raz, ze ktos z tych Zydow w Polsce tak wyraza sie
WK> o emigracji marcowej. Zeby przypomniec po kolei, to
WK> kiedys tematem byl ze Zydzi powinni przeprosic Polakow
WK> za stalinizm w Polsce, za bezpieke, itp. Walkowal
WK> to dlugo Staszek Krajewski, pozniej wyskoczyl z tym
WK> warszawski rabin Schudrich (chyba mial odpowiednich
WK> doradcow). Pozniej ambasador Shewach Weiss walnal
WK> o Zydach, wlascicielach Polski w latach 50, a probowal
WK> wybrnac z tego tlumaczac sie przecinkiem w nieodpo-
WK> wiednim miejscu. Teraz jest Glowinski i tylko sie
WK> zastanawiam kto bedzie nastepny i jakie jeszcze
WK> pomyje wyleje na swoich wspolziomkow Zydow.

> Wowka Klamra
    [...]

http://gazetawyborcza.pl/1,75480,2721121.html

Polskie gadanie

 Teresa Toranska 23-05-2005, ostatnia aktualizacja 23-05-2005 12:43

Rozmowa z Michalem Glowinskim
        [...]

To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Wed, 5 Oct 2005 10:17:15 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: PLOTKIES #25: "Czy nasralismy w Polsce?"

Profesor Glowinski jest wybitnym literaturoznawca i bardzo dobrze pisze. Do tego ograniczylbym poleganie na jego ocenach i komentarzach.

Prof. G. przez 40 powojennych lat negowal swoja tozsamosc zydowska, a komunista nie byl, historykiem tez nie jest, wiec chcialbym wierzyc, ze jego propagowanie faszystowskich tez o zydokomunie wynika z ignorancji a nie ze zlej woli. Teze o porzuceniu tozsamosci zydowskiej przez komunistow sformulowal Julian Stryjkowski w ksiazce "Wielki strach". Ale Stryjkowski mial jesxcze inne skomplikowane rozliczenia z wlasna tozsamoscia, ktore, jak sade nie byly bez znaczenia w jego dywagacjach na temat tozsamosci w ogole.

Jako syn przedwojennego jeszcze zydowskiego komunisty, uwazam stwierdzenia prof. Glowinskiego za niegodne. Spytany o to, kim sie czuje, moj ojciec odpowiedzialby niechybnie, ze "proletariusze nie maja ojczyzny." Jakby go nacisnac - nikt nigdy tego nie robil, rzeklby, ze Polakiem pochodzenia zydowskiego, bo jego tozsamosc byla osadzona w kulturze.

Odrzucenie zydostwa dokonalo sie u niego zreszta w bardzo mlodym wieku, przed komunizmem. Pochodzil z najgorszej, lodzkiej nedzy. Bylo ich siedmioro rodzenstwa i chociaz moj ojciec, ktory stanal przy masznie dziewiarskiej w wieku lat 12 jako jedyny poszedl w radykalna lewice, to tradyccyjne zydostwo odrzucila cala siodemka.

Mozna by sie ewentualnie zastanawiac czy "komunisci "nasrali w Polsce". Uwazam te teze za klasyczny przyklad redukcjonizmu i ahistorycznego myslenia. Historia Europy Wschodniej pokazuje jasno i dobitnie, ze bez komunistow Polski by po prostu nie bylo. Wszelkie mrzonki o Finlandyzacji to naiwna dziecinnada.

O Romanie Zimandzie. Znalem Zimanda, oczywiscie nie tak dobrze jak prof. Glowinski, ktory z nim pracowal. Ale znalem go prywatnie i wiem, ze jego decyzja pozostania w Polsce po marcu, podyktowana byla wzgledami osobistymi, a nie ideologia.

Zimand byl nota bene bardzo dumny ze swych dokonan jako komunista. Nikomu krzywdy nie zrobil, zawsze mowil, ze budowal swoj kraj najlepiej jak umial, a jak przyszla odwilz, byl jednym z jej najbardziej ambitnych animatorow. Wiec tyle o Zimandzie.

pzdr

h

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 6 Oct 2005 15:39:51 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: PLOTKIES #25: "Czy nasrali?my w Polsce?"

