Epistochronologia  •  EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Wczesniej : Listopad 1998

To: ExLibris@xxxx1.xxxx.xxx.pl
Date:        Tue, 1 Dec 1998 00:57:39 -0500
From: hdasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Re: [ExL] Re: Rejean Ducharme

Chcesz, Olu, ktoras z jego ksiazek?

Henryk

AO>    Jest pisarzem. Kanadyjczykiem. Mieszka
AO>    w francusko-jezycznej prowincji Quebec
AO>    chyba Montrealu. Ksiazki, ktore napisal
AO>    nie zostaly przetlumaczone na angielski
AO>    mimo, ze otrzymaly nagrody. Ponoc dobrze
AO>    pisze.

>    Aleksandra Omirska

>> Ola pyta:
AO>>>    Czy ktos z Was czytal ksiazki Rejean Ducharme
AO>>>    i moglby o nim, i jego tworczosci opowiedziec?

HD>> Pierwsze slysze.

>> Henryk D.

To: ExLibris@xxxx1.xxxx.xxx.pl
Date:        Wed, 2 Dec 1998 06:25:21 -0500
From: hdasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Re: [ExL] Re: Rejean Ducharme

Ola O:

AO>    Nie znam jezyka francuskiego na tyle dobrze
AO>    by przeczytac ksiazki Ducharme.

AO>    Kiedys zarekomendowano mi obejrzenie filmu
AO>    Jezus of Montreal (warto), pozornie fakt
AO>    nie majacy nic wspolnego z Twym pytaniem,
AO>    Ducharme. Teraz jednak mysle, ze mam powod
AO>    by zaplanowac podroz do Kanady, do Montrealu.
AO>    Z Bostonu to tylko pare godzin lotu samolotem.

Najpierw, Olu, przyjedz do Toronto. Godzina lotu i zadnych problemow z jezykiem. Zapraszam serdecznie.

Henryk

To: SERIO@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Wed, 9 Dec 1998 20:35:19 -0500
From: hdasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Reguly gry

1. W Aszkelonie nie bylem, ale widzialem zdjecia. Ewa Harley, niezawodna w takich sytuacjach, przydzwigala sterte albumow do nowojorskiej restauracji. Kazda fotografia wiernie potwierdzala to, co wiedzialem juz ze wszystkich relacji, tych pisanych i tych opowiadanych. Nawet osoby niesklonne do egzaltacji, o nieprzecietnych zdolnosciach narracyjnych, jak Elzbieta Sachs, mialy, opowiadajac mi swoje wrazenia, klopoty z ukryciem emocji. Nie bylo miejsca na watpliwosci: od dni dzieci kwiatow w dzielnicy Haight-Ashbury, od czasu Age of Aquarius, Roku Wodnika, swiat nie widzial podobnego pochodu entuzjastycznej, bezinteresownej, siostrzanej i braterskiej milosci. Przyswiadczala temu - przed Aszkelonem i po powrocie - swietlicowa frazeologia, pelna czulosci, pieszczotliwych zdrobnien i radosnie intymnych wspomnien.

Wczoraj wieczorem, ledwie piec miesiecy po Aszkelonie, przynaglany alarmistycznymi listami, nadchodzacymi od roznych bliskich mi osob, skorzystalem ze swietlicowej przegladarki i przeczytalem archiwa listy 'serio' z kilku ostatnich dni. Ludzie, jeszcze przed chwila zapewniajacy sie o glebi i czystosci wzajemnych uczuc, teraz - zreszta i tak wiemy. Nie musze opisywac.

Znajduje w tym pewien paradoks, nie calkiem wytlumaczalny. Mozna sie zastanawiac nad przyczynami, spekulowac: pora roku? presja codziennego zycia? powrot do normalnosci? Dla filozofa, historyka kultury czy socjologa sa to moze rozwazania interesujace. Mnie sprawiaja znaczna, osobista przykrosc.

2. Leon R. napisal, ze najbardziej dzieli nas stosunek do Polski. Mysle, ze dzieli nas nieskonczenie wiecej. Stosunek do Izraela. Do diaspory. Do Ameryki. Do tego, co sie dzieje w Izraelu, w Ameryce, a takze i w Polsce. Stosunek do naszej wspolnej przeszlosci, i do naszej przeszlosci indywidualnej. Teraz sie okazuje, ze najbardziej dzieli nas nieumiejetnosc zycia pod wspolnym dachem.

Pamietam niedawne rozwazania o wybudowaniu gdzies tam, nie calkiem wiadomo gdzie, domu wspolnej starosci. Wyobrazam sobie ten dom: ktos usiluje zamknac kanalizacje w budynku, ktos inny grozi, ze zaraz da po ryju, ktos trzeci kaze wyrzucic na bruk, juz teraz. Reunion 68 mial byc, z definicji, ponad wasniami, ponad podzialami. Mial byc powrotem do Arkadii naszego dziecinstwa. Arkadia nie istnieje, jest utopia. Czy koncepcja Reunion zawiera w sobie wewnetrzna sprzecznosc, czy element utopii jest tak istotny, ze nie pozwala na nic wiecej, poza zjazdami co kilka lat i czytaniem 'Biuletynu' raz na pol roku?

3. Roznimy sie, przede wszystkim, pogladami. Ktos mysli, ze Arabow najlepiej byloby zamknac za drutami, a Polske skreslic z listy czlonkow Narodow Zjednoczonych. Ktos inny chcialby uspolecznic wlasnosc prywatna. Jeszcze ktos najchetniej widzialby w swietlicy przymusowe skladki na Izrael. Nie wyobrazam sobie swietlicy, gdzie czyjekolwiek, nawet najbardziej niekonwencjonalne poglady, podlegaja cenzurze czy ograniczeniom.

