Epistochronologia  •  EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Wczesniej : 2003

To: online@tnr.com
Date: Sun, 30 May 2004 01:13:00 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: True Memory, False Memory, And The Holocaust, TNR Online, 5.27.04

To the Editor:

Ruth Franklin (True Memory, False Memory, And The Holocaust," TNR Online, 5.27.04) believes there is little that differentiates children of Holocaust survivors from children of alcoholics or immigrants. I beg to differ. Growing up in post-WWII Poland as a child of survivors, I was acutely aware of a unique distinction which marked my own childhood, and that of my Jewish contemporaries: unlike our Polish friends, almost none of us had a family. There were no Sunday walks with grandparents, and no summer trips to visit an aunt in another city. While Polish children played with their cousins, we had none. Many of us had no siblings. Festive occasions, celebrated by Poles within a large circle of extended family, meant a time of solitude for us and our parents.

Similarly, there were few if any links to the past, besides stories which our parents told us. Not a single material object from my parents' homes survived - not an old book, or a picture in sepia, or a hand-embroidered ottoman, or an ancient sewing machine, all of which my Polish friends so proudly displayed and treasured. It wasn't until my teenage years that I first saw a photograph of my maternal grandparents, after it had been accidentally discovered in someone's album, thousands of miles away. Although we never felt the heat of the ovens, their "deadly field of force", to use Eric Santner's words, altered our past, our physical present and the language of our emotions.

Remarkably, some of "second generation's" literature isn't even produced by Jews. As Ruth Franklin, who has studied and worked in Poland surely knows, there exists a whole canon of Holocaust fiction created by Polish writers born after WWII. As is the case with all literature, some of those writings are good and some are bad. But stripping that literary phenomenon down to an "identity theft", as she does in her angry and disparaging piece, is at once uninformed and reductionist. Children of survivors, whatever their sensibilities and literary skills, are no Karl May fans, who masquerade on weekends as faux cowboys and Indian warriors.

While Franklin's hostility toward Melvin Bukiet, whom she calls "egregious... mean scribbler... opportunist", borders on the personal, she is wrong in ascribing to him literary work which "elevates childhood traumas above and beyond the sufferings" of parents. Of the six volumes of Bukiet's fiction, some of it prize-winning, none has "second generation" as its subject.

And finally, Franklin reserves a special kind of malice for Jerzy Kosinski - in her words, a "survivor impostor", whose novel The Painted Bird has long been "discredited". These are false statements, skirting dangerously close to canards originating in Holocaust-denying websites, where Kosinski is portrayed as "The Great Calumniator". Kosinski, whose original family name was Lewinkopf, was a survivor who spent harrowing wartime years in a remote Polish village under a false identity. Following his 1991 suicide, his life and work have been minutely examined in two biographies, two international academic confe- rences, a volume of criticism and three documentary films. All of them conclusively documented his fate and showed that almost every episode in The Painted Bird originated in real-life incidents Kosinski had experienced. His fabulations, no different than those of William Faulkner or Erich Maria Remarque, are irrelevant to his stature as a writer and to the novel's artistic truth, which, in the words of Louis Begley, himself a survivor, remains "unimpeachable and entire".


 
Henry Dasko  
6 Admiral Rd.  
Toronto, ON  
Canada M5R 2L5  
t. 416.xyz.abcd  
hdasko@xxxxxxxxx.ca
  
   Do Redakcji:

Ruth Franklin ("Pamiec prawdziwa, pamiec falszywa, a Zaglada", TNR Online, 5.27.04) uwaza, ze niewiele dzieli dzieci Uratowanych z Zaglady od dzieci alkoholikow czy imigrantow. Pozwalam sobie wyrazic sprzeciw. Wyrastajac w powojennej Polsce jako dziecko wyratowanych, bylem swiadom pewnej unikatowej wlasciwosci cechujacej zarowno dziecinstwo moje, jak i i mych zydowskich rowiesnikow;w odroznieniu od naszych polskich przyjaciol, prawie zaden z nas nie mial rodziny. Nie bylo przechadzek z dziadkami w niedziele, ni letnich podrozy w odwiedziny do ciotki w innym miescie. Gdy polskie dzieci bawily sie z kuzynami, my nie mielismy zadnych. Uroczyste okazje swietowane przez Polakow w kregach sporych rodzin, oznaczaly dni samotnosci dla nas i naszych rodzicow.

Jednoczesnie nie mielismy wielu, jesli w ogole, punktow stycznych z przeszloscia, poza opowiadaniami naszych rodzicow. Z domu moich rodzicow nie ocalala ani jedna rzecz - ani jedna ksiazka, fotografia w kolorze sepii, recznie zdobiona otomana, czy stara maszyna do szycia, wszystko to, co mieli, i czym chwalili sie moi polscy przyjaciele. Dopiero bedac nastolatkiem zobaczylem po raz pierwszy fotografie moich dziadkow po kadzieli, kiedy ta zostala przypadkowo odnaleziona w cudzym albumie, tysiace mil stamtad. Aczkolwiek nigdy nie zaznalismy zaru piecow, ich "smiercionosny blask", by uzyc slow Erica Santnera, mial wplyw na nasza przeszlosc, nasza fizyczna terazniejszosc i jezyk naszych emocji.

Warto zaznaczyc, ze niektore dziela literatury "drugiego pokolenia" nie sa nawet napisane przez Zydow. Ruth Franklin, ktora studiowala i pracowala w Polsce, z pewnoscia wie, ze istnieje caly kanon fikcji literackiej wokol Zaglady, kanon stworzony przez polskich pisarzy urodzonych po drugiej wojnie swiatowej. Tak jak z reszta literatury, czesc tych dziel jest dobra, a inne marne. Ale traktowanie tego fenomenu literackiego per "kradziez tozsamosci", jak wyrazila sie w swej zlosliwej i ponizajacej recenzji, jest tak ignoranckie, jak i pomniejszajace. Dzieci Uratowanych, niezaleznie od ich wrazliwosci i umiejetnosci literackich, to nie wielbiciele Karola Maya, przebierajacy sie na weekendy za faux-kowbojow i bojownikow indianskich.

Niechec Franklin wobec Melvina Bukieta, ktorego zwie "niesamowicie... marnym grafomanem... oportunista" graniczy z atakiem personalnym, ale myli sie ona przypisujac mu literackie dziela, ktore "wywyzszaja dzieciece traumy ponad i poza zasieg cierpienia" rodzicow. Sposrod szesciu tomow fikcji Bukieta (niektore zostaly nagradzone), zaden nie zajmuje sie tematem "drugiego pokolenia".

I na koncu, Franklin zarezerwowala szczegolny typ zlosliwosci dla Jerzego Kosinskiego - wedle niej "falszywego Uratowanego", ktorego powiesc Malowany ptak juz dawno zostala "zdyskredytowana". To sa falszywe oceny, niebezpiecznie bliskie plotkom kolportowanym przez internetowe portale negacjonistow Zaglady, gdzie Kosinski jest przedstawiany jako "Wielki Klamca". Kosinski, (prawdziwe nazwisko Lewinkopf), zaliczal sie do Uratowanych; pod tym przybranym nazwiskiem spedzil pelne grozy lata wojny w odleglej polskiej wiosce. Po samobojstwie w 1991 roku, jego zycie i tworczosc poddano drobiazgowej analizie w dwoch biografiach, na dwoch miedzynarodowych konferencjach naukowych, w zbiorze krytyki, i w trzech filmach dokumentalnych. Wszystkie one dokumentowaly jego losy i twierdzily, ze prawie kazdy epizod Malowanego ptaka mialy swoj poczatek w rzeczywistych zdarzeniach, ktorych doswiadczyl. Fabularyzacje Kosinskiego, nie rozniace sie od takowych Williama Faulknera, czy Ericha Maria Remarque, sa bez znaczenia dla jego pozycji jako pisarza, i dla artyzmu przeslania powiesci, ktora, w ocenie Louisa Begley'a, rowniez Uratowanego, pozostaje "niepodwazalna w calosci".

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Tue, 01 Jun 2004 08:32:07 +0200
From: yy@xxxxxxx.se
Subject: Re: ResPublica Nowa: "Repatrianci" Henryka Daski

# Date: Fri, 15 Dec 2000 23:41:32 +0100
# http://respublica.onet.pl/1010887,1,artykul.html
# Henryk Dasko

To akurat czytalem. Jest to oczywiscie fikcja/ synteza/ zlepek oparta skadinad na doglebnej znajomosci przedmiotu. Stary Daszkiewicz spedzil o ile sie nie myle wojne w CCCP. Henryk kiedys mi powiedzial jak brzmialo panienskie nazwisko tatusia, zapomnialem, ale rzecz jasna duzo bardziej po zydowsku).

Najbardziej podoba mi sie podpis: HD "handlowiec i ekonomista". Przypomina mi to ostatnie zyczenie tow. Gomulki w sprawie napisu na nagrobku: "Wicie, towarzyszu, bez tytulow. Po prostu: Wladyslaw Gomulka - ekonomista".

/Y

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sat, 3 Jul 2004 10:29:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Kosinski / Sloan

HD> Attachment converted: :Attach:Kos. Aftrlf..doc (WDBN/MSWD)
HD> Ciesze sie, ze cie znowu slysze - h

Cala przyjemnosc po mojej stronie. Powiedz mi, Henryku:

- czy "Kosinski's Afterlife" zostalo juz opublikowane?

- jest tak, gdzie i DOKLADNIE kiedy?

- co zacz za publikacja, i jakie jej ISBN/ ISSN?

- zdziwilo mnie troche, ze nie wspominasz o Czaplinskim, fotografie w NYC, autorze "Masek Kosinskiego" i zdaje sie jeszcze jakichs o nim memoirow (gdzie wyczytalem, ze Kiki sypiala na kozetce za przepierzeniem na W57th St.)

- czy oczekujesz krytyki/ komentarzy?