Jak mawial Tow. Madry: ME SENTIMENTS EXACTLY.

O dziwo(?) ta samobiczujaca-sie teoria o zydowstwie wszechodpowiedzialnym za komunizm ma po rowni zwolennikow wsrod potomkow szmalcownikow i "nowoczesnych" zydowskich liberalow, tych ZAWSZE GOTOWYCH do kupczenia wina-vel-"wina" osob trzecich (i martwych) w imie wyzszosci jakichs domniemanych idealow wspolczesnego "consensusu" ze wszystkimi za kazda cene....

Tych samych ludzi, ktorzy zwykli oceniac np. Rumkowskiego miarka moralnosci lat dobrobytu i de-facto bezpieczenstwa...

__L

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Mon, 10 Oct 2005 14:06:17 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Dzisiejsza wersja

HD> Skomentuj, prosze, jesli bedziesz mial cierpliwosc

Drogi H.,

cierpliwosci mam nad wyraz, mniej (z gory na dwa tygodnie naprzod codziennie zamawianego) czasu przed terminalami w bibliotece, zaledwie 1.5 do 2h dziennie, co nie wystarcza na wiele, nie mowiac o powaznej krytyce — nadal nie mam wlasnego kompugrata w domu, acz powtarzam sobie caly czas "wkrotce"...).

Wydrukowalem zalaczana wersje tekstowa; wezme do domu i przestudiuje w spokoju.

Nie komentowalem dotad, poniewaz tekst ma charakter raczej zapisow przeznaczonych dla Twych synow, notatek pamieciowych o charakterze kamieni milowych drogi Twego zycia, niz kolejnych iteracji niedopracowanej jeszcze wersji rozdzialu pierwszego "Wspomnien Daski". I nie tyle kamieni, co kamyczkow. No to co tu komentowac?

Niemniej, obiecuje solennie przestudiowac uwaznie w domu, moze cos dodam. Ale nie oczekuj cudow. Wiesz jak to jest, first impressions count, then rule by usurpation of sentiment, and here they were "atmosphere piece. He can do better".

Off-the-cuff-serdecznie

__L

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 13 Oct 2005 15:29:02 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Dzisiejsza wersja

On 10/10/05, Henry Dasko wrote:

> Thanks, Luc. Dla synow? Na pewno jeszcze nie teraz
> - Daniel ma 14 lat. Z czasem.

> Tekst jest probka dla amerykanskiego wydawcy. Agaty
> agentka go oceni. Do better? I do as well as I can.
> These are my skills, nothing more. Thanks anyway...

> all best h.

Drogi H.,

napisalem "napisze wiecej". Ostatnia wersja (zwana "sTALIN's kINGDOM.doc Stef.3.doc" ale w skrocie nazwijmy ja "trojka") jest oczywiscie pelniejsza od wczesniejszych. Zadnych nie odebralem jednak jako "zakasek", vel "proofers", na uzytek wydawcy, nie sprawiaja takiego wrazenia. Mysle, ze niepotrzebnie zaczynasz "ab ovo", od chronologicznie znanych poczatkow parrrrdonezmoi-nie-moge-sie-oprzec "rodziny/ dynastii/ rodu Dasko," miast skoncentrowac sie na jakims nominalnie drobnym, niewaznym ewenemencie czy szczegole Twego zycia, przez pryzmat ktorego, opowiadania skoncentrowanego na tym zdarzeniu/ osobie/ przedmiocie, przekazujesz nam reszte, w tym hi(hi)storie Twej rodziny etc.

Kiedys napisales piekne, acz majaczy mi sie niedorozbudowane, opowiadanie o "olowkach w szufladzie biurka ojca...." tak 3mac.

