Epistochronologia  •  EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Wczesniej : Grudzien 1997

To: Mariana Solan <solanm@xxxxxxxx.xxx.net>
Date: Mon, 5 Jan 1998 04:25:37 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Wrazenia

Marys, mila -

Wrazen nie obiecywalem, tylko na razie przetrawiam. Oczywiscie, ze mi sie podobalo. Inaczej - bardzo mnie to zaciekawilo i wrocilem z uczuciem niedosytu. Widzialem paru kolegow, z ktorymi nie mialem kontaktu od wyjazdu, wiec mam jakie takie pojecie o ich zyciu. Gryzie mnie natomiat uczucie, ze niewiele sie dowiedzialem o Izraelu i Izraelczykach, bo jezyk stanowil dla mnie wielka bariere. Wiesz, ja sie potrafie zorientowac wizualnie (tytuly gazet, tablice, szyldy) w wiekszosci jezykow europejskich, natomiast w Izrealu czulem sie troche jak za nieprzezroczysta szyba, bo stalem w autobusie za kims, kto czytal gazete z duza fotografia na pierwszej stronie i ogromnym tytulem i nic nie moglem skojarzyc. Szlag mnie trafial.

Mam duzo pozytywnych i troche negatywnych migawek. Niektore sie przecinaja: np estetyka. Wiele rzeczy mi sie podobalo wlasnie w kategoriach estetycznych, np. nowe budownictwo, ktore uwazam za piekne, i to nie tylko w Jerozolimie. Podobaly mi sie zarowno budynki uzytku publicznego, jak i nowe mieszkania etc. Zaskoczeniem byl kompletny brak estetyki zycia codziennego w sensie zachodnioeuropejskim, tj. wyglad starych budynkow, sklepow, po czesci restauracji - brak troski o formy zewnetrzne w spoleczenstwie niezwykle przeciez cywilizowanym. Przy wjezdzie do Yad Vashem jest wielki smietnik, teren, gdzie walaja sie odpadki, puszki po piwie, pieluchy, butelki, torby etc. Pracuje tam kilka znajomych osob, wiec dopytywalem sie, dlaczego tak wyglada.

Powiedzieli, ze to juz za granica ich terenu (a jest to pod sama tablica instytutu); zaproponowalem, ze zaplace za posprzatanie i zeby wynajeli firme. Wzruszyli ramionami i rzekli, ze i tak za tydzien bedzie tak samo. Identyczna historia zdarzyla mi sie w Twerji, nad jeziorem. Jednoczesnie bardzo sie staraja, zeby to, co nowe wygladalo ladnie i lsniaco. Ja tego nie rozumiem, bo estetyka zaczyna sie od posprzatanej klatki schodowej; a tam ludzie czysci, umyci, ogoleni, a na podworkach i ulicach starszych dzielnic jakis kompletny brak dbalosci o wspolne. W hotelu myli marmurowa posadzke trzy razy dziennie, ale tace z room service walaly sie nieposprzatane po korytarzach po trzy dni.

Zaskoczyli mnie Rosjanie, tj. ogromny wplyw, jaki maja wizualnie, pewnie ze wzgledu na ich liczbe. Te szyldy w dwoch jezykach... Dla mnie to bliskie, bo jezyk znam, poza tym to w jakims sensie kontynuacja powtorzenie polskiej emigracji powojennej, a jednak nie zdawalem sobie sprawy z rozmiaru ich obecnosci. Sposob, w jaki sie zintegrowali w te kilka krotkich lat to dla mnie chyba najwieksze zaskoczenie, bo to swiadczy o elastycznosci tego spoleczenstwa. Wypytywalem ich w hotelach i restauracjach, niektorzy narzekaja na warunki bytowe, ale nikt nie powiedzial, ze nie jest u siebie.

Caly ten pobyt byl w gruncie rzeczy bezkonfliktowy; to mnie tez troche zaskoczylo, bo o Izraelczykach mowi sie, ze sa aroganccy etc. - a w moim odczuciu byli mili, uprzejmi i serdeczni.

Najwieksze wrazenie: Masada i Jerozolima, w tejze kolejnosci.

To wszystko, Marysiu, to malo istotne i raczej malo ciekawe drobiazgi.

Zasadnicze pytanie jest inne: czy to moje? Czy moglbym? Czy chcialbym?

Tu wchodzimy na inne, znacznie bardziej intymne tematy, o ktorych nie ze wszystkimi mozna rozmawiac. Oczywiscie, ze moglbym, ale nie poczuwam sie do jakiejs szczegolnej bliskosci czy pokrewienstwa. Widze to jako kraj Izraelczykow, a moim domem i moim swiatem jest bezsprzecznie diaspora. Wiec chociaz bardzo bliscy mi byli mlodzi ludzie z jakiejs organizacji izraelskiej, wspinajacy sie ze mna na Masade, nieskonczenie blizsza jestes mi Ty w NJ, bo tak naprawde to Ty jestes moja w kazdej sytuacji i w kazdych warunkach - a oni tez, ale wlasnie w Izraelu. Mysle, ze to rozumiesz wlasciwie.

I jeszcze na marginesie: Julek B. pisal kiedys o tych traktorzystach z karabinami, nacjonalitycznych piesniach, ze go odrzuca, ze jak Niemcy czy bolszewicy, juz nie pamietam. Zupelnie nie mialem tego wrazenia. A Renia - ta sama, juz nie ruda, tylko blondynka, mocno przechodzona, wyglada jak Twoja prababka.

Caluje Cie mocno i ciesze sie, ze jestes obok.

Twoj,

H.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Mon, 05 Jan 1998 22:11:19 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Ilu nas?

Przyjaciele,

1. Swietlica sklada sie z ludzi. Moim zdaniem kazda inicjatywa zwiekszenia liczby uczestnikow jest cenna i zasluguje na poparcie. Na ogolnie dostepnej glownej stronie Reunion'68 adres reunion-info umieszczony jest jako skrzynka kontaktowa, wiec nie rozumiem dlaczego nie mozna go uzyc w celu zdobycia nowych czlonkow. Julek nie zamierza, jak sie zdaje, zamiescic wzmianki w "Radiu Maryja" ani w pismie "Nasza Polska!", tylko w ichnim "Folksztyme". Zasada wprowadzenia przez dwoch obecnych czlonkow Swietlicy obowiazuje nadal. Nie podzielam obaw Jurka H., ze po ukazaniu sie anonsu w jakims germanskim Judenzeitungu zatratuje nas wielotysieczna rzesza Chazarow. Czy istnieja konkretne powody, dla ktorych umieszczenie notki na temat Reunion, o tresci uzgodnionej z kierownictwem Swietlicy, jest niewskazane? Herr Webmeister? Mr. Chmielnicki? Mr. Richter?

2. Musze tu dodac, ze do calej sprawy mam podejscie raczej sceptyczne i zgadzam sie z Leonem Sz: nie wyglada na to, by nasze szeregi specznialy do stopnia, wymagajacego nabycie dla Wieska najnowszego modelu serwera.

W Niemczech jest "gomulkowcow" (ciekawe okreslenie) nie dziesiec tysiecy, jak pisze Julek (nawet biorac pod uwage jego szczegolne zdolnosci w procesie rozmnazania), ale stosunkowo niewielka grupa. Julek ma zaciecie artystowskie, uwielbia Karola Maya i trudno wymagac od niego precyzyjnych statystyk. Z Polski wyjechalo w latach 1967-1970 ok. 15-20 tysiecy Zydow. Sadzac po skladzie Swietlicy, podbili Szwecje, Danie i New Jersey.

Dokladnych statystyk nie ma, bo Polacy ich nigdy nie ujawnili. Andrzej Albert (Wojciech Roszkowski), autor "Najnowszej historii Polski" i historyk niespecjalnie nas kochajacy, pisze o "5,5 tys. w latach 1968-69", powolujac sie na zrodlo co najmniej dziwaczne, bo "Listy pasterskie prymasa Polski", ale taka tez jest cala jego ksiazka. Partyjny historyk Zenobiusz Kozik podaje liczbe 20 tys., bez zrodla informacji. Byly pracownik wywiadu Michal Checinski, autor z reguly malo wiarygodny, pisze, ze wyjezdzalo ok. 500 osob miesiecznie, a 25% wyladowalo w Izrealu. Zdobycie niemieckiej wizy pobytowej nie bylo rzecza prosta (o ile pamietam, nalezalo udowodnic jakies zwiazki z Volkiem, ale nie wiem, czy byla to regula absolutna). Mialo to zwiazek z polityka panstwowa RFN i Polski, jako ze w okresie pomarcowym zarowno Gomulka, jak i Willy Brandt dazyli do normalizacji stosunkow polsko-niemieckich. Uklad Warszawa-Bonn, uznajacy granice na Odrze i Nysie podpisano ostatecznie w Warszawie 7 grudnia 1970, a w niespelna dwa tygodnie pozniej niefortunny imiennik naszego Webmeistera byl juz tylko eks-przywodca.

3. Najprostszym sposobem zwiekszenia liczby uczestnikow wydaje mi sie przekonanie abonentow listy "wazne", ze ciekawe sa nie tylko komunikaty. Czterdziesci procent abonentow listy "wazne" nie czyta "forum".

Przez dluzszy czas bylem przeciwny rozbiciu listy "forum" na "powazne" i "niepowazne". Podstawowym mankamentem takiego podzialu jest to, ze jest on sui generis wartosciujacy. Nie wierze, ze wszystkie zwierzeta sa rowne, ale niektore bardziej rowne. Jesli jednak uznac, ze jednym z naczelnych zadan Swietlicy jest przyciagniecie nowych czlonkow...

Po przeczytaniu listow Marka W. i Julka P. dochodze do wniosku, ze moze jednak warto sprobowac dwoch list, chocby tytulem eksperymentu. Przyklad kleski listy "marzec" jest tu nie calkiem adekwatny, albowiem byla to lista w swojej definicji ograniczona tematycznie. Wiec moze, jak pisze Marek, stworzyc "powazne" i "niepowazne"? Jesli tak, to proponowalbym nastepujace zasady:

- decyzje "gdzie piszemy" zostawic autorom;
- obecnym abonentom "forum" rozsylac wszystkie trzy listy (wazne, powazne, niepowazne);
- obecnym abonentom listy "wazne" rozsylac zarowno "wazne" jak i "powazne".

Komentarze?