__L

AndNowForSomethingCompletelyDifferent:

http://film.guardian.co.uk/features/featurepages/0,4120,1177734,00.html

> Citizen Kubrick

> Stanley Kubrick's films were landmark events - majestic,
> memorable and richly researched. But, as the years went
> by, the time between films grew longer and longer, and
> less and less was seen of the director. What on earth
> was he doing? Two years after his death, Jon Ronson was
> invited to the Kubrick estate and let loose among the
> fabled archive. He was looking for a solution to the
> mystery - this is what he found [...]

> Saturday March 27, 2004

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Sat, 3 Jul 2004 09:05:55 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Kosinski / Sloan

LF> - co zacz za publikacja, i jakie jej ISBN/ ISSN?

The Polish Review, vol XIX, 2004, no. 1
The Polish Institute of Arts & Sciences of America, Inc.
New York 2004
ISSN 32-2970

LF> zdziwilo mnie troche, ze nie wspominasz o Czaplinskim

Wiesz, jeszcze paru innych pisalo o Kosinskim, w tym Andrzej Zulawski i Janusz Glowacki. Czaplinski nie ma wiele do powiedzenia, jest czlowiekiem malo ciekawym, a ja nie pisalem bibliografii. Tekst ukazal sie w numerze poswieconym JK i mam nadzieje go rozszerzyc. Chcialbym napisac o Münchhausenie w czasach zaglady, al nie bardzo jeszcze wiem co.

LF> - czy oczekujesz krytyki/ komentarzy?

Z podziekowaniem, Luc. Nie ma nic cenniejszego niz krytyczne uwagi.

best, h

Przyjechala Agata, bedzie cale lato. Ciesze sie.

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sat, 26 Jul 2004 14:04:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: The Spectator: Eyes, ears and other means

http://www.spectator.co.uk/bookreview.php?table=old
&section=current&issue=2004-07-24&id=2370

BOOKS 

Eyes, ears and other means

M.R.D. Foot

THE PUPPET MASTERS: SPIES, TRAITORS 
AND THE REAL FORCES BEHIND WORLD EVENTS 
By John Hughes-Wilson
Weidenfeld & Nicolson, ?20, pp.478, ISBN:0297846159

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sat, 26 Jul 2004 14:08:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Boston Globe: The metamorphosis (of Israel Bashevis Singer)

http://www.boston.com/news/globe/ideas/articles/2004/07/18/the_metamorphosis/

AN AMERICAN ODYSSEY 

The metamorphosis 
I.B. Singer
Itzjok Zynger (left) in 1926, age 22, a young Yiddish writer in Warsaw.
He came to the United States in 1935, but it was not until 1950 that Knopf
published his first novel to be translated into English, "The Family Moskat"
(center). In 1978, Isaac Bashevis Singer was awarded the Nobel Prize for
Literature (right), and the journey was complete. Mlody pisarz zydowski
Itzjok Zynger (po lewej) lat 22 w 1926 r. w Warszawie. W Stanach Zjedno-
czonych od 1935 r., ale jego pierwsza powiesc w przekladzie na angielski,
"Rodzina Moskat" (posrodku) ukazala sie nakladem wyd. Knopf dopiero
w 1950 r. W 1978 roku Isaacowi Bashevisowi Singerowi przyznano Nagrode
Nobla w dziedzinie literatury (po prawej), tym samym dopelniajac kolo
jego tworczego dziela
.
How Itzjok Zynger became Isaac Bashevis Singer — and invented the all-American ethnic writer.    Jak Itzjok Zynger stal sie Isaakiem Bashevisem Singerem — i wynalazca konceptu amerykanskiego pisarza mniejszosci etnicznych.

By Ilan Stavans | July 18, 2004

Autor Ilan Stavans | 18 lipca 2004
http://www.newyorker.com/archive/2004/06/07/040607crbo_books
http://www.newyorker.com/critics/books/?040607crbo_books

    The Critics : Books

    AMERICAN MASTER

    by Jonathan Rosen

    How I. B. Singer translated himself into American literature.
    Jak I. B. Singer przetlumaczyl sie do literatury amerykanskiej
    
    Issue of 2004-06-07
    Posted 2004-05-31

[...] And there were the Yiddishists,   [...] Spotykalem tez Jiddiszys-
tiny men in ties and woollen vests,     tow, drobnych panow w welnianych
who explained to me that I. B. Singer   kamizelkach i z krawatem, ktorzy
wasn't half as good a writer as I. J.   tlumaczyli mi, ze I. B. Singer
Singer – I. B.'s older brother, Israel  nie dorastal do piet I. J. Singera
Joshua – who had died in 1944. In       – starszego brata I. B., zmarlego 
their view, Bashevis – as I. B. Singer  w 1994 roku. Wedle ich opinii
was known to his Yiddish readers –      Bashevis —jak I. B. Singer byl
wasn't really a Yiddish writer at       znany jego czytelnikom Jiddisz— nie
all, just an Anglicizing panderer       byl wlasciwie pisarzem zydowskim,
who, through cunning and longevity,     jedynie takim podlizywujacym sie
had snookered an ignorant American      Anglofonom, ktory, droga sprytu
readership into believing that his      i dlugozytnosci, omamil Amerykan-
concocted shtetl stories were the       skich czytelnikow-ignorantow tak,
real thing.                             ze uwierzyli, ze jego partackie
                                        opowiesci ze shtetla byly czyms
                                        prawdziwym.

http://www.nytimes.com/2004/06/17/books/17SING.html?pagewanted=print

    June 17, 2004

    Dissent Greets Isaac Bashevis Singer Centennial
    Niezgoda wita obchody stulecia urodzin Isaaca Bashevisa Singera

    by Alana Newhouse

Next month marks the centennial of      W przyszlym miesiacu przypada stu-
Isaac Bashevis Singer, the novelist     letnia rocznica urodzin Isaaca
and short-story writer who in 1978      Bashevisa Singera, autora krotkich
became the only Yiddish author to       opowiadan i pisarza, ktory w 1978r.
win a Nobel Prize in Literature.        zostal jedynym dotychczas pisarzem
Throughout the summer and fall,         Jiddish uhonorowanym Nagroda Nobla
media and cultural centers all over     w dziedzinie literatury. Przez
the country will devote time and        cale lato i jesien, media i inne
energy to celebrating Singer, one       osrodki kultury poswieca czas
of the most famous Jewish writers       i energie na celebrowanie Singera,
of all time.                            jednego z najslawniejszych pisarzy
                                        zydowskich.
In the process they will be dis-
honoring everything that Inna           Podczas tych obchodow beda tez
Grade holds dear.                       deptac wszystko, co szanuje Inna
                                        Grade.
"I profoundly despise him," said
Mrs. Grade, the 75-year-old widow       "Bardzo nim gardze", powiedziala
of the Yiddish writer Chaim Grade.      pani Grade, 75-letnia wdowa po
"I am very sorry that America is        pisarzu Jiddish Chaimie Grade.
celebrating the blasphemous             "Przykro mi, ze Ameryka bedzie
buffoon." [...]                         czcic tego bluznierce, balwana".

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Mon, 2 Aug 2004 13:49:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: greencine: Summer Reading 04. 1.

http://daily.greencine.com/archives/000529.html
July 26, 2004

Summer Reading 04. 1.

Although "Being There" is over 30 years old, it is eerily pertinent to the current political scene. Only in one respect was Kosinski's prophecy too cautious. Writing during the reign of the uncharismatic, unphotogenic, yet canny and intelligent President Nixon, Kosinski was apparently unable to imagine Chance as a sitting president.... George W Bush is a simulation, a virtual figure upgraded from a prototype like that of Chance the Gardener. I am not interested in George W Bush's corporeal being but rather in his flatness and in the way that his obvious deficiencies are "spun" by supposedly disinterested media pundits. Bush's estrangement from the real - evident in his unfamiliarity with geography, history, ordinary English syntax and semantics, and a fund of common knowledge - stems from his own lack of reality. George W Bush does not exist.
  

Letnie Lektury 04. 1.

Choc "Wystarczy byc" ma juz ponad 30 lat, ksiazke cechuje dziwna zbieznosc z aktualna scena polityczna. Pod jednym tylko wzgledem przepowiednia Kosinskiego byla zbyt ostrozna. Piszac to za kadencji pozbawionego charyzmy, niefotogenicznego, ale sprytnego i inteligentnego prezydenta Nixona, Kosinski ewidentnie nie potrafil sobie wyobrazic Chance jako faktycznego prezydenta.... George W Bush jest symulacja, wirtualnym mirazem poprawionego prototypu na wzor Ogrodnika Chance. Nie interesuje mnie istota cielesna George W Bush'a, ale raczej jego jednowymarowosc, i sposoby, gdzie jaskrawie widoczne jego braki sa "wytlumaczane" przez ponoc bezinteresownych ekspertow medialnych. Wyobcowanie Busha z terazniejszosci - jego ewidentna nieznajomosc geografii, historii, zwyklej angielskiej skladni i semantyki, czy chocby zasobow pospolitej wiedzy - wynikaja z jego wlasnej nie-rzeczywistosci. George W Bush nie istnieje.

Carol V Hamilton, "George W Bush as Presidential Simulacrum"
Carol V Hamilton, "George W Bush jako Prezydenckie Symulatorium",
CTHEORY, July 13, 2004; http://www.ctheory.net/text_file.asp?pick=427

Posted by dwhudson at 10:38 AM

To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Thu, 5 Aug 2004 12:07:34 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: greencine: Summer Reading 04. 1.

Ania Cie tam wymienia. To ciezkie do przeczytania - pisanie musialo byc pieklem.

best, h

LF# Thu, 5 Aug 2004 16:16:00 +0200

HD>    Luc, czytales ksiazke Ani Bikont "My z Jedwabnego"?

  Telepatycznym zbiegiem okolicznosci(?) wczoraj
  okolo poludnia zamowilem ja u kogos jadacego do
  Polski. Czyli jeszcze nie. Aktualnie dokanczam
  "Passionate Minds" by Claudia Roth Pierpoint;
  niektore znane mi wczesniej z TNY ale mile
  przypomniane; some SERIOUSLY FUCKED-UP ladies.
  http://amazon.co.uk/exec/obidos/ASIN/
  0679751130

  W planach mam biografie Marthy Gellhorn by
  Caroline Moorehead; Teda Hughes'a by Elaine
  Feinstein, oraz, jak uda mi sie zdobyc,
  Unabomber by Alston Chase.