Dla przykladu-przez-tautologie z mego wlasnego zycia: akurat jestem w trakcie procesu nabywania kanapy. Poniewaz kanapa ma sluzyc tylko przez kilka lat, do momentu zakonczenia renowacji mieszkania, wiec zdecydowalem sie kupic z drugiej reki, letkouzywana, z ogloszenia online. To z kolei stworzylo problem transportu — nie dysponuje, ni zaden z bliskich mi osob, samochodem ciezarowym, ni, aktualnie, takim z kula do przyczepy — co przypomnialo mi pewne zdarzenie sprzed 20-iks laty, z reperkusjami do dzisiaj, tym samym do nastepujacej refleksji:

Problem, wlasciwiej: sposob rozwiazania problemu transportu kanapy, czy objektow rzedu i powyzej takich gabarytow, w zyciu czlowieka bez samochodu, bez prawa jazdy, stanowi rodzaj cezury na doroslosc.

W 1983 roku roku moj brat z bratowa przeprowadzali sie do nowego mieszkania. Akurat wrocilem z Anglii furgonetka, pomagajac mym przyjaciolom Doris i David z przeprowadzka ich gratow. Zaoferowalem wiec bratu pomoc z transportem jego sporych rozmiarow kanapy, zanim furgonetke oddamy spowrotem do wypozyczalni. Nastepnego dnia, kilka godzin przed umowiona chwila, dzwoni David, i mowi, akurat o tej godzinie wyznaczyli mu nastepne interview do pracy w Ericssonie. W zwiazku z czym poprosil zone, a moja przyjaciolke, Doris, zeby ona mi szoferowala. OK.

Jedziemy tam, wchodze na gore, okazuje sie, ze bractwo jeszcze nie maja kluczy do tego nowego mieszkania, ani mozliwosci porozumienia sie z lokatorem przed koncem dnia (to bylo zanim istnialy telefony komorkowe). Prosza mnie zebym poczekal. Mowie im, ze nie jestem sam, zejde na dol, zapytam sie —w koncu Szwedki— czy zechce troche poczekac. Ale Doris wybrala akurat te okazje, ten moment do manifestacji  Wyzwalania Sie Spod Ucisku Meskiego Patriarchatu... nie pamietam co dokladnie powiedziala, ale na to wyszlo, jak to my wszyscy mezczyzni nic nie robimy, ino czyhahamy na to jak by te Biedne Kobiety (jeszcze w inny sposob) Wykorzystac.

Skonczylo sie na tym, ze Doris nie chciala czekac, i odjechalismy oddac grata do Esso. Zadzwonilem potem/ wyjasnilem ze klapa. Ale pare godzin pozniej zadzwonila (teraz byla) bratowa i nawymyslala mi od chujow. Jaki to ja jestem niesolidny – obiecuje i niedotrzymuje. Zwazywszy na fakt, ze jest ona corka faktycznej wychowawczyni z Poematu Pedagogicznego Makarenki, to duzo... od tego czasu nie zamienilismy ani slowa, a i brat z czasem posluzyl sie (m.in.) tym "argumentem" dla podkreslania mej "starszyznianej" niesolidnosci..

To jeszcze nie koniec. Zachowanie sie Doris tego dnia bylo oczywiscie tylko namiastka czegos glebszego, w tym przypadku rozpadku jej-z-Davidem rodziny, co cialem sie stalo po miesiacach paru. Rok pozniej David odebral sobie zycie w pralni; na pogrzebie ich 4-letni syn (obecnie 27) powital mnie slowami "teraz musisz sie ozenic z moja mama, bo ja potrzebuje tatusia". Nie ozenilem sie, a w jakies osiem lat pozniej nasza 22+letnia przyjazn tak czy inaczej dobiegla konca. Co sie stalo z kanapa Tomka i Broni nie wiem, ale szczerze mowiac nie interesowalo mnie to, wtedy ni teraz.

Dygresju kaniec. Mialem Ci napisac krytyke, ale w koncu bylo glownie o mnie. Mam jednak nadzieje, ze rozumiesz co chce Ci przekazac: zmien fokus na "rzeczy male", przez swa prozaicznosc ciekawe dla kazdego, a nie tylko dla juz nawroconych, w tym przypadku na (teoretyczna, albo moze nie az tak?) pseudoreligie Naszego Daski ;-))

Chybcikiem...