Roznimy sie forma wypowiedzi, opinia na temat tego co dopuszczalne, a co nie. Forma, bardziej niz tresc, jest konfliktogenna, z trescia latwo dyskutowac, z forma - trudniej, znacznie trudniej. Liste 'chawerim' zalozono takze ze wzgledu na roznice w formie, jaka wybieramy do rozmowy z innymi.

Sabina - chyba Sabina - napisala, uzywajac eleganckiego skojarzenia, ze nie jest zwolenniczka swietlicowego leseferyzmu, ze woli swietlice regulowana. Swietlica j e s t regulowana. Czescia tych regulacji jest podzial na trzy listy, w tym 'chawerim', i dzienny limit listow na 'serio' i 'forum'. 'Chawerim' powstalo jako swietlicowy odpowiednik amerykanskich zapasow telewizyjnych, czyli wolnoamerykanki.

'Chawerim' mialo byc miejscem, gdzie Misio moze sie spokojnie odlewac poza horyzont, nie baczac na to, co i kogo przy okazji opryskuje, a Julek moze do woli wciskac obce sobie symbole religijne w rozmaite otwory. O ile pamietam, osoby dazace do zalozenia listy 'chawerim' dotrzymaly ze swojej strony umowy: nie zauwazylem, zeby Misio natarczywie slinil kogokolwiek na liscie 'serio'. Julek przysyla tam artykuly, ktorych przynaleznosci na 'serio' zakwestionowac niesposob. Mozna sie w zdecydowany sposob nie zgadzac z ich trescia, ale taki, a nie inny dobor tych tresci to swiete i niezaprzeczalne prawo Julka.

Wlaczenie sie w dyskusje na kazdej liscie, w tym 'chawerim', oznacza przyjecie regul gry, w tym obowiazujacej formy. Jesli podejme na 'chawerim' polemike z Iksem, musze oczekiwac, ze zaproponuje mi publicznie, abym cos sobie gdzies wetknal; na 'serio', jak sadze, tego nie zrobi.

Jakie obyczaje na 'chawerim' naprawde panuja - nie wiem, bo nie uczestnicze, ale sadze, ze podobne do owej telewizyjnej wolnoamerykanki. Przymusu czytania nie ma. Administracja, jesli te liste czyta, czyni to z urzedu, a nie jako uczestnik dyskusji. Jesli osoby zajmujace sie spolecznie administracja swietlicy nie moga pogodzic oficjalnej roli z ewidentnie przykra lektura wylewanych na siebie pomyj, nalezy - tu zgadzam sie z Leonem - liste 'chawerim' przeniesc gdzies indziej. Moim zdaniem byloby to jednak znaczna strata dla swietlicy.

Zalozenie listy, na ktorej dozwolone sa w s z e l k i e chwyty, a nastepnie proba tlumaczenia jej uczestnikom ex post, ze niektore z tych chwytow sa jednak nie w pelni legalne - taka proba (napisze to delikatnie) wydaje mi sie kolejnym, nie calkiem dla mnie zrozumialym, paradoksem swietlicy.

4. Istnieje, w moim pojeciu, pewna nieprzekraczalna granica. Istnieje, z zalozenia, pewien zwiazek pomiedzy nami wszystkimi, zaprzeczajacy utopii. Jest nim - swego czasu uzywane czesto w swietlicowej frazeologii - pojecie rodziny.

Traktuje to pojecie powaznie. W celu powiekszenia mojej wiedzy historycznej nie musze wyczekiwac na listy Wlodka Roz. i Marka Weba, moge sobie zaprenumerowac 'Mowia wieki'. Z Elzbieta moge o literaturze porozmawiac prywatnie, zaszczyca mnie bowiem swoja przyjaznia. O Izraelu moge przeczytac w 'Jerusalem Post', a w Skandynawii mam moc przyjaciol, ktorzy do swietlicy nie naleza. W swietlicy pozostaje wlasnie ze wzgledu na owe zwiazki rodzinne, trudne do zdefiniowania, ale oczywiste emocjonalnie.

Rodzina w kazdej cywilizacji dopuszcza caly wachlarz zachowan, ale jednego nie dopuszcza nigdzie - donosu. Rodzina zwiera szyki, zeby bronic swojego. Donos na czlonka rodziny oznacza zerwanie rodzinnych wiezow.

W swietlicy od kilku miesiecy zachodza wypadki donosicielstwa i proby lustracji. Zlustrowano Golde za jej rzekome zwiazki z komunistycznym rezimem w Polsce. Padl donos na Leona R., i kolejny, na Natana Tennenbauma. Pisze o 'rzekomych zwiazkach' Goldy nie dlatego, zebym donosowi nie wierzyl (nie zastanawiam sie nad tym), tylko dlatego, ze tu, w swietlicy, nie mam zamiaru dociekac faktycznego stanu rzeczy. Jest mi obojetne, co kiedys pisal w Polsce Natan.

Wsrod czlonkow Reunion znajduja sie ludzie, ktorzy mieli podpisac lojalki UB. Sa tacy, o ktorych mowi sie, ze okradli swoich przyjaciol, zdefraudowali powierzone im pieniadze. Tacy, ktorzy rzekomo wywalili z pracy kolegow, wiedzac, ze tamci zostaja bez srodkow do zycia. Tacy, ktorych rodzice zasluzyli sie po wojnie zla pamiecia, i inni, ktorych ojcowie mieli byc przed wojna agentami polskiej defy, i jeszcze inni, dzieci kryminalistow. Nie tu, nie teraz i nie mnie nikogo z nich sadzic. Moge sie z kims nie przyjaznic - ale miejsce ich wszystkich jest tutaj. W tym, sadze, lezy istota Reunion.