  Apropos, polecam Ci "Tiger's Ghost" w GRANTA
  #85 "HIDDEN MEMORIES."

  __L
  
Passionate minds

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sun, 8 Aug 2004 19:17:40 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Our Books, Ourselves

HD> On 2004-08-05 12:07 -0400 you wrote:

LF>>    Unabomber by Alston Chase.

HD> Zamowilem dla Ciebie. Nadal Gambrinus?

Unabomber/Alston Chase coverTak, ten sam, nr. 4. Dzieki z gory (3 pietro ;-)) Zdaje sie ze ilustrowane wydanie softcover 2003 zwalo sie "A Mind For Murder: Harvard and the Education of an American terrorist", bo jest takie w katalogu. Tak czy inaczej, bez krygowania sie musze przyznac, ze Twe podsycanie mej bibliofilii metoda instant-zamowien wprawia mnie w (drobnomieszczanskie, ale) zaklopotanie....

Bardzo sobie to cenie, ale jak sam rozumiesz... to hamuje ma checia dzielenia sie z Toba chocby tytulami pozycji, ktore co prawda CHCIALBYM, ale nie widze powodu dlaczego akurat MUSIALBYM (czy: wszystkie), przeczytac. Ta droga. Or else. Dlatego moze umowmy sie, ze jesli uda Ci sie natrafic na remainders ktorychs posrod wymienionych nizej, czy innych wartych wedle Ciebie mej uwagi, to carte moi blanche (softcover prefered). Inaczej —wierz mi— z checia zadowole sie Twa —namacalna/ naoczna— opinia o niedostepnych mi tytulach, bo wiem z empirii, ze zaledwie czesc takowych okazuje sie potem byc klaka warta....

Zanim przejde do specyfikow, jak kazdego belletroman/iak/a, interesuja mnie tematy MAJOR, jak i tematy minor. W proporcjach zmiennych w zaleznosci du jour. Czytuje glownie non-fiction, wspomnienia oraz biografie (najchetniej metoda "kilka zazebiajacych sie biografii na raz"), mikroskopijne ilosci fiction (bo nie wiedzialbym od czego zaczac, a i tak nigdy nie nadrobilbym luk swej wiedzy).

(1) Do tych bardziej stalych MAJOR nalezy szukanie thrillerow politycznych na poziomie jakosci Erica Amblera i niegdysiejszego JLC, zahaczajacych, czy wrecz rozgrywajacych sie, w krajach Lewantu, i w lonie organizacji wywiadowczych (dla porownania, znane mi non-fiction o Mossadzie nie przemawialy do mnie, nie potrafily oddac jej charakteru i nastroju tak dobrze jak w "Malej Doboszce").

http://www.theatlantic.com/issues/2001/07/gerecht.htm

Czytajac [w/w] artykul w Atlantic Monthly natknalem sie na ponizsza wzmianke o potencjalnie interesujacej ksiazce (w tym akapicie autor rozwodzi sie nt. niepowodzen CIA co do penetracji organizacji Osama Bin Laden i innych sieci terrorystycznych):

Gerecht>  The [C.I.A.] Directorate    Wczesniejsz sukcesy polowe
Gerecht>  of Operations' history of   Wydzialu Operacyjnego nie
Gerecht>  success has done little     przygotowaly zbytnio CIA do
Gerecht>  to prepare the CIA for      zadan konfrontacji radykal-
Gerecht>  its confrontation with      nych islamskich terrorystow.
Gerecht>  radical Islamic terrorism.  Najbardziej spektakularnym
Gerecht>  Perhaps the DO's most       sukcesem WO bylo zneutrali-
Gerecht>  memorable victory was       zowanie militantnych Pales-
Gerecht>  against militant Palesti-   tynczykow w latach 1970-
Gerecht>  nian groups in the 1970s    1980. CIA potrafia znalezc
Gerecht>  and 1980s. The CIA could    wspolny jezyk z palestyn-
Gerecht>  find common ground with     skimi wojownikami, ktory
Gerecht>  Palestinian militants,      chetnie pija, uganiaja sie
Gerecht>  who often drink, womanize,  za kobietami, i pomieszku-
Gerecht>  and spend time in nice      ja w przytulnych hotelach
Gerecht>  hotels in pleasant, com-    w czystych, spokojnych
Gerecht>  fortable countries. Still,  panstwach. Nawet jesli ich
Gerecht>  its "penetrations" of the   "penetranci" PLO - obrazowo
Gerecht>  PLO - delightfully and      nakresleni w powiesci
Gerecht>  kindly rendered in David    Davida Ignatiusa "Agenci
Gerecht>  Ignatius's novel "Agents    Niewinnosci" (1987) - byli
Gerecht>  of Innocence" (1987)        w zasadzie emisariuszami
Gerecht>  - were essentially          Yassira Arafata do rzadu
Gerecht>  emissaries from Yasir       USA.
Gerecht>  Arafat to the U.S.
Gerecht>  government.

Zdobylem/ przeczytalem owa "Agents of Innocence", calkiem niezle, ale datujace sie z okresu pre-intifada, wiec niezbyt aktualne

Moze znane Ci sa jakies inne "podobne"? Ktos mi polecil "Black Tulip" by Milton Bearden, ale jakos nie moge sie przekonac http://www.amazon.com/exec/obidos/ISBN=0679447911/.

NB. Nie calkiem i nie-apropos, ostrzegam Cie przed powszechnie jako "nastepca JLC" lansowanym Alanem Furstem, ktorego "The Polish Officer" jest jedna z niewielu ksiazek, ktora, w desperacji nad jej metnoscia, rzucilem o sciane....

(2) Inny temat MAJOR to, oczywiscie, 9/11. Przede wszystkim metodyka zamachow, co do ktorej zlokalizowalem juz ta dobra ksiazke w bibliotece Riksdagu.

Moze znane Ci sa jakies inne/ dobre, ekskluzywnie poswiecone tylko temu tematowi? ktore, zdaje sie, juz sie ukazalo w USA; ale tu widac przeoczylem, bo nie ma tego sladu w ksiegarniach, a na dobra miare powinno byc.... Doskonaly pisarz.

Lista tytulow MINOR, bez zbytniego "porzadku". Niektore z odnosnikami, ktore sklonily mnie do "reakcjonotacji":

__L

ps. ponizsze zalaczam pro-forma... nie czytalbym, ale milo byloby wziac do reki...

"Our Monica, Ourselves", Lauren Berlant, ed.
http://chronicle.com/free/v47/i44/44b01101.htm

[...] Interestingly, there is relatively little in the book on Lewinsky herself, as opposed to the various media and political stereotypes of her — a criticism some historians have leveled at the field of cultural studies itself.

The centerpiece of the analysis of stereotypes is Marjorie Garber's hilarious, surprising, and richly documented take on Monica as the Jewish-American princess, the zaftig and insatiable "Heidi Abramowitz" of Joan Rivers's dark imagining. While Lewinsky's Jewish identity was not so much an issue for the American news media, Garber, who teaches cultural studies at Harvard University, shows how it entered into jokes, inspired anti-Semitic conspiracy theories in the Middle East, and played into cultural images of both the exotic Jewish seductress and the heroic Queen Esther. In particular, the elements of oral sex in the scandal clashed with other stereotypes of the sexually fastidious Jewish woman, Garber notes, quoting Jackie Mason ("A Jewish girl with oral sex? I don't believe it.") and Andrew Morton's biography of Lewinsky, which includes a joke told to her by the president ("What do you get when you cross a Jewish American Princess with an Apple? A computer that won't go down on you."). Garber stresses the paradox: the comic stereotype in the United States, the ferocity abroad.

I had framed my Princeton seminar on conspiracy theories as a way to study persistent narratives of paranoia and blame that surround random events, and, to me, the most fascinating aspect of this book is its examination of the many and varied conspiracy theories that surrounded the scandal. Some Syrians and Palestinians hinted that Lewinsky was working for Mossad. The Chinese press claimed she was an agent of the Russian secret police, while the Russian parliament, oddly regarding her as a potential champion of the Arab world, appealed to her to persuade Clinton to stop the bombing of Iraq.

  

[...] Ciekawe, ze w ksiazce jest stosunkowo malo o samej Lewinsky, w odroznieniu od rozmaitych stereotypow politycznych i medialnych — za co niektorzy historycy krytykuja dziedzine studiow kultury jako taka.

Pokazowym przykladem analizy stereotypow jest zaskakujaco przesmieszne i bogato udokumentowane studium nad Monika jako ‘Jewish-American Princess’, typ dziarskiej, i niezaspokojonej ‘Heidi Abramowitz’ wykreowanej przez Joan Rivers. Aczkolwiek zydowska tozsamosc Lewinsky nie byla problemem dla mediow amerykanskich, Garber, ktora wyklada na wydziale kulturoznawstwa Harvard University, pokazuje jak stalo sie to przedmiotem dowcipow, zainspirowalo antysemickie teorie konspiracyjne na Bliskim Wschodzie, i uwidocznilo wzorce kulturowe zarowno egzotycznej zydowskiej uwodzicielki, jak i bohaterskiej krolowej Ester. W szczegolnosci, elementy seksu oralnego tego skandalu scieraly sie z innymi stereotypami seksualnie restryktywnej zydowskiej kobiety, zauwaza Garber, cytujac Jackie Masona ("Zydowska dziewczyna uprawiajaca seks oralny? Nie wierze.") i biografie Andrewa Mortona zawierajaca anegdotke powiedziana jej przez prezydenta ("Co otrzymamy krzyzujac ‘Jewish American Princess’ z ‘Apple’? Komputer, ktory nie padnie na kolana.") Garber podkresla paradoks: komiczne stereotypy w Stanach Zjednoczonych, okrutne gdzie indziej.