__L

http://www.ikea.com/webapp/wcs/stores/servlet/
ProductDisplay?catalogId=10101&storeId=3&product
Id=10972&langId=-15&parentCats=10114*10294

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Mon, 7 Nov 2005 15:55:29 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Przed snem

# Sent: Monday, November 07, 2005 9:40 AM
# From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>

Nie moglem spac, wiec napisalem...

najserdeczniej, h

Attachment converted :Attach:auta.2.doc (WDBN/MSWD)

Re: O SAMOCHODACH, LODOWKACH I LODZIACH MOTOROWYCH.

Dzieki, Henryku. Rozumiem, ze to z kategorii "nocne Polakow dumania", a nie kolejny rozdzial ksiazki.

Jesli oddales juz owa probke do oceny, napisz co Ci powiedziano.

NB. o problematyce wczesnej motoryzacji PRLu, zwlaszcza jej wymiaru konfliktu ideowo-obyczajowego miedzy, z jednej strony, siermieznie ascetycznym Gomulka, dla ktorego samochody oznaczaly przede wszystkim naklad inwestycyjny i zwiekszenie zaleznosci/ zadluzenia wobec Wschodu i Zachodu; a Marianem Eile z "Przekroju", samozwanczym promotorem(sic!) motoryzacji warts-n-all, z drugiej, pisal bardzo ladnie Andrzej Klominek, b. sekretarz redakcji tamze (z PZPR-owskiego przydzialu, ale wiem ze porzadny czlowiek...) w "Zyciu w Przekroju"

http://alpha.bn.org.pl/search*pol/aKlominek%
2C+Andrzej/aklominek+andrzej/1%2C1%2C2%2CB/fr
ameset&FF=aklominek+andrzej&2%2C%2C2

ISBN 8385611347 

Polecam, acz przypuszczalnie juz nie do dostania.

Aha, co ostatnio czytasz? Sam, jak juz sie przysse, nie moge sie oderwac od "Seeing Mary Plain: The Life of Mary McCarthy". In a word... fascinating.

Cieplo/slodko z oddali

__L

To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Mon, 7 Nov 2005 16:24:57 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Przed snem

Dzieki - mam Klominka. Swietna ksiazka. Nie skojarzylem z samochodami..

best, h

To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Sat, 19 Nov 2005 09:10:47 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: ADAM

BYL TU TRZY DNI, MIESZKAL U NAS. W SWIETNEJ FORMIE, SILNY, NIE PIL. PRZEZ DWA WIECZORY ANGLOJEZYCZNA SALA JADLA MU Z REKI, CHOC NIE POTRAFI POWIEDZIEC HELLO W OBCYM DLAN I GROZNYM JEZYKU LENGLYDZ 

LUC, PYTANIE. BYL TAKI MOJ TEKST W XL: USMIECH FELIKSA EDMUNDOWICZA

CZY ISTNIEJE WERSJA ELEKTRONICZNA? 

SERDE, H

To: "Henry Dasko"@6AdmiralRd.Toronto.M5R.2L5.CA
Date: Thu, 29 Dec 2005 12:00:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: lit.wit.documania - TMM

... moze nie tyle manual dla samego diwidisku, ktorego zawartosc mowi sama za siebie, co slow kilka o wyslanych Ci xeros i broszurce, ktorych nie zdazylem skokomentowac z powodu przed-"sezonowo-gre[e]tynskiego" stressu (jestem ateista, ale i tak mnie dotyka...) Tekstow idiosynkratycznie dobranych, i od wiosny wylegajacych sie na biurku na kupce oznakowanej "Dasce kuu ciesze".

W programie festiwalu filmow doku/ku/mentalnych Leo Leszka Jezus Maria Dwojga Imion Na Pomoc Kantora polecam szczegolnie jego "werbuwerture" z Charkowa; zrozum[n]iesz dlaczego.