Serdecznosci,

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Tue, 6 Jan 1998 02:00:59 +0100
From: Julian S. Bielicki <J.S.Bielicki@XXXX.Xxxxxx.de>
Subject: Re: Powrot do swietlicy

Edziu,

bylo tak:

ja sie zapytalem "ktora godzina?" i dostalem nastepujace odpowiedzi:

Grinbusowie:    "u nas i u Ciebie jest wspolny czas, chodz spedzimy go milo"
  Aleksander Niemand:  "jutro bede z powrotem, nie mam czasu"
Aleksander Sharon:  "czas jest wzgledny"
Azymut:  "dla Ciebie juz i tak za pozno!"
Bralek:  "jak bylem mlody to mialem czas"
Chaim Piast:  "w naszej lodzi podwodnej jest czas dla kazdego"
Dana Keren:  "dla Ciebie znajde czas"
Elizabet Sachs:  "dolaczam sie do Danusi"
Esterka:  "nic nie rozumiem, niech Pan Azim zabierze reke!"
Fred Luvall:  "dolaczam sie do reki Azymuta"
G. Himelstein:  "czas to pieniadz, wplaty na 105-309222 First International Bank of Israel"
Gabrys Klein:  "dobry czas bedziemy mieli w Ashkelonie"
Gabrys Lawit:  "nie masz czasu, chodz do lasu, na polance beda tance"
Gurnicht:  "prosze troche bardziej kontsruktywnie"
Henio Dasko:  "czytaj Prousta"
Henio Chmielnicki:  "o czasie informuje Punkt 5.3.4 Statutu Swietlicy"
Janek Weiss:  "czasy sa nietypowe"
Jerry Bergman:  "ile czasu mozna o tym samym pisac!?"
Jerzy Holcman:  "swietlica ma i tak za malo czasu dla siebie samej!"
Jozek Zorski:  "macie 5 minut czasu zeby sie przyznac, my i tak wszystkio wiemy!"
Julius Pilpel:  "ja sie nudze tutaj!"
Leo Kantor:  "czy wy nie mozecie raz w zyciu spokojnie ze soba porozmawiac!?"
Leon Rozenbaum:  "czas zawsze byl na korzysc Moskali!"
Leon Szyfer:  "ja nie mam czasu Was czytac"
Lilka Elbaum:  "nie krzyczcie tak, to byla omylka"
Ludwik Olczak:  "Pan mnie tez!"
Ludwika Wujec:  "jest wpol do drugiej czasu warszawskiego"
Andrzej Krakowski:  "polecam Modern Times Chaplina"
Marek Grinberg:  "niech mi ktos wyjasni o co tu chodzi?"
Maria Dworzecka:  "patrzcie w gwiazdy!"
Marysia Solan:  "odpowiem Ci prywatnie"
Michael Ben Ari:  "es ist halbzwei in Deinem Deutschland"
Misio Edelman:  "jak bede mial czas to Ci napisie!"
  Grzesio Himelstein:  "W TSKZ to byl fajny czas!"
Natka Zajdel:  "Caluski!"
Teresa Korczewska:  "Jak General Anders na bialym koniu wjechal, to mu czas stanal"
Ania Karpinska-Lec:  "a po co Ci czas, i tak drzwi nie otwierasz?"
Sabina Way:  "Juleczku, znowu sie zakalapuckales!"
Stasio Matwin:  "opracowuje algorytm zeby Twoje pytanie odpowiedziec"
Stefan Burg:  "co sie tu dzieje?!"
Suzi Kliger:  "Spedzilam czas w Twerii. Pogoda +21 C. Sloneczko opala. Polecam"
TB Joanna:  "Julek, mam dla Ciebie czasu ile chcesz!"
Thomas&Joanna Barth:  "wedrowali szewcy przez zielony las, nie mieli pieniedzy ale mieli czas!"
Marek Web:  "proponuje zrobienie osobnej listy forum-czas"
Tamara Slawny:  "wkrotce bedziemy mieli dla kazdego czas"
David Krzesiwo:  "jak bedziecie mieli czas, przekazcie skladki!"
Wiesiek:  "technicznie jest wszystko w porzadku"
Wlodek Richter:  "czas rzymskimi liczbami czy arabskimi?"
Wlodek Rozenbaum:  "wart wiedziec jaki jest czas"
Yossi HaYored:  "popatrz na swoj szwabski cyferblat!"
Zosia i Ali Gorski:  "Oj ludzie, ludzie!"
Roza Zunz:  "Juleczku, co ty tu narobiles, ja Tobie dam azyl!"
Lusia Zylberman:  "If I missed the point-please be kind-do not kill-just explain please...."

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Tue, 6 Jan 1998 08:35:13 -0500
From: "Mariana Solan" <solanm@xxxxxxxx.xxx.net>
Subject: Re: Ilu nas?

Na ile pamietam, przyczyna powstania swietlicy bylo umozliwienie uczestnikom Reunion blizszego poznania sie.

Bardzo sceptycznie ustosunkowuje sie do organizacji ktora stawia sobie za naczelne zadanie przyciaganie nowych czlonkow. Ale bylo to moze jakies z Twojej strony przejezyczenie.

Ja bym nazwala to moze - miejsce dla samotnych i zakochanych, choc jestem pewna ze to skads 'zerznelam'.
         [...]

Marysia

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Tue, 06 Jan 1998 12:24:25 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Brunatne koszule, czerwone krawaty

Leon Rozenbaum wrote:

LR>    Nie odczuwam zadnej wdziecznosci wobec Stalina
LR>    za  fakt, ze wielu Zydow sie w ZSRR uratowalo.
LR>    O wiele wiecej przez niego zginelo. W czasie
LR>    ucieczki na wschod niewielu Zydow ze Wschodnich
LR>    Bialorusi czy Ukrainy uciekalo. W prasie
LR>    radzieckiej nic nie pisano o antysemickiej
LR>    polityce Hitlera. Slowo "faszyzm" nie bylo ani
LR>    razu wymienione od sierpnia 1938 do czerwca
LR>    1941. Nie bylo powodu, zeby uciekac, szczegolnie
LR>    ze wladze tylko sobie rozkazaly ucieczke.

Drogi Leonie, trudno dyskutowac z przekonaniami. Masz do nich prawo, rozumiem, ze czesc z nich wynika z historii Twojej rodziny. Rownie trudno jednak zaakceptowac Twoje slowa, ze przez Stalina zginelo wiecej Zydow, niz sie uratowalo. To nieprawda. Ci Zydzi zgineli przez i z rak Hitlera, a nie przez Stalina i jakakolwiek inna teoria jest z gruntu falszywa.

Ze nie uciekali z Wschodniej Bialorusi? Leon, w 1933 mieszkalo w Berlinie 160 tysiecy Zydow. W 1938 roku mieszkalo ich dokladnie tyle samo. Do poczatku lat czterdziestych dzialaly w Niemczech trzy zydowskie teatry, zydowska opera, dwie zydowskie orkiestry symfoniczne i zespoly choralne, w ktorych blisko 2500 artystow wystepowalo dla 70-tysiecznej zydowskiej publicznosci. Zydowski Kulturbund mial prawo do wykonywania utworow Beethovena do roku 1937, Mozarta - do Anschlussu Austrii w 1938, a Haendla - do listopada 1938. Do poznych lat trzydziestych nazisci aktywnie popierali emigracje Zydow z Niemiec - a mimo to... Zrzucenie odpowiedzialnosci na propagande sowiecka za los Zydow z Wschodniej Bialorusi czy skadkolwiek indziej wydaje mi sie nie tylko szczegolna wolta logiczna, ale aberracja. W listach Twoim i Julka B. znajduje grozna sugestie podzialu odpowiedzialnosci za zaglade Zydow pomiedzy Sowietami i Niemcami. Niezaleznie od osobistych doswiadczen, paktu Ribbentrop- Molotow i Lidii Timaszuk - takiego podzialu nie ma i byc nie moze.

Serdecznosci,

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Tue, 06 Jan 1998 13:28:25 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Brunatne koszule, czerwone krawaty

Julian S. Bielicki wrote:

JSB>    Rosjani wymordowali czesc mojej rodziny
JSB>    nie za Zydowstwo, a za burzujstwo.

Julku, tak wlasnie myslalem. Dziekuje za wyjasnienie, bo wrazenie, jakie odnioslem z Twojego poprzedniego listu bylo odmienne.

Najlepszego,

H.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Tue, 06 Jan 1998 21:49:45 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Brunatne koszule, czerwone krawaty

Teresa Pollin wrote (o Zydach niemieckich za czasow Hitlera):

TP>    W latach 1933-1937 22,636 Zydow opuscilo Niemcy
TP>    Niemcy z tego 5,558 z Berlina. [--] We wrzesniu
TP>    1939 mieszkalo w Berlinie 75,500 Zydow. Nalezy
TP>    pamietac o Kristalnacht w listopadzie 1938 - to
TP>    napewno wplynelo na wielu. Jakie wnioski mozna
TP>    z tego wyciagnac? Ci "Ich bin ein Berliner" nie
TP>    byli tak rozwazni jak Zydzi z prowincji.
TP>    Niewatpliwie byli rowniez traktowani lepiej
TP>    niz w innych miastach.

Teresko droga, z obawa w sercu podejmuje polemike, bo wszystkie ksiazki mam tylko dzieki uprzejmosci Twojej siostry, ktora z anielska cierpliwoscia znosi mi je z biblioteki. W ciagu pieciu i pol roku rzadow Adolfa Hitlera z Niemiec, w warunkach znacznych mozliwosci emigracji, wyjechalo circa 6% Zydow - w przewazajacej mierze zurbanizowanych, dobrze sytuowanych i mobilnych. Jakakolwiek supozycja, ze gdyby Izwiestia zamiescila szczegolowa informacje o Kristallnacht (w ktorej zginelo 100 osob), to Zydzi radzieccy by sie uratowali, wydaje mi sie czysta fantazja.

Serdecznosci,

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Wed, 7 Jan 1998 04:15:56 +0000
From: Leon Rozenbaum <xxxxx@worldnet.att.net>
Subject: Re: Brunatne koszule, czerwone krawaty

HD>   [...] Ci Zydzi zgineli przez i z rak Hitlera,
HD>   a nie przez Stalina i jakakolwiek inna teoria
HD>   jest z gruntu falszywa. [...]

Heniek! To prawdziwie cywilizowana przyjemnosc dyskutowac na sztetlicy na prawdziwy temat. Nawet kiedy piszesz, ze ja operuje przekonaniami a Ty faktami historycznymi. Masz prawo do takiego przekonania. Podzial odpowiedzialnosci za zaglade Zydow miedzy ZSRR a Niemcami istnieje. Od wspolpracy przy odbudowywaniu i cwiczeniu (nielegalnym) armii niemieckiej na terenie ojczyzny proletariatu az do przekazywania przez NKWD wiezniow zydowskich w rece Gestapo na wspolnej granicy to nie przekonania a powszechnie znane historyczne fakty. Wcale nie negujac cierpien innych narodow, martyrologia zydowska jest glownym efektem drugiej wojny swiatowej. Tereska Ci juz napisala o berlinskich Zydach, wiec nie ide sie rozwodzic. Wspomne tylko, ze berlinscy Zydzi byli w wiekszosci najbardziej zasymilowana grupa wsrod bardzo zasymilowanych Zydow niemieckich. Czy chcialbys zgadnac, do jakiej partii nalezeliby berlinscy Zydzi, gdyby Hitler byl filosemita? To nie tylko moje "przekonanie"? Tuwim tez tak myslal! Przyklad Wloch tez to zagadnienie podobnie naswietla. Roznica w naszych pogladach (a nie przekonaniach) lezy w tym, ze Ty liczysz ciala a ja przestepstwa. Pod koniec liczenia Ty "wygrywasz".

Na koniec, jeszcze jedno moje "przekonanie". Roznica miedzy Hitlerem a Stalinem: Pierwszy mordowal czytelnikow a drugi pisarzy. Narod zydowski stara sie docenic ta roznice.

Pozdrawiam, LeonR.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Wed, 07 Jan 1998 00:24:13 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Wspolpraca i zaglada

Leon Rozenbaum wrote:

LR>    Podzial odpowiedzialnosci za zaglade Zydow miedzy
LR>    ZSRR a Niemcami istnieje. Od wspolpracy przy
LR>    odbudowywaniu i cwiczeniu (nielegalnym) armii
LR>    niemieckiej na terenie ojczyzny proletariatu az
LR>    do przekazywania przez NKWD wiezniow zydowskich
LR>    w rece Gestapo na wspolnej granicy to nie
LR>    przekonania a powszechnie znane historyczne
LR>    fakty.

Drogi Leonie, mieszasz dwa pojecia: wspolpracy z Hitlerem
i wspolodpowiedzialnosci za zaglade.

Wspolpraca ZSRR, a takze innych krajow z Niemcami nie podlega dyskusji: w 1940 roku, w czasie Battle of Britain, Niemcy strzelali sowiecka amunicja. Szwedzi kontynuowali dostawy do Niemiec do konca wojny, ograniczajac je - nie zawieszajac - dopiero pod koniec lutego 1945. Szwajcarzy zawrocili od swoich granic tysiace Zydow. Japonczycy napadli na Pearl Harbor. 14 listopada 1938, w piec dni po Kristallnacht, prezydent Roosevelt oswiadczyl, ze Stany Zjednoczone nie rozluznia przepisow imigracyjnych, obowiazujacych uchodzcow. J. Edgar Hoover wspolpracowal z hitlerowska sluzba bezpieczenstwa do konca listopada 1941. Emil Hacha byl prezydentem protektoratu Czech i Moraw. Mozna ich wszystkich, i jeszcze pare tuzinow innych, obarczyc wspolodpowiedzialnoscia za zaglade.

