Epistochronologia • EgoTurfSurf • Daskografia • Wczesniej : Wrzesien 1997
To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Mon, 06 Oct 1997 16:04:53 +0400
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: FW: W Sprawie Biuletynu
Droga Heleno,
Te wojaze Cie skonfundowaly. Rozenbaumow jest dwoch. Jeden wpycha do wody, a drugi, ktory tam juz czeka, pozera zywcem.
Rozenbaum, ktorego cytujesz, nie jest wydawca Biuletynu. Wydawca Biuletynu jest Reunion'68. Co gorsza, tenze Rozenbaum nie jest takze redaktorem.
Ja ich rozrozniam po imionach, ale sa tacy, co po pazurach.
Milego,
Henryk Dasko
Brus, Helena wrote:
HB> Droga Swielico, HB> Pare dni temu wyslalam list zatytulowany HB> "W sprawie biuletynu". List ten nie mial HB> charakteru dowcipu. Natomiast okazuje sie, HB> ze nowy wydawca naszego biuletynu nie HB> potraktowal mojego listu powaznie. HB> Zreszta przeczytajcie sami (ponizej). HB> Pozdrowienia, HB> Helena Brus (New Jersey, USA) WR>> To: Brus, Helena WR>> Sent: Saturday, October 04, 1997 12:58 PM WR>> From: Wlodzimierz Rozenbaum[SMTP:wrozenba@xxxxxxx.net] WR>> Subject: Re: W Sprawie Biuletynu WR>> To wszystko za malo. Najpierw trzeba powolac Miedzy- WR>> narodowy Komitet Ekspertow do Spraw Nomenklatury, WR>> zeby zdefiniowal podstawowe pojecia, takie jak WR>> np. "demokracja". Poza tym, moze poprosic jakas WR>> odpowiednia organizacje, np. ONZ o patronat. WR>> Pozniej, stworzyc Miedzynarodowa Komisje Wyborcza WR>> pod kierownictwem Jimmy Cartera, zeby opracowala WR>> statut wyborow i pilnowala, zeby glosowanie odbylo WR>> sie zgodnie ze statutem. Mam jeszcze duzo innych WR>> pomyslow, ale musze konczyc, bo nie zdaze do kina. WR>> -Wlodek Rozenbaum
To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Wed, 08 Oct 1997 00:02:18 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Re: Maimonides
Josef Zorski wrote:
>>> There belong gentleness and docility;man >>> should not be hard and rough,but responsive, >>> obedient,acquiescent,and docile.You know >>> already His commandment,may He be exalted: >>> Circumcise therefore the foreskin of your >>> heart,and be no more stiffnacked.Be >>> silent,and hearken,O Israel. >>> If ye be willing and obedient [--] JZ> Ten tekst ktory cytowalem(w malenkiej czesci) jest JZ> z wielkiego dziela Maimonidesa "the Guide of the JZ> Perplexed", monument "of rabbinical exegesis",napisany JZ> przy koncu XII wieku. Ja mam w wydaniu dwu tomowym, JZ> ISBN 0-226-50231-7 moj cytat byl z 2:go tomu,str 532, JZ> chapter 33.Jak chcesz, moge ci przefaxowac cala ta JZ> strone,bo jest genialna. Chcialbym uslyszec twoj JZ> komentarz do tego kawaleczka ktory zacytowalem. JZ> Przez cale wieki pisano tomy komentarzy do JZ> tego.... serdecznosci
Jozku drogi,
Dziekuje Ci za list. Nie wiem jak zaczac, poza prostymi slowami: przeceniasz moje mozliwosci. Coz ja, bezboznik, swietokradca i nieuk, moge dodac do wiekow komentarzy medrcow - nie tylko w kwestii Majmonidesa, ale w jakiejkolwiek innej? Nauki, z jakimi zetknalem sie w latach, kiedy jest sie najbardziej podatnym na wplywy geniuszu - to, wstyd powiedziec, nie Majmonides, ale kilkadziesiat tomow pism Wielkiego Nauczyciela, ze zlota czcionka na grzbiecie i Jego podobizna tloczona reliefem na okladce. Nieco pozniej, w liceum, nauczal mnie filozofii - Tamara moze poswiadczyc - dyrektor, Karol Szwarc, o smutnym wejrzeniu zrezygnowanego dialektyka i suchotniczej aparycji. Snilem wtedy nie o arystotelizmie czy o zglebieniu triady heglowskiej, ale o kocich oczach Ewy Harley i skuterze Lambretta z silnikiem 175 ccm, jaki mial w naszej szkole kuzyn tejze Ewy, obecnie dobroczynca Biuletynu Reunion, Witek Markowicz. W pozniejszych latach z problemow filozofii interesowal mnie glownie grzech, a i to raczej nie od strony teoretycznej. Na szlachetna i niezbrukana droge zycia, jaka doradza Rabbi ben Majmon, jestem dzis juz za stary, podobnie jak na propozycje obciecia sobie jakiegokolwiek napletka, o czym takze jest mowa w przytoczonym przez Ciebie fragmencie.