Ja sama ulozylam moje seminarium teorii konspiracyjnych w Princeton w formie studiow nad powtarzajacymi sie narracyjnymi watkami poszukiwania winnych i paranoi otaczajacymi przypadkowe zdarzenia, dla mnie wiec najbardziej fascynujacym wymiarem tej ksiazki jest jej naswietlenie wielkiej liczby, i zroznicowanych, teorii konspiracyjnych wokol tego skandalu. Niektorzy Syryjczycy i Palestynczycy sugerowali, ze Lewinsky pracowala dla Mossadu. Prasa chinska twierdzila ze byla ona agentka rosyjskiej tajnej policji, podczas gdy parlament Rosji, w zdumiewajacy sposob widzac w niej potencjalnego idola krajow arabskich, zwrocil sie do Lewinsky by naklonila Clintona zeby skonczyl z bombardowaniem Iraku.

To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Mon, 9 Aug 2004 13:40:54 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: The Spectator: It's time to move on

Luc, zauwazyles fragmencik o "Soviet authorities launched a pogrom"? Niesamowite. Nalezaloby napisac list, ale nie mam sily z tym walczyc...

h

----- Original Message -----
To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Sent: Sunday, August 08, 2004 11:23 AM
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: The Spectator: It's time to move on
<http://www.spectator.co.uk/article.php?table
=old&section=current&issue=2004-08-07&id=4881
>

FEATURES: It's time to move on

Britain has no reason to apologise to Poland, says Simon Heffer: we could not have helped the resistance fighters during the Warsaw uprising

The Polish Prime Minister, Marek Belka, has been busy these last few days commemorating the 60th anniversary of the Warsaw uprising. As we have all just been reminded, this was the action taken by organised Polish anti-communist and anti-Nazi resistance fighters in their capital to drive out the invader and stave off subsequent Sovietisation. It resulted in their wholesale slaughter and the razing of Warsaw by the departing Germans. The Poles have long seen the event as a betrayal of their brave people by the Allies. This theme has bubbled through to the surface in recent days, assisted not least by Mr Belka. [...]

But the second, wider issue - and why Mr Belka's complaint is so unhelpful to him and his cause - is that this call for someone to apologise is simply not doing Poland any good at this stage in its historical development. Nobody disputes the immense suffering of that country between 1939 and 1945. It lost six million of its people, half of them Jews (and the Soviet authorities,  after the war,  launched a pogrom  against the few  who were left). [...]

  

Czas zajac sie czyms innym

Anglia nie ma powodu przepraszac Polski, pisze Simon Heffer: nie moglismy pomoc powstancom Warszawy.

Premier Polski Marek Belka byl bardzo zajety przez ostatnie kilka dni skladajac holdy w 60 rocznice Powstania Warszawskiego [Sierpniowego (red. dyz.)]. Jak nam wlasnie przypomniano, byla to akcja podwzieta przez zorganizowane antykomunistyczne i antynazistowske sily oporu. Jej celem bylo wypedzenia zaborcy ze stolicy, i odparcie nadchodzacej sowietyzacji. Efektem tego byla rzez i zburzenie Warszawy przez wycofujacych sie Niemcow. Polacy od dawna traktowali to zdarzenie jako zdrade ich narodu przez aliantow. Temat ten wyplynal w ostatnich dniach, w wyniku dzialan pana Belki [...]

Ale ta druga, szersza sprawa - dlaczego skarga pana Belki jest tak nieprzydatna dla niego, i jego agendy - dowodzi, ze to wolanie do kogokolwiek o przeprosiny nie dziala dla dobra Polski w obecnym stadium jej historycznego rozwoju. Nikt nie neguje niebywalych cierpien tego kraju miedzy 1939 a 1945 rokiem. Polska stracila szesc milionow mieszkancow, polowa z nich to Zydzi (a powojenne wladze  sowieckie zainicjowaly  pogrom przeciwko niewielu  z tych, ktorzy pozostali[...]

To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Mon, 9 Aug 2004 14:09:02 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Langewiesche

Zamowilem. Posle Ci razem z Kaczynskim, pewnie troche potrwa.

Nie kryguj sie. Wiem jak trudno w Europie o angielskie ksiazki w godziwej cenie. Jak bede chcial cos ze Szwecji, np. lutfisk, to Cie poprosze.

best, h

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Mon, 09 Aug 2004 23:59:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: The Spectator: It's time to move on

Rece opadaja. No coz, mamy do czynienia ze zjawiskiem amalgamacji historii przez ignorancje i arogancje podszyta chucia wieszana wszelkiego rodzaju psow na trupie we wlasnej garderobie (Heffer jest kolumnista Daily Mail). Hadko gadac. Posmiej sie dla odmiany:

http://www.zen-style.com/

Global participatory "Fool's World Map" project

__L

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: 10 Aug 2004 23:22:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Le Carre

HD>    Luc, czytales to?

teraz tak (w trakcie). dzieki.

> http://www.nybooks.com/articles/17312

> NEW YORK REVIEW OF BOOKS
> Volume 51, Number 13 - August 12, 2004

> Le Carré's War on Terror
> By Christian Caryl

>        Absolute Friends
>        by John le Carré
>        Little, Brown, 455 pp., $26.95

>        The Little Drummer Girl
>        by John le Carré
>        Scribner, 473 pp., $13.00 (paper)

> 1.

> The best recent novel about terrorism was published
> in 1983, and its author was John le Carre, better
> known at the time as a crafter of cautionary tales
> about the intelligence battles of the cold war. The
> Little Drummer Girl, reissued this year in paperback,
> tells the story of an Israeli intelligence operation
> to foil a frighteningly effective Palestinian terror
> cell. The leader of the Palestinian group, an expert
> bomb-maker known only as Khalil, is obsessively
> security-conscious, and he has succeeded in wrapping
> himself so deeply in layers of deception and
> camouflage that the Israelis decide they can track
> him down only by resorting to the most unorthodox
> of scams. [...]

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: 11 Aug 2004 13:08:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: NYRoB: Le Carré's War on Terror

Dzieki, H., fascynujace: "the best recent novel about terrorism was published in 1983". Musze przyznac, ze ja nigdy nie rozumialem dlaczego TLDG [tytul polski: "Mala Doboszka" (red.)] nie cieszylo sie takim samym wzieciem wsrod wielbicieli JLC, jak TTSS i reszta trylogii (o krytykach nie napominajac... po dzis dzien nie wiem dlaczego w NYC/ SPY Magazine c:a 1990/ wyrazano sie o nim per "British hack writer").

Osobiscie uwazalem bowiem, ze jest to cos niezwyklego; jedyna znana mi ksiazka o wspolczesnym terroryzmie, ktora winna byc do "przelkniecia", zaakceptowania, dla obu antagonistycznych obozow: Khalil i jego lewacko-nihilistyczna druzyna przegrywaja co prawda na koncu przechytrzeni przez konspirujacych Zydow —clever of JLC to repulp that stereotype— ale nie sposob odmowic mu inteligencji i rozmachu. Czyli czegos w rodzaju szacunku dla przeciwnika. Tym samym nie mozna powiesci zarzucic stronniczosci, ni rasizmu wte czy wewte. A to, majac na wzgledzie wybuchowosc tematu, samo w sobie musialo byc niezlym wyczynem ze strony autora. No i nie zapominajmy o niebywale literackich walorach tej ksiazki: malo jest utworow, ktore, tak prosto i bezpardonowo jak ten, wprowadzaja czytelnika w kontekst czasu i atmosfery (z pamieci: pierwsze "entuzjastyczne" wydania popoludniowek zabijaja siedmioro; dopiero nastepne redukuja liczbe ofiar, ale licytuja sie w hagiografii zmarlego, wiec automatycznie dobrego, na dodatek obdarowanego anielskiem imieniem, zydowskiego chlopczyka — jakbym przy tym byl ;-))

A lakoniczny komentarz Kurtza podczas werbunku [audition] Charlie: "take a look at the map", zaslugiwalby na miano "eternal capsule review of the Middle East muddle". Sam niejednokrotnie sie nim poslugiwalem, bez atrybucji (bad boy).

Posle ten tekst dalej na forum [lecarre], zobaczymy co te zaplute karzelki erudycji beda miec do powiedzenia ;-))

__L

ps. caly numer NYRoB przedni, recenzja nowego Langewiesche;
biografii Clintona; i Fahrenheit'a 911. Apropos, czy moglbys
mi jeszcze podeslac: "Alone! Alone! Lives of Some Outsider
Women" http://www.nybooks.com/articles/17319 ?

Dzieki z gory!

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Wed, 11 Aug 2004 09:30:06 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: NYRoB: Le Carré's War on Terror

TLDG ["The Little Drummer Girl"] to tez jedna z moich ulubionych ksiazek. Nie pamietam chronologii, ale gdzies wtedy u szczytu swoich mozliwosci tworczych, a moze raczej intelektualnych. W ocenie konfliktow politycznych umial zrozumiec racje dwoch stron i potrafil zajac wlasne stanowisko. Dlatego nie moge go dzis czytac, tej ostatniej ksiazki nie kupilem, a TCG odlozylem z niesmakiem. Szkoda mi bardzo, bo to jeden z najwazniejszych pisarzy moich doroslych lat.

best, h

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: 11 Aug 2004 13:26:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: NYRoB: Le Carré's War on Terror

Henryku, wiem o czym mowisz; jego [JLC; tworczosc] jest nierowna; od 40+ lat sa tam pozycje wielkie, ale tez nijakie... tych ostatnich wiec nie probowalem nawet czytac, a co dopiero na gwalt tylko dlatego, ze ich autor etc. JAKIM PRAWEM OCZEKUJEMY, ZE KTOS BEDZIE PRODUKOWAL WYLACZNIE MAJSTERSZTYKI???

Dlatego tez nigdy nie przebrnalem, wsrod tych pozniejszych, przez "The Russia House", "Our Game", czy "Single & Single". Moze powinienem, ale natchnienia nie stalo. Poza trylogia o Smiley'u; "A Perfect Spy"; oraz TLDG, najlepiej pamietam "The Night Manager".

