Epistochronologia • EgoTurfSurf • Daskografia • Wczesniej : 2000
To: Josef Zorski <josef@xxxxxxxxx.se>, [21 odbiorcow]@internet
Date: Tue, 9 Jan 2001 21:10:35 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Re: sprawa Komara-dlugie! polprywatnie
Jozek, powinienes Wlodkowi ladnie sie poklonic, ze ma chec zajmowac sie takimi sprawami i zbierac te okruchy prawdy, jakie jeszcze zebrac mozna. Ty, mam wrazenie, nie zdajesz sobie sprawy, jak wyglada niemala czesc dzisiejszej historiografii polskiej i jakie glupstwa tam wypisuja. Historycy, ktorym Wlodek pomaga, tacy jak Stola, Paczkowski czy Persak to sa ludzie rzetelni, zainteresowani prawda historyczna, a nie ideologia - bez wzgledu na to, czy to dobrze dla Zydow, czy zle. Ksiazka Stoli, przy ktorej udzielono mu takiej pomocy, jakiej sobie zyczyl, jest bezsprzecznie najlepszym opracowaniem marca, jakie sie gdziekolwiek ukazalo.
Kupilem w Warszawie ksiazke "Mordercy uchodza bezkarnie - Sprawa Bohdana P." Autorem jest Peter Raina, Hindus od wielu lat mieszkajacy czesciowo w Polsce. Dobry doktor Raina jest zarliwym katolikiem, autorem kilku ksiazek w rodzaju "Ksiadz Jankowski nie ma za co przepraszac", a od wielu lat zajmuje sie sprawa niewyjasnionego porwania i zabojstwa Bohdana Piaseckiego. Jak pamietasz, byl to starszy syn Boleslawa Piaseckiego, narodowego katolika, przed wojna szefa ONR-Falanga, po wojnie PAX-u.
Bohdana Piaseckiego uprowadzono spod szkoly w styczniu 1957, a cialo odnaleziono przypadkiem w poltora roku pozniej. Od ojca zadano okupu, istnialy tez tropy polityczne - Piasecki mial ogromna ilosc wrogow spod najrozmaitszych sztandarow, wliczajac w to jego wlasna organizacje. Szoferem taksowki, ktora uprowadzono jego syna, byl Zyd, Ignacy Ekerling. Autor ksiazki, historyk Raina, od lat ogarniety antyzydowska obsesja, pisze w ksiazce otwartym tekstem, ze to byl mord rytualny, ze syn Piaseckiego padl z reki nie tylko zydowskich agentow UB, ale do tego jeszcze w spisku uczestniczyli Simon Wiesenthal, prof. Bernard Marek z ZIH-u i krytyk Artur Sandauer. Ksiazke mozna kupic w kazdej wiekszej warszawskiej ksiegarni.
Podobne rzeczy pisze bardzo wielu: historyk NSZ-u Leszek Zebrowski (Wlodek Richter sie z nim potykal na polskich listach internetowych), udowadniajacy, ze najgorszym niebezpieczenstwem dla polskich chlopow byly uzbrojone bandy Zydow, rabujace wies po wsi; Marek Jan Chodakiewicz, doktorant z Columbii, ktorego mozesz poczytac w "Rzeczpospolitej", gdzie twierdzi, ze GL i AL skladaly sie niemal wylacznie ze zbieglych jencow sowieckich i Zydow; Jerzy Robert Nowak, profesor i autor kilkunastu juz chyba ksiazek o holocauscie, jaki Polakom uczynili Zydzi. To sie rozchodzi w pokaznych nakladach i ksztaltuje w znacznej - sadze, ze przewazajacej - mierze polska wizje historii XX wieku. Na moje oko jest to falszerstwo niemniejsze i niegorsze od tego, co z historia czyniono za czasow stalinowskich, pisane z rownie ideologicznych powodow i uzywajace podobnej frazeologii, tyle, ze a rebours.
Jedyne szczescie, ze wolno pisac inaczej, co troche naukowcow czyni, w tym ci wlasnie, z ktorymi Wlodek wspolpracuje. Nie wiem, dlaczego sprawa Hollanda Ci sie wydaje warta zachodu, a sprawa Komara nie - ich podloze bylo w gruncie rzeczy podobne, mialo silny podtekst antyzydowski. Hollandowi istotnie wypominano Haszomer Hacair, a Komarowi - ze do wywiadu, ktorym kierowal, sciagnal polskich Zydow z Palestyny, swoich bylych towarzyszy broni z wojny hiszpanskiej.
[.....]Serdecznosci, Henryk
To: Josef Zorski <josef@xxxxxxxxx.se>, [20 odbiorcow]@internet
Date: Wed, 10 Jan 2001 09:35:44 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Re: sprawa Komara-dlugie!polprywatnie
JZ> Wlodek Rozenbaum ma racje. JZ> Mimo ze Henkowi sie Wlodki pomylily to ma on tez racje.
Nic mi sie nie pomylilo. Spytaj Sasze i Wlodka Richtera, to ci wyjasnia.
JZ> Tylko dzieki badaniom wiadomo np. ze Komar JZ> w 1956 mial gotowy plan pozbycia sie z Polski JZ> Sowietow. Plan ktory przedstawil Gomulce. To JZ> nie kto inny, ale Gomulka powstrzymal te JZ> plany. (Przestraszyl sie)
Powyzsze to czysta fantazja. Takiego planu nie mial ani Komar, ani nikt inny.
W pazdzierniku 56, kiedy Gomulka wracal do wladzy, Korpus Bezpieczenstwa Wewnetrznego posrednio podlegly Komarowi (bezposrednim dowodca byl gen. Mus) chronil kilka kluczowych budynkow w Warszawie (radio, centrale telefoniczne, Rada Panstwa, KC, Sejm, Belweder). W sumie bralo w tym udzial ok. 3000 ludzi. Na wiesc o wyprowadzeniu z koszar sowieckich wojsk stacjonujacych w Polsce w dowodztwie Korpusu rozwazano umieszczenie jednostek przy trasach wlotowych do Warszawy, ale do tego nie doszlo. Wojska sowieckie zatrzymala decyzja Chruszczowa i rozkaz Koniewa, a wkrotce Gomulka wynegocjowal odwolanie Rokossowskiego i wiekszosci innych oficerow sowieckich. Nie mialo to z Komarem nic wspolnego.
Henryk
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sun, 21 Jan 2001 08:29:23 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: "Konopielka" w Bialymstoku
> Dr Jan Szafraniec, zalozyciel Stowarzyszenia Ochrony > Radiosluchacza i Telewidza skrytykowal kilka spektakli > z repertuaru bialostockiego teatru, ktore jego zdaniem > godza w uczucia katolikow. Wymienil m.in. "Gesi za > woda" (1996) na podstawie Igora Newerlego (wedlug > niego sa tam aluzje do dziewictwa Maryi) [...]
"Gesi za woda" napisal Jaroslaw Abramow-Newerly, ale rozumiem, ze drowi. Sz. wszelkie postawy antymaryjne kojarza sie z "Pamiatka z Celulozy".
h
> http://www.wyborcza.pl/Ascii/Wyborcza/Kultura/02/060kul.html
> GW 17 I 2001
> "Konopielka" w Bialymstoku
> Publiczny sad nad przedstawieniem wedlug powiesci
> Edwarda Redlinskiego [...]
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Mon, 19 Mar 2001 10:20:42 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: welcome back & here's what you missed (not)
LF> ps. czy Ty moze posiadasz "Laznie" Majakowskiego? LF> Potrzebuje zweryfikowac jeden cytat-z-pamieci.
Mam, w przekladzie Sandauera. Kupilem w Palo Alto za $3.90. Ksiegarni juz nie ma. Zawsze podejrzewalem, ze Tyrmand skosil pomysl zabawnych nazwisk w "Zlym" wlasnie z Majakowskiego, ale udowodnic nie ma jak.
Badz taki dobry i przyslij:
> 01-03-03 09:12 1 Re: Jerzy Zawiejski i Marzec...
> 11:12 29 Hitchens review omnibus numerus unus.
> 14:28 9 Rzepa: Jedwabne - Czy jestem strozem brata
mego?
> 16:21 5 GW: Dymisja Andy Rottenberg
> 01-03-09 19:32 23 ZYCIE: Jedwabne - [Nikt] Nie pytal sasiadow
> 11:11 1 GW: Jedwabne - Rosjanie tez odpowiedzialni
> 19:11 2 GW: W Jedwabnem diabel zstapil na ziemie
> 09:47 21 GW: Jesli nie pogrom, to co?
> 09:48 13 Rzepa: Co zaszlo miedzy Polakami i Zydami
w Przytyku
> 01-03-17 12:54 16 GW/NYT: Szok Jedwabnego
> 15:06 7 Nasz Dziennik: Jedwabne - Napiszemy historie
od nowa?
> 01-03-19 02:17 14 Rzepa: Adrenalina (rozmowa z Anda Rottenberg)
> 09:24 11 Rzepa: Jedwabne - Bledne kolo zbiorowej
odpowiedzialnosci
> 13:22 4 WPROST: Jedwabne - Wina bezwstydnych
Dzieki, h
To: ____Rabin Hood___ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Wed, 21 Mar 2001 06:08:43 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Kobos upolowany przez Klusownika
Genialne.
h
----- Original Message ----- To: POLAND-L@listserv.acsu.buffalo.edu Date: Wed, 21 Mar 2001 12:06:19 +0100 From: ____Rabin Hood___ <ianf@xxxxxx.se> Subject: Re: Kobos upolowany przez Klusownika > http://listserv.acsu.buffalo.edu/cgi-bin/wa? A2=ind0103C&L=poland-l&P=R949 > Marcin Maniakowski upolowal sobie Zyda. [...]
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Sat, 24 Mar 2001 08:21:38 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: dgoska
LF>>> http://php.indiana.edu/~dgoska/
LF>>> ["a Letter to the Editor about the press
LF>>> coverage of Jan Tomasz Gross's book"]
HD>> Ta kobieta funkcjonuje na jakichs proszkach i nie
HD>> calkiem panuje nad swoimi emocjami. Tekst zostal
HD>> najwyrazniej szybko napisany, tj. pewnie czesc
HD>> istniala wczesniej, a Brumberga dopisala. Sprawnie
HD>> wlada piorem. Unikalbym jak ognia.