Nazywa sie to relatywizacja Holocaustu.

Za zaglade Zydow odpowiedzialne sa Niemcy hitlerowskie, i tylko one. Jakakolwiek proba odmiennej interpretacji historii drugiej wojny swiatowej jest zarazem proba zredukowania owej odpowiedzialnosci. A tego zaden z nas nie chce.

Pozdrawiam Cie serdecznie,

Henryk D.

P.S. Wspominasz Juliana Tuwima, piszac:

LR>    Czy chcialbys zgadnac, do jakiej partii nalezeliby
LR>    berlinscy Zydzi, gdyby Hitler byl filosemita? To
LR>    nie tylko moje "przekonanie"? Tuwim tez tak myslal!

Z listu Anatola Mühlsteina, wybitnego dyplomaty i polityka polskiego, do Juliana Tuwima, d. 17.1.1944:

"...Pan sie niestety za malo zna na polityce i dlatego byloby lepiej, zeby Pan w tych czasach glosu nie zabieral... niestety w ostatnich czasach duzo Pan mowil publicznie... Jako stary Panski przyjaciel chcialbym Panu dac rade: niech Pan przestanie zabierac glos w sprawach tak skomplikowanych."

Best, H.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Thu, 8 Jan 1998 05:56:34 -0500
From: Leon Rozenbaum <irony@xxxxxxxx.xxx.net>
Subject: Re: Wspolpraca i zaglada

Heniek! To, ze pisze o wspolpracy a tez o wspolodpowiedzialnosci za zaglade nie musi oznaczac, ze te pojecia mieszam. Pomawianie mnie o relatywizacje jest tu nie ad rem. Kilka miesiecy temu pisalem na tych wlasnie lamach o slusznosci goldhagenskiej tezy o wylacznej odpowiedzialnosci Niemiec za zaglade Zydow.

Moje poglady na komunizm i ZSRR nabraly obecna forme na poczatku lat siedemdziesiatych. O wojennych losach mojego ojca dowiedzialem sie duzo pozniej. "Radzieckie" losy mojej rodziny nie byly gorsze od wielu, wielu innych rodzin i dlatego widze Twoje "poblazliwe" zrozumienie dla moich "przekonan" uksztaltowanych poprzez "historie mojej rodziny" jako zupelnie zbedne. Powtorze jeszcze raz o co mi chodzi: wiecej Zydow zginelo przez Stalina niz sie dzieki niemu uratowalo. Z wszystkimi czystkami, procesami, obozami nie mysle, ze przesadzam. Mozna oczywiscie wszystko widziec w pryzmacie zaglady Zydow i na pewno juz wymyslono slowo na to tez. Nie chce zapominac o ofiarach Stalina dlatego, ze dzieki niemu a wlasciwie pomimo niego uratowalo sie sporo Zydow. A propos Tuwima. Chodzilo mi o wiersz, w ktorego pierwszej linijce stoi: "Po co mu byl ten caly zydobijski kram..." Zacytowalem Tuwima ale nie byl on jedynym posiadaczem takiej opinii. Do przyjecia przez Wlochy ustaw antyzydowskich dosc znaczny procent wloskich Zydow nalezalo do tej samej partii co Mussolini. Nie wiem w jakim kontekscie ta wybitna dyplomata pisala to co Ty cytujesz. Moze byla to reakcja na "My Zydzi Polscy!" Daty sie zgadzaja. Starym mogl byc ale nie bliskim przyjacielem bo jak widac nigdy sie Muhlstein nie dopchal na bankiecie do Tuwima, zeby brudzia wypic. Pozdrawiam, LeonR.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Thu, 08 Jan 1998 07:53:19 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Zyd dyplomatyczny

Leon Rozenbaum wrote (o ZSRR i zagladzie Zydow):

LR>    Nie chce zapominac o ofiarach Stalina dlatego,
LR>    ze dzieki niemu a wlasciwie pomimo niego
LR>    uratowalo sie sporo Zydow.

Drogi Leonie, trudno sie pod tym nie podpisac. Jak piszesz do Staszka, po zakonczeniu drugiej wojny system radziecki nabral charakteru zdecydowanie antysemickiego, a ja bym te slowa rozszerzyl na caly blok.

To jednak nie ma nic, ale to nic, wspolnego z kontekstem zaglady Zydow w czasie drugiej wojny, o czym - mialem takie wrazenie - dyskutowalismy poprzednio.

Jeszcze o Tuwimie. Piszesz o Mühlsteinie:

LR>    Nie wiem w jakim kontekscie ta wybitna dyplomata
LR>    pisala to co Ty cytujesz. Moze byla to reakcja na
LR>    "My Zydzi Polscy!" Daty sie zgadzaja. Starym mogl
LR>    byc ale nie bliskim przyjacielem bo jak widac
LR>    nigdy sie Muhlstein nie dopchal na bankiecie
LR>    do Tuwima, zeby brudzia wypic.

Nie, Leon, chyba nie w reakcji na "My, Zydzi Polscy...".

Anatol Mühlstein byl synem Berka, wlasciciela skladu drzewnego na Solcu, a pierwsze nauki pobieral u cadyka w Kolbieli. Byl tez jednym z najzdolniejszych polskich dyplomatow okresu miedzywojennego, czlowiekiem rzadkiego rozeznania politycznego i niecodziennych kontaktow w Europie. W 1932 roku ozenil sie z corka barona Rotszylda, Diana de Rothchild. Jak bylo z bruderszaftem - nie wiem.

Corka Mühlsteina jest nowojorska autorka Anka Mühlstein, a zieciem - znany Ci skadinad Louis Begley, prawnik i pisarz, autor "Wartime lies" i prezes amerykanskiego PEN-Clubu.

Serdecznosci,

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Thu, 8 Jan 1998 14:46:10 +0200
From: "Gurnicht" <shylock@xxxxxxx.net>
Subject: Re: Wspolpraca i zaglada

Zeby przekonac sie ze w martyrologie zydowska kazdy wlozyl swoje "piec kopiejek" polecam (i nie jako jedyne zrodlo a tylko pierwsze co przyszlo mi do glowy) "Ziemia bez Boga". I NKWD (jeszcze przed wejsciem Niemcow), i moji ukochani Ukraincy... Staral sie kazdy...

Filip

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Thu, 8 Jan 1998 20:07:31 -0500
From: "hdasko" <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Komunikat - Reunion-forum i Reunion-serio

Marek Web wrote:

MW>> 1. Perswazje (to z Hamiltona; kto go jeszcze pamieta?)

Pamieta, pamieta. Pisze w "Polityce" jako HAM, ale cieniutko. Nigdy nie czytalem lepszej felietonistyki niz jego z lat 60-tych. Gdzie dzis ciotka Mela, gdzie malenka zlota szubienica?

Best,

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 9 Jan 1998 00:50:03 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Tajne oblicze Zydokomuny

Wlodek Rozenbaum napisal pare slow o entuzjastycznej recenzji znanego historyka Cezarego Chlebowskiego z ksiazki "Tajne oblicze GL-ALPPR / Dokumenty", autorstwa trzech innych historykow: Chodakiewicza, Gontarczyka i Zebrowskiego. Recenzja ukazala sie w Tygodniku "Solidarnosc" i jest dyskutowana szeroko na polskich listach internetowych.

Czytalem te ksiazke. Oto pare cytatow i niezyczliwie-tendencyjnych, komentarzy pochodzacych ode mnie.

"Na innej [niz Polakow] zasadzie Niemcy zorganizowali spolecznosc zydowska. Zydzi stali sie autonomiczna grupa, stopniowo izolowana w gettach. Byla ona hierarchicznie zarzadzana przez wlasnych przywodcow (Judenraty). Miala tez wlasne instytucje charytatywne i porzadkowe.

W GG dyskryminacja polegala przede wszystkim na calkowitym wykluczeniu Zydow (zdefiniowanych 'rasowo') ze swiata zewnetrznego, oraz na czesciowej eksterminacji elit polskich...".

Oto wreszcie Holocaustu obraz prawdziwy! Zydzi, autonomicznie zamknieci w gettach i hierarchicznie zarzadzani przez Judenraty, przygladali sie (zapewne z luboscia) czesciowej eksterminacji elit polskich.

Co sie dzialo dalej? Komunisci zastosowali "strategie walki czynnej" w nader perfidnym celu: otoz "uciekinierzy ze sprowokowanych przez komunistow rzezi niemieckich lakneli zemsty na okupancie". Teraz wiemy juz wszystko: kto sprowokowal Niemcow i jaki element laknal na nich zemsty. Reszta Polakow pod okupacja niemiecka, wedle trzech swiatlych historykow, miala sie nienajgorzej: "Jezeli chodzi o stosunki wlasnosciowe, to Niemcy w GG ograniczyli sie tylko do calosciowej konfiskaty wlasnosci zydowskiej oraz do selektywnej dobr polskich. Mimo rozmaitych ograniczen prawnych, wiekszosc Polakow w Polsce centralnej zachowala swoja wlasnosc, szczegolnie drobna." Bezsprzecznie. Na przyklad na Zamojszczyznie albo w Warszawie.

Komunisci? Dziwie sie, ze w ogole warto o nich pisac "wedle danych z okresu najwyzszego rozwoju AL wynika, ze sily tej organizacji wynosily od 5 do 6 tysiecy czlonkow". Co gorsza, "historycy zydowscy - m.in Reuben Ainsztain - szacuja liczbe Zydow w tej formacji na 5 tys." Jeszcze gorzej - "liczba zolnierzy i oficerow sowieckich szacowana jest na ok. 6 tysiecy". Matematycznie sluszne: jeden Zyd i jeden bolszewik daja w sumie jednego komunistycznego partyzanta.

Polityczne credo komunistow? "Byle prowokowac Niemcow do terroru. Przeciez zemsta okupanta rzadko spadala na bezposrednich sprawcow, czyli komunistow." To cos wiecej niz credo: to nowa historia drugiej wojny swiatowej.

Czy nowa? Takich ksiazek w Polsce bylo juz bardzo wiele. Wydawano ich dziesiatki w poznych latach czterdziestych i wczesnych piecdziesiatych. Pisane byly tym samym jezykiem, opracowane identyczna metodologia. Prawda, ze bohater byl inny: "zapluty karzel reakcji". Wszystko inne pozostaje bez zmian.

Potem tamte ksiazki poszly na przemial, i dzis nikt za nimi nie teskni. Ta tez pojdzie, pewnie wczesniej niz sie jej autorom wydaje. I tez malo kto bedzie jej zalowal.

Henryk D.

To: Powazne Rzeczy <reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 09 Jan 1998 09:35:27 -0700
From: Alexander Sharon <sharona@xxxxxxxxx.xxx>
Subject: Re: Tajne oblicze Zydokomuny

Henry Dasko wrote:

HD> Wlodek Rozenbaum napisal pare slow o entuzjastycznej
HD> recenzji znanego historyka Cezarego Chlebowskiego
HD> z ksiazki "Tajne oblicze GL-AL i PPR / Dokumenty",
HD> autorstwa trzech innych historykow: Chodakiewicza,
HD> Gontarczyka i Zebrowskiego. Recenzja ukazala sie
HD> w Tygodniku "Solidarnosc" i jest dyskutowana szeroko
HD> na polskich listach internetowych.

Chcialem tylko dodac do listu Henryka, ze kilku z naszych kolegow, uczestniczacych na scp mialo juz wczesniejsza przyjemnosc poznania powyzszej tematyki. Dyskusja na scp rozpoczela sie od zamieszczeniu notatki o "mordzie" przez partyzantow zydowskich Juliana Ajzenmana, grupy mieszczan w Drzewicach, k.Opoczna (Styczen 1943r)

W ostatnim, prywatnie przeslanym do mnie liscie, jeden z autorow artykulu "Tajnego oblicza.." , Leszek Zebrowski powtarza obserwacje zamieszczone w "Solidarnosci".