Przeczytalem jeszcze "The Secret Pilgrim" —takie sobie; kilka ciekawych opowiastek— oraz "The Tailor of Panama", (inny punkt widzenia w zestawieniu z reportazem Marthy Gellhorn stamtad w GRANTA 32 — miala wtedy 81 lat), ale potem w zasadzie dalem sobie spokoj. Doszedlem do wniosku, ze jesli JLC wyskrobie jeszcze cos prawdziwie epokowego, to nie przejdzie to bez echa, wiec dotrze tez do mnie.

Apropos, czy znany jest Ci tekst JLC "The Unbearable Peace" w GRANTA 35? Glowna pozycja, 66 stron, w numerze poswieconym "The Idea of Switzerland" ;-)) Polecam.

__L

ps. nie ma co dalej walkowac tematu, tylko powiedz mi,
czy znasz cokolwiek innego —moga byc tez filmy— ktore
wspominasz rownie cieplo jak te najlepsze ksiazki JLC??

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: 11 Aug 2004 19:53:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Law and/or Order vs. Reality

Henk,

pod koniec lat 80., kiedy zdobylem dostep do bardzo ekskluzywnego USENET, a ilosc codziennych tekstow wymienianych miedzy USA i Europa nie przekraczala 2 MB/day (rok pozniej 14 MB/day, itd), istnial program, bodajze ARBITRON, za pomoca ktorego mozna bylo zbierac statystyke nominalnie najbardziej czytanych = popularnych grup dyskusyjnych na kazdym serwerze, na ktorym byl zainstalowany. Potem, co jakis czas, jego autor zestawial globalne dane w ladnie ustawione "slupki," i publikowal na specjalnie ku temu istniejacej grupie/ kanale dystrybucyjnym.

Wyniki nie byly zbyt dokladne, bardziej projekcje/ symulacje trendow statystycznych, niz agregator zweryfikowanych danych, ale nie bylo innego; a teraz, przy tak rozroslym, amorficznym www, nawet nie sposob by o czyms podobnym marzyc. Z tamtego czasu zapamietalem, ze przez te pierwsze lata proto-Internetu, istnialy tylko dwa fora, gdzie dominowaly kobiety (zdekodowane wedle klucza zenskopodobnych imion posrod kontrybutorow): soc.culture.equestrian oraz soc.culture.tv-soaps.

Fast-forward do 2002. Czytam artykul Michaela Kinsley'a w SLATE sygnalizujacy dotychczas nieznany mi fenomen, jesli nie trend, dojrzalych, wysoce ksztalconych, Amerykanek pasjonujacych sie serialem TV "Law & Order." Ktorego wtedy jeszcze nie znalem, jako ze zlikwidowalem cable-TV ok. 1995? roku...

Artykul jednak zapamietalem, i od tego czasu mialem go na uwadze. Sadzac chocby po superlatywach Jennifer Chung z gothamist.com, serial ma istotnie spore "babskie" wziecie. Ja zas, bedac, warts 'n all, oportunista hehetero, samo przez sie zainteresowan co takiego owe panie mogly w tym widziec.

Od niewawna mam na nowo TV kablowa. Dzieki temu moge sobie poogladac m.in "Law & Order". Tyle, ze mna nie porusza; ot, takie sobie histeryjki wedle kilku rozpracowanych, powtarzajacych sie, schematow, jesli nie zawsze konczace sie pif-paff i swieta amerykanska indygnacja.

Ale dopiero dzisiaj natknalem sie na komentarz w Guardian, ktory druga czesc nalezaloby wlasciwie czytac rownolegle z tekstem Kinsley'a. Nie zeby rozjasnil w jakis sposob, co jest tam tak dla pan fascynujacego (poza, niech bedzie, mniej eskapicznym/ nominalnie ciut bardziej realistycznym eskapizmem), ale moze wlasnie dlatego dajace niejedno do myslenia....

Tak wiec, dla Twojej i mojej przyjemnosci, side-by-side.

__L

ps. zebys nie myslal zem TIVIsnob, sam pasjonuje sie kilkoma serialami
HBO, acz z roznych powodow. The Sopranos nie wymaga tlumaczenia.
"West Wing" natomiast podziwiam jako warsztat, do tego stopnia, ze jestem
gotow wybaczyc autorom nawet ich wsio-przesiakajacy mesjanism dziejowy,
i "constant eagerbeaverness" postaci. Trzeba bylo urodzic sie scenopisem....

The Secret Vice of Power Women

By Michael Kinsley

Thursday, 14 Nov 2002, 10:45 AM PT

SLATE 

(Note: In the marital relations system, the people are represented by two separate but equally important groups: the wives who watch Law & Order obsessively, and the husbands who don't. This is their story. Ka-chunk.)

   Law & Ordure

by Al Kennedy

Monday, 9 Aug 2004

The Guardian

The brave new generation of US cop shows ignores the reality of a brutal penal system

http://slate.msn.com/toolbar .aspx?action=read&id=2073983 http://guardian.co.uk/comment /story/0,3604,1278928,00.html

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Mon, 16 Aug 2004 06:20:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: FWD: [lecarre] childhood experience analogy

# To: lecarre@xxxxxxxxxxx.com
# Date: Tue Apr 2 2002 09:18:00 GMT
# From: velorg@xxxxx.com
# Subject: [lecarre] childhood experience analogy
Last sentence, the conclusion of "The Talented Mr. Lonergan" by Dominick Dunne (Vanity Fair, July 2000, pages 156-169; a tale of high-society matrimonial con-man and convicted murderer who spent 20 years in prison, regained his freedom and died of old age) reverberates strongly in my mind with Le Carré's stated lit.dogma, that "childhood is the capital of a writer"[*], or something to that effect. We all know, and admire, the fruits that that capital bore in his case; but do we consider emotional costs of the "cultivation" of memories of such a childhood, before they are ripe for "harvesting"?

Somewhere, Wayne Lonergan's son may be reading this article. He was a year and a half old when his father killed his mother in 1943, so he would be 58 today. I didn't try to track him down. Children of a parent who kills their other parent live dreadful lives. Every day someone points at them and says, "Their mother killed their father," which the sons of Ann Woodward had to endure, or "Their father killed their mother," which the children of O.J. Simpson have had, and will have to bear.

Ultimately the tragic Woodward sons committed suicide —both by defenestration— and the Simpson children, in sharing their father's pariah existence, have lost out on their childchood. Wayne Lonergan's son escaped that fate. His grandmother did a first-rate job of keeping him out of the public eye. If his name had not appeared in his father's obituary in The New York Times on January, 3, 1986, he would have remained totally forgotten. I think he made a very wise decision when he declined to meet his father after he was released from prison. A life without memories is not such a bad thing, when the alternative could have been a litany of denials of guilt and requests for money.
   Ostanie zdanie, konkluzja "Utalentowanego pana Lonergana" Dominika Dunne (Vanity Fair, Lipiec 2000, strony 156-169; opowiesc o oszuscie matrymonialnym z wyzszych sfer, i skazanym mordercy, ktory spedzil 20 lat w wiezieniu, wyszedl na wolnosc i zmarl ze starosci) przypomnialo mi zadeklarowany lit.dogmat Le Carré, ze "dziecinstwo jest kapitalem pisarza"[*], czy cos w tym rodzaju. Wszyscy znamy, i podziwiamy owoce, ktore kapital ten przyniosl w jego przypadku; ale czy zastanawiamy sie nad emocjonalnymi kosztami "kultywacji" tych wspomnien, zanim dojrzeja do "zniw"?

Syn Wayne Lonergana byc moze czyta gdzies ten artykul. Mial poltora roku, kiedy jego ojciec zabil jego matke w 1943 roku, dzis mialby wiec 58 lat. Nie probowalem go odnalezc. Dzieci rodzica ktory zabija ich drugiego rodzica maja straszne zycie. Dzien po dniu, ktos wskazuje ich i mowi "Ich matka zabila ich ojca", czego musieli wysluchiwac synowie Ann Woodward, albo "Ich ojciec zabil ich matke", czego dodwiadczaja, i beda doswiadczac dzieci O.J. Simpsona.

Z czasem tragiczni synowie Woodward odebrali sobie zycie —obaj wyskoczyli z okna— zas dzieci Simpsona, dzielac egzystencje swego ojca-pariasa, maja stracone dziecinstwo. Tego losu uniknal syn Wayne Lonergana. Jego babcia zrobila pierwszorzedna robote trzymajac go z dala od oczu publiczki. Gdyby jego imie nie znalazlo sie w nekrologu ojca w New York Times 3 stycznia 1986 roku, bylby calkiem zapomniany. Sadze, ze zrobil bardzo madrze kiedy nie skorzystal z oferty spotkania z ojcem, gdy ten wyszedl z wiezienia. Zycie bez wspomnien nie jest takie zle, kiedy alternatywa mogly byc litanie negacji winy, i zebranie o pieniadze.
[*] Correct quote, originally by Graham Greene: "childhood is the credit balance of the novelist" (JLC 1vii2001 Sunday Times) 

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Wed, 18 Aug 2004 22:48:14 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Atlantic Monthly: Florence of Arabia

[ Zakladam, ze tego jeszcze nie czytales... dobrze sie zapowiada... __L ]

http://www.theatlantic.com/doc/200409/buckley

The Atlantic Monthly | September 2004
http://www.theatlantic.com/doc/200409

Florence of ArabiaFiction [an excerpt]

Florence of Arabia
Christopher Buckley
Random House 288 pages

http://www.amazon.com/exec/obidos/ISBN
=1400062233/theatlanticmonthA/

Florence of Arabia

  
How one woman (plus a disgraced Green Beret, a shameless PR lackey, and the wife of a sheikh) brought the Middle East to the brink of female emancipation.
A short story.
   Jak pewna kobieta (razem z Zielonym Beretem o zlej slawie, bezwstydnym promotorem PR, i zona szejka) doprowadzila Bliski Wschod do krawedzi emancypacji. Opowiadanie.

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca<>
Date: Mon, 23 Aug 2004 12:50:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Subject: The Telegraph: Dartmoor's secret memorial to Ted Hughes

[ Henryku,
czytajac to przypomina mi sie Twoja ad-hoc ekskursja
do lesnego grobu Moczara pare dobrych lat temu; acz,
oczywiscie, inna tu klasa czlowieka.