Golde zlustrowano w swietlicy. Znam ja slabo, widzialem w zyciu moze ze trzy-cztery razy, jeden raz siedzialem z nia przy stole. Jej brata, Janusza, nie znam wcale. Nie zrobiono tego w antysemickiej i zdekomunizowanej Polsce, tylko wlasnie u nas. Nie w Aszkelonie, kiedy mozna sie jej bylo glosno zapytac, komu dawala, za ile i w jakiej pozycji; nie, w Aszkelonie, w orgii wzajemnych pieszczot pieszczono sie i z nia, wyplakano nad jej wystawa. Potem, z bezpiecznej odleglosci i publicznie, Golde ocharkano, dziwiac sie, dlaczego nie chce sie wytlumaczyc.

Wiekszosc z nas, piecdziesieciolatkow, poza marcem i samookresleniem takie rzeczy zna raczej z relacji niz z autopsji, ale Ludwik Olczak i Adam Sikora w latach stalinizmu chodzili w Warszawie do TPD-owskiej 'szkoly janczarow'. Widzieli takie sceny na wlasne oczy - te same donosy, te same insynuacje, te sama plwocine. Wiem cos o tym, chodzilem do tej samej szkoly - z mlodszym rodzenstwem tych, ktorzy donosili i tych, na ktorych donoszono.

Mnie wlasnie to, nieporownanie bardziej niz wszystkie pyskowki na 'chawerim', zdaje sie niebezpieczenstwem swietlicy. Donos napawa mnie wstretem, albowiem odczuwam poczucie absolutnej przyjazni i lojalnosci do kazdego z czlonkow Reunion, lojalnosci wykraczajacej poza nieuniknione w zyciu awantury.

Nie wiem i nie obchodzi mnie, jakie grzechy popelnila Golda. Natan, ktorego znam powierzchownie i ktory pewnie nie poznalby mnie na ulicy, jest dla mnie wazny jako pewien symbol przeszlosci; ale jest nieskonczenie wazniejszy jako czlonek mojej rodziny. Gdyby to ode mnie zalezalo (nie zalezy), gdybym to ja mial podejmowac decyzje (nie podejmuje), chcialbym, aby te slowa potraktowano jako pierwsze, ostatnie i jedyne powazne ostrzezenie: donos, lustracja, oskarzenie - wszystko to, i tylko to, jest rownoznaczne z wykresleniem poza nawias tej spolecznosci, ktora jeszcze niedawno nazywalismy rodzina. Wykresleniem automatycznym, natychmiastowym i bez odwolania.

To wszystko moja wlasna, prywatna opinia, z ktora nie zamierzalem wystepowac publicznie. List Elzbiety, w ktorym slusznie i glosno zapytala, dlaczego osoby, ktore na swietlicy przestaly sie udzielac nie wyjasnily powodow swojej decyzji - ten list spowodowal, ze zdecydowalem sie tymi przemysleniami podzielic.

Mozliwe, ze jestem w swojej opinii odosobniony. Uwazam, ze Goldzie, Januszowi i Natanowi naleza sie powazne i glebokie przeprosiny. Uwazam, ze stala im sie krzywda. Uwazam, ze uczestniczac beztrosko w zyciu swietlicy, w wymiarze, w jakim uczestniczylem poprzednio, staje sie jednym z krzywdzacych.

A mnie zawsze, bez wyjatku, bardziej po drodze do grzesznikow niz do katonow.

Henryk D.

To: SERIO@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Thu, 10 Dec 1998 13:35:42 -0500
From: hdasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      [SERIO] Do Janusza Tencera

Drogi Januszu,

Kilkanascie tygodni temu w swietlicy miala miejsce nagonka na Golde, w wyniku ktorej wypisales sie od nas.

Odczuwam swego rodzaju poczucie winy, ze nie zareagowalem wtedy znacznie ostrzej. Pamiec tej sprawy neka mnie nadal, mam wrazenie, ze zaszla niesprawiedliwosc, ktorej bylem zbyt biernym swiadkiem. Nie wiem, czy Ci to robi jakakolwiek roznice, ale chcialbym, zebys o tym wiedzial.

Posylam Ci kopie mojego listu na swietlice, w ktorym do tej sprawy wracam. Przekaz to, prosze, Goldzie - nie moge sie polaczyc z jej adresem.

Pozdrawiam Cie,

Henryk Dasko

To: ianf@xxxxxx.se
Date: Fri, 11 Dec 1998 10:48:56 -0500
From: "hdasko" <hdasko@total.net>
Subject: BezDOMnosc

Serwus, Luc. Bardzo to bylo dobrze zorganizowane i ciekawe. Oprocz tego, ze tam nie mozna sie dostac (lezy jak Polska u Jarry'ego, czyli nigdzie) - same pozytywne wrazenia.

1. Tytul. Otoz to sie nazywa Home / Less, wiec nie Bezdomnosc, raczej Bez/DOM/nosc. Moze tytul nie byl najbardziej fortunny, ale funkcjonowal.

2. Dramatis personae. Bozena Shallcross, szefowa polonistyki na Univ. of Indiana, zrobila to po czesci jako konferencje interdyscyplinarna. Bylo troche ciekawych wykladow spoza polonistyki.

Spodziewalem sie, ze przygotuja jakies skrotowe materialy do zabrania, ale tego nie bylo. Bozena ma zamiar wydac "Proceedings", nie tylko w pelnej, ale nawet w rozszerzonej formie. Do lata trzeba im poslac rozbudowane teksty o dowolnej objetosci, co sie rzadko zdarza.

Nie prowadzilem notatek, wiec napisze Ci z pamieci i z harmonogramu. Bylo pol tuzina sesji.