Dodatkowo jednak, oskarza Szmuela Krakowskiego (dla niewtajemniczonych, Szmuel zajmuje sie tematyka ruchu oporu zydowskiego i jest szeroko cytowanym autorytetem w tej dziedzinie).

Podwaza on (Zebrowski) caloksztalt prac dokonanych przez, jak on to okresla, "zydowskich historykach", gdyz dostepne teraz ponoc archiwa PRL, zyjace rodziny zamordowanych przez Zydow Polakow, i to nie tylko w Drzewicach, swiadcza o klamliwych publikacjach zydowskich.

Wyslalem wzmianke o tym do Marka, mozliwe, ze Marek moze zawiadomic Szmuela Krakowskiego, dla ewentualnego opublikowania oswiadczen, jezeli Szmuel nie czytal tych artykulow.

Jezeli kogos interesuje dyskisja na scp, prosze tam zagladnac. Dyskusja byla (jest) prowadzona pod tytulem: "uciekinierzy z getta", i rospoczela sie od wymiany zdan pomiedzy niejakim panem Czuma i Julkiem Ilickim gdzies pod konie grudnia. Ewentualny dostep do calosci materialow tejze dyskusji mozna uzyskac w Deja News (archiwum grup dyskusyjnych).

Sasza

ps. Ja otrzymuje "Slowo Zydowskie" z Warszawy z opoznieniem ponad 3 miesiecznym. Jakie sa odglosy w prasie zydowskiej (Midrasz i Slowo) na temat powyzszych publikacji polskich historykow-rewizjonistow. Czy jakies oswiadczenie zostalo zlozone przez Stowarzyszenie Zydowskich Kombatantow i Poszkodowaanych w Polsce? To Stowarzyszenie wyrazilo w swoim czasie stanowcze publiczne oburzenie, kedy bande "Ognia", zaczeto glorifikowac na lamach polskiej prasy.

as

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sat, 10 Jan 1998 11:46:54 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Muzeum Historii Zydow

Wlodzimierz Rozenbaum wrote:

WR>    Pamietam histeryczne oskarzenia i lamenty z 1968
WR>    roku kiedy to moczarowski trybun, Zbigniew Siedlecki
WR>    (kierownik dzialu nauki w Trybunie Ludu), grzmial,
WR>    ze Zydzi od razu po wojnie postawili sobie pomnik
WR>    Ghetta, a Polacy nadal nie maja zadnego pomnika,
WR>    mimo ze tych Zydow ratowali.

Gdybym nie byl warszawskim Zydem, tylko najbardziej szlachetnym, pozbawionym przesadow i uprzedzen Polakiem -- co bym myslal na widok Pomnika Bohaterow Getta, stojacego przez cale lata w miescie, ktore nie mialo pomnika Powstania Warszawskiego?

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sat, 10 Jan 1998 14:24:19 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Muzeum Historii Zydow

julius pilpel wrote:

> Drogi Heniu,
> No wlasnie. Ciekaw jestem, cobys myslal.

Czulbym dokladnie to samo, co Zyd, wchodzacy do warszawskiej ksiegarni i znajdujacy na polce cala kolekcje tomow o tym, jak Polacy ratowali Zydow w czasie wojny - i nic wiecej.

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 11 Jan 1998 11:44:28 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Dwa pomniki

julius pilpel wrote (o uczuciach Polakow wobec Pomnika Bohaterow Getta
i braku pomnika Powstania Warszawskiego):

JP>    Prawde mowiac, nie rozumiem zwiazku miedzy Twoimi
JP>    odpowiedziami.[--] Nie moze szlachetny, jak piszesz,
JP>    czlowiek miec do Zydow pretensje o to, ze maja swoj
JP>    pomnik, podczas gdy prawowici mieszkancy swojego
JP>    pomnika nie maja. Pisze "prawowici", poniewaz TO
JP>    bylo sensem wypowiedzi trybunoludzkiego redaktora.
JP>    I idac dalej za Twoim stwierdzeniem: Powinnismy byli
JP>    zaczekac ze stawianiem pomnikow, dopoki "prawowici"
JP>    nie postawia swoich. Jako ze nigdy nie posadze
JP>    wlasnie Ciebie o takie przekonania, zmuszony
JP>    jestem jeszcze raz powtorzyc: Nie rozumiem tego,
JP>    co piszesz.

Julku drogi, Nie, nie mysle o jakichkolwiek pretensjach. Sadze natomiast, ze najbardziej prawy i swiatly Polak musial wtedy myslec, ze:
- niezaleznie od pogladow na reforme rolna, oswiate, opieke medyczna etc., a takze na polityczne decyzje, dotyczace Powstania Warszawskiego
- te rzady nie sa jego rzadami;
- w stosunku do Zydow (znow niezaleznie od nastawienia do ich martyrologii) w tym wypadku obowiazuja inne reguly gry. Czyli, jak to zwiezle napisal Julek B., ze ich to ze zrozumialych wzgledow wkurwialo.

Serdecznosci,

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 11 Jan 1998 15:31:13 -0500
From: "Wlodzimierz Rozenbaum" <wrozenba@xxxxxxx.net>
Subject: Re: Muzeum Historii Zydow

Heniu,

Przeciez przez cala historie PRL to nie Zydzi, ktorzy nie dopuszczali do budowy pomnika Powstania Warszawskiego. A pomnik Bohaterow Ghetta powstal za zydowskie pieniadze. Teresa slusznie przypomniala wystapienie Karskiego w ktorym zapytal Polakow dlaczego nie zbieraja pieniedzy na "swoje" muzeum. Tak samo nie zbieraja oni na polska szkole wyzsza; istniejacy kiedys cztero-letni Alliance College po latach musial zniknac jako polska uczelnia, bo nie otrzymywal wystarczajacych dotacji od organizacji polonijnych i indywidualnych Amerykanow polskiego pochodzenia. Polacy zazdroszcza Zydom, ale nie potrafia zmobilizowac utalentowanych i bogatych czlonkow swojej spolecznosci, zeby zainteresowaly sie polskimi sprawami. W Baltimore, Maryland, wielka akcja bylo zbieranie pieniedzy na pomnik Katynia. Po co tam taki akurat pomnik? Nic dziwnego, ze polskie nazwiska widac coraz czesciej w organizacjach i na stanowiskach, ktore znajduja sie jak najdalej od powiazan etnicznych.

Serdecznie pozdrawiam,

Wlodek Rozenbaum

To: reunion-wazne@xxxxxxx.se
Date: Fri, 16 Jan 1998 00:39:00 +0100
From: adekvat <Adekvat@xxxxxxx.xx>
Subject: Ewa Harley&Gienek Smolar i kilka innych spraw biezacych.

Kilka slow w sprawie pamieci Gienka Smolara.

W 1989 roku przy rozkrecaniu Askelonu 1 i pierwszego Reunion rozdzwonilem sie po swiecie, aby dotrzec do jak najwiekszej ilosci osob z naszej emigracji bo lista adresowa miala wtedy tylko 20-30 osob.Zadzwonilem tez wtedy do Gienka Smolara owczesnego szefa sekcji polskiej BBC, bo wczesniej wyslalem mu kilka folderow pierwszego Reunion. Gienek odpowiedzial mi, ze sprawa ta jego nie dotyczy.

Powiedzialem wtedy mu, zeby odeslal te 10 dolarow, ktore dostal na wyjazd od Zydow z Zachodu spowrotem do Ambasady Holenderskiej i polozylem sluchawke. Gienek bawi sie od wielu lat na innym podworku. To ze nie poznal Ewy - ma jak widac porzadny zanik pamieci. Kto raz w zyciu widzial Ewe Harley - pamieta ja do konca zycia. Potwierdzil to zreszta nasz znakomity eseista Henryk Dasko kilkakrotnie w swoich tekstach a jemu mozna wierzyc.

30- rocznica naszego wyjazdu z Polski uroczyscie bedzie obchodzona w Sztokholmie, w tym roku wybranym jako Stolica Kultury Europejskiej. Mam nadzieje, ze zaproszenia dotarly do wiekszosci osob z Reunion. Uroczystemu wieczorowi w Hotelu Anglais 14 marca 1998 towarzyszyc bedzie seria wykladow i wieczorow dyskusyjnych z udzialem m.in. Henryka Grynberga i Kostka Geberta. Leon Rozenbaum zapowiedzial przyjazd z USA. Zglosilo sie juz wielu m.in. z Norwegii, Danii, Niemiec. O pozostalych sprawach bede informowal. Termin zgloszen uplywa 20 lutego 98.

Kancelaria Premiera Rzadu Szwedzkiego przygotowuje w nakladzie ponad 100 tysiecy egzemplarzy, ksiazke na temat Holocaustu. W ksiazce tej bedzie tez kilka zdjec z Albumu Goldy Tencer "I ciagle widze ich twarze". Golda i jej fundacja "Shalom" otrzymala z kancelarii Premiera Szwecji listem z dnia 13.01.98 podziekowanie za udostepnienie tych niezwyklych zdjec. Ksiazka bedzie przetlumaczona na arabski, perski, serbo-chorwacki, turecki i hiszpanski. Publikacja ukaze sie w koncu stycznia. Naklad rozpowszechniony bedzie we wszystkich mozliwych miejscach publicznych, bibliotekach, szkolach itp.

Dzieki Goldzie zgralismy rowniez termin prezentacji tej wspanialej wystawy w Yad Vashem w Jerozolimie z okresem kiedy jestesmy na Reunion 68 w Askelonie. Wstepna data wyznaczona jest na 2-go czerwca.

Do zobaczenia i do uslyszenia

Leo Leszek Kantor

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 18 Jan 1998 07:15:08 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Geneza "burzuja"

jacob wrote (o artykule osobnika podpisujacego sie pseudonimem "Miecz" na polskiej liscie internetowej, na temat spisku Zydow):

JB>    piszac, ze Zydzi polozyli komunizm na lopatki,
JB>    nie jest takie antyzydowskie.

Jakub, nie wiem, co znaczy "takie antyzydowskie". Teoria jest, wypisz wymaluj, rodem z "Protokolow Medrcow Syjonu", wiec trudno mi wyobrazic sobie wyzszy stopien plugawego, prostackiego antysemityzmu. Istotnie, o nakluwaniu igielkami nie napisal...

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 18 Jan 1998 07:46:42 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: What the Slavs can do?

jacob wrote:

JB>    By podniesc nasza dume narodowa,
JB>    podaje ze sciepy [--]

Drogi Jakubie,

nie bardzo rozumiem cel tych cytatow. "Sciepa", dla tych, ktorzy nie wiedza, to polskojezyczna lista dyskusyjna na internecie, majaca w nazwie slowa "polish culture". W rzeczywistosci z kultura polska nie ma to nic wspolnego, albowiem jest to rynsztok, zdominowany przez patologiczny, skrajny, postacki antysemityzm, czy lepiej - jak to trafnie okreslil Julek B. - plwocine.

Podobno przed kilku laty bylo to ciekawe, ale zagladam tam niekiedy od roku. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek znalazl cos ciekawego na temat kultury polskiej, a jest to temat mi bliski. Sciepa sklada sie w ogromnej, trudnej do wyobrazenia mierze z antysemickich obelg i jezyka na poziomie "Stürmera", z reguly wysylanych przez anonimowych nadawcow. Pytalem kiedys jednego czy dwoch reunionczykow dobrze w sprawach "sciepy" zorientowanych, ilu tych szalencow naprawde jest. Okazalo sie, ze jest to kilka, a moze kilkanascie osob, ktore z normalnej kiedys listy uczynily cos niewyobrazalnie chamskiego, obrazajacego nie tyle Zydow - bo nie sadze, aby jakis Zyd sie tym przejmowal - ale Polakow. Autorzy obu cytatow, zaprezentowanych przez Jakuba - "Miecz" i "Pawlikowski" - naleza do najbardziej wokalnych zydozercow sciepy.