__L ]

http://www.arts.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?
xml=/news/2003/08/22/nted22.xml 

Dartmoor's secret memorial to Ted Hughes

(Filed: 22/08/2003)

Four miles from the nearest road, a large piece of granite bears the name of the late Laureate, writes Richard Savill. [...]

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca<>
Date: Tue, 24 Aug 2004 18:31:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Washington Post: 'No Left Turns': The G-Man's Tour de Force

LF>>    Joseph L. Schott "No Left Turn:
LF>>    The FBI in Peace and War"
LF>>    1975; out of print.

Henryku,

znalazlem/ przeczytalem/ zawiodlem sie. Czesciowo dlatego, ze oczekiwalem za wiele... myslalem, ze wspomnienia szeregowego agenta FBI z kluczowych lat 1948-1971 z natury rzeczy dadza jakis wglad w tradecraft tej organizacji, tudziez reminiscencje wiekszych politycznych i kryminalnych sledztw "od wewnatrz"; w tym takich epokowych, jak Lee Harvey Oswald (Schott przez 20+ lat pracowal w Dallas/Forth Worth); czy poszukiwanie czlonkow Weather Underground.

Nic takiego. Ksiazke zakwalifikowano w naszej bibliotece (1978) jako "satyra", co prawdziwiej oddaje jej wymiar. Opublikowana trzy lata po smierci Hoovera, jest bogatym zrodlem anegdotek najrozmaitszego pokroju, ale bez szczegolnej glebi odnosnie interesujacych mnie aspektow sprawy (dla przykladu: ksiazka Thomasa Harris'a, oraz film Jonathana Demme, "Silence of the Lambs" pokazuja prace zespolu FBI "od podszewki"). Nie oznacza to, ze ksiazka Schotta jest calkiem bez merytu (liczba pojedyncza), ale nie moge szczerze dalej Ci jej polecac.

Entuzjastyczna recenzja Yardley'a tyczyla bowiem, jak teraz widze, jedynie megahumorystycznych opisow tego biurokratycznego kolosa; tyle, ze dla nas moze nie az tak smieszne, bo znane nam przez analogie i --literacko i doslowna-- osmoze z Kraju Radnieradaleojczyzna. Pod jednym tylko wzgledem jest to niezastapione zrodlo - dla studiow porownawczych "estetyki" dzierzenia wladzy przez administrywialne organy ZSRR, oraz FBI. Dycha bedzie lat temu czytalem tekst SPY Magazine "Soviet Union by the Hudson", ktory traktowal o tym samym, symbolice i procederach sprawowania wladzy nad masami (na przykladzie np. skladania podan w rejonowych DMV), i podobienstw z bumagopatia w Rosji. Ta ksiazka jest podobnego pokroju, aczkolwiek tyczaca jedynie FBI. Plytka i tyle. Gdyby byla dobra, skopiowalbym Ci ja (to tylko 240 stron) i przyslal, ale, szczerze mowiac, nie warta jest Twego czasu/ zachodu.

__L

> http://www.washingtonpost.com/
ac2/wp-dyn/A7055-2004Jun25?language=printer

>>>> No Left Turns: The G-Man's Tour de Force
>>>> By Jonathan Yardley
>>>> Saturday, June 26, 2004; Page C01

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca<>
Date: Fri, 27 Aug 2004 09:53:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: inny proszek

HD>    Wybacz, Luc, nie bylo mnie pare dni.

# Date: Thu, 26 Aug 2004 15:25:30 -0400
# Subject: Re: Washington Post: 'No Left Turns':
                    The G-Man's Tour de Force

HD>    Przyznam szczerze, ze podejrzewalem cos takiego.
HD>    Nie przepadam za Yardleyem od czasu jego wojen
HD>    z Kosinskim, uwazam, ze w jego pisaniu jest
HD>    zawsze jakis podklad ideolo.

To byl niewypal, ale temat wewnetrznego zycia organizacji, i samych szpiegow, bynajmniej nie przestal mnie interesowac.

Dla przykladu niech przynajmniej wspomne
"The Fist of God" by Frederick Forsyth, ktora
przedstawia calkiem wiarygodny opis dzialan
Mossadu na Bliskim Wschodzie i nie tylko; nie
mniej spojny, a nie wykluczone, ze bardziej
realistyczny, od tego ujetego w "Malej Doboszce".
Czytalem to rownolegle z "Bravo Two Zero" by
Andy McNab, wspomnien b. komandosa SAS
podczas tego samego "Dessert Storm" w Iraku...
(goraco polecam, jesli Ci nieznane). Nadal
szukam pozycji tego samego genre i rozmachu.

No tak, ale jak inaczej orientowac sie w dzungli biblio, niz via recenzje? Od czegos trzeba zaczynac. Inna rzecz, ze odnosnie fiction, nawet te rzadka sa pomocne. Szansa zas, ze sie przypadkiem odkryje kogos wczesniej zupelnie nieznanego, jak np. Davida Lodge kilkanascie lat temu ("Nice Work"), jest znikoma... M.in. dlatego przerzucilem sie na biografie, zwlaszcza pisarzy, i rozne memuary. Bo tylko wtedy, wpierw znajac kontekst, moge zaryzykowac wziecie do reki tamze omawianych pozycji.

Nie wiem, czy jest to znana forma czytania biografii, ale ja zwykle biore kilka "zazebiajacych sie" tomow na raz, skaczac miedzy nimi w kluczowych momentach dla uzyskania innego obrazu tych samych zdarzen cudzymi oczy. Jest to niebywale wciagajace, aczkolwiek rozwiazle w czasie, i wymagajace sporego zachodu pierwotnego nagromadzenia relewantnych tytulow.... aktualnie przedmiotem mej uwagi jest Plath/ Hughes. Na poezji, tym bardziej anglo, sie nie znam, wiec nie czytuje ("Nastolatki nie lubia wierszy", Nasza Ksiegarnia 1966), ale, zaznajamiajac sie z meandrami ich mysli, poczynan, losow, potrafie sobie wyobrazic tamte lata, i moze jeszcze czegos sie nauczyc — na swietlana moja oczywiscie przyszlosc. Biografie zwykle zawieraja relewantne skrawki tfurczosci denat/k/a, tym bardziej wiec nie musze siegac po same zrodla.

Od kilku miesiecy czytuje cos, co nalezaloby nazwac "Czarna Legenda Teda Hughes'a". Polecam Ci (UWAGA: NA POCZATEK! WEZ TO ZA GROZBE VEL OBIETNICE) film "Sylvia", zupelnie —jak na film z ambicjami— niezly, ale, oczywiscie nieprawdziwy w tym sensie, ze bedacy amalgamatem znanych i urojonych sytuacji, artystyczna interpretacja zycia dwojga (wlasciwiej: kilkorga) poetow uklepana na potrzeby widza przez poltorej godziny. A nie jakas "prawdziwa" deklaracja ich zyciowych suchotow.

Jesli film niedostepny, wez meta-biografie Plath piora Janet Malcolm "The Silent Woman", ktorej kluczowe urywki ukazaly sie w TNY, Aug 23 & 30 1993; pp. 84-159 (jest tez ksiazka pod tym samym tytulem, 224 pp., ale do niej jeszcze sie nie dokopalem). Meta-biografia dlatego, ze traktuje o problemach pisania biografii w ogole, na przykladzie tych o "wiecznie nieobecnej" Plath, i z jej losem gordyjskimi wezly powiazanym wtenczas nadal jeszcze jak najbardziej obecnego Hughes'a. I ich dzieci. Itd.

> Przyszly obie ksiazki, postaram sie wyslac jutro.
> Spieszy Ci sie, czy moze byc statkiem?

Dzieki, bez stressu; we wrzesniu wezme sie za Sloana, to spora cegla; a potem mam liste ksiazek na dwa lokcie...

__L

ps. w telewizorni odkrywaja Ameryke: gleboka dyskusja
nt. psychopatow na stanowiskach CEO; ponoc jest ich do 8%
wykazujacych 25% cech serial killers (=100%). Psychopatyczni
dyrektorzy drza dzis z podniecenia ze nareszcie ich zdemaskowano!

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca<>
Date: Sun, 29 Aug 2004 12:25:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: GW: Malowana Sikora

http://www2.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,612185.html

Gazeta.pl > Ksiazki > Recenzje

"Szczesciarz" Adama Sikory

Joanna Szczesna 19-12-2001

Autobiograficzna opowiesc Adama Sikory zbudowana zostala z tej samej materii faktow co "Malowany ptak" Jerzego Kosinskiego

Adam Sikora, "Szczesciarz", Twoj Styl, Warszawa 2001

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca<>
Date: Sun, 29 Aug 2004 12:25:30 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Finkelstein: "... Kosinski's good grace to commit suicide"

[last para] Kosinski no doubt had a good time
of it until, outed as a fraud, he had enough
good grace, which Hitchens plainly lacks,
to commit suicide
.

# Sun, 28 Sep 2003 03:41:16 +0000
# Norman Finkelstein
# A few words of fraternal admonition to "Norm" Finkelstein

http://www.normanfinkelstein.com/id138_m.htm

    Editor's note: Norman G. Finkelstein is currently
    writing a political memoir, which will serve as
    the introduction to a new edition of his book,
    The Rise and Fall of Palestine, to be published
    by New Press next year. Below is an excerpt from
    the memoir on the subject of political apostasy.
    The title refers to how ex-leftist Christopher
    Hitchens used to sign off his correspondence.
    "Fraternally yours, Chris"

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca<>
Date: Sun, 29 Aug 2004 12:27:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: Silent Woman

Sprawdzilem artykul TNY z brytyjskim wydaniem Picador "The Silent Woman" opublikowanym w rok pozniej (1994; 216 pp); artykul byl pierwodrukiem calego materialu, w ksiazce jedynie tu i owdzie poprawionego, oraz uzupelnionego poslowiem autorki wyjasniajacym kilka dwuznacznosci, i niescislosci (w tym jednej kluczowej), wynikajacych z metody/ki pisania o Plath/ Hughes przez pryzmat cudzych biografii. Jak rowniez genezy tychze (l. mnoga). To, co nazwalem meta-biografia, na konwolucie jest wyrazone tymi slowy "J.M. has produced a brilliant, elegantly reasoned meditation on the art of biography, in which she takes as her example the various biographies of the poet Sylvia Plath. 'The Silent Woman' is an astonishing feat of criticism and literary detection [...]".