XERO TRENCHCOAT ROBBERS, TNY 8vii2002 ; to wrecz jak opowiadanie Elmore Leonard'a (zob. SWAG), acz bez dialogu... co wlasciwie winno tekst zdyskwalifikowac, ale fascynujace tak czy inaczej. Miedzy innymi z powodu istnie-szpiegowskiego, podziwu godnego, "tradecraft" owych rabusiow; ale tez przez wynikajace zen konkluzje: panowie wpadli inflagranti nie w trakcie wykonywania, hmm, "zawodu", czy jakiegos srodowiskowego donosu, co w nastepstwie kilku drobnych, niedbalych odstepstw od zelaznych zasad konspiracji; oraz jednego wielkiego meta-bledu: popedu do normalnosci. Defacto ciepelka domowego ogniska w lonie atomowej rodzinki. Gdyby nie to, nie mozna by wykluczyc, ze nie zostaliby nigdy zlapani. Posrednio wiec trzy razy hurra dla drobnomieszczanstwa, warts 'n all.

Nie mniej interesujacym jest, ze katalizatorem, jesli nie zaczynem, ich wpadki, byla zona jednego z partnerow, ktorej apetyt na dekoracje wnetrz i eksteriorow przyczynil sie do zwrocenia na nich uwagi tzw. organow. Osoba ta, bedaca od poczatku swiadoma w co chlop jej "gra," i czerpiaca z tego niemale zyski, sprzedala potem swa lojalnosc wobec niego wzamian za podarowanie jej kary za wspoludzial. NOTE TO SELF FOR THE FUTURE: gowno babie nie snopowiazalka.

Podobna zreszta lojalnosc konkubiny zlodzieja odnalezc mozna w innym opowiadaniu "trucrime", ktorego namiary przylepilem Ci na do xeroxu (THE SILVER THIEF, TNY 17v2004, pp. 79-88), i ktore dobrze ilustruje zwodniczosc rutyn "tradecraft", demaskatorskiego ich potencjalu. Tak jak kontrwywiad szuka szpiegow/ zdrajcow przez obserwacje codziennych zajec, postaw, i innych znanych aspektow dzialania "publicznych/ aboveboard" przeciwnikow, odstepstwa od ktorych sa sygnalem do zdrozonej czujnosci i wyciagania czasem dalekoidacych wnioskow, tak ten zlodziej zostal rozpoznany glownie przez brak wariacji metodyki wlaman, okazyjnych zmian rutyny. Z czego nauczka na przyszlosc dla wszelkich maluczkich: don't forget tradecraft-makeovers! ;-))

XERO Obit: Grisélidis Réal: Viruoso writer and ‘revolutionary whore’: The Independent 7vii2005 — coz za zywot!

lit.wit.documania — the DeeVeeDee

"Town Bloody Hall" NYC 30iv1971   1h:22m
K Special: LeCarré "The Secret Centre" 2000 56m
K: LeCarré 2005 9m'46s
Babel: Post-9/11-Lit 2006 5m'33s
MOTLOWE MARYNIARKI 1996? 26m
Face to Face: Jeremy Isaacs interviews Martha Gellhorn 1995 35m'46s
   
women & men: the stories of seduction 32m'35s
LR: fetish fashion 8m'36s
"COPENHAGEN" 2002 1h:30m
K: Isabella Rosselini 7m'05s
K: zornpornscan '35s
F+S: Coming Soon 2m'40s

lit.wit.documania — THE MISSING MANUAL

Istnie epokowy ewenement "Town Bloody Hall"... nagralem kiedys z telewizji, ale ogladnalem dopiero kilka lat pozniej i bardzo sobie cenie... polecam Ci szczegolnie transakcje Germaine Greer z Anatolem Broyarden z widowni, "cutesy joke" jej odpowiedzi w pogardliwym tonie... the political turns out, after all, to be personal. Nie dziw, ze Broyard sie zamknal. Gdyby role byly odmienne...

Drobne komentarze po szwedzku w "LeCarré 2005" i gdzie indziej: disregard.