I. Pierwsza o Zydach: druga wojna, Eva Hoffman i przedwojenna literatura. Najciekawszy wyklad - Madeline Levine z North Carolina, o klasyfikacji domu, utraty domu i rodzaju zniszczenia, np. domicide - zniszczenie domu, topicide - zniszczenie calego srodowiska, tj. wsi, dzielnicy czy miasta, etc. Mowila tez o domu zastepczym - np. kryjowka, i domu obozowym. Fascynujace, chociaz ona slabo mowi, wiec trzeba sie bylo natezac. Z tym w ogole byl kolosalny problem.

II. Na drugiej sesji bylem tylko czesciowo. Wlodek Bolecki nie przylecial, wycinali mu akurat slepa kiszke. Zalowalem, bo to dobry znajomy. Zdzislaw Mach z UJ mowil o przesiedlencach kresowych na Ziemiach Zachodnich, ale mnie sie to zdawalo bardziej socjologiczne, zreszta nie mialem dosc sil, zeby wszystkiego sluchac. Slyszalem jeden wyklad, Davida Goldfarba z Columbii: Lornetka Gombrowicza. Goldfarb jest malutki jak ptaszek, przypomina manierami i szczegolami wygladu zydowskich intelektualistow z Rosji na przelomie wieku. Znasz ten typ wykladowcy: pelen animacji, wesolosci, typowo amerykanskie. Dobry wyklad o voyeryzmie, ale ja Gombrowicza znam slabo i niespecjalnie mnie interesuje, wydaje mi sie, ze wyssano z niego wszystko.

III. Trzecia sesja: "Raj" pisarza. Marek Zaleski o Domu Pracy Tworczej w Oborach, bardzo ciekawe, Tobie by sie ogromnie podobalo. Marek przywiozl mi te trzy tomiki IBL-owskich szkicow, o ktorych wspominales, ale jeszcze sie do tego nie zabralem. Beth Holmgren z North Carolina mowila o Oblegorku Sienkiewicza, kupionego za skladki narodu, tez ciekawe. Ja o negatywnej wizji domu u trzech pisarzy powojennych (Scibor/Wegiel, Hlasko/Osmy dzien tygodnia, Glowacki/Polowanie na muchy), jako odbiciu ich wlasnego stosunku do polskiej rzeczywistosci. Teza byla taka, ze w trzech rozmaitych gatunkach literackich pojawia sie identyczny obraz domu, u Scibora nawet niezgodny z socrealistycznym lukrem. Ten obraz odzwierciedla ambiwalencje (Scibor, Glowacki) badz negacje i rozczarowanie (Hlasko) tworcow do PRL-u.

W sobote rano mial specjalny wyklad Ryszard Nycz z UJ, szef "Tekstow" i jak Ci wiadomo, papiez polskich teoretykow literatury. Mowil o roznych koncepcjach samotnosci: modernizm, postmodernizm, Brzozowski, Milosz, Gombrowicz. Proba parafrazy jego slow bylaby profanacja, wiec zaczekaj, az to wyjdzie drukiem. Bardzo madry, lagodny i kulturalny czlowiek.

IV. Czwarta sesje otworzyl Jurek Jarzebski, ktorego uwazam za najciekawszego i najbardziej czytelnego ze znanych mi krytykow. Nie wiem, czy znasz "Apetyt na przemiane", swietna ksiazka, wyszla w ub. roku. Dal mi swoj najnowszy, jeszcze cieply, recznie zlozony egzemplarz ksiazki, ktora sie wlasnie ukazuje: "Pozegnanie z emigracja", szkice o powojennej prozie polskiej. Jurek jest profesorem UJ. Mowil inteligentnie, zawile i uczenie o zniszczeniu centrum, budowie Palacu Kultury, o urbanistycznym i literackim bezsensie Nowej Huty i budynkow Za Zelazna Brama. Miala to byc ahumanistyczna utopia w stylu Brasilii. Byl to wyklad w moim pojeciu skazony politycznymi pogladami Jurka (co mnie zdziwilo), bo za brzydote gomulkowskich blokow nie mozna winic jedynie ideologii, podobnie jak za ohyde Manchesteru czy Balut. Ostra polemika.

Potem ... ale to juz kiedy indziej, bo spiesze sie, ale bylo naprawde ciekawie, fetowano nas koncertami, wystawami i bankietami. Byly tez dwa wyklady, ktore Ciebie zainteresowalyby ogromnie: jeden o modernistycznej i ahumanitarnej koncepcji domu, drugi o Liberze, tym od Lego z obozem koncentracyjnym. A jeszcze powinienem Ci wspomniec o kapitalnym wykladzie samej Bozeny, na temat rekonstrukcji dworku Chobielin przez Radka Sikorskiego, konserwatywnego polityka obecnej RP, i o paru innych mniej kapitalnych...

Serdecznosci, H.

To: hdasko@total.net
Date: Sat, Dec 12 1998 20:00:01 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: BezDOMnosc

Henk, dzieki za bardzo ciekawe impresje. Nie mam nic do dodania poza tym ze chcialbym kiedys moc przeczytac te Proceedings... [...]

Kilka refleksji (nie mam nic do powiedzenia, ale refleksji to ho-ho):

HD> Na drugiej sesji bylem tylko czesciowo. Wlodek
HD> Bolecki nie przylecial, wycinali mu akurat slepa
HD> kiszke. Zalowalem, bo to dobry znajomy.

Boleckiego znam glownie z jego heraldowania Herlingowi-G na lamach Rzeczpospolitej; pewnie nie wiesz, ale na samym poczatku Exlibrisa mielismy wszyscy "okazje" zapoznac sie z pewnymi aspektami jego osobowosci. Mam troche wybranych tekstow wokol tej draki (ok 50k), ale nie posylam Ci bez wyraznej Twojej checi. Niestety niezbyt podbudowujace. W kazdym razie jesli chodzi o malostkowosc, dobrali sie z GH-G jak w korcu maku.