Istotnie, rzadko/hadko spotykany mix de-, do-, i e-dukacyjny....

__L

>                                     Meta-biografia
> dlatego, ze traktuje o problemach pisania biografii
> w ogole, na przykladzie tych o "wiecznie nieobecnej"
> Plath, i z jej losem gordyjskimi wezly powiazanym
> wtenczas nadal jeszcze jak najbardziej obecnego
> Hughes'a. I ich dzieci. Itd.

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Sun, 29 Aug 2004 13:28:07 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Finkelstein: "... Kosinski's good grace to commit suicide"

Luc, to jest odrazajaca postac. Do tego fatalnie pisze. Czytajac go, mam wrazenie, ze moralne wolty Hitchensa to sama esencja czystosci duchowej.

h

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca<>
Date: Mon, 30 Aug 2004 07:50:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: GW Podwojne zycie profesora

[...] Swym groteskowym, goraczkowym stylem
"Nazista i fryzjer" przypomina "Malowanego
ptaka" Jerzego Kosinskiego i "Blaszany
bebenek" Güntera Grassa
[...]

http://www.wyborcza.pl/Ascii/Wyborcza/Swiateczna/01/060swi.html

http://serwisy.gazeta.pl/img/w/w.gif GW 26-01-2001

Podwojne zycie profesora

Historie Hauptsturmführera SS Hansa-Ernsta Schneidera, ktory po wojnie stal sie lewicowym intelektualista Hansem Schwerte opisuje Adam Krzeminski

Historia jak z powiesci: oprawca wchodzi w postac swej ofiary. Niemieckie media ujawnily niedawno historie esesmana z Treblinki, ktory po wojnie wspolpracowal z wywiadem amerykanskim, polujac na swych dawnych kolegow, i - dla bezpieczenstwa - otrzymal zydowska tozsamosc, lacznie z obrzezaniem. Bedac falszywym inzynierem i oszustem matrymonialnym, krazyl potem po calej Europie i okolicach. W Izraelu poznal polska Zydowke, z ktora wyjechal do Wenezueli, gdzie cieszyl sie poparciem zydowskiej gminy. Gdy zostal zdemaskowany, popelnil samobojstwo. Lezy na cmentarzu zydowskim w Caracas. [...]

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Mon, 30 Aug 2004 08:15:48 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: A propos Ruth Frankin

Jak to jaka druga biografia? Czarny ptasior Joanny Siedleckiej plus Sloan.

Filmy dokumentalne: Sex, Lies and Jerzy Kosinski, Agnieszka Piotrowska, UK; Who was Jerzy Kosinski?, Jack Kuper, Canada; Malowany chlopiec, autora nie pamietam, Polska. Konferencje: Lodz i NYC. Zapomnialem dodac, ze akurat wyszedl numer Polish Review poswiecony JK, do ktorego tez napisalem tekst. Mowilem Ci? Poslac? Moj tekst, czy caly numer?

best, h

----- Original Message -----
# Sent: Sunday, August 29, 2004 5:01 PM

LF> ?jaka? druga biografia; czyje filmy dokumentalne
LF> gdzie/kiedy?

HD>>    Following his 1991 suicide, his life and work
HD>>    have been minutely examined in two biographies,
HD>>    two international academic conferences, a volume
HD>>    of criticism and three documentary films.

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Tue, 31 Aug 2004 01:53:48 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: A propos Ruth Frankin

Wiesz, nigdy nie przyszlo by mi do glowy zaklasyfikowac przecier Siedleckiej jako "biografie", ale pewnie czysto formalnie masz racje. Myslalem, ze JK doczekal sie juz jakiejs polskiej powaznej biografii, piora kogos komu nie beda sie mylic pojecia jak Sloan'owi; ponad poziom wspomnien "Masek JK" Czaplinskiego, oraz jeszcze jednej polskiej ksiazki o nim, autorstwa zdaje mi sie tego niegdys znanego popularyzatora jazzu, redaktora Jazz Forum czy cos w tym rodzaju (nazwisko na "B", mam ja, ale w tej chwili nie jestem w stanie zweryfikowac tytulu).

HD>    Filmy dokumentalne: [...] Malowany chlopiec,
HD>    autora nie pamietam, Polska.

Czy ten trzeci przypadkowo nie zostal wyprodukowany w TVP Krakow, przez tego samego mlodego producenta, ktory wybral za specjalizacje filmy o pisarzach w diasporze? Tomasz Kaminski, co zrobil film o Lechoniu, a potem o Tuwimie. Slyszalem bowiem o jakims takim filmie pokazywanym w TVP Polonia, ale nie widzialem...

Cos mi sie kojarzy, ze byl jeszcze jakis dokument filmowy o JK sygnowany Kasia Dudziak, corka Urszuli. Albo moze to bylo o matce, tyle ze pamietam stamtad glownie jej deklaracje jak byla kochanka JK, planowali sie pobrac, i nawet mysleli o dziecku. To bylo w drugiej polowie lat 80-tych, kiedy JK byl mezem Kiki.

HD>    numer Polish Review poswiecony JK [...]
HD>    Poslac? Moj tekst, czy caly numer?

Jesli masz pod reka, podaj mi jego ISSN, zobacze czy przypadkiem nie mam go pod reku w Bibliotece Krolewskiej. Twoj tekst juz otrzymalem/ czytalem; dzieki. Postaram sie go skomentowac po przeczytaniu biografii Sloan'a we wrzesniu. Jesli uwazasz, ze inne teksty o JK tam sa warte przeczytania, to z checia przyjme....

__L

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Tue, 31 Aug 2004 14:07:13 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Re: A propos Ruth Frankin

LF>    jeszcze jednej polskiej ksiazki o nim, autorstwa
LF>    zdaje mi sie tego niegdys znanego popularyzatora
LF>    jazzu, redaktora Jazz Forum czy cos w tym rodzaju
LF>    (nazwisko na "B", mam ja, ale w tej chwili nie
LF>    jestem w stanie zweryfikowac tytulu).

Jan Byrczek. Nie wiedzialem, ze cos pisal o JK.

LF>    [Urszula Dudziak] byla kochanka JK, planowali sie
LF>    pobrac, i nawet mysleli o dziecku.

To mozliwe, chociaz tez nie pamietam. Bylo wiele programow o Dudziak, a ona lubila mowic o Kosinskim, nawet plyte specjalna nagrala. Z tym malzenstwem i dziecmi jestem raczej sceptykiem, JK mial szczegolny sposob bycia: "Dziecko? Swietny pomysl! Parka! Troje, cala czereda". Tak samo ze slubem. "Doskonale! Rozwiode sie i wezmiemy wspanialy slub, z kardynalem i rabinem. Ty w sukni z welonem, ja w chalacie" - czy jakos podobnie. Troche przesadzam, ale nie calkiem. Z Dudziak byl rzeczywiscie blisko, ale on zawsze mial etatowe kochanki i jakos nigdy tej nieszczesnej Kiki nie zostawil.

LF>    Jesli uwazasz, ze inne teksty o JK tam
JF>    sa warte przeczytania, to z checia przyjme....

Wysylam, h

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Tue, 1 Sep 2004 19:35:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Kosinski engross i detalicznie

HD>    Jan Byrczek. Nie wiedzialem, ze cos pisal o JK.

Tak, to ten; teraz sam zaczynam miec watpliwosci... mam na strychu (nie pytaj) dwie ksiazki o Kosinskim, te "Maski JK" Czaplinskiego, i jeszcze jedna, cienka, z wielokolorowa okladka, zdaje sie owego Byrczka, traktujaca m.in. o ich wspolnych biznesach, zakonczonych tym bankiem Pol-Am, w ktory sie wpakowal (czy to nadal istnieje?) Mozliwe jednak, ze byl to jedynie dluzszy wywiadem z Byrczkiem w cudzych wspomnieniach... nie zas napisane przez niego samego.... Czaplinski Again, dojac trupa do ostatniej kropli "slawy"?

HD>    Z Dudziak byl rzeczywiscie blisko, ale on
HD>    zawsze mial etatowe kochanki i jakos nigdy
HD>    tej nieszczesnej Kiki nie zostawil.

Musze przyznac, ze ta ostatnia wyjatkowo nie pasuje mi do legendy JK, ktora on sam przeciez niezle majsterkowal na potrzeby wizerunku publicznego. [...] Mam nadzieje, ze Sloan przynajmniej dokopal sie do raportu coroner'a, i zweryfikowal przebieg smierci... bo to drugi dla mie nie do konca jasny element tego dramatu.

Odnosnie Dudziak, nie musisz mi mowic, ze to zawracanie glowy ze slubem, a co dopiero potomstwem... mozliwe, ze te dzieci zaistnialy u Dudziak posmiertnie jako rodzaj prewencyjnego pretekstu na potrzebe sprawiedliwiania sie wobec Echt-Polonusow, w imie religijnego dogmatu, ze dzieci to najwyzsza ofiara. Inna rzecz, z checia zobaczylbym ten "My Big Traitorous Polish-Jewish Wedding with Mr. Antypolonizm A.D. 1968 Himself". Niejednokrotnie!!! ;-))

__L

ps. dzieki z gory za Polish Review, ale jeszcze chetniej wolalbym
liste ksiazek itp., ktore ostatnio czyta/sz/les; masz zamiar; lub
w jakis inny sposob chcialbys mnie uswiadomic o istnieniu
(prof. Miodek mowi w TVP, ze to forma archaiczna, ale calkiem
dopuszczalna...) Ciekawym jak bardzo pokrywaja sie nasze
lit.zainteresowania.