Jakubie, powtarzajac za Julkiem, chociaz moze troche glosniej: cui bono? Czy naprawde uwazasz, ze ktokolwiek z nas chce to czytac? Jesli rzeczywiscie jestes przekonany, ze tak - podaj adres sciepy i na tym koniec. Pisze wylacznie w swoim wlasnym imieniu, ale nie sadze, zeby nasza akurat liste trzeba by tym zoologicznym paskudztwem zasmiecac.

Pozdrowienia,

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 18 Jan 1998 17:53:05 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: nazi maja adresy z xxxxnetu

Josef Zorski wrote:

JZ>    Jakubie,twoje cytaty z polskich antysemickich
JZ>    gadzinowek byly na miejscu,bo tak mysli wielu
JZ>    ludzi w wielu krajach,czesto na wysokich
JZ>    stanowiskach.Nie ma co chowac glowy w piasek,
JZ>    i prosic o niezasmiecanie. jest czesc
JZ>    ludzi ktorzy chca te problemy dyskutowac.

Jakubie, Jozek chce czytac - drukuj dalej te "Protokoly" w odcinkach...

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Mon, 19 Jan 1998 10:18:31 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Konkurs - na serio cz.1

Mariana Solan wrote:

MS> Gdzie jest Zorski???

Jozek jest na "wazne".

Reunionczyk-Eskulap ze Szwecji
nade wszystko nie lubil endecji.
Zona rzekla mu: "Mily,
z sciepa walcz ile sily,
Ale bacz, bys nie stracil erekcji!"

Jozkowi - z przyjacielska troska,

H.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Mon, 19 Jan 1998 10:54:33 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Konkurs - na serio cz.1

Mariana Solan wrote:

MS> Czy to jest jakas meska konspiracja?

MS> Od rana nam sie tu produkujecie od fraszek i opowiadan
MS> poczawszy przez jakies lokomotywy o ktorych kobiecie
MS> nawet wspomniec niewygodnie, za to wyraznie na ten sam
MS> temat.

Maryska, po pierwsze nie fraszki, tylko limeryki. Adam S. Ci wytlumaczy szczegoly.

Po drugie, nie udawaj swietoszka. My wszyscy trzymamy pokazna kolekcje Twoich listow z ewidentnie erotycznymi aluzjami. Przynajmniej polowa sprosnosci jest Twojego piora. Nasi mezczyzni sa niezwykle romantyczni - poczytaj sobie Azymuta dla przykladu. Julek tez tylko udaje lubieznika, a naprawde wieczorami poplakuje nad smetnymi wierszami Mickiewicza dla Twojej imienniczki Wereszczakowny.

Kiedys zamiescilem fragment sprosnego utworu piora Fredry. Myslalem, ze wszyscy beda chcieli wiecej, ale zapadla grobowa cisza. Jeden Jurek H. poprosil o wiecej, w pocie czola przepisalem polowe i poslalem mu, ale napisal, zebym sobie reszte darowal.

H.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Mon, 19 Jan 1998 21:22:59 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: sv. Rezultaty natchnienia

> i znowoz pojawili sie "Poeci" o ubogich duchowych wymiarach.
> Jak to dobrze, ze mamy reu-serio i mozliwosc uniknac owe
> literackie wymioty.
                                           SIT VENIA VERBO!
                                          Estera Rubinowicz

Reunionczyk z dunskiego krolestwa
Mass-consumer wodki i kurewstwa
Do panienki zza granic
Listy pisal. Lecz na nic!
Ta spytala: "A forsa gdzie jest twa?"

Zyd wiekowy z dzielnicy Mokotow
W noc piatkowa dostawal wymiotow.
Rzekl mu lekarz-semita:
"Ten nie bladzi, kto pyta,
Karpia nie zryj, gdy jeszcze nie gotow!"

Qui semel scurra, nunquam pater familias

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 20 Jan 1998 00:15:57 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Marzec 68 - 30 lat pozniej

Jerzy Holcman 4245. wrote:

JH>    Drodzy Swietliczanie!

JH>    W najnowszym Biuletynie Grzegorz Huss wystapil
JH>    z apelem o przylaczenie sie do petycji w sprawie
JH>    z rozliczen za kampanie marcowa. Uwazam, ze my jako
JH>    pojedyncze osoby, Swietlica, czy Reunion mamy duzo
JH>    powodow zeby poprzec wysilki Grzegorza!

JH>    Uwazam tez ze powinnismy dorobic sie wlasnego tekstu
JH>    (wiecej petycji to zawsze lepsze niz jedna z ta sama
JH>    iloscia podpisow). Pragne wiec zaapelowac do tych
JH>    w swietlicy co NAPRAWDE potrafia pisac, a mamy
JH>    ich chyba 5-6 osob i do tych co posiadaja potrzebna
JH>    wiedze z najnowszej historii, zeby taki tekst
JH>    zaprojektowali.

Zastanawiam sie nad propozycja Jurka i Grzegorza, dotyczaca pisania petycji do wladz polskich, zadajacych przeprosin za Marzec. Moim zdaniem - zdecydowanie nie. Argumentow mam kilka.

Po pierwsze, o ile pamietam, Polska oficjalnie ustosunkowala sie do Marca. Zdaje mi sie, ze na poczatku lat 90-tych zostala podjeta uchwala sejmowa, potepiajaca Marzec. Przeszla bez publicznego echa, ale byla.

Byl to pierwszy sejm postkomunistyczny, tzw. kontraktowy, i warto pamietac, ze zasiadalo w nim wielu, ktorzy ten Marzec wlasnymi rekami robili. Projekt ustawy zglosil posel Zbyszek Janas z Unii Demokratycznej. Ludka Wujec i Leszek Kantor zapewne wiedza na ten temat znacznie wiecej.

Jest jednak inny, wazniejszy aspekt. Marzec nie jest sprawa Zydow - Marzec jest sprawa Polakow. Jakby na to nie patrzec i jakich argumentow nie uzywac - rozgrywka polityczna, nacisk Moskwy, kulminacja procesu trwajacego wiele lat - jest to bezsprzecznie jeden z najbardziej haniebnych momentow powojennej historii Polski. Polacy, a nie Zydzi musza sie z tym okresem rozliczyc w takim wymiarze, jaki uwazaja za sluszny i zgodny z ich narodowym sumieniem. Nie do nas nalezy jakakolwiek proba podjecia dialogu w tej sprawie. Do nas nalezy pamiec.

I sprawa trzecia, dla mnie najistotniejsza: leza przede mna moje wlasne dokumenty z Marca, plugawe swistki bez nadrukow i pieczeci. "Wniosek o ukaranie studenta Daszkiewicza Henryka, syna.., zamieszkalego..., obwinionego o wspolorganizowanie i aktywny udzial w zajsciach... Stawiam wniosek o wydalenie w/w z uczelni..." Widnieje na nich podpis rzecznika oskarzenia komisji dyscyplinarnej, doktora prawa miedzynarodowego, w kilkanascie tygodni pozniej juz docenta, potem zasluzonego profesora i dyrektora powaznego instytutu.

I dalsze, takie same, przysylane poczta w pomietych, tanich kopertach: orzeczenia dwoch Uczelnianych Komisji Dyscyplinarnych. "Komisja uznala w/w winnym zarzucanych mu czynow i orzekla kare wydalenia z Uczelni". Te papiery sa dla mnie czyms wiecej niz swiadectwem czasu - sa najwyzszym odznaczeniem, jakiego w zyciu dostapilem. Ja mialbym apelowac do Polakow, zeby mnie przeprosili?

Nigdy.

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 20 Jan 1998 11:30:38 +0100
From: "Aleksander Niemand" <alex.anacon@xxxxxxx.xx>
Subject: SV: Marzec 68 - 30 lat pozniej

Heniek Dasko komentuje:

HD>    Te papiery sa dla mnie czyms wiecej niz swiadectwem
HD>    czasu - sa najwyzszym odznaczeniem, jakiego w zyciu
HD>    dostapilem. Ja mialbym apelowac do Polakow, zeby
HD>    mnie przeprosili?

HD>    Nigdy.

Heniek,

Swieta racja! Zastanawiam sie nad symbolicznym znaczeniem samego uczynku "przeprosin". Wydaje mi sie ze przperosin oczekuje sie zwykle od kogos kto jest nam nieobojetny a kto w ten czy inny sposob nas obrazil/skrzywdzil i z kim w Dalszym_Ciagu_Jestesmy_Emocjonalnie_Zwiazani_i_Chcemy Kontynuowac_Relacje.

Oczywiscie zakladamy przy tym ze przepraszajacy rozumie swoje postapienie i okazuje prawdziwa skruche. Wtedy przpraszany przebacza i "kochamy sie dalej".

Wydaje mi sie zadanie przeprosin za Marzec 68 jest w jakims stopniu symptomem "Love-Hate Relationship" do Polakow/Polski ze strony tych ktorzy tych przeprosin oczekuja/zadaja.

Nie ludzmy sie - na arenie politycznej takie przeprosiny nie maja najmniejszego znaczenia i nic nie zmienia.

A mnie juz przeproszono. Zrobil to w 1974 roku Polak zamieszkaly w Anglii. Wierzacy i praktykujacy katolik bez zadnego wyzszego wyksztalcenia powiedzial mi przy wodce:

"Ja we wlasnym imieniu musze Cie przeprosic za to co z Wami Polska zrobila. Ja sie przed Toba wstydze ze jestem Polakiem"

Oficjalne przeprosiny z podpisami dygnitarzy sa w porownaniu z tym nie warte papieru na ktorym je napisza. Bo ten czlowiek to powiedzial z serca a nie na zadanie i petycje. I dlatego ja tego pijaka uwazam za jednego z Prawdziwych Polakow.

Olek

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 20 Jan 1998 21:39:31 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Marzec 68 - 30 lat pozniej

Leon Szyfer wrote:

HD>    Czy jakiejkolwiek satysfakcji dostarczyly
HD>    nam przeprosiny Walesy?

Moim zdaniem - bezsprzecznie tak.

Tyle, ze nikt o to nie musial prosic. Walesa zrobil to z wlasnej (czy swoich doradcow) inicjatywy. To jest wedlug mnie zasadnicza roznica.

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 20 Jan 1998 20:34:32 +0100
From: Anita Burg <burg@xx.xxx.se>
Subject: Re: Marzec 68 - 30 lat pozniej

Moze nie do Polakow, a raczej do Polski (czytaj polskich wladz), ale poza tym calkowicie sie z Henrykim zgadzam. Szczegolnie przemawia do mnie drugi z argumentow (ten pozostawiony w ogonie).

No way.

Stefan

HD>    ...Ja mialbym apelowac do Polakow,
HD>    zeby mnie przeprosili? Nigdy.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 21 Jan 1998 13:33:45 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Marzec 68 - 30 lat pozniej

xxxxxxx@INS.STATE.NY.US wrote:

>    Ja uwazam ze powinnismy wziasc pod uwage tez ludzi
>    kturzy byli zmuszeni wyjechac po przepracowaniu
>    wielu lat. Im sie naleza emerytury. Oni czesto
>    zostawili tam wszystko mieszkanie prace itd. Nie
>    kazdy potrafil ulozyc dobrze zycie od poczatku.

>    Leszek

Leszek, ja mysle, ze trzeba sie dowiedziec, co w tej sprawie mowi ustawodawstwo polskie (chyba Kodeks Pracy). Sprawa ma szerszy wymiar niz Zydzi, bo na niemal identyczne dokumenty podrozy wyjezdzali tez masowo do Niemiec Slazacy i Warmiacy.

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Wed, 21 Jan 1998 17:37:42 -0500
From: "hdasko" <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Prusactwo

"Sto lat mijalo, jak Zakon Krzyzowy We krwi poganstwa polnocnego brodzil. Juz Prusak szyje uchylil w okowy, Lub ziemie oddal, a z dusza uchodzil. Niemiec za zbiegiem rozpuscil gonitwy, Wiezil, mordowal az do granic Litwy."

To wyscie dlatego wyjechali... Czulem instynktem klasowym, ze w nasze szeregi wkradl sie obcy element!

Mazurzy, pewnie masz racje. Myslalem, ze Warmiacy. Zawsze mi sie mieszali, ze soba i z Kurpiami. Pamietam, ze ich wszystkich gnoili niegorzej niz inne mniejszosci.