LF> Znaczy co, pozwolic jej macic w i tak juz
LF> zamaconych polskich umyslach?
No, nie. Zle sie wyrazilem. Mam na mysli siebie, a nie kogokolwiek innego.
Nie mam pojecia, czy Ty sie na tych listach antysemickich udzielasz, a Wlodek R. mi mowi, ze PnJ-yahoo to wlasnie to. Kiedy mialem czas i czasami cos pisalem, tej listy nie bylo, a z polskich list byla sciepa i Poland-L, ktorego nie znalem. Na sciepie pisalo bardzo pracowicie kilku naszych kolegow, ale ja to uwazam, powiem Ci szczerze, za bicie piany i bezproduktywny wysilek.
Uwazam, ze z pewnymi postawami dyskutowac nie warto, z innymi nie mozna. Jestem raczej czlowiekiem mediow tradycyjnych, drukowanych na papierze, ale z JRNowakiem czy Pajakiem tez bym polemiki nie podjal. Mozna i nalezy te zjawiska opisywac, ale bezposrednia polemika jest niemozliwa, bo nikt z tamtych nie jest zainteresowany argumentami drugiej strony. Sa to ludzie tak skazeni ideologia nienawisci (u naszych tez bywaja), ze wszelka proba dyskusji skazana jest z gory na niepowodzenie, smiesznosc czy co tam.
Podobnie oceniam dgoske. To jest moim zdaniem tekst nienawisci, pisany jezykiem oszalalego narodowca, gleboko przeswiadczonego - powiedzialbym, ze na poziomie biologicznym - o spisku zachodnich mediow, w znacznej mierze zydowskich. Cytowac nie ma po co, bo obaj wiemy. Bywaja oczywiscie cuda (Kobos), ale tez mi mowiles, ze sie starasz trzymac na odleglosc. Jedyna roznica pomiedzy Pajakiem a dgoska jest metodologia przekazu, ale tresc pozostaje ta sama. Jesli ktos pisze, ze nazisci uczyli sie nienawisci rasowej ze stron New York Timesa, to nie bardzo widze, o czym moglbym z autorka dyskutowac. Ale to moje osobiste zdanie i odnosze je tylko do siebie.
best, h
To: hdasko@total.net
Date: Sat, 24 Mar 2001 15:41:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: dgoska
Alles klaar. Ja tez nie produkuje sie na zadnych antysemickich listach, natomiast od czasu do czasu przypominam o swym ostnieniu na Polandelu. W koncu jestem tam ponad 10 lat, mam wiec swoj staz. Ludzie ktorzy pisza na sciepe maja wedle mego rozeznania nie wszystkie klepki po kolei -- dotyka tez naszych tez kolegow, w szczegolnosci Iksinskiego. Nadrzedna bowiem tam zasada, wsrod ludzi wedle wlasnego pojecia "umiarkowanych", jest szukanie konsensusu z innymi "rownie umiarkowanymi."
Przelozone na jezyk potoczny, oznacza to akceptacje postulatu "zydowskiego komunizmu/UB", w zamian za uznanie od drugiej strony ze, istotnie, Zydom w Polsce przed wojna krzywda sie dziala. Cala ta procedura doprowadza z czasem do zwyrodnienia na tyle, ze Iksinski pozwala sobie wybelkotac, ze moje np. przekrecanie nazwisk oszolomow jest czyms "niegodnym".
Jak kiedys sie ekstra-wkurze, to napisze i opublikuje dluzsza diatrybke o tym balwanku bozym, jak kiedys rozrabial na Polandelu wraz z zupelnie umyslowa schizofrenica Jolanta Piasecki, ponoc corka Turowicza (piszaca sie zwykle w rodzaju meskim; wtenczas matematykiem? w Szwecji; potem zdaje sie pojechal/a na staz, czy ja wiem, do HebrewU w Jerozolimie. Slad o niej zaginal, wiec nalezy zalozyc, ze Zydzi ja zjedli ;-))
HD> Jesli ktos pisze, ze nazisci uczyli sie nienawisci HD> rasowej ze stron New York Timesa, to nie bardzo HD> widze, o czym moglbym z autorka dyskutowac.
__LJa na danushe veronice goske bede mial oko, bo toto ma zamiar pisac jakis doktorat, a ja tez rozpoznalem w niej niemaly demagogiczny talent. Poniewaz w tym srodowisku brakuje kandydatek na galeon pod bukszprytem prawicy, czy portalowa "Matke-Polke", (no, moze poza Elzbieta Isakiewicz, niezla swolocz), wiec nie mozna wykluczyc, ze bedzie ona aspirowala na ten cokol.
"We will fight them on the web,
We will fight them in classrooms
We will fight them on legal grounds
We will never surrender."
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sat, 24 Mar 2001 17:12:12 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: [EX JewsandPoles] "One Polish American Responds"
IN> My name is Irene Norden. I am neither Polish IN> nor Jewish, my roots are Czech.
Czy sadzisz, cher Luc, ze dgoska odpowie p. Norden? Nie zdziwilbym sie, gdyby nabrala wody w usta. Kto wie, moze nawet zamilknie na troche, a przynajmniej zejdzie na ciut nizsze obroty? Ale to pewnie wishful thinking, dgoska niechybnie przygotowuje kolejna diatrybe, najezona ciezkim slowem i z szescioma tysiacami odsylaczy do tekstow zrodlowych.
[.....]h
IN> [Sat, 24 Mar 2001 10:13:40 -0800 (PST)]
IN> Following is the letter I sent her [dgoska].
IN> I'd like to share it with this group.
[...]
IN> If, as you claim, Brumberg is indeed guilty of
IN> stereotyping, you and your piece validate every
IN> negative comment he makes. I read your words
IN> "the racist literature eagerly disseminated
IN> by mainstream press organs like the New York
IN> Times, The Saturday Evening Post, and The
IN> Atlantic Monthly would eventually be adopted
IN> by the Nazis". I find the blatant lie of that
IN> statement not just breathtaking, but literally
IN> Stalinist or Goebbelsian in its dimension.
IN> I don't know where your poison comes from,
IN> but I thank God for all the wonderful, just
IN> Polish people I've met over the years.
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sun, 25 Mar 2001 21:50:58 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: dgoska
HD>>> Mon cher Luc, co sie stalo z Twoja Matka Polka?
HD>>> Gdzie jej odpowiedz na list tej Czeszki?
LF> Ona nie jest "moja" Matka-Polka, ona jest moja
LF> kandydatka na obciach. [Wypisala sie z tego forum]
Niebywale. Taki twardziel peka po listach jednego narodowca i jednej Czeszki? Dobrze, ze ta nieszczesnica nie musi polemizowac z naszymi ze swietlicy, bo chyba padlaby na miejscu.
h
# HD>> czy to Ty jestes tym tajemniczym
# HD>> przyjacielem, ktory p. Norden podeslal
# HD>> dzielo dgoski?
# LF> Niestety nie, ale istotnie (z duzym prawdo-
# LF> podobienstwem) wyglada na to, ze ktos podeslal
# LF> jej moja kopie artykulu.
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Mon, 26 Mar 2001 08:26:50 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: dgoska
HD>> Widzisz, Luc. Twoja dzialalnosc przynosi HD>> wymierne rezultaty. Jakas Madame Irene, HD>> ktorej w rece wpadl Twoj material, wie HD>> jak uczynic z tego pozytek. Mozesz byc HD>> z siebie dumny.
LF> Niestety, mam w sercu miejsce tylko dla jednej LF> Ireny, Adler.
Tez o malo nie zostala Czeszka.
h
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Sun, 1 Apr 2001 10:31:57 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: "Eli Barbur w swoich ksiazkach brzydko pisze o Henku D"
Jego pierwsza ksiazka nazywa sie "Grupy na wolnym powietrzu". Recenzji nie mam w komputerze, byla w XL, tytul cos jak "Narcyz z barykady". Ksiazka moim zdaniem obrzydliwa, napisalem, ze podobna do emigracyjnego Brychta.
Napisalem tez jakies zlosliwosci o Barburze, ktory byl o klase nizej w moim ogolniaku, po czym uwiecznil mnie na kartach swojego nastepnego dziela.
best, h
----- Original Message -----
To: Henry Dasko <hdasko@total.net>
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Sent: Wednesday, March 28, 2001 3:19 AM
Subject: "Eli Barbur w swoich ksiazkach brzydko pisze o Henku D"
Oswiec mnie. Przyslij tez owa the-smoking-gun-recenzje ;-))
>>> Eli Barbur w swoich ksiazkach brzydko pisze
>>> o Henku Daszkiewiczu
LF>>> W ktorej swej ksiazce Eli Babur pisze nieladnie
LF>>> o Heniu D.? Mam jedna czy dwie jego, nie czytane.
LF>>> Moze jak mi powiesz, to sie skusze ;-))
>> Oni chodzili do tej samej budy (na rogu Miodowej
>> i chyba Swietokrzyskiej). Andrzej Labadz (znaczy
>> Eli Barbur) byl o klase mlodszy od Henka. Po wielu
>> wielu latach Eli zaczal pisac ze nauczyciele
>> a szczegolnie fizyk (podobniez bardzo wielka
>> swinia) nazywal Henka 'matol Daszkiewicz'. Moj
>> kolega Jurek Strelcyn chodzil do tej samej szkoly
>> (jeszcze klase wyzej) i zaprzecza iz cos takiego
>> mialo miejsce, Eli to wymyslil aby sie zemscic
>> za zla recenzje Henka Daszkiewicza napisane gdzies
>> tam w Polsce. Podejrzewam tez ze to nie bardzo
>> wiarygodne bo nauczyciele by sie nie chcieli
>> narazac ojcu Daszkiewicza byl wielka szycha
>> a nauczyciele byli przestraszeni.
>> Przeczytaj jezeli masz "Ten za nim" (ostatnie
>> opowiadanie w ksiazce pod tym samym tytulem.)
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Tue, 5 Jun 2001 23:13:37 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject: Re: pytanie - wazne
Tereska pyta:
TP> Mlody historyk z Polski, ktory pisze ciekawa TP> (mam nadzieje) prace badawcza na temat emigracji TP> zydowskiej z Polski w latach 1967-1971 poprosil TP> mnie o zadanie pytania: ile z nas wyjechalo TP> z Polski na paszporcie a nie na dokumentcie TP> podrozy?