To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Date: Wed, 1 Sep 2004 15:40:15 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Kosinski engross i detalicznie

Luc, wyjezdzam do Hong Kongu, bede 13.IX. Zadzwonie po powrocie - nie dam rady teraz odpowiedziec,

wybacz, h

To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Tue, 28 Sep 2004 10:58:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Co "Z Glowy" nie ucieknie?

Henryku,

jakis czas temu napomknales mi o "szczotkach" Glowackiego.

W zeszlotygodniowym bodajze numerze POLITYKI, a wlasciwie nieregularnym dodatku do niej "Niezbednik Inteligenta", ma byc wyrywek z tego, m. in. traktujacy o romansie Zuzy z Blairem. Wiadomosc z drugiej reki, wiec tym bardziej nie dam glowy, nie tej rangi to prozaik zreszta ;-))

__L

Aktualnie na stoliku przy lozku, ksiazki
z biblioteki w kolejce do przeczytania:
daty zwrotu
   Humphrey Carpenter "Dennis Potter"       2004-10-19
      Dylan Thomas "Adventures in the skin trade"       2004-10-21
      Ian Hamilton "Keepers of the flame"            2004-10-21
    Robert Littell "The company"        2004-10-26
  Gitta Sereny "The German Trauma"     KB
  Caroline Moorehead "Martha Gellhorn: A Life"   KB
   Elaine Feinstein "Ted Hughes: The Life of a Poet"    KB
tudziez wlasne, te zawsze do przeczytania na koncu, w zimie...
   Anna Bikont "My z Jedwabnego"      
 Sergiusz Kowalski/ Magdalena Tulli "Zamiast procesu" 

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Mon, 4 Oct 2004 10:56:16 -0400 GMT
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: SLATE: What Czeslaw Milosz understood about Islam.

Dzieki, Luc. On jest b. Inteligentny, ten Hitchens, ale ja go wolalem w dawniejszych czasach, kiedy wojowal. Matka Teresa i Lady Di.

Pozdrowienia z HKongu, wlasnie przylecialem z Agata. Pojutrze do Szanghaju.

Ksiazki przyszly, czy jeszcze plyna?

W Polsce wyszlo:

August Grabski, Dzialalnosc komunistow wsrod Zydow w Polsce 1944-1949, Wyd. Trio/ZIH. Ciekawe, Agata przywiozla. No i Glowackiego, ale ja to od niego dostalem w maszynopisie.

Best, h

-----Original Message-----
# Date: Mon, 4 Oct 2004 10:48:38

http://slate.com/id/2105821/

fighting words

A wartime lexicon.

The Captive Mind Now

What Czeslaw Milosz understood about Islam.

By Christopher Hitchens

Posted Monday, Aug. 30, 2004, at 10:57 AM PT

Czeslaw Milosz 1911-2004

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Mon, 04 Oct 2004 14:15:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: SLATE: What Czeslaw Milosz understood about Islam.

Wiesz, Henryku, zyjemy w czasach, gdzie nie dane jest nam wybierac "co lepsze"; jedynie "co mniej zle". Tyczy to tez Hitchensa, ktory nadto, w odroznieniu od swych czytelnikow, zdecydowal, ze nie moze sobie pozwolic na jakies polwybory; musi zadeklarowac wprost kolejke nowych priorytetow wedle obranego post-Septemberelevents-paradygmatu. Mnie akurat jego wybory polityczne mniej irytuja —banda nawiedzionych fundamentalistow zwalcza inna, wieksza bande oblakanych fundamentalistow— od tej jego historii z Blumenthalem etc.

Nie chce Ci zasmiecac kieszonkowego Blueberry tekstami, ale wyjatkowo podesle osobno artykul Johanna Hari, ktory ladnie sie z tymi dylematami (wobec Hitchensa) rozprawia.

Ksiazki jeszcze nie doplynely; nie stressuj sie nimi. W miedzyczasie otrzymalem "My z Jedwabnego", oraz Kowalskiego/ Tulli "Zamiast procesu. Raport o mowie nienawisci"; bardzo dobre. Jak przylecisz spowrotem do Kanady i bedziesz mial okazje, porozmawiamy o Bikont, bo to rzeczywiscie wielkie —i niebywale deprymujace— dzielo.
            [...]

__L

ps. na wszelki wypadek melduje - nie moge wykluczyc, ze na jakis czas
bede bez komputera w domu, wiec poczte czytac bede tylko wyrywkowo
gdzie indziej. Moj obecny ma aktualnie problemy z zasilaczem, nie oplaca
sie go reperowac, a na nowego grata pt. http://www.apple.com/imac
narazie sa kolejki....

# The Independent
# http://www.johannhari.com/archive/article.php?id=450
# In enemy territory? An interview with Christopher Hitchens
# Islamofascism and the Left

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Mon, 4 Oct 2004 17:46:59 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Re: SLATE: What Czeslaw Milosz understood about Islam.

LF>    Mnie akurat jego wybory polityczne mniej irytuja
LF>    [...] od tej jego historii z Blumenthalem

Zgadzam sie calkowicie. Mam wrazenie, ze po nim widac irracjonalnosc alkoholika. Nie po nim jednym wsrod znanym nam talentom publicystycznym...
            [...]

h

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Mon, 05 Oct 2004 00:38:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Re: SLATE: What Czeslaw Milosz understood about Islam.

A mnie sie wydaje, ze jemu sie prostu znudzilo bycie wiecznie takim okazowym, radykalnym "okoniem w gardle" dla politycznie poprawnych, i postanowil zrobic cos innego dla odmiany. To wszystko z nudow, wysoki sadzie. W kazdym razie alkohol malo tu chyba znaczyl, bo, jak pamietam, on zawsze operowal na porzadnym gazie. Jestem mu poniekad wdzieczny za bezwarunkowosc, stanowczosc i konsekwencje w sprawie islamofaszyzmu, bo, jak malo kto, on nie bal sie nazwac szpady szpada.
            [...]

__L

To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Mon, 18 Oct 2004 11:55:57 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxxx.se>
Subject: Twoja przesylka zzaat lantyku

Drogi H.,

przyszly trzy ksiazki, dzieki. Oczywiscie wzielem sie natychmiast za te niespodziewana sposrod nich, tym bardziej, ze w miedzyczasie moj zapal do tych pozostalych przygasl (acz tylko na chwile!!!!), a caly Polish Review vol. XLIX 2004 no. 1 okazal sie niebywale wciagajacy. Do tego stopnia, ze w sobote-niedziele nigdzie nie wychodzilem, a od czytania oderwalem sie tylko na projekcje kolejnego Sopranos i dwoch filmow w telewizorni. No, pomogla mi w tym pogoda, pod istnym psem rodu Baskerville.

Kwartalnika wczesniej nie znalem, acz powinienem, bo widze teraz, ze jest archiwowany od 1956 r. w bibliotece miejskiej w Sztokholmie. Kiedy 10-12 lat temu zrobilem kwerende potencjalnie interesujacych mnie czasopism historyczno-publicystycznych na tutejszym Uniwersytecie, albo jakos przeoczylem to, albo po prostu nie bylo to jeszcze wtedy tam indeksowane. A szkoda, bo widze, ze bylby to niezly "companion" do Kultury i Zeszytow Historycznych.

Jestem zafascynowany glebia z jaka badacze literatury ewidentnie podchodza do tworczosci Kosinskiego. Po ponownej lekturze Twego "Afterlife", tym razem w szerszym kontekscie calego numeru, doszedlem do wniosku, ze nie bede papral sobie rak tomem Sloana, skoro Ty juz to za mnie zrobiles. Miast tego przeczytam "Kroki", bo dotychczas tylko o tym czytalem (oceny pozytywne), a teraz widze, ze takze Twoje tlumaczenie na polski znajduje sie pod doslownym mym bokiem w Bibliotece Noblowskiej:

http://www.bibliotek.se/session/showrecord?
titleId=1905538
http://www.bibliotek.se/session/showholdings?
titleId=1905538&region=4&town=138

Poprzestaje narazie na tym, bo w miedzyczasie zepsul mi sie calkowicie komputer, pisze wiec to na zywo w bibliotece miejskiej, gdzie ograniczaja czas uzytkowania z terminalu do 1h dziennie/denata i legitymacje...

Ale lektura fascynujaca...

__L

To: ianf@xxxxxxx.se
Date: Mon, 18 Oct 2004 11:29:31 +0000 GMT
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Re: Twoja przesylka zzaat lantyku

My dear Luc, siedze na pokladzie nowego Airbusa we Frankfurcie w drodze do domu. Wracam z Orientu, przy okazji zawodowych spraw zabralem Agate na wycieczke do Szanghaju i Hong Kongu. Poniewaz lacno skonam, nalezalo wykorzystac okazje.

Henryk i Agata w Hohongkongugu

Jesli pragniesz posiadac Kroki to Ci wysle, ale to znacznie ciekawsze po angielsku. Przeczytaj we wczorajszym Heraldzie recenzje z "Florence of Arabia" - pamietasz obaj czytalismy fragmenty w Athlantic Mthly. Zjechali to strasznie.

Odgrazales sie, ze komputer siada. Co zamierzasz robic?

Zamykaja drzwi.

Best, h
EpistoChronologia  1967 
 1989 
 i   x   1990 
 ii   iii   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   1991 
 ii   iv   v   vii   viii   ix   xii   1992 
 i   ii   iii   iv   vii   ix   1993 
 iii   v   1994 
 i   v   ix   1995 
 iii   v   ix   xi   1996 
 v   viii   ix   x   xi   xii   1997 
 i   ii   iii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   xii   1998 
 i   ii   iii   vii   viii   ix   x   xi   xii   1999 
 i   ii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   2000 
 i   iii   iv   v   vi   ix   x   xi   xii   2001 
 ii   iii   viii   xi   xii   2002 
 xii   2003 
 iii   vi   v   vii   viii   ix   x   xii   2004 
 ii   iii   iv   vii   viii   ix   x   xi   2005 
 i   iii   iv   v   vii   ix   2006 
                                                                                          

EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Dalej : 2005