H

Date: Wednesday, January 21, 1998 4:36 PM
From: Dorota & Samuel <xxxxxxx@xxx.xxxxxxxxx.dk>
Subject: Sv: Marzec 68 - 30 lat pozniej

Heniu, malutkie sprostowanie. Jako rodowitemu
Prusakowi wschodniemu, to wydaje mi sie ze to
byli nie Warmiacy lecz Mazurowie.

Slawek

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Fri, 23 Jan 1998 21:37:21 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Maryla Hansen napisala o security

Wiesiek wrote (na "serio", po nieznanym mi liscie Maryli Hansen, krytykujacym poziom zabezpieczenia elektronicznego Swietlicy):

Maryla napisala :

>> "Security!" Moj komentarz na temat aktualnego stanu
>> "sekuryty" to cichutki chichot [--]

Bardzo przepraszam ale zdaje sie nie bardzo wiesz
o czym mowisz.
            [--]
Przykro mi ze siejesz panike i nie wiem z jakiego powodu. Wiesiek

hansen (hS) - miedzynarodowa jednostka zbiorowej paniki.

Orson Welles, "Wojna Swiatow" - ca 700 hS
Alfred Hitchcock, "Ptaki" - ca 60 hS
powazne ostrzezenie Chin wystosowane do b. ZSRR - 11.3 hS

Niebezpieczenstwo spenetrowania tajnych archiwow Swietlicy "Reunion '68" przez hackerow-antysemitow, zadnych wiedzy o tajnym zyciu Zydow, np:

- sekrety kanapy Julka B.
- kazirodczy zwiazek Azymuta z Esterka
- Feliks, krwawy pies Webmeistera - czyli Wunderwaffe Swietlicy
- podwodne eksperymenty dra Z., etc. -

- aparatura pomiarowa jaka dysponujemy nie mierzy wartosci mniejszych od 0.00001 hS.

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Fri, 23 Jan 1998 21:53:35 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: bacz bys nie stracil

Julius Pilpel wrote:

Kiedys udac sie chcial Pier do Limy
Razem z nim tam pojechali by my
Z wiza byly problemy
Takich krajow nie chcemy
Takie kraje to my Pier do Limy.

Podobne skladanki slowne, choc nie rymowane, pamietam ze szkoly. Dotyczyly nazwisk roznych narodowosci. Wiekszosc byla marna, ale kilka nienajgorszych, poczawszych od Rumuna - Szczypopasku.

Byl tez Gruzin (Rucha Aszkwili), Japonczyk (Jebiesuki Nabosaka) oraz, najlepszy z nich wszystkich, Hindus (Iondra Mahore).

H.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Sat, 24 Jan 1998 15:58:36 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: try to understand

Josef Zorski wrote (o liscie do Dra Liderta):

JZ>    Czesc.Powracam do mojego listu [--]

JZ>    Jezyka angielskiego uzywalem azeby uniknac
JZ>    ew.zlosliwosci, ktorych nie potrafie wyrazac
JZ>    w j.angielskim.

Niebywale. Jozek, ktory wlada perfekcyjnie co najmniej dwoma jezykami (polskim i szwedzkim), pisze w trzecim - bo wtedy lepiej wie, co pisze.

Bez zlosliwosci, z czystym podziwem -

H.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 25 Jan 1998 21:05:12 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Dialog z Polakami

Leon Szyfer wrote (w odpowiedzi na propozycje Wlodka Richtera, by zaangazowac organizacje polonijne w protest przeciw antysemickim dowcipom):

JZ>    Organizacje polonijne w Kanadzie palcem w bucie
JZ>    nie kiwna. Dzisiaj wlasnie slyszalem, ze jakis
JZ>    ksiadz bedzie mial prelekcje na temat: "Czy
JZ>    mozliwy jest dialog polsko-zydowski". Ktos, kto
JZ>    zastanawia sie nad powyzszym, nie moze byc naszym
JZ>    sojusznikiem. Jedyny nasz sojusznik w Kanadzie
JZ>    to PAN Zygmunt Sobolewski. Pisze PAN, bo jest
JZ>    on czlowiekiem z samych duzych liter.

Leon, to jest kilka odrebnych problemow:

1. Organizacje polonijne rzeczywiscie nic nie zrobia - powiedza, ze to nie jest ich sprawa. Co wiecej, poprosza Zydow, zeby wystapili przeciwko antypolskim dowcipom w Kanadzie, na co Zydzi z kolei odpowiedza, ze to nie oni te dowcipy wydaja.

2. Z ksiedzem nie masz racji. Prelekcja nosi tytul "Dialog katolicko- zydowski w Polsce", wyglasza ja ks. prof. Waldemar Chrostowski, wiceszef Rady Chrzescijan i Zydow, specjalista episkopatu do spraw dialogu z judaizmem. Jest czlowiekiem b. zasluzonym w sprawach dialogu i nie nalezy go widziec jako postaci marginesowej czy negatywnej. Rozumiem, ze o tym nie wiedziales, ale to jest postac w najwyzszym stopniu pozytywna i nie chcialbym, zeby ktokolwiek z czytelnikow o nim zle myslal. W "Polityce" z 1 listopada byl jego spory tekst o watykanskim sympozjum "Korzenie antyjudaizmu".

3. O "sojusznikach w Kanadzie". To tez nie jest zupelnie tak. Od dziesieciu lat jestem dzialaczem Polish-Jewish Heritage Foundation  of Canada, organizacji, ktorej celem jest m.in. aktywne popieranie dialogu (Lilka Elbaum byla czlonkiem naszej Rady Nadzorczej przed przeprowadzka do Bostonu, gdzie dziala teraz w American Association for Polish-Jewish Studies). Polonia kanadyjska, a szczegolnie torontonska, jest w swoich postawach wyjatkowo reakcyjna i czescia tego jest antysemityzm, ktory jest wsrod Polonii powszechny i widoczny. Tym niemniej dialog istnieje, pewne rezultaty przynosi, a organizacje polonijne sa dzis do tego dialogu bardziej pozytywnie nastawione niz w przeszlosci. Niezwykle cenna role odegrali dwaj polscy konsulowie w Toronto, poprzedni - Andrzej Brzozowski, dzialacz Solidarnosci z Gdanska, i obecny, Wojciech Tycinski, zawodowy dyplomata z Warszawy. Obaj zaangazowali sie w dialog bardzo ktywnie, mimo szeptanych negatywnych reakcji ze strony Polonii. Ks. Chrostowski zostal sprowadzony do Kanady wlasnie dzieki wysilkom konsulatu, a Canadian Jewish Congress pomaga w stworzeniu mu platformy publicznej. Istnieje niewielka liczebnie, ale jakosciowo znaczaca grupa Polakow, popierajacych dialog i bioraca udzial w imprezach Fundacji, zdarzaly sie tez imprezy organizowane wspolnie, choc z rzadka. Polonijne instytucje kulturalne od czasu do czasu prezentuja imprezy, tematycznie zwiazane z udzialem Zydow w kulturze polskiej, i musze powiedziec, ze te prelekcje, z zalozenia elitarne, sciagaja niezla publicznosc polska, niekiedy do stu osob.

Dialogowi nie pomaga fakt, ze wsrod Zydow kanadyjskich skrajnie antypolskie postawy sa rownie rozpowszechnione jak antysemityzm wsrod Polakow i poglady te gloszone sa publicznie, nierzadko w anglojezycznych mediach. To napedza wzajemny krag nienawisci i z Zydami na pewno nie jest latwiej rozmawiac niz z Polakami.

4. Zygmunt Sobolewski to Polak z Alberty, wiezien Oswiecimia, majacy wielkie zaslugi dla upamietnienia martyrologii Zydow. Jest to czlowiek bezsprzecznej szlachetnosci - ale w ostatnich latach stal sie postacia kontrowersyjna i nierzadko konfliktowa.

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 25 Jan 1998 22:44:50 -0500
From: Leon Szyfer <soleil@xxxx.com>
Subject: Re: Dialog z Polakami

Henry Dasko wrote:

HD>    2. Z ksiedzem nie masz racji. Prelekcja nosi tytul
HD>    "Dialog katolicko-zydowski w Polsce", wyglasza
HD>    ja ks. prof. Waldemar Chrostowski, wiceszef Rady
HD>    Chrzescijan i Zydow, specjalista episkopatu do
HD>    spraw dialogu z judaizmem. Jest czlowiekiem b.
HD>    zasluzonym w sprawach dialogu i nie nalezy go
HD>    widziec jako postaci marginesowej czy negatywnej.
HD>    Rozumiem, ze o tym nie wiedziales, ale to jest
HD>    postac w najwyzszym stopniu pozytywna i nie
HD>    chcialbym, zeby ktokolwiek z czytelnikow o nim
HD>    zle myslal. W "Polityce" z 15 listopada byl jego
HD>    spory tekst o watykanskim sympozjum "Korzenie
HD>    antyjudaizmu".

Henryku,

przekazalem jedynie to, co uslyszalem w polskiej audycji telewizyjnej. Brzmialo to: "Czy jest mozliwy dialog polsko-zydowski?"

Antypolskie stanowisko maja nie tylko Zydzi w Toronto. Bardzo czesto w shtetlicy slyszymy podobne glosy. Jest to moje, prywatne, zdanie, ale wydaje mi sie, ze wielu naszych kolegow wykazuje typowe postawy neofitow zarowno w stosunku do Polakow, jak i w stosunku do komunizmu. Komunizm wrzucilem tutaj nie przypadkowo. Zaczeto w shtetlicy dzyskusje na temat "komunizmu z ludzka twarza" i nie podjeto hasla "kapitalizmu z ludzka twarza", a moglbym im podrzucic chociazby ten sam, bolesny dla nas z zupelnie innych powodow, rok 1968 w Europie i USA.

Do dialogu wymagane sa zawsze dwie strony. Nie widze, niestety, zbyt wielkich checi po naszej zydowskiej stronie. Z jednej strony sa tacy ludzie, jak Ty i Lilka, ale z drugiej, moze jestem czarnym pesymista, zdecydowana wiekszosc jesli nie przeciwnikow, to ludzi obojetnych.

A prelekcje i imprezy, o ktorych mowisz, rzeczywiscie sciagaja publicznosc polska, ale chyba duzo mniej zydowskiej. Z wielkim zdziwieniem obserwowalem na pokazie filmu "Korczak" przewage liczebna Polakow nad Zydami.

Zygmunt Sobolewski jest postacia kontrowersyjna, to fakt, ale powiedz mi, czy znasz chociaz jednego bylego wieznia obozu koncentracyjnego, ktorego moglbys nazwac czlowiekiem bez problemow.

Juz czas najwyzszy, zebysmy sie na te wodeczke wybrali.

Serdecznosci

Leon

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Sun, 25 Jan 1998 23:46:24 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Po cwiarteczce

Po cwiarteczce, w niedzielny wieczor:

Nasz kolega, Jakub Bekker z USA
chcial skrzyzowac wielblada-garbusa
z innym stworem.
Przed tym potworem,
garbus, broniac sie, dal mu calusa.

Reunionczyk z Kanady, Leon Szyfer,
zamiast karpia trzymal zywy renifer
w wannie.
Raz pokazal go pannie,
ta spytala: karp to, czy lucyfer?

Tu, w Toronto, styczniowej niedzieli
rozmyslalem o milej Sachs Eli.
Ze w Swietlicy jej braknie,
moje zycie az blaknie,
mysle sobie, ze z kims sie weseli.