Pisze o tym obszernie choc posrednio Dariusz Stola w rozdziale "Emigracja" w ksiazce "Kampania antysyjonistyczna w Polsce 1967-1968". W 1967 mozna bylo paszport jeszcze stosunkowo latwo dostac, w 1968 juz nie. Zydzi jako zbiorowosc mieli wyjechac z dokumentami podrozy, bez obywatelstwa, a nie jako ci, ktorzy "wybrali wolnosc" na wycieczce Orbisu czy podczas wizyty u rodziny. Stola pisze, ze Gomulka otwarcie sformulowal postulat emigracji Zydow na naradzie w KC 26 marca 68. Mawiano, ze kobietom bylo latwiej o paszport niz mezczyznom, ale nie wiem, czy to ma pokrycie w rzeczywistosci.
W 1968 nie chcialem emigrowac, a na pewno nie chcialem zrzekac sie obywatelstwa, choc w polowie maja dostalem powolanie do wojska. Wyreklamowala mnie na rok niezyjaca juz Irena Malcuzynska, zona dziennikarza Karola Malcuzynskiego i lekarz psychiatra. Ryzykujac bardzo wiele, z wlasnej inicjatywy (a znalem ja slabo) zalozyla mi w swojej poradni antydatowana teczke, wpisujac do niej objawy straszliwych i groznych dla otoczenia chorob umyslowych (dzis rozumiem, ze byla wnikliwa specjalistka). Chcialem z Polski wyjechac na paszport wlasnie, ale dostalem w blyskawicznym tempie trzy odmowy, w tym takze na wkladke do Jugoslawii, skad mozna bylo sie bez wiekszych klopotow przeszwarcowac do Triestu. Pozna wiosna 1969 owczesny minister szkolnictwa wyzszego, a pozniejszy przewodniczacy Rady Panstwa, Henryk Jablonski, odrzucil podanie o przywrocenie mi praw studenta (mialem wilczy bilet), a wojsko zaczelo sie powtornie domagac mojego udzialu w obronnosci kraju, w nastepstwie czego zrewidowalem swoje uczucia patriotyczne i zlozylem o dokument podrozy.
Z tymi papierami poszedlem do Wojskowej Komendy Rejonowej, gdzie nalezalo je przedstawic. Zaszedl tam zaskakujacy incydent. Facet, ktory te papiery przyjal, dlugo je w rekach obracal, marudzil, po czym zapytal, czy rzeczywiscie nie wole pojsc na jakis czas do wojska i p r z e c z e k a c. Odebralo mi mowe, bo spodziewalem sie niedwuznacznej zachety, jaka WK-y z reguly w takich wypadkach wyrazaly. W koncu powiedzialem, ze wedle regulaminu zolnierza sluzba wojskowa ma byc zaszczytnym obowiazkiem obywatela, a nie kara za odmienne poglady na temat tego, co mozna i czego nie mozna pisac w gazetach. Dal mi spokoj i przystawil pieczatke.
TP> Pytanie numer 2 - czy dzieci ponizej lat 16 byly TP> wpisane w dokument podrozy rodzicow? lub paszport?
W paszport na pewno tak. Byl nawet taki okres, nieco wczesniej, kiedy do paszportu matki z dzieckiem wbijano fotografie ich obojga razem (jak naprawie skaner, to Wam posle). W dokument podrozy nie wiem, ale moge sie dowiedziec.
h
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Fri, 8 Jun 2001 12:09:18 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject: Re: Schulz
Mysle, Kasiu, ze chodzi o cos wiecej - nie tylko o przyjezdzajacych Zydow. Napis na scianie jest wylacznie sladem czasu i kultury i moze i dobrze, ze sie u Tereski cos takiego znajdzie, bo inaczej by go odkuli ci, co tam beda kladli marmurowe kafelki ze zlotym szlaczkiem. Ale Schulz byl artysta wybitnej rangi w skali swiatowej i co do tego nie ma zadnej watpliwosci. Pochodzil z Drohobycza i tam zginal, a Drohobycz bez tych malowidel jest niezaprzeczalnie innym, gorszym Drohobyczem. Wywiezienie owych malowidel nazywa sie po polsku szabrem. Malowidla wyszabrowala instytucja, ktora ma moralny obowiazek z szabrem walczyc. Ukraina moze jest biedna i antysemicka, ale jest to panstwo suwerenne, nie majace programu niszczenia zydowskich zabytkow i te malunki sa i c h. Nie moge przyjac zadnych prob tlumaczenia w tej sprawie, choc czytalem wywiad z Yehuda Bauerem, ktorego bardzo szanuje i ktory ten szaber probuje zbagatelizowac. Wiecej: nie znam w dzisiejszych czasach podobnego przypadku zrabowania waznych dziel sztuki przez panstwowa instytucje kraju mieniacego sie demokratycznym i praworzadnym.
Stef, freskom bezsprzecznie bedzie lepiej w Yad Vashem. Po marcu pracowalem jako przewodnik w Palacu Lazienkowskim (Buska wie), gdzie sciany podchodzily woda, w Sali Balowej odlazily tynki z freskami Plerscha, a jedyny van Dyck w Polsce zarastal grzybem. Od palacowych straznikow mozna bylo wtedy kupic za litr spirytusu stanislawowskie krzeslo z Pomaranczarni albo glowke Le Bruna, a za dwa litry - osiemnastowieczny zegar kominkowy (fakt, ze zepsuty). Straznicy za ponurym van Dyckiem nie przepadali i podejrzewam, ze daloby sie go calkiem latwo wynegocjowac. Na pewno byloby mu lepiej we Frick Museum.
h
----- Original Message ----- To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM Sent: Friday, June 08, 2001 11:06 AM From: Katarzyna Weintraub Subject: Re: Schulz A potem przyjezdzaja Zydzi z calego swiata w rodzinne strony (swoje czy rodzicow) i zastanawiaja sie, dlaczego nie ma zadnego sladu po tym, ze tam kiedykolwiek zyli jacys Zydzi. Miejsce tych freskow (a wlasciwie malowidel, bo to bylo namalowane olejna farba na suchej scianie) jest w Drohobyczu. One przeciez zostaly niedawno odkryte, i moze jednak trzeba bylo dac im jakas szanse! Jak komus tak zalezy, to powinien sie zajac zbiorka pieniedzy na ich zabezpieczenie czy odrestaurowanie. Bo tam zostali tylko bardzo starzy i bardzo biedni Zydzi. I im zalezy, ale nie maja zadnych srodkow. A tak a propos to moi znajomi kupili mieszkanie na Kazimierzu w Krakowie w domu, na ktorym widnial stary napis po zydowsku i po polsku "Chalaty, talesy". Strasznie ci oni byli dumni z tego napisu, az tu ktoregos dnia obudzilo ich stukanie- pukanie. Jak wyjrzeli przez okno, to sie okazalo, ze odpukuja im ten napis. Zostala po nim tylko dziura w tynku. Podobno wlascicielka domu sprzedala napis do Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie. (Tereska - jest u was taki napis?). Nie byloby lepiej, zeby zostal tam, gdzie byl? Kasia ----Original Message---- To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM Sent: Friday, June 08, 2001 11:29 AM From: Stefan Burg Subject: Re: Schulz Zydom nie wiem, ale freskom na pewno. Inaczej gnilyby w tym Drohobyczu i szlag by je trafil razem z ta cala rudera. /Stefan
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Mon, 11 Jun 2001 09:38:25 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: [CHAWERIM] Rzepa: Gdy mysle "komunizm"
[ Dziennikarz Krzysztof Maslon znow na tropie zydowskiej genezy komunizmu, nawet jesli tylko u jednej "Zydowki z Norymbergi," i manifestowanych zaledwie przez jej chwilowe ciagoty do walki z niesprawiedliwoscia spoleczna i kolonializmem. Tak dalej trzymac i nie ustawac dopoki nie zdemaskuje sie ostatniego wroga konceptu endeckosci jako —przeciez— jedynego naturalnego stanu duchowego kazdego czlowieka. __L ]
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_010519/plus_minus_a_4.html
Rzeczpospolita 19.05.01 Nr 116
ROZMOWA
Monika Maron, niemiecka pisarka, autorka "Listow Pawla": Moj bunt wobec systemu i ojczyma trudno od siebie oddzielic
[...]
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Mon, 11 Jun 2001 10:22:38 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject: Re: [CHAWERIM] Rzepa: Gdy mysle "komunizm"
To sa, mysle, dwie sprawy.
Pierwsza to kwestia zamieszczenia w najpowazniejszym polskim dzienniku takiego wlasnie nadtytulu, wyraznie sugerujacego przyczynowy zwiazek pomiedzy rzekomo zydowskim pochodzeniem Lenina (liczonym wedle ustaw norymberskich) a przelanymi przez niego oceanami krwi, w tym takze swoich rosyjskich wspolziomkow. Nie wiem, kto jest w Rzeczpospolitej odpowiedzialny za tytuly i wprowadzenia do artykulu (na Zachodzie robi to redakcja, a nie autor tekstu) ale wypunktowanie na czolowce tego wlasnie watku, u Maslonia szerzej nie rozwinietego - moim zdaniem to jest jednoznaczne: mordowal, bo byl obcy. Czytaj: "Zyd".
Druga sprawa to kwestia pogladow Krzysztofa Maslonia, od wielu lat prowadzacego dzial ksiazek w Rzeczpospolitej. To jest czlowiek pracowity, aktywny i wiele piszacy, ale jako krytyk czy nawet szef dzialu recenzenckiego jest absolutna miernota. Nie czytalem na przestrzeni wszystkich lat jego dzialalnosci a n i j e d n e g o tekstu jego piora, ktory zapadlby mi w pamiec ze wzgledu na wnikliwosc analizy, glebie przemyslen, blyskotliwosc, wrazliwosc na paradoksy czy dylematy moralne.
Wiodaca trescia dziennikarstwa Krzysztofa Maslonia jest wulgarny i zapamietaly antykomunizm, oparty na tezie, ze komunizm to przede wszystkim zydokomuna. Tego sie w Rzeczpospolitej otwartym tekstem napisac nie da, ale Maslon przy kazdej mozliwej okazji probuje. Promuje zawziecie w gazecie Marka Jana Chodakiewicza, marniutkiego historyka od Zydow, wyznawce identycznych pogladow i czlowieka majacego niewiele do powiedzenia. Poza tym obaj zapewne przeciwko Zydom nic nie maja, pod warunkiem, ze sa to Zydzi martwi.