HD> Lornetka Gombrowicza. Goldfarb jest malutki jak
HD> ptaszek, przypomina manierami i szczegolami wygladu
HD> zydowskich intelektualistow z Rosji na przelomie
HD> wieku. Znasz ten typ wykladowcy: pelen animacji,
HD> wesolosci, typowo amerykanskie. Dobry wyklad
HD> o voyeryzmie, ale ja Gombrowicza znam slabo
HD> i niespecjalnie mnie interesuje, wydaje mi sie,
HD> ze wyssano z niego wszystko.

Jesli masz mozliwosc, znajdz ksiazke Piers Paul Read'a "Polonaise" (ostatnie znane mi wydanie Phoenix 1-85799-634-8; $CAN 9.99), ktora jest rodzajem syntetycznej historii Polski srodwiecza. Pewna pani profesor po mojej namowie uzywa jej do wykladow, obok "Ay, Carmela". Bardzo dobrze napisane. Figura Gombrowicza goruje tam nad wszystkim(i).

HD> Trzecia sesja: "Raj" pisarza. Marek Zaleski o Domu
HD> Pracy Tworczej w Oborach, bardzo ciekawe, Tobie by
HD> sie ogromnie podobalo. Marek przywiozl mi te trzy
HD> tomiki IBL-owskich szkicow, o ktorych wspominales,
HD> ale jeszcze sie do tego nie zabralem.

Informacja "z pyska kunia": robia czwarty. Poskarzylem sie ze brak tam (1) Filipiak i Gretkowskiej; (2) w ogole bab; (3) Zulawskiego. Nie wiem czy zostane usluchany.

HD> Ja o negatywnej wizji domu u trzech pisarzy powojennych
HD> (Scibor/Wegiel, Hlasko/Osmy dzien tygodnia, Glowacki/
HD> Polowanie na muchy), jako odbiciu ich wlasnego stosunku
HD> do polskiej rzeczywistosci. Teza byla taka, ze w trzech
HD> rozmaitych gatunkach literackich pojawia sie identyczny
HD> obraz domu, u Scibora nawet niezgodny z socrealistycznym
HD> lukrem. Ten obraz odzwierciedla ambiwalencje (Scibor,
HD> Glowacki) badz negacje i rozczarowanie (Hlasko) tworcow
HD> do PRL-u.

Moze przy okazji bedziesz mogl mi to przyslac do przeczytania? NIE TERAZ bo mam problemy z harddyskiem (przepelniony). Dam znac.

HD> Czwarta sesje otworzyl Jurek Jarzebski, ktorego uwazam
HD> za najciekawszego i najbardziej czytelnego ze znanych
HD> mi krytykow. Nie wiem, czy znasz "Apetyt na przemiane",
HD> swietna ksiazka, wyszla w ub. roku.

Jestem niemal przekonany ze mam te ksiazke, ale ni cholera nie moge znalezc. Wiem ze mialem ja w reku z zeszlym roku.

HD> powinienem Ci wspomniec o kapitalnym wykladzie samej
HD> Bozeny, na temat rekonstrukcji dworku Chobielin przez
HD> Radka Sikorskiego, konserwatywnego polityka obecnej
HD> RP, i o paru innych mniej kapitalnych...

O, to mnie by zainteresowalo... czy myslisz gdybym do niej napisal, przyslala by mi to?

__L

To: "Feldman Lucjan" <ianf@xxxxxx.se>
Date: Tue, 15 Dec 1998 14:31:12 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Feldgeniusz!

Feldman, nadaje wam stopien geniusza. Get log dziala znakomicie, o niebo wygodniej!

Dzieki stokrotne, H

# Date: Sun, 13 Dec 1998 18:32:00 +0100
# From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
# Subject: administrivia Re: guly gry

        [...]
HD>    Wczoraj wieczorem, ledwie piec miesiecy
HD>    po Aszkelonie, przynaglany alarmistycznymi
HD>    listami, nadchodzacymi od roznych bliskich
HD>    mi osob, skorzystalem ze swietlicowej prze-
HD>    gladarki i przeczytalem archiwa listy 'serio'
HD>    z kilku ostatnich dni. Ludzie, jeszcze przed
HD>    chwila zapewniajacy sie o glebi i czystosci
HD>    wzajemnych uczuc, teraz - zreszta i tak
HD>    wiemy. Nie musze opisywac.

  Henryku,
    istnieje prostszy/ mniej upierdliwy sposob zaznajomienia
    sie z listami w archiwum: via e-mail. W przegladarce
    trzeba mozolnie czytac listy jeden po drugim, zajmuje
    to duzo czasu. Zamiast tego o wiele prosciej jest
    wyslac zlecenie do listservera

To: <listserv@smutron.xxxx.xxxxxxx.se>
Subject: [jakis identyfikator dla wlasnej wygody, albo pusty]

get serio log9812a
get serio log9812b
get forum log9812a
get forum log9812b

    itp. Listserver magazynuje listy w plikach wedle klucza

    logYYMM[abcde] - kolejne tygodnie miesiaca.
        [...]

To: ianf@xxxxxx.se
Date: Tue, 15 Dec 1998 14:34:48 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Geniusz czesciowy

Po namysle dochodze do wniosku, ze to dziala dobrze tylko na poczatku tygodnia. Pod koniec, kiedy jest trzysta listow, latwiej zajrzec przez archiwum...

H

To: hdasko@total.net
Date: Tue, 15 Dec 1998 22:31:00 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: Feldgeniusz!