Nie chcialbym, abys moje slowa potraktowal jako bluznierstwo. Wierze, ze gdyby nasze sciezki skrzyzowaly sie wczesniej, udaloby Ci sie mnie zawrocic z koslawego szlaku, wiodacego w glebie moralnego grzezawiska. Nikczemna pociecha - Schadenfreude - pozostaje mi tylko fakt, ze w Naszej Swietlicy znalezc mozna przynajmniej kilku osobnikow, ktorzy najwyrazniej upadli jeszcze nizej ode mnie.
Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie,
Henryk D.
To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Sun, 26 Oct 1997 13:37:21 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Lud wszedl do srodmiescia
WR> Tytulem eksperymentu zapowiadam niniejszym WR> zamieszczenie krotkiej notki na Tablicy WR> Ogloszen. Mam nadzieje, ze inni pojda moim WR> sladem. Wlodek Rozenbaum
Wlodku, oszalales. Wyobraz sobie, ze mieszkasz w jednej klatce schodowej z motlochem. Motloch nastawia idiotyczne program telewizyjne na caly regulator, urzadza sobie pijackie libacje pod Twoimi drzwiami, a czasami nawet szcza Ci na slomianke i do butelek z mlekiem. Na Twoj widok motloch spiewa blazenskie piosenki, potrzasa piesciami i syczy: "Zyd! Zyd! Do piwnicy!". Po czym Ty, kulturalnie, zabierasz teczke, gazete i okulary i istotnie do piwnicy sie przenosisz.
To nonsens. Jako demokrata musisz oczywiscie uznac prawo Twoich sasiadow do korzystania z tego samego zsypu do smieci, zgodnie ze znana maksyma "lud wszedl do srodmiescia". Nie wolno Ci, nawet potajemnie, nastapic na ogon ich obrzydliwego, pokrytego liszajami kundla. Musisz znosic ich zapach w windzie, wietrzyc slomianke i z ostrozna podejrzliwoscia ogladac mleko. Ale do piwnicy - nigdy! To Twoje mieszkanie, Twoja klatka schodowa i Twoje swiete prawo do obecnosci. Chetnie pomoge Ci umyc schody przed Twoimi drzwiami. A do piwnicy, czyli na Tablice Ogloszen - poslij ich.
Najlepszego,
Henryk D.
To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Wed, 29 Oct 1997 16:44:59 +0100
From: Ludwika Wujec <xxxxxxx2@xx.com.pl>
Subject: Odp: Nowy minsiter kultury RP-antysemita?
Kandydatka Unii Wolnosci na ministra kultury Iwona Sledzinska Katarasinska byla w 68 dziennikarka Dziennika Lodzkiego i w kwietniu oraz w maju 68 popelnila "sluszne" teksty o studentach wodzonych na pasku, o syjonistach, ktorzy rzadzili gettem dogadujac sie z Niemcami, a teraz naprawiaja historie dogadujac sie z NRF.
Dziennikarka prawicowego dziennika ZYCIE wynalazla te artykuly wczoraj w archiwum. Wieczorem dopadla telefonicznie Henka ( dla niewtajemniczonych Heniek, moj maz, jest poslem ramienia Unii Wolnosci) jako pierwszego. Przeczytala mu fragmenty artykulow. Heniek powiedzial, ze teksty sa napisane w tej samej konwencji, co teksty Trybuny Ludu, Slowa Powszechnego w 68 roku, co w dzisiejszym artykule ZYCIA zostalo odnotowane.
Pani Sledzinska juz nie jest kandydatka na ministra kultury.
Pozostalo pytanie, jakie powinny byc mechanizmy weryfikacji kandydatow, zeby takie wpadki nie mialy miejsca.
I to by bylo na tyle
Ludka
To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Wed, 29 Oct 1997 19:45:54 -0500
From: Wlodzimierz Rozenbaum <wrozenba@xxxxxxx.net>
Subject: Re: Nowy minsiter kultury RP-antysemita?