Tekst o Leninie i Guevarze mnie sie wydaje przede wszystkim prostacki i redukcjonistyczny, pelen jadu i inwektyw. Sam pomysl porownania Lenina i Che tez nie jest najbardziej fortunny, bo oprocz tego, ze obaj byli rewolucjonistami, roznilo ich prawie wszystko: Lenin byl przede wszystkim teoretykiem i praktykiem wladzy, Guevara - romantykiem w XIX-wiecznym sensie.
h
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Mon, 11 Jun 2001 18:00:54 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject: Re: [CHAWERIM] Schulz
MT> Moim zdaniem malowidla Schulza powinny tam byc MT> gdzie sie im zapewni przyzwoita opieke i pokaze MT> sie im szacunek. Osobiscie wolalbym , ze malowidla MT> zostaly wyeksponowane w kraju, ktorego jezyk MT> kochal najbardziej. Ale wiedzac, ze do tej pory MT> nie ma muzeum, pomnika etc Tuwima, szanse MT> uhonorowania Schulza w Polsce sa zerowe.
Meir, sluchac hadko. Dlaczego mialby byc pomnik albo muzeum Tuwima? Nie maja pomnikow ani wlasnych muzeow tworcy niemniejsi od niego, zarowno w Polsce jak i w innych krajach. Tuwim byl jednym z ulubionych poetow moich mlodych lat, ale na postac pomnikowa raczej sie nie nadawal. Sa tablice pamiatkowe na Nowym Swiecie, gdzie mieszkal, i dwie w Lodzi. Jest ekspozycja w Muzeum Literatury, gdzie przechowuje sie znaczna czesc jego spuscizny. Za czasow Gomulki i pozniejszych wydawano go rzadziej, ale od 1989 opublikowano moc, w tym wiersze znane i nieznane, listy, rozmowy, opracowanie Loewa o hebrajskiej obecnosci poety, co najmniej dwa opracowania krytyczne i pieknie wydany tom ineditow z prywatnej kolekcji w Niemczech. Na stulecie urodzin zrobiono wystawe. Zajmuje sie nim kilku powaznych krytykow, w tym Balcerzan, Glowinski i Januszewski. Malo???
Z Schulzem podobnie. Sa wystawy, filmy dokumentalne, opracowania, edycje pamiatkowe i niepamiatkowe, a "Sklepy cynamonowe" sa na liscie lektur szkol srednich. W Muzeum Literatury jest stala ekspozycja jego rysunkow, ktora sam ogladalem w Nowym Jorku, gdzie ja przywiozl dyrektor tegoz muzeum, Janusz Odrowaz-Pieniazek. Nakrecono film fabularny pt. "Sanatorium pod klepsydra". Przez cale lata Sandauer i Ficowski toczyli o Schulza polemiki prasowe, a teraz zajmuje sie nim mlodsze i b. ciekawe pokolenie krytykow. Agata Tuszynska swoj tekst o Schulzu napisala po wycieczce Stowarzyszenia Pisarzy do Drohobycza i wiem, ze tam jezdza cale pielgrzymki, bo to jest moze najbardziej kultowy obok Witkacego i Gombrowicza pisarz w XXwiecznej Polsce. Naprawde, Polakom mozna wiele rzeczy zarzucic, ale na pewno nie to, ze nie umieja czy nie chca uhonorowac swoich pisarzy, a Schulza szanuja jak malo kogo, bo range artystyczna rzeczywiscie mial wielka. Tych wszystkich szczegolow oczywiscie nie masz obowizku znac, ale nie pisz o "zerowych szansach", bo to nieprawda i ewidentny brak rozeznania.
Dlaczego Yad Vashem te malowidla wywiozl to ja wiem, ale niezaleznie od tego czy nam sie to podoba czy nie, to jest wazna czesc historii zarowno Drohobycza, jak i literatury polskiej. Jak napisalem? Szaber? Zle sie wyrazilem, trzeba bylo napisac "piractwo".
Serdecznosci, h
PS. Ile, myslisz, jest w Polsce pomnikow Juliusza Slowackiego?
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Tue, 12 Jun 2001 18:49:37 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject: Re: [CHAWERIM] Schulz
Halinko droga, piszesz:
> Nawet jezeli te pielgrzymki do Drohobycza > odbywaja sie w ramach wycieczek literatow, to to > nie wystarcza. Mozliwosc pokazania i zobaczenia > ich, jest w muzeum yad washem znacznie wieksza.
Wybacz, ale to absurd. Co to znaczy: nie wystarcza? Komu? Czyim zdaniem? W swietle jakiego prawa? Czy to znaczy, ze wszystkie zabytki nalezy wywiezc do jednego centralnego muzeum, gdzie moglaby je moc ludzi obejrzec? Jesli tak, to trzeba zaczac od likwidacji polskiego muzeum w Rapperswilu, bo tam rzeczywiscie malo kto jezdzi. I dlaczego np. spuscizna E.M. Remarque'a, calkiem w USA zapomnianego, ma byc w nowojorskiej bibliotece? Trzeba wszystko zabrac do Osnabrück, gdzie jest jego glowna kolekcja. W malenkim muzeum w St. Tropez znajduje sie duzy, jesli nie najwiekszy, zbior Keesa Van Dongena. Po co? Przeciez tam sie jezdzi na plaze, ogladac gole panienki. W Holandii by to obejrzalo znacznie wiecej ludzi, etc.
> Nie ma juz kogo sie pytac, a wiec decyzja > nalezy do silniejszego--
Owszem, jest kogo sie pytac - prawowitych wlascicieli, czyli w tym przypadku Ukraincow. Bardzo bym sie cieszyl, gdyby Ukraina te freski Yad Vashem np. ofiarowala, albo gdyby Yad Vashem za te kilka tysiecy dolarow przenioslo starcow z tego mieszkania i malunki zabezpieczylo, albo gdyby powolano komisje izraelsko-ukrainsko-polska, ktora by sie tym wspolnie zajela. Decyzja silniejszego, jak to ladnie nazywasz, jest pogwalceniem podstawowych miedzynarodowych norm dotyczacych dziedzictwa i kultury. Yad Vashem jest obok Muzeum Holocaustu najwazniejsza na swiecie instytucja w swoim gatunku i fakt zerwania i wywiezienia fragmentow malowidel jest w przypadku takiej instytucji bez precedensu.
Argumentowanie, Halinko, ze Yad Vashem jest najlepszym miejscem dla tych malowidel jest strzelaniem do pustej bramki, bo nikt z tym nie polemizuje. Natomiast wszelkie proby tlumaczenia, ze cel uswieca srodki do mnie nie przemawiaja, bo cala sprawe mozna bylo i nalezalo calkiem inaczej zalatwic.
> ps. W Polsce ministerstwo odebralo Andzie > Rottenberg przyzeczone kierownictwo przez nia > zainicjowanego nowego muzeum sztuki, budowanego > (z jej inicjatywy i wplywu, przez Franka. O. > Garry; tym samym zmuszona jest do opuszczenia > Polski) to tylko tak na marginesie i w "ramach"
Po pierwsze, niczego nie buduja. Sprawa Muzeum Sztuki Wspolczesnej w Warszawie znajduje sie w sferze dyskusji od chyba 20 lat, w znacznej mierze z inicjatywy Andy. Nigdy nie wyszla poza sfere polemik prasowych, komitetow zalozycielskich, deklaracji za i przeciw. Gehry nawet olowka nie podniesie, dopoki nie dostanie pieniedzy, ktorych na muzeum nie ma. To jest drugi rzekomy projekt Franka G. w Warszawie, obok Muzeum Historii Zydow, na ktore tez nie ma pieniedzy, ale w gazetach od poltora roku mozna przeczytac, ze "projektantem muzeum jest najwybitniejszy zyjacy architekt, Frank Gehry, tworca muzeum Guggenheima w Bilbao". To jest zwyczajna nieprawda i chciejstwo, kosztorys Muzeum Historii Zydow opiewa bodajze na 70 mln dolarow, a Muzeum Sztuki Wspolczesnej zapewne kosztowaloby tyle samo. To sa sumy na polskie warunki raczej nierealne.
Po drugie, pierwsze slysze, zeby ktos Ande do wyjazdu zmuszal. Jest wybitna specjalistka od wspolczesnej sztuki i robi znakomite awangardowe wystawy, z ktorych kilka ogladalem z autentycznym zachwytem. W Polsce wladze kultury, poczawszy od klerykalnego ministra, sa zdecydowanie konserwatywne i bardzo im sie to co Anda robi nie podoba. Merytoryczne ataki na Ande w polskiej prasie trwaja od lat. Pomysl wkomponowania nader kontrowersyjnych konstrukcji Gehry'ego w Plac Krasinskich wzbudzil protesty calkiem pokaznej grupy polskich architektow, ktorzy pewnie chcieliby tam widziec cos bardziej przypominajacego kosciol albo dworek, a juz na pewno chcielby to projektowac sami.
Na Ande sa tez paskudne ataki antysemickie, wliczajac skandal w Zachecie z figura papieza w ub. roku. Nie dziwie sie jej, ze nie chciala po tym wszystkim w Zachecie zostac, ale odeszla sama, choc namawiano ja goraco, zeby zostala. Ale jesli, Halinko, chcesz zasugerowac, ze min. Ujazdowski nie daje jej projektu Muzeum Sztuki dlatego, ze jest Zydowka - to nie jest prawda. To jest minister w chrzescijansko-narodowym rzadzie Buzka i oni chca tam widziec martyrologie, religie i bogoojczyzniane wartosci, a Anda jest czlowiekiem wielkich zasad i na zadne kompromisy by nie poszla. Nota bene ten rzad jest na wyjsciu, wybory zapewne wygra SLD i podejrzewam, ze Anda bedzie miala od nich rozmaite propozycje.
Serdecznosci, h
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Tue, 12 Jun 2001 21:54:41 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject: Re: [CHAWERIM] Schulz
TP> nie tylko w gazetach pisza, rowniez w news- TP> letter tego muzeum. Za 70 milionow to chyba TP> tylko budynek mozna wybudowac - a co z wystawa? TP> Za duzo dyrektorow sie kreci kolo tych pomyslow. > Terepreska
To ma byc, Teresko, muzeum wirtualne, czyli bez eksponatow. Zamiast tego beda komputery. Stworzyli za pieniadze od niemieckiej fundacji duza baze danych dotyczaca polskich judaikow. Juz ide widziec, jak pani Futernik z Delray Beach (jeden zawal, jeden wylew, dwa wymienione biodra) rozglada sie po muzeum, odstawia balkonik i entuzjastycznie stuka w klawiature.