"Women & Men: Stories of Seduction" z 1990 roku to tylko pierwsza z trzech nowelek (rez. Frederic Raphael) filmu o tym tytule; dlaczego nie ma pozostalych zobacz <www.imdb.com/title/tt0100949/#comment>.

LR: "fetish fashion" pochodzi z angielskiego talk-show'u "Living Room" w tutejszym kanale telewizji edukacyjnej dla szkol, etc (á la PBS). Zalaczylem, jak sam rozum[n]iesz, "pour êpater les burgeois!"

Korekta: "MOTLOWE MARYNARKI" Ewy Straburzynskiej jest pozniejsze niz podane, bardziej 1998 niz 1996 rok. Kolega Kantor pokazywal to na swym festiwalu filmow dokumentalnych "Za wasza i nasza walke o tolerancje i ludzka godnosc podczas Holocaustu" <http:// www.interkulturforum.org/arkiv/festival.htm> w Sztokholmie w 1999 r., a przywiozl to z festiwalu w Krakowie tego samego roku, moglo wiec byc zrealizowane najwyzej rok wczesniej. [...]

Wstepna Duza Litera-Dwukropek w tytule kilku pozycji, np. "K:", oznacza ich rodowod; w tym przypadku magazyn kultury i sztuki telewizorni szwedzkiej "Kobra" (inny genre, wiec bez wstepnego akordu fugi J.S. Bacha iin tonacji "Jezus Maria Na Pomoc" na poczatku). Program-calkiem; prowadzacy go redaktor jest zdaje sie Kanadyjczykiem pochodzenia szwedzkiego albo na odwrot, bo wlada bezblednie oboma jezykami K/C/anady, o szwedzkim nie wspominajac. Nie zdziwilbym sie, gdyby sie okazalo, ze praktykowal wczesniej w ktoryms z waszych kanalow ti-wi.

"COPENHAGEN" — pamietasz?

No i w koncu Martha Gellhorn. To zupelnie niesamowite pioro. Zalaczony wywiad nie byl pierwszym moim z nia lit.kontaktem, wczesniej czytalem reportaz w GRANTA#32 History: "The Invasion of Panama" <www.granta.com/back-issues/32> — notabene bez ktorego trudniej by mi potem bylo przyswoic sobie "Tailor of..." LeCarré. Ale dopiero po ogladnieciu tego wywiadu przed dziesieciorgiem laty zaczalem szukac jej ksiazek i czytac o niej. Fascynujace! Doskonala biografia, polecam <amazon.ca/exec/obidos /ASIN/0701169516>; takze jej reportaze w GRANTA: <www.granta.com/authors/95>.

__L

# To: h-holocaust@H-NET.MSU.EDU
# Date: Sun, 26 Nov 1995 10:06:56 CST
# From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
# Subject: Martha Gellhorn on Dachau
In today's BBC Prime (sat/cable tv channel for Europe) The Late Show/ "Face to Face" program, the host Jeremy Isaacs interviewed at length Martha Gellhorn, the grand old dame of Anglo-American journalism and belle lettres, one-time wife of Ernest Hemingway, and foreign correspondent, who has reported from several wars from the Spanish civil war onwards. A compilation of her stories has recently been reissued in book form.

Asked at the outset which of the events that she witnessed in war was "the hardest subject," she replied at once that the "worst of everything, the hardest to report" was Dachau. The worst because it was an "organized reduction of human beings to skeletal shapes, [a] planned and repeated and steady cruelty; torture on a large scale..." It was apparent that even now, 50 years after arriving in the camp, it leaves her no peace of mind.

Having read and greatly enjoyed Gellhorn's outstanding, skeptical account of that macho act writ large, the 1989 US invasion of Panama (published in GRANTA 32), I am more than curious to acquaint myself with her acute sense of Dachau just after the liberation of it, with my father still among the "faces that have seen too much."