Tak sie zlozylo, ze wiosna dostalem od prof. Andrzeja Paczkowskiego z PAN kopie wydawnictwa TYGIEL KULTURY z Lodzi. W czesci zatytulowanej "Wielki strach po lodzku" jest kilka artykulow na temat kampanii antysemickiej w Lodzi w 1968 roku. W artykule "Scripta manent" Pawel Spodenkiewicz zajal sie m.in. publicystami. Cytuje ze str. 52: "Watkiem czesto pojawiajacym sie w prasie bylo ukazywanie przypadkow rzekomej lub prawdziwej wspolpracy Zydow, a zwlaszcza syjonistow, z Niemcami w czasie ostatniej wojny. Pisano o policji zydowskiej w gettach, o Judenratach, o zydowskich konfidentach Gestapo. Po tego rodzaju argumenty siegali m.in. Konrad Frejdlich (Odglosy 5.V), Kazimierz Sidor (Dziennik Lodzki 21-22.VI), IWONA SLEDZINSKA i Henryk Zawira.(...)
Wlodek RozenbaumIWONA SLEDZINSKA zajela sie demaskowaniem syjonistow: "Pomordowani nie moga zapytac - gdzie byliscie wy, ideolodzy i praktycy syjonizmu, ktorzy probujecie oszukac wlasne i swiata sumienie, co uczyniliscie dwadziescia pare lat temu, by nas uratowac? (...) Zginelo kilka milionow ludzi. Pozostaly dokumenty. Pozostaly takze tradycje konferencji z wladzami niemieckimi. Tym razem z wladzami NRF" (Dziennik lodzki 9 i 11.V). By ukazac przypadki kolaboracji syjonistow publicystka siegnela m.in. po "Kronike Getta Lodzkiego". W tym samym czasie Wydawnictwo Lodzkie wstrzymalo druk trzeciego tomu "Kroniki". Nie ukazal sie on w Polsce do dzisiaj."
Henry Dasko wrote:
> Leo Kantor wrote: LK>> Prawdopodobnie kandydatka na ministra kultury LK>> w nowym rzadzie RP Pani Iwona Sledzinska- LK>> Katarasinska (Unia Wolnosci) publikowala LK>> w 1968 roku artykuly antysemickie. HD> Leszek, napisz cos wiecej. Nie rozumiem slowa HD> "prawdopodobnie" - zrodlo poglosek? W jakim HD> miescie publikowala? Skad wiadomo? HD> Moze Wlodek Rozenbaum cos wie? Henryk D.
To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Thu, 30 Oct 1997 23:58:49 -0500
From: Henry Dasko <hdasko@astral.magic.ca>
Subject: Moje trzy grosze o eks-kandydatce
Przyjaciele,
Pozwolcie, ze i ja sie wtrace, bo ciekawie.
Do Andrzeja Krakowskiego: piszesz, ze czas zapomniec, a przedawnieniu nie ulega tylko morderstwo i unikanie podatkow. Bardzo szlachetne podejscie, pod pioro mi sie cisnie slowo "chrzescijanskie", ale to jednak nie na miejscu.
Pamietasz, byl taki znany dziennikarz, Wojciech Gielzynski. W 68-mym roku pisal obrzydliwe rzeczy - o paryskiej "Kulturze", Freies Europa, o Zydach tez cos niecos. Jest dzis czlowiekiem ogolnie szanowanym, zasluzonym, uznawanym za porzadnego i z charakterem. Pisuje w
Gazecie Wyborczej (Wlodek Rozenbaum skomentuje, ze Michnik jak chce, to ma krotka pamiec). Czy nalezy za nim biegac z plikiem tamtych artykulow i broszurek i na kazdym kroku mu to wypominac? Na pewno nie. Jego zaslugi jednoznacznie przewyzszaja tamten blad, grzech, oportunizm, czy jak to chcesz nazwac. Czy moglby byc ministrem od oczyszczania jezior?
Bezsprzecznie. Wiesz, w tym nowym polskim rzadzie, po raz drugi, jest teraz Jerzy Kropiwnicki, zostal szefem od strategii gospodarczej. Pamietam go z 68-ego roku z SGPiS-u, okrytego wtedy pamiecia nieslawna.
Byl dzialaczem ZMS-u, na tej uczelni ciut na prawo od Czarnej Sotni. Mial wtedy - trzydziesci lat temu - opinie lobuza i oportunisty. Potem byl kims innym. Nie widze moralnych argumentow, dla ktorych nie mialby sie znalezc na stanowisku, ktore zajmuje.
Wez inny przyklad - pisarze okresu stalinowskiego. Brandys, Konwicki, Woroszylski czy Andrzejewski pisali, to co pisali, a potem kazdy z nich stracil zdrowie na walce z systemem. Oszolomy po dzis dzien im ten stalinowski czas wywlekaja, niektorym nie daja spokoju nawet w grobie.