Oni jeszcze pisza, ze Frank Gehry, tkniety sentymentem do ojczyzny przodkow (mamusia i tatus ponoc z Lodzi), "zgodzil sie wykonac projekt bezplatnie". To jest kolejny przyklad naginania rzeczywistosci. Gehry ponoc istotnie powiedzial Szajke Weinbergowi, ze za p o m y s l nie wezmie pieniedzy, natomiast za p r o j e k t policza normalnie, bo musza. Za to wszystko maja zaplacic Zydzi amerykanscy. Juz widze, jak pani Futernik ochoczo siega po ksiazeczke czekowa.
Mnie sie pomysl Muzeum Zydow Polskich w Warszawie bardzo podoba, a jeszcze bardziej podobaloby mi sie muzeum mniejszosci narodowych w Polsce, zbudowane przez polski rzad. Natomiast pomysl muzeum zaprojektowanego za ciezkie miliony przez Gehry'ego i postawionego tam przez Zydow amerykanskich wydaje mi sie tak odlegly od rzeczywistosci, ze nawet nie smieszny. Zas rozglaszanie wszem i wobec, ze Frank Gehry buduje w Warszawie d w a muzea - tego nawet Mrozek by nie wymyslil.
h
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Tue, 12 Jun 2001 23:54:09 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject: Re: [CHAWERIM] Schulz
Teresko, oni Cie powinni blogoslawic i na rekach nosic za te slowa. Z Twoja wiedza i doswiadczeniem moglabys moc dla nich zrobic - pod warunkiem, ze chcieliby sluchac. Oczywiscie, ze trzeba dobudowac skrzydlo do ZIHu za niewielkie pieniadze i bez Franka Gehry. Rzad polski by moze calosci nie sfinansowal, ale w takim przypadku pewnie polowe by dali, a wtedy duzo latwiej jest reszte pieniedzy zebrac - sama wiesz.
To jest bardzo smutna sprawa, bo tego muzeum oczywiscie nie bedzie, natomiast oni biegaja po ludziach i blagaja o pieniadze, zeby przetrwac kolejny miesiac. Boje sie, ze ktos to szczegolowo opisze i bedzie plama.
Usciski, h
TP> Henryk, TP> znam swietnie ten projekt i chyba najbardziej TP> mi przeszkadza brak koncepcji na temat target TP> audience. Obecnemu dyrektorowi projektu wydaje TP> sie, ze mlodziez izraelska potrzebuje muzeum TP> ktore im pokaze wklad Zydow w kulture Polski TP> i ze to muzeum ma byc wlasnie w Polsce, tak TP> jak napisales - sfinansowane przez amerykanskich TP> Zydow.
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Thu, 28 Jun 2001 07:21:02 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: SIEC INFO: Danusha Goska comment on Polish Jewish relations
Luc, czy to ta panienka z antysemickiej listy, ktora Czeszka wygryzla? Co sie z Czeszka stalo?
h
LF> Is "vacuuous" the adjective I'm looking for ?
LF> Date: Wed, 27 Jun 2001 21:30:01 -0500
LF> Subject: SIEC INFO: John Paul II Goes East
LF> From: Michael Szporer <mietek@xxxxx.com>
[...]
LF> SIEC> ________________________________________________
LF> SIEC> Danusha Goska comment on Polish Jewish relations
LF> SIEC> # Date: Sun, 24 Jun 2001 13:12:47 -0500 (EST)
LF> SIEC> # From: danusha veronica goska <dgoska@xxxxxxx.edu>
Dokladnie ta sama, z psychosomatycznymi symptomami.
Mietek Szporer nie przyjmuje retoryk, inaczej bym od niej
zazadal definicji "rasy polskiej" (co przeciez jest kamieniem
wegielnym jej wywodu). To nie Czeszka ja wygryzla, choc
miala w tym udzial, raczej Danusha Goska wykazala sie
niedostatecznie dogmatycznym podejsciem do "anty-
Polonizmu" (czy ja wiem?), powiedziala cos negatywnego
o dzialanosci tych negacjonistow na tej liscie, i tym
zarobila sobie na wyjatkowo cierpki komentarz ze strony
scierwa. Exit Danusha Goska.Irene Norden pobyla tam ze dwa miesiace, poczym tez sie
wypisala z powodu niskiego pulapu intelektualnego, "dull
and monotonous Jew-bashing" (z jednej strony [btw. what
other kind is there?]), oraz Warren'a Sterna (Amerykanski
nauczyciel jezyka angielskiego w Warszawie, emocjonalny
bufon), z drugiej.
__L
To: CHAWERIM@HOME.XXXX.XXXXX.COM
Date: Thu, 2 Aug 2001 22:27:59 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@XXXXXX.SE>
Subject: Re: [CHAWERIM] Julian Tuwim
Pisze Teresa:
TP> [...] Wydaje mi sie, ze Tuwim w okresie TP> przedwojennym doszedl do wniosku, ze bycie TP> Zydem, w polskich warunkach, nie pomaga TP> w zyciu. On chcial sie zasymilowac co chyba TP> w tamtych warunkach rownalo sie z byciem TP> "cywilizowanym". My dzisiaj to nazywamy TP> "self-hating Jew".
To jest troche, a nawet bardzo, uproszczona analiza tozsamosci Juliana Tuwima. Spoleczenstwo przedwojenne bylo tak odmienne od tego, ktore znamy z po-wojnie, jesli nie (jak nizej podpisany) glownie z literatury, ze trudno nam sobie wyobrazic, ze mogly istniec cale strata spoleczne bedace chodzacymi stereotypami "Zydow z Der Stürmera": chciwych, niechlujnych, kryminogennych itp. To od takiego zydowstwa Tuwim uciekal, bo widzial, ze nie jest ono bez winy za przypisywane tym ludziom cechy i przywary. W swoim literackim polswiatku Tuwim nie musial sie odzegiwac od zydowstwa, bo tam byl akceptowany jako jeden z wielkich, nawet jesli atakowany byl za "niepolskosc" przez Adolfa Nowaczynskiego i innych.
TP> Matka Tuwima ukrywala sie w czasie wojny, TP> ale zostala zdenuncjowana i zamordowana.
Nie wiem skad Tereska wzielas to "ukrywala sie?" O ile pamietam, Adela Tuwimowa mieszkala pod wlasnym nazwiskiem w pensionacie, czy/przy szpitaliku psychiatrycznym w Otwocku, skad zostala zabrana i rozstrzelana wraz z innymi pacjentami podczas likwidacji getta jesienia 1942r. Ona oszalala, dzis powiedzielibysmy pewnie "zyla w permanentnym stanie leku", z powodu antysemickich atakow na Tuwima, jakie zaczely sie pojawiac w prawicowej prasie pod koniec 1936 i na poczatku 1937 roku (kiedy Sanacja po smierci Marszalka dokonala zwrotu w prawo i przywlaszczyla sobie czesc dogmatow ONR i skrajnej endecji).
Kiedy wiec Julian uciekal ze Stefania 5 wrzesnia 1939 r. do Rumunii, nie mogl wziac matki ze soba. Cytowany tu przez Tomka J. wiersz "Matka" (Jest na lodzkim cmentarzu/ Na cmentarzu zydowskim/ Grob polski mojej matki/ Mojej matki zydowskiej...) Tuwim napisal w 1947 roku, po ekshumacji zwlok ze zbiorowej mogily w Otwocku i przeniesieniu ich na cmentarz zydowski w Lodzi.
NB. Adoptowana corka Juliana i Stefanii Tuwim, Ewa, wyemigrowala do Szwecji. Jest architektem, zonata z drugim architektem nazwiskiem zdaje sie Wozniak, mieszka w Sztokholmie, ale nie udziela sie spolecznie....
[...]Co do reszty waszych niewatpliwie cennych i ach-tak- wnikliwych-ze-dech-w-piersiech-zapiera wywodopocin o Tuwimie, pozwalam sobie nieskromnie przypomniec swoj list sprzed 3 lat na SERIO, oraz replike Henryka Daski.
__L
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Fri, 14 Sep 2001 15:12:52 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: sprawdz, prosze, winnes byl otrzymac to od 1 sierpnia...
Dear Luc, jestem wzruszony. Rozumie, ze "in the pink" to message, o ktorym mowa. Musialem przeoczyc w nawale informacji - wybacz. Ale jest mi niewymownie milo, ze ktos o mnie sie troszczy.
Poslalem Ci tekst z dzisiejszego New York Times'a w zwiazku z Twoja (ciekawa, acz nie calkiem trafna) analiza porwania. Prawda jest taka, ze nie jestesmy sobie w stanie tego procesu wyobrazic, ale okazalo sie to wszystko przerazajaco latwe do wykonania.
best, h
> Date: Wed, 12 Sep 2001 22:34:00 +0200
> To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
> From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
> Subject: Henryk i Agata in the pink and so on?
>> Date: Wed, 12 Sep 2001 00:48:26 +0200
>> From: ____Szerlok Holms-Wannabe____ <ianf@xxxxxx.se>
>> Subject: analiza-synteza z zeza
>> Proba analizy wczorajszych aktow terroru w USA. Jeszcze
>> nie cala teoria, na taka za wczesnie, ale zdziwilbym sie,
>> gdyby to, co z czasem wyjdzie na jaw, daleko odbiegalo
>> od ponizszego "schematu", czy metodologii tych zdarzen.
>> Ponizsze wnioski sa oczywiscie czysta spekulacja na bazie
>> publicznie dostepnych, acz bardzo skapych "symptomow"
>> tych wydarzen. [...]
[...]
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sat, 15 Sep 2001 13:34:00 +0200
From: ____Danusha V. Goska Watch Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Danusha V. Goska Rides Again!
# Date: Fri, 01 Jan 1904 02:02:09 -0400
# From: Michael Szporer <mietek@erols.com>
# Subject: SIEC INFO: America returns from terror
IN THIS ISSUE
[...]
Bulletin Board
[...]