I am aware of Gellhorn's 1990 book of _peacetime_ dispatches, _The View from the Ground_ (Granta Books), but I don't think this contains the report on Dachau. If it rings a bell for anyone, I'd be grateful if you could post the title/publisher details of the new compilation of her works along with that of any possible essay on Gellhorn or a review of it in _The New Yorker_, or equivalent.

   W dzis emitowanym programie BBC Prime (satelitarny/ kablowy kanal telewizyjny w Europie) The Late Show/ "Twarza w twarz", prowadzacy go Jeremy Isaacs zrobil wywiad z Martha Gellhorn, nestor dziennikarstwa i anglo-amerykanskiej publicystyki, niegdys zony Ernesta Hemingway'a, i korespondentki zagranicznej, ktora obserwowala z bliska wiele wojen, od hiszpanskiej wojny domowej poczynajac. Ostatnio wznowiono wydanie zbioru jej reportazy w formie ksiazki.

Zapytana na poczatku o zdarzenie, ktorego byla swiadkiem, stanowiace dla niej "najciezszy temat", odpowiedziala natychmiast ze "najgorszym ze wszystkiego, najciezszym do opisywania" bylo Dachau. Najgorszym dlatego, ze byla to "zorganizowana degradacja ludzi do ‘form szkieletowych’, planowe, powtarzajace sie i trwale okrucienstwo; tortura na wielka skale...." Widocznym bylo, ze nawet teraz, 50 lat od pojawienia sie w tym obozie, sprawa ta nie daje jej spokoju.

Czytawszy wczesniej, i zafascynowany, niebywale sceptycznym reportazem Gellhorn z istnego spektaklu macho do kwadratu, amerykanskiej inwazji w Panamie w 1989 r. (opublikowanego w GRANTA 32), zyczylbym sobie zaznajomic sie z jej wnikliwym spojrzeniem na Dachau tuz po oswobodzeniu, gdzie, posrod "twarzy, ktore widzialy za duzo" znajdowal sie tez moj ojciec.

Znam zbior "tekstow czasow pokoju" Gellhorn z 1990 r. _The View from the Ground_ (Granta Books), ale watpie, ze zawieraja one ten reportaz z Dachau. Jesli znany on jest komus, bylbym wdzieczny za podanie szczegolow o tytule/ wydawcy zbioru w ktorym ten wystepuje, wraz z innymi potencjalnymi namiarami esejow, czy recenzji, Gellhorn w _The New Yorker_, czy podobnych zrodlach.

<http://www.h-net.org/logsearch/?phrase=Martha
+Gellhorn&type=keyword&list=h-holocaust&hit
limit=25&field=&nojg=on&smonth=10&syear=1995
&emonth=11&eyear=2005&order=relevance
>

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Thu, 29 Dec 2005 14:51:59 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: NYROB: Salvation Through Laughter

Drogi Henryku,

mam nadzieje, ze wszystko u Ciebie w porzadku etc.

Teraz prywata: czy mialbys mozliwosc podeslania mi tej megarecenzji Gombrowicza tlumaczonego na jezyk Wsiewaloda Chazdatowicza Szekspira, ale tez Jerzego Wu i Jebabu Szow???

Dzieki z gory i dobrego nowego swieckiego roku!

__L

http://www.nybooks.com/articles/article-preview?article_id=18620

NEW YORK REVIEW OF BOOKS 

Volume 53, Number 1 • January 12, 2006

Review

Salvation Through Laughter
By Charles Simic
   Zbawienie chichotem
autor Charles Simic

http://www.nybooks.com/gallery/4920
  
Witold Gombrowicz

For the celebration of the centenary of his birth in Poland, the Ministry of Culture officially proclaimed 2004 'The Year of Gombrowicz,' and Yale University organized an international conference that featured an exhibition of Gombrowicz materials in the Beinecke Library archives, as well as academic panels, films, and theater performances of his works. Despite these shows of deference, the translation of his books into more than thirty languages, and wide readership abroad, in the United States Gombrowicz is mainly known among writers. Susan Sontag and John Updike see him as an influential figure in modern literature, comparable to Proust and Joyce. I'm not sure if that would have pleased Gombrowicz, who had an entirely different idea of the kind of fame he wanted for himself. He in no way wanted to be compared, he said, to the Tolstoy of Yasnaya Polyana, the Goethe of Olympus, or the Thomas Mann who linked genius to decadence, and he had no use for Alfred Jarry's metaphysical dandyism or Anatole France's affected mastery. He claimed that he didn't even wish to be known as a Polish writer, but simply as Gombrowicz.