HD> Get log dziala znakomicie, o niebo wygodniej!

stick with me kid, you could do much worse

To: SERIO@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Tue, 15 Dec 1998 20:56:24 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Kwiaty

Czytam z autentycznym wzruszeniem, ze 'chawerim' obsypalo Wieska kwiatami, i to swiezymi, a nie wirtualnymi. To bardzo piekny gest i robi mi sie cieplo na duszy.

Kwietne niespodzianki sa najpiekniejsze. Pamietam warszawskie lodowisko Torwar, gdzies chyba w 1955 roku, i olbrzymi wieniec z napisem "Mai Britt - warszawscy chuligani". Mai Britt byla szwedzka lyzwiarka figurowa i jedna z pierwszych jaskolek odwilzy, jeszcze przed Jazz Jamboree, a moze i Festiwalem Mlodziezy. Przed nia do Polski z Zachodu nie przyjezdzal nikt, jesli nie liczyc Paula Robesona, postepowego spiewaka murzynskiego i laureata nagrody stalinowskiej, skadinad znakomitego. Rozpoczynal koncert interpretacja "Sziraka strana maja radnaja", ale potem spiewal "Old Man River" i wszystko mu wybaczano.

To nie sa zadne aluzje, tylko przypadkowe skojarzenia. Pamietam, jak na opustoszalym moscie Poniatowskiego rzucano kwiatami w ostatniego kolarza Wyscigu Pokoju, Libanczyka nazwiskiem Tarek Aboul-Zahab. Jezdzil samotnie, startowal tylko w klasyfikacji indywidualnej, bo libanskiej druzyny nie bylo. Przyjezdzal, jak kiedys Hindusi, w godzine po Rosjanach, ktorzy zajmowali dwa czy trzy pierwsze miejsca i mieli po pieciu zawodnikow w pierwszej dziesiatce.

Ciesze sie, ze stan wojenny zakonczony. Czy w zwiazku z tym mozna prosic o przywrocenie dawnych dobrych manier i ustawienie szlabanu na trzy listy dziennie na serio, jak bylo przedtem?

Henryk D.

To: SERIO@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Wed, 16 Dec 1998 12:58:09 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Zyd partyjny

Andrzej, sam (jak i ja) z Zydow partyjnych, do Rozy:

RZ>>    Piszesz: "Nie mialam pojecia az do
RZ>>    swietlicy, ze nie bylo szkol zydowskich
RZ>>    w W-wie. ale ktos mi tu juz wtedy wyjasnil,
RZ>>    ze wiekszosc Zydow tam byla partyjna [--]

AK> Jesli kupilas ze wiekszosc Zydow w Warszawie byla
AK> partyjna, to jest tez kolumna Zygmunta do sprzedania...
AK> Czy ktos zna takie statystyki, ktore by potwierdzily
AK> te hipoteze?

Statystyki partyjnych za tamten okres pewnie sa, ale w archiwach wydzialu zydowskiego MSW. Mnie sie slowa Rozy nie wydaja nieprawdopodobne. Roza nie pisze o calej Polsce, tylko o Warszawie lat 60-tych. W PRL-u, wedle ogolnie przyjetych liczb, mieszkalo wtedy ok. 30,000 Zydow. Zakladam (nienaukowo), ze w Warszawie z tego plus-minus jedna trzecia, czyli ok. 10,000.

Mam wrazenie, ze byly cztery zasadnicze srodowiska: przemyslowo-uslugowe, naukowe, tworcze i urzednicze. Zaczne od konca, bo srodowisko przemyslowo-uslugowe znam najslabiej i nie wiem, o jakim procencie mozna mowic.

Wsrod urzednikow stopien przynaleznosci do partii byl wysoki, sadze, ze na pewno niemniejszy niz polowa. Moj ojciec pracowal w instytucji bardzo typowej dla polskiej biurokracji, organizacji stabilnej, marginesowej i nie podlegajacej wiekszym fluktuacjom. Znalem tam moze z pol tuzina Zydow na rozmaitych stanowiskach, niekoniecznie wysokich. Prawie wszyscy byli partyjni. To w zadnej mierze nie jest przyklad statystycznie prawdziwy, ale wydaje mi sie jakosciowo raczej reprezentatywny.

Do tej samej grupy dla uproszczenia zaliczam wojsko, gdzie bylo troche oficerow-Zydow. Janusz i Julek lepiej wiedza, jak tam bylo z przynaleznoscia do partii, ale znaczna czesc wyzszych oficerow, bez wzgledu na pochodzenie, byla w partii.

W mediach (srodowiska tworcze) procent czlonkow partii byl bardzo wysoki, bo to sie nazywalo 'front ideologiczny'. Zydow ta prawidlowosc nie omijala, jesli juz - to raczej w druga strone, bo wielu z tych, ktorzy zostali w Polsce po 48 i po 56 utozsamialo sie w jakis sposob z systemem. Nie wszyscy Zydzi rozsiani po redakcjach nalezeli do partii, ale sadze, ze spora wiekszosc.

O naukowcach tez wiem malo, tam, wydaje mi sie, procent partyjnych Zydow pewnie wielki nie byl, bo nauka byla mniej polityczna niz inne obszary zycia. Czy, summa summarum, da sie z tego sklecic 5,000 ludzi?

Niewykluczone, wcale niewykluczone, ze Roza ma racje...

Henryk D.

To: FORUM@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Wed, 16 Dec 1998 19:03:59 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Re: A'propos-- do Slawka, Julka i Rozy..

Julek wspomina:

>    Dokladnie tak bylo, nasz kierowca byl
>    Slazakiem i nazywal sie nomen-omen Gorzalka,
>    mial krewnych w Warszawie i rozmawial z nimi
>    po niemiecku, ale to byla tajemnica.