H.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Mon, 26 Jan 1998 22:47:19 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: zagadki - podsumowanie

Wlodzimierz Rozenbaum wrote (o dialogu polsko-zydowskim):

WR>    Wbrew pozorom, sprawa dialogu nie jest latwa,
WR>    za to czesto niewdzieczna. Z mojego 20-letniego
WR>    doswiadczenia wynika, ze bardziej chodzi tu
WR>    o tworzenie grup wzajemnej adoracji niz solidnego
WR>    forum dyskusyjnego. Moje doswiadczenia nie zawsze
WR>    byly pozytywne mimo, ze uczestniczylem w oficjalnych
WR>    dialogach w roznych miastach USA organizowanych
WR>    przez American Jewish Congress i Polish American
WR>    Congress i inne organizacje. Nawet uczestnictwo
WR>    takich osobistosci jak Lucjan Dobroszycki, Jan
WR>    Nowak, Jacek Kalabinski i innych, ktorych nazwisk
WR>    juz nie pamietam, niewiele pomagalo, poniewaz
WR>    wiekszosc dialogow odbywalo sie przy udziale
WR>    stosunkowo niewielu osob, ktorych o potrzebie
WR>    dialogu nie trzeba bylo przekonywac. Oddzialy-
WR>    wanie na spolecznosc polska i zydowska, to
WR>    zupelnie inna sprawa i dialogi nawet z udzialem
WR>    100 (w wiekszosci tych samych) osob niewiele
WR>    daja.

To po jaka cholere spedziles dwadziescia lat na czyms, co wedle Ciebie sluzy "wzajemnej adoracji"?! Co za bzdura! Co to znaczy: niewiele daja? Czego oczekujesz - ze zaspiewaja "kochajmy sie" i zatancza majufesa w rytmie mazura?

Ty jestes, zdaje sie, historykiem i wiesz lepiej od nas wszystkich, ze plemiennych uprzedzen i fobii - a taki jest wzajemny stosunek Polakow i Zydow - nie zmienisz w ciagu jednego czy dwoch pokolen, szczegolnie w diasporze. Wazne, zeby funkcjonowaly kanaly wzajemnego dialogu, zeby nie wszystko przeradzalo sie w stek wzajemnych oskarzen, podlanych sosem nienawisci. W tym zasluga ludzi, ktorych wymieniasz. Ten dialog - bardziej w Polsce niz w Ameryce, ale i tutaj tez - wyglada dzis diametralnie inaczej niz dwadziescia lat temu i aby tego nie widziec, trzeba na sile zakrywac sobie oczy rekami.

Oczywiscie, ze wydaja takie broszurki, z jaka walczy Janusz. Oczywiscie, ze jest Radio Maryja i niezmierzone stosy antysemickiego smiecia. Oczywiscie, ze sa polonijne gazety, pelne niecheci - i znacznie gorzej. Ale judaica wydawane w Polsce mozna dzis liczyc nie na poszczegolne tytuly, tylko na metry biezace. Myslisz, ze kto to to kupuje - ten kaleki minian od Kostka Geberta i Staszka Krajewskiego? Szefem katedry historii Polski na University of Toronto, wsrod czarnosecinnej Polonii, jest Piotr Wrobel, Polak, historyk mniejszosci narodowych, ktory pracowal w ZIH-u i nauczyl sie jidysz, zeby moc czytac dokumenty. Wiesz, co to dla tych judofobow znaczy? Na KUL-u uczy Monika Adamczyk- Garbowska, ktora IB Singera tlumaczy nie z angielskiego, jak to ma miejsce wszedzie indziej, ale z jidysz wlasnie - Monika jest Polka, a ja nie znam drugiego takiego wypadku. Kazda lepsza ksiegarnia w Polsce ma dzis dzial judaikow, i nie mowie tu o martyrologicznej pornografii czy ksiazkach kucharskich. To trafia - powoli, watlym strumyczkiem, ale trafia - takze i tutaj. Budzi czesto reakcje odwrotne, poczucie zagrozenia i agresji - ale cieknie.

Mozesz napisac, ze Cie to nic nie obchodzi i nie chcesz miec z tym nic wspolnego - Twoja racja. Ale jesli od dwudziestu lat "uczestniczysz w oficjalnych dialogach" to nie pisz mi o "grupach wzajemnej adoracji", bo kazdy z tych nawiedzonych ludzi moglby znacznie przyjemniej i weselej spedzic czas. To sa ludzie madrzy i efektywni, a nie bledni rycerze. Mnie nawet nie chodzi o kulture polska, ktora jest moja kultura, chociaz zamerykanizowany jestem nie gorzej od kazdego z nas. Mnie chodzi o cos zupelnie innego. Ja wierze, ze moja cywilizacja i moje plemiona nie sa Bosnia, wierze, ze jest inna droga i inny jezyk. Wiec albo nie "uczestnicz", albo - jesli juz to robisz - przestan epatowac cynizmem.

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Thu, 29 Jan 1998 01:24:23 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: zagadki - podsumowanie

Wlodzimierz Rozenbaum wrote:

WR>    [--] Na wiekszosc dialogow bylem zapraszany. Nie
WR>    zajmowalem sie organizowaniem spotkan zawodowo
WR>    i nigdy nie mialem takich ambicji. [--] Uwazam,
WR>    ze niewiele daja szerszej spolecznosci, poniewaz
WR>    sa one organizowane i oglaszane tylko w pewnych
WR>    srodowiskach [--], niemal za zaproszeniami,
WR>    i wiekszosc Zydow i Polakow nawet nie wie, ze
WR>    cos takiego istnieje. Oczywiscie, patrzymy na
WR>    te rzeczy z innej perspektywy.

WR>    Ale ja nie porownywalem sytuacji w Polsce
WR>    z sytuacja w USA. I nie bardzo rozumiem jak twoje
WR>    przyklady z Polski moga pokazac nam lepiej zbawienny
WR>    wplyw dialogu na sytuacje w Kanadzie. Ja nie zyje
WR>    jedna noga w Polsce i jedna w USA i dlatego nie
WR>    przenosze doswiadczen z jednego kraju na drugi.
WR>    W oslabieniu antysemityzmu w USA czy Kanadzie
WR>    najwieksza role odgrywa wieloletnia tradycja
WR>    ustroju demokratycznego, a nie wystep zespolu
WR>    klezmerskiego na spotkaniu polsko-zydowskim
WR>    w Chicago czy zydowsko-polskim w Waltham, MA.
            [--]

Wlodku,

Dziekuje za list. Nie bardzo mam ochote Ci wyjasniac, jaki jest zwiazek pomiedzy tym co sie dzieje w Polsce a reakcjami w diasporze - i na odwrot. Rozumiem, ze nie zajmujesz sie tym zawodowo - ludzie, ktorych w poprzednim liscie wymieniasz tez nie angazuja sie dlatego, ze ktos im pod koniec miesiaca przysyla czek. Jesli chodzi o "szersza spolecznosc" i klezmerow - moge Ci tylko napisac, ze na dyskusje o "Liscie Schindlera" przyszlo w Toronto ponad 300 osob, na Michnika - ponad 400, na Marka Edelmana - blisko 600.

Trudno mi sie oprzec sugestii. Kiedy nastepnym razem zaprosza Cie do udzialu - moze byloby na miejscu, gdybys im podziekowal i napisal, ze uwazasz to za towarzystwo wzajemnej adoracji, a sprawy zwiazane z dialogiem i tak zalatwi wieloletnia tradycja etc.

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Fri, 30 Jan 1998 22:51:03 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Birobidzan czyli chlop z Grojca

Leon Rozenbaum, cytujac Leona Szyfera:

LS>    ... a jak kiedys do swietlicy napisalem, ze
LS>    wiecej mam wspolnego z chlopem spod Grojca
LS>    niz z Zydem z Iranu, to byli tacy, ktorzy
LS>    mowili, ze to bzdura...

Na co Leon R. zareplikowal:

LR> odczuwam definitywna wspolnote losu i historii
LR> z Zydem iranskim. Nie odczuwalem zadnej wspolnoty
LR> z "chlopem spod Grojca" w ciagu pierwszych 21
LR> lat mojego zycia, kiedy jeszcze mialem prawo
LR> do takiego samego polskiego paszportu jak on.

Panowie, a odpowiedz "ani z jednym, ani z drugim" wolno dac?

Henryk D.

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Sat, 31 Jan 1998 10:41:46 -0500
From: Leon Szyfer <xxxxxx@cpol.com>
Subject: Re: czyli chlop z Grojca

Henryku, dac wolno. Chlop spod Grojca jest symbolem, oczywiscie. A ty jestes kokiet. Chadzasz na spotkania z "chlopami spod Grojca", nie podejrzewam Cie natomiast o uczestnicwo w hucznym otwarciu Sefardic Kehila Centre w Toronto.

Leon S

To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Sat, 31 Jan 1998 12:56:58 -0500
From: "hdasko" <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: chlop z Grojca

Teraz, kiedy zabralismy sie do sedna sprawy, ten kmiec nagle okazuje sie "symbolem". Zaraz bedzie, ze to chlop z Gombrowicza, dusza naszego wspolnego dziedzictwa, tego od Jankiela, Rachel, Berka Joselewicza i Meira E. I jeszcze masz tupet mnie nazywac kokietem.

Na otwarcie Sefardic Kehila nikt mnie nie zapraszal, a Ty, Leon, nie zaproponowales, ze mnie zabierzesz. Ci spod Grojca jednak od czasu do czasu jakies zaproszenie przysla...

Best,

H.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sat, 31 Jan 1998 18:08:25 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Kto nas wyrzucal

Yossi HaYored wrote (w polemice z Jozkiem Zorskim
na temat uczenia polskich dzieci w szkolach o Marcu) :

YH>    To jest rzeczywiscie kwestja co jest dla kogo wazne.
YH>    Dla nas to wazne, gdyz to NAS dotyczy. Po wojnie
YH>    z Polski wyrzucono Niemcow z "Ziem Odzyskanych"
YH>    znacznie brutalniej niz nas. Nie wielu Polakow tez
YH>    o tym wie. Kazdy ma prawo mowic o swojej historji,
YH>    my tez, ale mi specjalnie nie zalezy aby Polacy
YH>    uczyli sie wlasnie o Marcu. [...]

YH>    Odnosnie mojego wyjazdu z Polski, to mnie z Polski
YH>    nikt nie wyrzucal. Ja wyjechalem majac 18 lat,
YH>    zostawiajac cala rodzine w Polsce. Rodzice i brat
YH>    zostali (sa tam do dzisiaj). Juz rok przed Marcem
YH>    mowilem rodzicom ze po maturze wyjade do Izraela,
YH>    przyszedl Marzec i to mnie wlasnie przekonalo ze
YH>    mialem racje. Prawde mowiac nie wiem czy wlasnie
YH>    Marzec to jest ta najwazniejsza wiadomosc jaka
YH>    chcialbym przekazac dzieciom (4.5 i 7.5 lat). [...]

YH>    Ja wyjechalem z Polski z Polskim paszportem na
YH>    wycieczke i nie wrocilem, wiec zaraz po przyjezdzie
YH>    do Izraela nie tylko ze nie bylem bezpanstwowcem,
YH>    wrecz na odwrot - bylem dwupanstwowcem. Dopoki
YH>    mieszkalem w Izraelu nie bardzo mnie te polskie
YH>    obywatelstwo obchodzilo, ale po przyjezdzie do
YH>    USA, gdy komunizm zaczal sie kruszyc, postanowilem
YH>    zrezygnowac z polskiego obywatelstwa, aby moc
YH>    odwiedzic rodzicow w Polsce. Wiec to ja prosilem
YH>    polski konsulat o odebranie mi obywatelstwa
YH>    polskiego - i nie bylo to tanie, kosztowalo mnie
YH>    to okolo $200. Za to teraz moge oficjalnie sie
YH>    smiac z polskich kawalow. Mam zaswiadczenie
YH>    z polskiego konsulatu ze juz nie jestem Polack.

Yossi, wedlug mnie nie masz racji.

Twoje osobiste losy, dla mnie niezwykle ciekawe, nie tylko nie sa reprezentatywne dla polskich Zydow pod koniec lat 60-tych - stanowia oczywisty i rzadki wyjatek. Od jesieni 1967 osobom pochodzenia zydowskiego znacznie trudniej bylo dostac paszport, czy nawet wkladke na wyjazd do Jugoslawii. Promowano emigracje Zydow, a nie odmowe powrotu. Nie mam zamiaru sie na ten temat rozwodzic, bo to oczywiste.