...
4649 words

  

Dla uczczenia stulecia jego urodzin w Polsce Ministerstwo Kultury oglosilo rok 2004 "Rokiem Gombrowicza", a Uniwersytet Yale zorganizowal miedzynarodowa konferencje z wystawa zasobow gombrowiczowskich z archiwow Biblioteki im. Beinecke, jak rowniez naukowe debaty panelowe, filmy i spektakle teatralne jego sztuk. Pomimo takich wyrazow uznania, tlumaczen jego ksiazek na wiecej niz trzydziesci jezykow, i rzeszy czytelnikow za granicami, w Stanach Zjednoczonych Gombrowicz jest glownie znany wsrod pisarzy. Susan Sontag i John Updike uwazaja go za wplywowa postac wspolczesnej literatury, porownywalna do Prousta i Joyce'a. Nie jestem pewien czy to by sie podobalo Gombrowiczowi, ktory mial zupelnie inne wyobrazenie o formie slawy, jakiej szukal dla siebie. Mawial, ze nie chcialby byc porownywanym w zaden sposob do Tolstoja na Jasnej Polanie, Goethego na Olimpie, czy Tomasza Manna, laczacego geniusz z dekadencja. Nie mial tez nic do metafizycznego dandyzmu Alfreda Jarry, czy afekcyjnej doskonalosci Anatola France. Twierdzil, ze nie zyczy sobie nawet byc znanym jako pisarz polski, a jedynie jako Gombrowicz...

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Fri, 30 Dec 2005 14:14:09 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Z nart

Dzieki, Henryku.

Wewzgledem zdjec odszczekalbym Ci "molodiec", ale obawiam sie, ze wzialbys to sobie za "dowcipkujesz sobie wacpan," wiec wole nic nie mowic. Zadzwoniles wczoraj akurat jak ucinalem sobie drzemke, jestem juz w tym wieku, ze moge sie przyznac do tego na glos, wiec nie wykorzystalem okazji do podjecia tematu Twej wizyty w Sztokholmie.

Pytanie pierwsze (pytan bedzie siedemnascie, ale zacznijmy alfanumerologicznie): dokladnie ?jak? Ty sobie wyobrazasz ze spotkasz sie tu z dwudziestoma? (czy wiecej) przyjaciolmi w przeciagu paru godzin w marcu?

• Komentarz natury watrobowej: przeciez to sie w glowie nie miesci. Nie mowiac o watrobie.

• Komentarz refleksyjny: musimy wykoncypowac jakies inne rozwiazanie, inaczej klapa.

Reszta pytan w trakcie autoformulowania sobie.

__L

pssssst. O Gombrowiczu wiecej kiedys, dzis nie nadaze.

EpistoChronologia  1967 
 1989 
 i   x   1990 
 ii   iii   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   1991 
 ii   iv   v   vii   viii   ix   xii   1992 
 i   ii   iii   iv   vii   ix   1993 
 iii   v   1994 
 i   v   ix   1995 
 iii   v   ix   xi   1996 
 v   viii   ix   x   xi   xii   1997 
 i   ii   iii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   xii   1998 
 i   ii   iii   vii   viii   ix   x   xi   xii   1999 
 i   ii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   2000 
 i   iii   iv   v   vi   ix   x   xi   xii   2001 
 ii   iii   viii   xi   xii   2002 
 xii   2003 
 iii   vi   v   vii   viii   ix   x   xii   2004 
 ii   iii   iv   vii   viii   ix   x   xi   2005 
 i   iii   iv   v   vii   ix   2006 
                                                                                          

EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Dalej : 2006