Ale czy to znaczy, ze ktorys z tych ludzi, mimo ewidentnych i nie podlegajacych dyskusji zaslug moralnych, tworczych i artystycznych, powinien zostac ministrem kultury?
Moim zdaniem - nie. Janusz Weiss madrze napisal, ze porzadnym czlowiekiem nalezy byc przez cale zycie.
Rzecz nie w przebaczeniu czy miotaniu oskarzen; rzecz w stanowisku. Podpisuje sie tu oburacz pod pogladami Ludki. Minister kultury ma w kazdym normalnym panstwie, a w Polsce szczegolnie, range nie tylko administracyjna, ale i moralna, zas p. Sledzinska-Katarasinska nosi w swojej biografii epizod, ktory ja moralnie dezawuuje jako potencjalnego szefa tego resortu w demokratycznym kraju. Na jak dlugo? Niestety, na zawsze. Czlowiek, ktory cos ukradl, nie moze zostac prezesem Sadu Najwyzszego. Wiekszosc takich ludzi ma dosyc oleju w glowie, zeby nie kandydowac. Niefortunnie sie stalo, ze p. S-K myslala inaczej; dobrze swiadczy o jej partii, a takze o Polsce, ze sprawe zalatwiono w ciagu jednego dnia.
Do Jozka Zorskiego: pytasz, jakim prawem my, PRL-owskie wypierdki, zyjacy po roznych krajach z dobrej woli ich parlamentow, uzurpujemy sobie prawo do ingerowania, etc. To bardzo proste: prawem pokrzywdzonych. To jak najbardziej nasza sprawa, bardziej niz kogokolwiek innego, albowiem p. S-K swoje artykuly pisala o nas i przeciw nam; dlatego wysoce sobie cenie reakcje Leszka Kantora, ostra, bezkompromisowa, natychmiastowa i emocjonalna. Nie podejmuje sie dyskusji z Andrzejem, czy jest to reakcja taktycznie sluszna czy nie; wiem, ze brak takiej reakcji bylby, drogi Jozku, milczacym przyzwoleniem na klamstwo. Istotnie, minelo trzydziesci lat - ale Leszek, jak go znam, do konca zycia bedzie protestowal, ze lekarze kremlowscy nie zamordowali Zdanowa, Reichstagu nie podpalil samotrzec Marinus van der Lubbe, a wdowa po unteroficerze nie wychlostala sie sama. Chwala mu za to.
Do Julka Pilpela: drogi Julku, po uplywie dwoch dni nadal mi sie jezy siersc na Twoje okreslenie, ze z listow w Swietlicy "zieje antypolskosc". Wielu z nas pisze, ze Polska ich malo obchodzi; wielu ma nienajlepsze, a nawet gorzkie wspomnienia - ale to nie jest "antypolskosc". Antypolskosc to publiczne slowa politykow o mleku matki i o bekarcie traktatu wersalskiego; antypolskosc, paradoksalnie i najbardziej, to rodzime, narodowe, polskie plugastwa zasmiecajace listy internetowe, gdzie kilku naszych przyjaciol od lat kruszy kopie z entuzjazmem Don Kichotow. Nie od rzeczy tu tez dodac, ze Swietlica jest forum prywatnym, a slowotokowi pisiusiuniow nie przydawalbym szczegolnego ciezaru gatunkowego. I najwazniejsze: od naszego wyjazdu minelo trzydziesci lat; nie znam wypadku, by ktokolwiek z naszej emigracji zachowal sie - w Polsce lub gdzies indziej - niegodnie czy nagannie, nie szanujac wlasnej przeszlosci. Tu, jak sadze, nie roznimy sie w pogladach.
Pozdrawiam,
Henryk D.
EpistoChronologia 1967 1989 i x 1990 ii iii v vi vii viii ix x xi 1991 ii iv v vii viii ix xii 1992 i ii iii iv vii ix 1993 iii v 1994 i v ix 1995 iii v ix xi 1996 v viii ix x xi xii 1997 i ii iii iv v vi vii viii ix x xi xii 1998 i ii iii vii viii ix x xi xii 1999 i ii iv v vi vii viii ix x xi 2000 i iii iv v vi ix x xi xii 2001 ii iii viii xi xii 2002 xii 2003 iii vi v vii viii ix x xii 2004 ii iii iv vii viii ix x xi 2005 i iii iv v vii ix 2006 EgoTurfSurf • Daskografia • Dalej : Listopad 1997