Z kadry naukowej SGPiS pamietam dwoch Slazakow, obu z wojennymi doswiadczeniami w AK.

Jeden byl w Armi Krajowej, drugi w Afrika Korps.

Henryk D.

To: FORUM@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Thu, 17 Dec 1998 07:55:27 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Zydowscy Kierowcy (Ekerling)

Leon R. pisze:

LR> Poznalem tylko dwoch zydowskich kierowcow w Warszawie.[--]

LR> Drugi, to bardziej tragiczna postac. Nazwisko Ekerling,
LR> imienia nie pamietam. Bardzo szczuply i cichy. Widzia-
LR> lem go zaledwie trzy razy. Poprzez kolege, Marka Gebera
LR> poznalem jego syna Jozka. Mieszkalismy blisko siebie na
LR> Mokotowie. Po pojsciu do liceum stracilem z nimi kontakt.
LR> Ekerling byl szoferem taksowki, ktora porywacze syna
LR> Piaseckiego zawiezli go na smierc. Ekerling byl juz
LR> wtedy bardzo chory (o ile sie nie myle mial tylko
LR> polowe zoladka) i to go wsadzali to go wypuszczali.
LR> Nie wypuscili ich tez za granice, nawet w 1968. Po
LR> powrocie z Naharyji zobaczylem na liscie Jozka
LR> Ekerlinga. Zalowalem, ze nie wiedzialem, ze tam byl.

Ekerling mial na imie Ignacy i byl wychowankiem domu sierot Janusza Korczaka. Wojne spedzil w ZSRR, potem byl kierowca w rozmaitych instytucjach zydowskich, a od 1952 - taksowkarzem. W 1956 dostal zgode na wyjazd do Izraela. Z Polski mial wyjechac pomiedzy lutym a kwietniem 1957.

22 stycznia 1957 wiozl porywaczy Bohdana Piaseckiego spod gmachu sadow na Lesznie i z powrotem. Byl glownym swiadkiem porwania chlopca. Zeznania skladal marne i platal sie, ale nikt go o wspoludzial w zbrodni nie podejrzewal. Boleslaw Piasecki, ojciec zamordowanego chlopca i szef PAX-u od poczatu uwazal, ze Ekerling jako szowinista zydowski dokonal zabojstwa, wzglednie w nim wspoluczestniczyl. Interweniowal wielokrotnie w rozmaitych instancjach, domagajac sie aresztowania Ekerlinga i procesu. W 1959 sprawa oparla sie o Gomulke; sekretarz KC Jerzy Albrecht nakazal wycofanie aktu oskarzenia. O tym okresie slusznie pisze Leon, ze Ekerlinga na zmiane wsadzano i wypuszczano.

Prokuratura, raczej sprzyjajaca Piaseckiemu, uwazala, ze Ekerlinga nie da sie skazac, ze wzgledu na brak nie tylko dowodow, ale nawet poszlak, wskazujacych na jego zwiazek ze zbrodnia.

W styczniu 1966, na dwa lata przed marcem, na naradzie z udzialem wiceministra MSW Szlachica i prok. generalnego Kosztirki wysunieto nowa koncepcje zbrodni pod haslem "Srodowisko". Bohdana Piaseckiego porwac i zamordowac mieli nacjonalisci zydowscy, w zemscie za przedwojenne lata, kiedy to Boleslaw Piasecki byl szefem "Falangi". Mimo nacisku Szlachcica, prokuratura i wydz. sledczy MSW zakwestionowaly te koncepcje i do niczego konkretnego nie doszlo.

Ignacy Ekerling umarl w 1980 w Warszawie, Boleslaw Piasecki - rok wczesniej. Dochodzenie w sprawie zabojstwa Bohdana Piaseckiego prokuratura umorzyla 22 stycznia 1982, czyli w 25 lat po dokonaniu zbrodni. Jeszcze w 1984 brat zamordowanego, Jaroslaw, wyslal list do Jaruzelskiego, domagajac sie ponownego wszczecia postepowania.

Wiekszosc informacji pochodzi z tekstu Szymona Rudnickiego, warszawskiego historyka (teraz na UW, przedtem, zdaje sie, pracowal w ZIH-u), ktory o tym pisal. Wyszla tez osobna ksiazka, zawierajaca materialy na ten temat z archiwum Boleslawa Piaseckiego. W Toronto znalem pana Anatola Wertheima, niegdys znanego dzialacza zydowskiego w Polsce, ktory byl adwokatem Ekerlinga. Nie potrafil nic dodac do sprawy, uwazal, ze Ekerling byl absolutnie niewinny.

Syn prokuratora generalnego Kosztirki, ktory w 1966 zatwierdzil szukanie "zydowskich nacjonalistow", ktorzy mieli zamordowac Piaseckiego, wyjechal z Polski chyba gdzies na przelomie lat 70tych i 80-tych. Ozenil sie z Danusia, dziewczyna z naszej wycieczki i mieszka w Kanadzie.

Henryk D.

To: FORUM@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Thu, 17 Dec 1998 20:28:54 -0500
From: Wlodzimierz Rozenbaum <wrozenba@XXXXXXX.NET>
Subject:      Re: [FORUM] Zydowscy Kierowcy (Ekerling)

Pikne strzeszczenie. Ale dodam, ze Bohdana sprzatnieto nam sprzed nosa - rog Naruszewicza i Weinerta. Tak sie zlozylo, ze troche dzisiejszych swietliczan mieszkalo w tym czasie wlasnie w tej okolicy. Malo brakowalo, zebym sie tam napatoczyl, bo o tej porze wracalem ze szkoly. Z bratem Bohdana kilku swietliczan studiowalo na fizyce uniwersyteckiej. Po studiach zaproponowano mu asystenture (bardzo zdolny i pracowity) i teraz tam profesoruje. Profesor Rudnicki jest od czasu studiow na UW. Proponowano mu dyrektorstwo ZIH-u, ale nie skorzystal. Natomiast udziela sie w Radzie Naukowej.