3. Danusha V. Goska of Bloomington IN
PhD candidate in Folklore & Ethnomusicology, Indiana Univ. Danusha has served as a Peace Corps teacher in Africa and Nepal and a teacher/tutorat colleges in NJ. She is a freelance writer and broadcaster. Her many honors include Kosciuszko Foundation scholarships 1988-89 & 1992 and FLAS 1992. A faculty member wrote that "It is clear from Ms. Goska's record of publication that already, as a graduate student, she is more accomplished than many professors... a very dedicated folklorist."
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sun, 16 Sep 2001 13:24:38 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: The New Yorker: The Husbands
Luc, nie znam Stefci Klein, ale bardzo, baaaardzo chce ja poznac.
h
----- Original Message -----
# Sent: Saturday, September 15, 2001 2:04 AM
LF> No powiedz, Henryku czy nie wypisz-wymaluj
LF> Stefcia Klein?
> __L
> [...] Sarah emerged from the room wearing a pink
> straw hat and a cotton dress, the kind with the
> waist down by the hips. She stopped when she saw
> my bikini top.
> "You're wearing just that?" she asked. "Your belly-
> button ring, Maggie. I mean, this is a conservative
> environment. There are Republicans everywhere."
> I went back for a T-shirt.
> [...]
http://www.newyorker.com/FICTION/?010618fi_fiction
The New Yorker June 18 & 25, 2001
The Husbands
by Erika Krouse
I like to sleep with other women's husbands. I try
not to like this. It's not a healthy thing to do,
either mentally or hygienically. I see a shrink.
I see a gynecologist. But then I sleep with the
husbands anyway. [...]
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sun, 16 Sep 2001 18:15:51 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: The New Yorker: The Husbands
Zawiodles mnie, Luc. Myslalem, ze Stefcia to ta, co je kolacje z reka w kroczu faceta obok.
h
----- Original Message ----- # Sent: Sunday, September 16, 2001 3:53 PM LF> Zauwaz, tam byly 2 siostry. Moja analogia tyczyla LF> tej w drobnomieszczanskich fatalaszkach. LF> __L
To: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Date: Mon, 17 Sep 2001 01:26:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: The New Yorker: The Husbands
Wiem, ale co mam zrobic? Ale nic sie nie boj, p. Bog (wzgl. Bozia) zrobil/a dwie Biberowny; ponoc ta druga (mlodsza) "zupelnie niepodobna" do tej pierwszej. Sam jestem ciekawy ;-)) Czy zycie nasladuje literature znaczysie.
__L
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sun, 30 Sep 2001 10:28:28 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Atlantic Monthly: The Roots of Muslim Rage
Luc, genialny tekst. Jak to znalazles?
h
----- Original Message -----
# Sent: Saturday, September 29, 2001 8:48 PM
> http://www.theatlantic.com/issues/90sep/rage.htm
> The Atlantic Monthly September 1990
> ##############
> The Roots of Muslim Rage
> Why so many Muslims deeply resent the West,
> and why their bitterness will not easily be
> mollified
> by Bernard Lewis
[...]
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sun, 30 Sep 2001 17:52:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: Atlantic Monthly: The Roots of Muslim Rage
Natknalem sie na jego nazwisko w jakiejs bibliografii o Islamie, potem jeszcze raz gdzies indziej, tym samym stal sie haslem godnym uwagi. Link znalazlem chyba w prawicowym szmatlawwwcu, nie pamietam. Przepraszam za wielki nawal materialow wczoraj -- czytalem je od tygodnia albo dluzej, wiec mi sie nazbieralo, teraz musze jakos je "rozladowac". Dzis bedzie jeszcze ok. 40-ki, potem juz chyba nic, bo wracam do zycia poza kompugratem.
__L
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca, [26 odbiorcow]@internet
Date: Sun, 14 Oct 2001 04:26:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: The Guardian: Ignore all these chauvinistic howls of horror
[ I neither pretend, nor aspire to be more than an armchair
economist at best, but the events of WTC/ DC/ Pennsylvania
Kamikaze crashes of a month ago, the sudden insight that
the 4 fullsize airline jets used as flying bombs that day,
capable of carrying over a thousand people, were not even
quarter full, has to make one wonder whether the capitalist
waste of resources in the name of competition is any better,
any different, than the socialist (and third-world) one in
the name of ideology, corruption or "progress". And whether
in it lie the ends of the West's eventual (if) undoing...Leaving for the moment speculation why the hijackers chose
that particular day for their "deed," there can be little doubt
that, having to rely on no other weapons of intimidation
than some knives, box-cutters and their own murderous
motivation (and then some...), they chose those very early-
morning transcontinental flights on a "traditionally slow
day," Tuesday, ALSO because these were known to carry
considerably fewer passengers/ or potential resisters
onboard, than other flights. Which means that they must've
been picked out after some observation on the ground or
other such research (airlines do not publish occupancy
figures for reasons of competition, or avoidance of it).Which in turn means, that these must've been repetitively
underfilled flights, and thus, from purely logick point
of view, they had no justification outside the scope of
economic dogmas of market share penetration and -defense
at all costs. This has not gone unnoticed where it matters,
and will have repercussions sooner than we think.... in
terms of consolidation, and by extent, elimination of
"lesser players" (and not only in the airline bussiness
either). I read now that the concept of a nation defined
by its own (ultimately subsidized) national airline may
soon be a thing of the past, and that in the future there
may exist room for only three European airlines of note:
a British, a French and a German one. Though it remains
to be seen whether ensuing higher efficiency, streamlining
of operations and resource waste elimination will be of
benefit to the consummers, the consequences of Gresham's
Law have to be considered as well: that of it becoming
a permanent, costly "individend", of the September 11th
events...
__L ]
http://argument.independent.co.uk/commentators/story.jsp?story=97782
The Guardian 5 October 2001
Simon Calder: Ignore all these chauvinistic howls of horror
"These unfair subsidies are keeping afloat
airlines whose raison dˆtre is ego, not economic"
To: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sun, 14 Oct 2001 08:09:09 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: The Guardian: Ignore all these chauvinistic howls of horror
LF> [...] has to make one wonder whether the LF> capitalist waste of resources in the name of LF> competition is any better, any different, than LF> the socialist (and third-world) one in the name LF> of ideology, corruption or "progress". And LF> whether in it lie the ends of the West's LF> eventual (if) undoing...
There is a flaw in that thinking, Luc. Capitalism is about profit, and not about optimal utilization of resources. You don't need a full transcontinental flight to make money; more importantly, you need to keep the airplanes in the air to have any hope of making money.
The problem with the airlines is their enormous, fixed, up-front costs: capital, maintenance, labour. Yes, there are too many of them. No, there is no economic model anywhere in the world which would have proven itself viable on permanent basis.
h
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca, [26 odbiorcow]@internet
Date: Sun, 14 Oct 2001 15:00:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: The Guardian: Ignore all these chauvinistic howls of horror
to Ty jestes ekonomem, nie ja ;-)) Ja nie twierdze, ze mam lepszy pomysl, czy ze kapitalizm jest be, po prostu potrzebowalem to z siebie wydusic; juz, done, happy now.
__L
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Wed, 17 Oct 2001 13:34:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: odwrotna strona literatury(?)
Henryku,
widzialem godzinny film dokumentalno-wspominkowy TVP1 w rezyserii Ignacego Szczepanskiego pt. "Minio" o Januszu Minkiewiczu, cykl "Ze sztuka na ty"(?); wedle scenariusza i z udzialem Antoniego Marianowicza. Wywiady rowniez z Kazimierzem Brandysem, Ryszardem Matuszewskim, Bohdanem Tomaszewskim (zdaje sie dziennikarz?), wdowa wabi sie Kropka, jakimis paniami redaktorkami wydawnictw, Stefania Grodzienska (wygladajaca bardzo mlodo), Monika i wnuczkami Markowicz, oraz Elzbieta Czyzewska.
Wspominajac Zakopane w latach 60-tych, Matuszewski przekazal obraz "meskiego wampa" Minkiewicza w towarzystwie "przeslicznej Hani Golde"; to chyba mama Buski? Padaly tez inne znane mi ze slyszenia i z lam "Przekroju" nazwiska kobiet-apsztyfikantek Minkiewicza, ale nie zapamietalem.
Czyzewskiej nie widzialem od 30+ lat, nie poznalbym na ulicy, ale zachowala swe kocie ruchy. Sfilmowana w salonie z czarnym fortepianem w tle, i takim typowymi Upper-West-Side tchotchkes jak interior designer-kotary, obraz(y) w bogatych ramach, meble prosto z Harrods itp. Zastanawiam sie, czy jest to dom, ktory zbudowal Halberstam? Widzialem w jakich skromnych warunkach mieszkala Ula Dudziak, studio w okolicach W57St, bardziej dla mnie zrozumiale. A ona przeciez przez kilka lat tam pracowala, nawet jesli PAGART i Michal U. zdzieral z niej procenty. Ulegajac na chwile pokusom ordynarnej ciekawosci, z czego Czyzewska zyje, bo wychodze z zalozenia, ze nie ze swego aktorzenia?
__L
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Thu, 18 Oct 2001 06:40:57 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: odwrotna strona literatury(?)
My dear Luc,
mam prosbe: jesli pytasz o kogos takiego jak matka Buski, to pytaj prywatnie [...]. U kazdego innego zalozylbym przypadek, ale u Ciebie kazde dotkniecie klawisza to akt premedytacji. Ot. Po kolei. Nie wiem, czy czytales ksiazke "Minio", ktora ukazala sie gdzies przed dwunastu czy pietnastu chyba laty. Jest to jeden z najlepszych (acz niepelnych) zbiorow wspomnien o pisarzu jakie znam, wydany kilka lat po jego smierci dzieki staraniom Moniki, Wladyslawa Minkiewicza, brata Minia, oraz Antoniego Marianowicza. Jesli nie znasz i chcesz, postaram Ci sie wykopac egzemplarz. Kilka miesiecy temu byla jakas okragla rocznica urodzin czy smierci Minia i Monika, niezwykle do jego pamieci przywiazana, zorganizowala cala serie obchodow, wliczajac film, tom poezji i wielki jubel w Warszawie, na ktorym byli tzw. Wszyscy. Tak sie przypadkowo sklada, ze te historie nie sa mi obce, albowiem przyjaznie sie z Monika i jej mezem Witkiem, ktorzy pobierali ze mna nauki, acz o dwa czy trzy lata wyzej. Poza tym Minkiewicz byl osobnikiem niezwykle interesujacym, zapewne bardziej jako postac niz jako poeta, choc satyrykiem bywal swietnym.Kropka Goclawska, mocno starsza juz pani, jest rownie barwna postacia. Witek Markowicz, czlowiek ogromnego serca i najwiekszego sukcesu wsrod naszego pokolenia i srodowiska, stworzyl jej cieplarniane warunki w NYC, wliczajac nie tylko duze mieszkanie na E 74, ale jeszcze dodatkowa kawalerke dla gosci, gdzie zdarza mi sie niekiedy pomieszkiwac.