Dwie inne sprawy: najpierw o "mnie z Polski nikt nie wyrzucal".

Ta fraza powtarza sie czesto w naszych dyskusjach. Umowmy sie, ze w sensie fizycznym nikogo z Polski nie wyrzucano: pojecie przymusowej ekspulsji, stosowanej w innych krajach bloku (Czechoslowacja, ZSRR, NRD), w Polsce nie istnialo. Co wiecej, Marzec byl procesem stosunkowo lagodnym - nie pamietam, zeby kogos zmuszono do wyjazdu przez np. wyrzucenie z mieszkania. Wypadki przemocy fizycznej wlasciwie nie mialy miejsca. Osobom usunietym ze stanowisk na ogol nie czyniono wiekszych trudnosci po zmianie kariery, a co badziej zasluzonym funkcjonariuszom apartu partyjnego i administracyjnego pomagano znalezc miejsce zaczepienia. Nikogo nie wysiedlono z miejsca zamieszkania, jak to sie regularnie zdarzalo w ZSRR, nikt nie byl zmuszony zamiatac ulice, co przydarzalo sie np. intelektualistom czeskim po interwencji Paktu Warszawskiego. O ile wiem, nie zabierano rent: znam wypadki, ze osoby pobierajace tzw. "rente partyjna", mimo usuniecia z partii, otrzymywaly ja nadal. Represje zawodowe, organizacyjne i akademickie dotknely stosunkowo niewielu. Wiekszosc wyrokow sadowych zostala zlagodzona amnestia z 22 lipca 1969. Studia w Polsce ukonczyl nawet Adam Michnik, choc zaocznie i nie w Warszawie. Gomulka nie byl Idi Aminem Dada: nie puszczano w samych majtkach, tylko z bagazami. Kto chcial, mogl zostac. Jest wsrod nas sporo takich, ktorzy wyjechali nie po Marcu, ale sporo pozniej, mam tez w Polsce po dzis dzien licznych przyjaciol Zydow i wszyscy bez wyjatku ulozyli sobie zycie.

To wszystko prawda. Jednoczesnie chce Ci napisac, ze Twoje slowa "mnie z Polski nikt nie wyrzucal" uwazam za calkowicie sprzeczne z rzeczywistoscia. Kluczowym elementem Marca (nie jedynym, ale kluczowym) byla proba usuniecia Zydow z Polski za pomoca presji psychicznej, propagandowej i administracyjnej. Byla to proba podjeta z premedytacja, wyegzekwowana sprawnie i uwienczona znacznym sukcesem. Z Polski nie wyjechali wprawdzie wszyscy Zydzi, ale wyjechala ich wiekszosc.

Indywidualne odczucia, reakcje, wreszcie decyzje tamtych dni byly rozne i nikt nie ma prawa osadzac owczesnych czy pozniejszych wyborow. Ale stwierdzenie, ze jakiegokolwiek Zyda z Polski nie wyrzucano jest w najwyzszym stopniu nieprawdziwe: owczesne wladze pragnely pozbyc sie wszystkich Zydow, zarowno tych poczuwajacych sie do tozsamosci zydowskiej, jak i tych calkowicie zasymilowanych. Marzec byl rozprawa z rewizjonistami, rozgrywka wewnatrzpartyjna, pokoleniowa zmiana kadry - tym takze. Ale przede wszystkim, w swoim najbardziej unikalnym wymiarze, Marzec byl niekwestionowalna proba wyrzucenia z Polski w s z y s t k i c h Zydow, a wiec takze i Ciebie. Nie rewizjonistow, nie komandosow, nie syjonistow, nie tych z "dwiema ojczyznami" - wszystkich, bez wyjatku, Zydow.

Sprawa druga to nauka o Marcu. Masz absolutna racje - pod pewnymi wzgledami Marzec nie byl unikatem. Wladze Polski powojennej dazyly do stworzenia panstwa homogenicznego etnicznie. Wysiedlono Niemcow, przez cala lata wywierano podskorna presje na Slazakow, Warmiakow i chyba Mazurow (Slawek mnie poprawil, myslalem, ze Kaszubow), aby emigrowali do NRF. Zasadniczo, poza szczegolnymi przypadkami, nie czyniono trudnosci Zydom, pragnacym emigrowac pod koniec lat 40-tych i w latach 50-tych. W sposob aktywny i swiadomy hamowano tendencje tozsamosciowe wszystkich grup etnicznych w Polsce.

Przy tym wszystkim Marzec mial swoj wymiar szczegolny, i to nie tylko dla Zydow - takze dla Polakow. Nie znam przypadku podobnej kampanii w zadnym kraju cywilizowanego swiata, komunistycznym czy niekomunistycznym, w czasach poststalinowskich. Byl to jedyny znany mi wypadek masowej, zorganizowanej akcji antysemickiej, bedacej dzielem panstwa - nie jednostek czy klik, ale wlasnie panstwa - majacego pretensje do przynaleznosci do tzw. Europy.

Oczywiscie, ze nalezy uczyc, nalezy za wszelka cene. Dla Polakow jest to wazne ze zrozumialych powodow - jesli o tym wszystkim nie uczyc, to nauka historii bedzie rownie zafalszowana, jak w niedawnej przeszlosci. Dla Zydow - bo mnie jako Zydowi bardzo zalezy na tym, zeby mojej historii uczono wlasnie w Polsce, gdzie przez wiele stuleci mieszkala czesc mojego narodu. Wierze, ze moi wspolplemiency mieli pelne i absolutne prawo mieszkac tam tak dlugo, jak dlugo mieli na to ochote. Marzec im - nam - to uniemozliwil.

Pozdrawiam Cie,

Henryk D.

To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sat, 31 Jan 1998 23:57:13 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Chlop z Grojca

Leon Szyfer wrote (na forum, w dyskusji z Leonem R. o pokrewienstweie kulturowym):

LS>    Dla mnie pojecie narodowosc zydowska
LS>    jest wymyslem komunistow.

LS>    Po pierwsze; w Zwiazku Radzieckim, czy czlowiek
LS>    tego chcial, czy nie, mial we wszystkich dokumentach
LS>    "jewriej". Gdyby nie taka polityka, to byloby obecnie
LS>    duzo mniej Zydow w Rosji i duzo mniej rosyjskich
LS>    Zydow i niezydow w Izraelu.

LS>    Po drugie; u mnie w domu zawsze uwazalismy sie
LS>    za Polakow wyznania mojzeszowego. Tak zreszta
LS>    oficjalnie bylismy wszyscy klasyfikowani za
LS>    sanacji. Dopiero Polska Ludowa wprowadzila wszedzie
LS>    rubryki 'narodowosc'. Za Polaka wyznania mojzeszo-
LS>    wego uwazal sie moj przodek Fajwel Szyfer, ktory
LS>    w XIX wieku zakladal pierwsze swieckie szkoly
LS>    zydowskie w Polsce i ktory napisal pierwsza na
LS>    swiecie ksiazke o Napoleonie w jezyku hebrajskim.

Leon, poprzedniej dyskusji na ten temat nie pamietam, ale nie calkiem rozumiem Twoja teze. Za kogo wobec tego uwazasz Zydow, ktorzy nie wierza w Boga, np. cale rzesze Zydow amerykanskich? Za Amerykanow bez dodatku? A Zydow przechrzczonych - Natansonow, Wawelbergow, Epsteinow, Slonimskich, innych? Za Polakow - odpowiednie wyznanie wpisac? A Zydow - komunistow, programowo niereligijnych? Za nie- Zydow?

Wyjasnij, prosze, bo mam wrazenie, ze Cie zle rozumiem. Pojmuje Twoje slowa jako zaprzeczenie prawa jednostki do samostanowienia: jesli przyjac Twoja teze, to za kogo, ze spytam Cie bezposrednio, nalezy mnie uwazac (jestem czlowiekiem bezwyznaniowym)? Za eks- Polaka, obecnie Kanadyjczyka? Nie sadze, zebys to tak ujmowal, wiec podejrzewam, ze cos mi w Twoim liscie ucieka.

LS>    Heniek pisal dzisiaj o tym, kto nas wypedzil z Polski.
LS>    Ja zostalem w Polsce do 1983 r. i nie oskarzam
LS>    Polakow. Winni sa jedynie polscy komunisci. W okresie
LS>    Solidarnosci komunisci rowniez zaczeli wytykac zydostwo
LS>    Gieremka, Michnika, Modzelewskiego i innych.

Leon, alez to nieprawda. To jest w najwyzszym stopniu rewizja faktow historycznych. "Zydostwo Gieremka, Michnika, Modzelewskiego i innych", prawdziwe i wyimaginowane, wytykali nie komunisci, tylko antysemici - niezaleznie od barwy sztandarow, pod jakimi maszerowali i maszeruja nadal, mimo znikniecia komunizmu. Spojrzyj na te oslawiona sciepe, polska liste internetowa - tam sie brodzi po kolana w tego typu zarzutach, a zarazem i w nienawisci do wszystkiego, co bodaj pachnie czerwienia. Marzec istotnie byl dzielem komunistow - ale przeciez "Radia Maryja" nie wymyslil Gomulka!

Gdyby sie zastanowic nad Twoimi slowami, to nalezaloby je odczytac jako zrownanie komunizmu z antysemityzmem. To nonsens. Jak i w powyzszym akapicie, mam wrazenie, ze uzywasz jakiegos skrotu myslowego, ktorego nie pojmuje. Nie chcesz chyba zredukowac uwolnionego za czasow Solidarnosci (bo nie wymyslonego wtedy) antysemityzmu do komunistow? Nie musze Ci przeciez tlumaczyc, ze ten antysemityzm istnieje niezaleznie od systemu: komunisci jedynie dokooptowali go do zakresu wlasnych narzedzi politycznych.

LS>    Dla mnie Polska nie jest, wybacz ze sie powtarzam,
LS>    ani mniej ani bardziej antysemicka od innych krajow
LS>    swiata.

Nie mam zamiaru bronic pogladow Leona R., ktory dzieki Bogu niczyjej obrony nie potrzebuje, i z ktorym niejednokrotnie i z satysfakcja krzyzowalem piora. Nie pamietam jednak, zeby Leon kiedykolwiek expressis verbis napisal, iz uwaza Polakow za narod unikalnie antysemicki. Argumentacja "mniej-bardziej" jest nieprecyzyjna i kazdy to widzi inaczej, ale jest faktem naukowo udowodnionym*, ze z rozmaitych powodow postawy antysemickie (w najbardziej elastycznym pojeciu tego okreslenia) sa w Polsce nadal szeroko rozpowszechnione, przy znikomej owych Zydow liczbie.

* - Przed dwoma laty ukazala sie w Polsce obszerne opracowanie na ten temat, zatytulowane "Czy Polacy sa antysemitami?" Jest to sumiennie opracowany zbior badan socjologicznych, dotyczacych antysemityzmu w Polsce. Ksiazka jest dostepna na rynku (Oficyna Naukowa, Warszawa 1996, opr. Ireneusz Krzeminski).

Pozdrawiam Cie,

Henryk D.
EpistoChronologia  1967 
 1989 
 i   x   1990 
 ii   iii   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   1991 
 ii   iv   v   vii   viii   ix   xii   1992 
 i   ii   iii   iv   vii   ix   1993 
 iii   v   1994 
 i   v   ix   1995 
 iii   v   ix   xi   1996 
 v   viii   ix   x   xi   xii   1997 
 i   ii   iii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   xii   1998 
 i   ii   iii   vii   viii   ix   x   xi   xii   1999 
 i   ii   iv   v   vi   vii   viii   ix   x   xi   2000 
 i   iii   iv   v   vi   ix   x   xi   xii   2001 
 ii   iii   viii   xi   xii   2002 
 xii   2003 
 iii   vi   v   vii   viii   ix   x   xii   2004 
 ii   iii   iv   vii   viii   ix   x   xi   2005 
 i   iii   iv   v   vii   ix   2006 
                                                                                          

EgoTurfSurf  •  Daskografia  •  Dalej : Luty 1998