Wlodek Rozenbaum

To: FORUM@SMULTRON.XXXX.XXXXXXX.SE
Date:        Thu, 17 Dec 1998 21:35:19 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@TOTAL.NET>
Subject:      Re: [FORUM] Zydowscy Kierowcy (Ekerling)

Leon wspomina:

LR> Pamietam to na odwrot ale moge sie mylic. Pamietam,
LR> ze porwano go po lekcjach, ktore pobieral w liceum
LR> PAX-u na Naruszewicza, skad normalnie spacerowal
LR> pare ulic do domu. Dwoch panow podjechalo do wyjscia
LR> i powiedzialo mu, ze ojciec chce go natychmiast
LR> widziec. Cialo natomiast znaleziono w piwnicy przy
LR> sadach na Lesznie. Moge sie jednak mylic.

Nie mylisz sie. Moze niejasno napisalem. Cialo rzeczywiscie znaleziono nieopodal sadow. Ale porywacze nie wsiedli do przygodnej taksowki pod szkola na Mokotowie, tylko przyjechali z Ekerlingiem z tego samego mniej wiecej miejsca, czyli z Leszna, i z tam tez wrocili z Piaseckim.

Dziwna sprawa. Zrobiono wokol tego tyle halasu politycznego, ze zapomina sie o okupie, jakiego domagali sie porywacze w wysokosci 4 tys dolarow i 100 tys zlotych, czyli ok. pol miliona zlotych. To byla na Polske tamtego czasu suma spora, ale nie niebosiezna. Samochod Warszawa kosztowal 100 czy 120 tys.

Sprawa Piaseckiego to jedna z trzech slynnych i niewyjasnionych zbrodni warszawskich lat 50tych i 60-tych. Dwie pozostale to napad na poczte przy Armii Ludowej i napad na bank przy Kniewskiego, ten ostatni wykorzystany przez Konwickiego jako kanwa „Wniebowstapienia”. W obu strzelano, zeby zabic, rzekomo z tej samej broni. Krazyly pogloski, ze ekspertyza stwierdzila pochodzenie broni - miala sie znajdowac na wyposazeniu MSW w poczatkach lat 50-tych. [...]

Henryk D.

To: forum@smultron.xxxx.xxxxxxx.se
Date:        Fri, 18 Dec 1998 12:37:35 +0100
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject:      Re: [FORUM] Zydowscy Kierowcy (Ekerling)

Pisze Henryk D.

LR>>    Cialo natomiast znaleziono w piwnicy przy
LR>>    sadach na Lesznie. Moge sie jednak mylic.

HD> Nie mylisz sie. Moze niejasno napisalem. Cialo
HD> rzeczywiscie znaleziono nieopodal sadow. [...]

Dla scislosci: nie obok, i bynajmniej nie naprzeciwko sadow, tylko pod, i Delikatesami. W bunkrze przeciwatomowym(?) w piwnicy pierwszej klatki na lewo od wejscia schodkami na podworko od strony owczesnej trasy N-S, potem Marchlewskiego, obecnie Jana Pawla. Mieszkalem wtedy o dwie klatki dalej, Nowolipki 21 m43, i, choc szczenieciem bylem, dobrze pamietam ten dzien, kiedy na podworko zjechaly radiowozy, karetki, odgrodzono dojscie, i "cos sie dzialo." Zdaje mi sie, ze od razu mowiono na glos, ze znaleziono tam zwloki Piaseckiego, bo pamietam ze pytalem sie potem rodzicieli (odpowiedzi nie pomne; zakladam ze byla zdawkowa). W tych piwnicach bawilismy sie w ciuciubabke itp; framugi do pomieszczenia w ktorym lezaly zwloki byly ponoc zabite deskami, wiec tam nie bylo dostepu.

PS. ja mialem alibi, ale w rok pozniej na wszelki wypadek wyprowadzilismy sie na Grochow zeby zatrzec ew. slady. Dopiero teraz moge o tym mowic.

HD> [..] material na scenariusz. Sprawa Piaseckiego
HD> tez zostala wykorzystana w literaturze ("Lity
HD> bor" Andrzeja Zulawskiego).

Nie tylko; nie zapominajmy bowiem o tym paszkwilu Petera Rainy, niech-tytul-jego-bedzie-zapomniany, z gatunku fikcji konspiroidalnej, w ktorym odpowiedzialnoscia za smierc Bohdana P. obarcza on Zydow.

__L

EpistoChronologia  1967 
 1989 
 i   x   1990 
 ii   iii   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   1991 
 ii   iv   v   vii   viii   ix   xii   1992 
 i   ii   iii   iv   vii   ix   1993 
 iii   v   1994 
 i   v   ix   1995 
 iii   v   ix   xi   1996 
 v   viii   ix   x   xi   xii   1997 
 i   ii   iii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   xii   1998 
 i   ii   iii   vii   viii   ix   x   xi   xii   1999 
 i   ii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   2000 
 i   iii   iv   v   vi   ix   x   xi   xii   2001 
 ii   iii   viii   xi   xii   2002 
 xii   2003 
 iii   vi   v   vii   viii   ix   x   xii   2004 
 ii   iii   iv   vii   viii   ix   x   xi   2005 
 i   iii   iv   v   vii   ix   2006 
                                                                                          

EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Dalej : Styczen 1999