Bohdan Tomaszewski byl za czasow naszych lat szczeniecych najwybitniejszym w Polsce dziennikarzem sportowym, glownie od radia i TV. Mial gleboki glos, niezaprzeczalna inteligencje, aparycje angielskiego dzentelmena i swietnie gral w tenisa. Slawe przyniosl mu Wyscig Pokoju, ktory komentowal z Bogdanem Tuszynskim, ojcem Agaty, a takze lekkoatletyka.
Filmu o Miniu nie widzialem, ale podejrzewam, ze Czyzewska skrecono w mieszkaniu Markowiczow na rogu 79-tej i Piatej Alei, bardzo obszernym i luksusowym nawet na skale nowojorska (w tym samym niewielkim i ekskluzywnym budynku mieszka Tom Wolfe). Z Halberstamem rozstala sie krotko po przyjezdzie do Stanow, to zreszta byl zwiazek z gory skazany na niepowodzenie. Zlosliwcy [...] opowiadaja, ze w latach 60. Elka byla w ostrej konkurencji z Beata Tyszkiewicz, ktora wyszla za maz za Andrzeja Wajde. W hierarchii polskich konstelacji artystyczno-towarzysko-intelektualnych tamtego czasu Wajde mogl przebic jedynie korespondent New York Timesa. Ale moze to niesprawiedliwe.
Elka zasadniczo zyje z alimentow. Wedle prawa amerykanskiego nieszczesny H. musi jej placic do konca zycia, co rzetelnie czyni, aczkolwiek na dzisiejsze pieniadze jest to suma znikoma. Z tego co wiem, nigdy nie pracowala ani w supermarkecie, ani w niczym podobnym. Troche dorabia gra, ale zyje bardziej niz skromnie, zaczynala od ladnego, niewielkiego mieszkania na E 60, kolo Bloomingdales, ale stracila je jakies 20 lat temu wskutek intryg aktorki Joanny Paculy, ktora przygarnela.
Historia Cz. stala sie kanwa filmu Yurka Bogayevicza "Anna" z Sally Kirkland i czeska modelka Paula Porizkova, ktory pewnie mozesz gdzies wykopac - calkiem ciekawy. Tak mniej wiecej rok temu widzialem Elke w Teatrze Zydowskim (po angielsku oczywiscie) na 57, gdzie grala wegierska Zydowke w NYC. Raczej to nalezy przemilczec. Bylismy potem w barze (ona nie pije), ale atmosfera okazala sie malo wesola. Towarzyszyl nam m.in. David Weir, eks-pasierb Kosinskiego, syn tej miliarderki, z ktora sie Jurek w Ameryce ozenil i ktora przewija sie przez jego rozmaite ksiazki, poczawszy od "Being There". Jest z Czyzewska zakolegowany. Elka mieszkala przez szereg lat chyba na E9, kolo Greenwich Village, ale i stamtad sie wyprowadzila, teraz tez ma mala dziuple gdzies na dole miasta.
Nieopatrznie zapytalem kiedys Halberstama, czy chcialby powspominac lata w Polsce. Myslalem, ze mnie na miejscu udusi.
O Hani Golde. Tak, to matka Buski i jej siostry Misi. Pamietam ja dobrze, byla kobieta wielkiej elegancji i urody, calkiem inna od matek moich kolezanek, i to niekoniecznie tych wasatych, z MOPR-em i 1 Dywizja w zyciorysie. Mieszkali z babka i ojcem Busi, Wiktorem,
profesorem elektroniki na Politechnice i pianista, w obszernym mieszkaniu na Lowickiej, w spoldzielczej kolonii na Gornym Mokotowie, ktora przed wojna budowal ojciec Hani, inzynier Kirst (byla z niemieckich ewangelikow, Buska jest z mieszanego malzenstwa). Pracowala w "Kurierze Polskim", gdzie ja na rozmaite sposoby szykanowano, szczegolnie w marcu. Jej szef, Wiktor Kubar, zastepca naczelnego, w marcu usuniety, byl najblizszym przyjacielem mojego ojca, wiec wiedzialem o niej nieco wiecej, niz tylko z osobistego kontaktu.
W latach 50. byla w artystycznym srodowisku Warszawy ogromnie popularna, przyjaznila sie m.in z Kira Galczynska i Agnieszka Osiecka, ktore ja bardzo cieplo wspominaly, zarowno piorem, jak i prywatnie. Jej nazwisko zaczelo byc znane szerszej publicznosci ze wzgledu na intensywny romans z Markiem Hlaska, ktory ja bardzo kochal i namawial, zeby do niego odeszla od meza, czego zrobic nie chciala. Hlasko to pierwszy opisal w "Pieknych dwudziestoletnich", ale okazal sie czlowiekiem na tyle eleganckim, ze pominal jej nazwisko, w przeciwienstwie do rozmaitych hien dziennikarskich w rodzaju Kakolewskiego czy Barbary Stanislawczyk, ktore dzis zarabiaja na zycie grzebiac w worku z bielizna Hani Golde. Tak, przyjaznila sie rowniez z Minkiewiczem, to bylo to samo srodowisko. Pojawia sie raz czy dwa w "Miniu". Pisal tez o niej (znacznie ladniej) cioteczny brat Hlaski Andrzej Czyzewski, architekt z Nowych Tych i autor wydanej niedawno biografii pt. "Piekny dwudziestoletni".
best, h
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sat, 20 Oct 2001 18:44:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: odwrotna strona literatury(?)
Henryku,
masz oczywiscie racje, i to sie nie powtorzy [...] zreszta niczego Twego prywatnego bym nie poslal; to byly moje slowa, a czesc o Busi ograniczala sie do niewinnego potwierdzenia tozsamosci. NB. ja Busi nie znam, i zapewne nigdy nie poznam, wiec nie chcialem samemu jej pisac o tym programie, by mogla go sobie nagrac z TV Polonia.Tak czy inaczej, przepraszam. Co do Czyzewskiej, przyznam sie, ze nie rozumiem jej decyzji zyciowej pozostania w Ameryce samemu. kiedy w Polsce byla na Olimpie, i cokolwiek by o tym nie powiedziec, nie zylo jej sie zle. A juz zupelnie nie, dlaczego nie starala sie zrobic come-backu tworczego do Polski. Nawet bowiem jesli w latach 70-ych miala droge zamknieta z koniunkturalnych powodow, od 80-go roku mogla wrocic na scene, jesli by tylko chciala (chociazby teatru telewizyjnego, co nie wymaga dlugiego pobytu w Polsce).
Jesienia 1996r rozeszla sie po Warszawie plotka, ze ma grac w "Czarnej Komedii" Shaffera w Powszechym. Poszedlem oczywiscie na to, ale niestety byla to "tylko" Elzbieta Kempinska, tez zreszta niezla aktorka. Poza tym, mieszkajac na stale w owym land of endless opportunities, Czyzewska przeciez wie, ze, jak aktorka nie moze dostac rol na scenie, to sie przerzuca na pisanie, produkcje czy rezyserke. A ona co, napisala jeden jedyny treatment o swym zyciu i to wsio??? Jesli masz z nia kontakt, powiedz jej przy okazji, zeby ogladnela jeszcze raz "Hannah and Her Sisters" Woody Allena, ze szczegolnym naciskiem na opowiesc figury Dianny Wiest (wannabe-acress- slash-caterer- ultimately-best- selling-authoress).
Strasznie mi zal, to interesujaca osoba, kociak calym miau, ktory po prostu wyrzucil swoj talent w bloto.
__L
ps. czy znany jest Ci film "Une Liaison Pornographique",
w USA dostepny chyba pod tytulem "An Affair of Love"?
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Sat, 20 Oct 2001 18:39:18 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: odwrotna strona literatury(?)
My dear Luc, nie nalezy sie samobiczowac. Nic sie nie stalo, tyle tylko, ze Buska jest na punkcie matki niezwykle uwrazliwiona, moze nawet przeczulona. Trudno sie dziwic, bo rzeczywiscie ja od wielu lat w roznych paskudnych pisemkach rozbieraja ludzie, ktorym rozbierac by sie za zycia nie dala. To w gruncie rzeczy byla tragiczna postac i tak tez umarla. Kiedys Ci opowiem, ale to nie na listy.
Buske warto poznac. Byla dzieckiem niezwyklej pary, bo Wiktor Golde tez mial nieprzecietna osobowosc. Wahal sie pomiedzy kariera naukowca a koncertowego pianisty, w koncu wybral elektronike. Cieszyl sie wielkim szacunkiem wsrod studentow, co w owych czasach bylo rzadkie. Wydawal mi sie czlowiekiem smutnym, ale to mozna powiedziec o wielu Zydach, ktorzy przezyli okupacje.
Hanka Golde byla w tych latach kobieta dojrzala i trzymajaca dystans wobec kolegow corki, ale Buska, ktora donaszala jej eleganckie i stylowe ciuchy (zamszowe kurtki i dlugie, cienkie rekawiczki), oddziedziczyla po niej moc dziewczecego wdzieku i nie mozna bylo sie w niej nie zakochac. Ciagnal sie za nia korowod krwawiacych serc. Byla w niej delikatnosc i jakis dystans, miala swoj wlasny obszar, do ktorego nie mialem wstepu. Mysle, ze tak jest nadal.
O Elzbiecie Cz. Wiesz, ja uwazam, ze z tym talentem to przesada. To byla bardzo sympatyczna aktorka komediowa, popularna w srodowisku (jej pierwszym mezem byl chyba Skolimowski), kompetentna zawodowo, ale nie wydaje mi sie, zeby miala jakis wielki i uniwersalny talent. Owszem, byla na Olimpie i noszono ja na rekach, ale pewnie troche na wyrost, zreszta jej pokolenie aktorek w ogole nie zrodzilo mega-gwiazd. Polska drugiej polowy lat 60. byla paskudna, ale sadze, ze decyzja wyjazdu nie byla przemyslana - Halberstama wywalili z Polski i zona raczej musiala z nim wyjechac.
Powrotu probowala. Grala w Dramatycznym w "Six Degrees of Separation", przyjeto ja wiecej niz chlodno. Ja w tej sztuce widzialem Stockard Channing, aktorke wyjatkowego talentu i warsztatu, wiec trudno mi sobie wyobrazic, zeby to mozna bylo lepiej zrobic, ale publicznosc warszawska Channing nie widziala, wiec brak entuzjazmu byl dla Elzbiety kublem zimnej wody. To jest poza tym bardzo trudna kobieta, pelna rozmaitych uprzedzen i fobii, impulsywna, wybuchowa. Mysle, ze to po trosze natura, po czesci efekt amerykanskich upokorzen, a takze slady choroby alkoholowej. Wiesz, ze byla w mojej szkole? Oczywiscie wyzej, ale mielismy wspolnych nauczycieli.
Mnie tez jej zal, bardzo ja lubie, ale jej zycie nie musialo sie tak potoczyc. Sama, niestety, ponosi odpowiedzialnosc za wiele nieszczesc, ktore jej sie przydarzyly.
best, h
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Wed, 31 Oct 2001 09:47:39 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Smutna wiadomosc
Dear Luc, Danka mi wczoraj powiedziala o smierci Twojej Mamy. Mam to za soba od wielu juz lat, ale pamietam te chwile. Trzymaj sie.
Bardzo serdecznie, h
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Thu, 15 Nov 2001 18:18:06 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: List
Moj drogi,
Przyszedl wlasnie Twoj list. Obydwaj lubimy literature, wiec nie moge nie wspomniec, ze przypomina mi styl pozegnania kapitana Nemo.
Niech Ci sie dobrze wiedzie, a klopoty odejda precz. Gdybym mial 16 lat, a Ty bylbys kobieta, poslalbym Ci jakis wiersz Osieckiej. Gdybys czegokolwiek potrzebowal, moj telefon komorkowy jest 416.xxx.yyyy. Reszte znasz.
Czekam na Ciebie. Wracaj szybko, bo jestes mi w zyciu potrzebny. Nawet nie wiesz, jak bardzo.
Najserdeczniej, Twoj - h
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Fri, 16 Nov 2001 19:57:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: List
To ciekawe, poniewaz istotnie zastanawialem sie czy moj (zapewniam Cie: wlasnorecznie i bez zadnych pierwowzorow) wymyslony list, rezultat kilkudniowego walkowania go w myslach, jednak nie ma jakiegos literackiego odpowiednika, wedle tezy "wszystko co moglo byc napisane, zostalo juz napisane". Julesa Verne czytalem juz tak dawno temu, ze naprawde nie pamietam, i nie moge sobie wyobrazic, zeby list pozegnalny Nemo tak gleboko wyryl mi sie w pamieci, zebym go podswiadomie pamietal. Gdybys wiec mial mozliwosc odszukac mi go i podeslac kopie, w dowolnym jezyku, bylbym Ci bardzo wdzieczny. Jeszcze raz podkreslam, nie byl to "adieu, cruel world", bo nie w tym sprawa. Aha, poczt-e czytam obecnie m/w 2 razy w tygodniu tak dlugo jak konto istnieje, ale nie otwieram wszystkich listow; Twoj byl wyjatkiem. Konto zniknie bezpowrotnie najpozniej w styczniu.
__L
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Fri, 16 Nov 2001 22:44:02 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: List
My dear Luc, pisalem metaforycznie. Nie pamietam, czy kapitan Nemo istotnie napisal list, a "Tajemnicza wyspa" lezy w nierozpakowanych jeszcze pudlach (minie troche czasu, zanim stac mnie bedzie na takie polki, jakie chce zamowic). Istotnie, odsunal sie od ziemskiego swiata, ale to jednak byl ksiaze i mial baaardzo duzo pieniedzy.
Bardzo bym chcial, zebys do mnie przyjechal, pomogl rozpakowac ksiazki i zaprojektowac polki, skrytykowal moja mizerna biblioteke i troche posiedzial. Nie wybralbys sie? Tu Cie nikt nie znajdzie. Serdecznie zapraszam.
Nie bedzie mnie tydzien. Wyjezdzam w najblizsza niedziele, wracam 25. Badz mi zdrow.
Serdecznosci same, h
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Tue, 20 Nov 2001 04:42:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: List
Henryku, dzieki za egoferte, ale, jak sam rozumiesz, moja droga do rownowagi prowadzi przez samotne bicie sie z myslami, i/albo wymyslenie czegos wrednego i-did-it-me-way, a nie wertowanie ich nawet w najmilszym otoczeniu. Co nie wyklucza, ze polki moge Ci zdesajnowac tak czy inaczej, a ksiazki z checia ogladlbym (czytam miedzy wierszami zeby nie wyczytac wszystkiego czarnego). Przyjechac tez nie wykluczam, ale nie wczesniej jak za rok(?), jesli oferta nadal otwarta, i zwlaszcza pod Twoja dluzsza nieobecnosc, zebym nie musial sie krepowac chodzac z rana w gaciach drapiac sie gdzie nie wolno. Po smierci matki nic mnie juz w Sztokholmie nie trzyma, i gdyby nie to, ze jestem zmeczony przeprowadzkami, wnet bym sie stad wyniosl, nawet zaraz. Ale to nie takie proste. Na razie wiec zadawalam sie wymyslaniem coraz to bardziej wyuzdanych metod dyspozycji mego zywota na wypadek wypadku; nie zebym sie wybieral na smierc ale they shoot people, don't they?
__L
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Mon, 26 Nov 2001 23:44:35 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Re: List
My dear Luc, wrocilem. Dzieki za list.
Przyjedz kiedy chcesz. Jesli sie okazesz nieapetyczny, wyslemy Cie do Elzbiety Sachs. On umie postepowac z mezczyznami w srednim wieku.
Moja matka umarla lat temu 14 i cztery dni i powoli zaczynam sie przyzwyczajac. Tez bym wolal zyc gdzies indziej, ale mam male dzieci, wymagajace opieki. Staram sie robic inne bledy niz moj ojciec.
Przeczytalem "Corrections" Franzena - cala Ameryka szaleje. Rzeczywiscie, swietna ksiazka. Byla zona mi pozyczyla. Chcesz?
h
To: Lucjan Feldman <ianf@xxxxxx.se>
Date: Sat, 8 Dec 2001 07:28:06 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@xxxxxxxxx.ca>
Subject: Starsza z siostr
Luc, widziales to? Znasz siostry Stauber? To jest ta starsza, z Paryza, wdowa po operatorze Staszku Latalle, ktory zginal w Alpach. Mlodsza mieszkala czy mieszka obok Ciebie, w Sztokholmie. Bardzo piekna kobieta.
NB. fatalnie napisana recenzja.
Jade w przyszla niedziele do Warszawy, bede do Nowego Roku. Jakos mi sie niespecjalnie chce, nie wiem dlaczego.
Przyjedziesz? Ponawiam zaproszenie...
best, h
http://www2.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,593646.html
Maria Stauber, Z daleka i z bliska,
Wydawnictwo Poznanskie, 2001
Ariadna Lewanska 06-12-2001
Zydowskie pochodzenie to dla bohaterki tajemnica odkryta
nagle bez ostrzezenia. Glos Marii Stauber uswiadamia,
jak wielu ludzi z jej pokolenia nosi w sobie dwa kraje
i cicha tajemnice. [...]
To: "Henry Dasko"@6AdmiralRd.Toronto.M5R.2L5.CA
Date: Fri, 28 Dec 2001 12:00:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: List
> Jesli sie okazesz nieapetyczny [...]
I w tym, Henryku, caly ambaras, bo zostawilem juz za soba stadium, kiedy, w imie obopolnego dobra, uzaleznialem sie od przyjaciol, a nie doszedlem jeszcze do etapu, gdzie moglbym robic swoje z pozycji calkiem niezaleznych.
__L
ObLitRef: wyklad noblowski V.S. Naipaula doskonaly, wtrymiga zrozumialem na czym polega jego wielkosc: on nie jest pisarzem, a historykiem idei pluralis podszywajacym sie pod pisarza! Teraz trzeba bedzie skurczybyka czytac.
To: hdasko@xxxxxxxxx.ca
Date: Sat, 29 Dec 2001 00:49:09 -0500
From: (No)Luck Feldman <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Check out this page!
An email from a friend visiting the NEWYORKER.COM Site ...
Check out this page: The New Yorker: On-line Only
(http://www.newyorker.com/ON-LINE_ONLY/
ARCHIVES/?011224on_onlineonly01)
On 01-11-26 23:44 -0500 you wrote: > Przeczytalem "Corrections" > Franzena - cala Ameryka szaleje. > Rzeczywiscie, swietna ksiazka. > Byla zona mi pozyczyla. Chcesz? Henryku, zeby nie bylo nieporozumien: na byle zony nie reflektuje, rowniez nie na zadne aktualne. Co do literatury, na sama proze nie mam wiele czasu, wiec zadawalam sie krytyka literacka itp, jak tu zalaczony ciekawy wywiad z tym nieznanym mi dotychczas autorem. Moze z czasem przeczytam... (No)Luck Feldman
An email has been sent to Henry Dasko with your message.
http://www.newyorker.com/printable/?
online/011224on_onlineonly01This Year's Great American Novel
Issue of 2001-12-24 and 31
Posted 2001-12-17
EpistoChronologia 1967 1989 i x 1990 ii iii v vi vii viii ix x xi 1991 ii iv v vii viii ix xii 1992 i ii iii iv vii ix 1993 iii v 1994 i v ix 1995 iii v ix xi 1996 v viii ix x xi xii 1997 i ii iii iv v vi vii viii ix x xi xii 1998 i ii iii vii viii ix x xi xii 1999 i ii iv v vi vii viii ix x xi 2000 i iii iv v vi ix x xi xii 2001 ii iii viii xi xii 2002 xii 2003 iii vi v vii viii ix x xii 2004 ii iii iv vii viii ix x xi 2005 i iii iv v vii ix 2006 EgoTurfSurf • Daskografia • Dalej : 2002